niedziela, 6 sierpnia 2017

K. A. Tucker - "Dziesięć płytkich oddechów"

 Co to jest? Wysłuchałem i czułem, jak moja dusza drga. Dusiłem się, potrzebowałem oddechu. Dawno nie słuchałem tak przejmującej lektury która wyciśnie ze mnie łzy. Sama historia nie jest banalna, wręcz przeciwnie. Ta książka oddycha, niczym tytułowe "Dziesięć płytkich oddechów". Nie będę tutaj pisał o fabule, o niej można przeczytać w sieci. To książka, którą należy przeczytać, gdyż porusza całą game ważnych tematów dotyczących funkcjonowania człowieka na różnych poziomach życia. 

 Tucker stworzyła postacie, które są niesztampowe, pełne pokręconych historii z przeszłości. Przesłanie autorki jest piękne - nie uciekniemy od przeszłości, bez jaj zaakceptowania. Ta historia jest dramatyczna, ale nie można przejść obok niej obojętnie. Niesie niezwykle wielkie ładunki emocjonalne. 

 "Dziesięć płytkich oddechów" jest opowieścią z którą się identyfikuję. Narratorka opisuje świat i to, czego doświadcza z własnego pryzmatu. To ubogaca utwór i on sam staje się bardziej intymnym. Niewiele mogę napisać po wysłuchaniu audiobooka, poza tym, że odcisnął on wielkie znamię w mojej głowie. Do zrozumienia tej opowieści jest potrzebna wielka wrażliwość emocjonalna. Historia sióstr rozłożyła mnie na łopatki. Wkrótce sięgnę po kolejny tom w formie audiobooka, w interpretacji Sylwii Nowiczewskiej. Polecam.
Prześlij komentarz

Simona Kossak - "O ziołach i zwierzętach"

 Wiele dobrego słyszałem o autorce, dlatego postanowiłem przeczytać coś jej autorstwa. Mój wybór był przypadkowy, a może jednak nie? Naz...