C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ta otoczka, wywołująca ciekawość pomieszaną z napięciem i dreszczykiem. 

 "Kredziarz" to książka, której akcja toczy się dwutorowo. Mamy czasy współczesne i cofamy się trzydzieści lat. Przeplatanie czasowe ma wielki sens i jest celowe. Zaczyna się niewinnie. Grupa przyjaciół jeździ bez celu na rowerach. W miasteczku niewiele się dzieje, do czasu, kiedy zostają znalezione zwłoki, a właściwie ich fragment. Od tej pory nastolatkowie czują, że coś bezpowrotnie odeszło. Wchodzą na formę komunikowania się za pomocą znaków rysowanych kredą. Każdy z nich ma inny kolor, przyporządkowany tylko do siebie. 

 Po trzydziestu latach wszyscy otrzymują wiadomości z tajemniczym kodem, tylko im znanym. Żaden nie przyznaje się do ich wysłania. Koszmar wraca,  a wraz z nim wspomnienia i wiedzą, że muszą stawić czoło czemuś, co nie ma prawa istnieć. 

 "Kredziarz" jest piekielnie inteligentną historią. Tudor napisała opowieść o zagubieniu, o szaleństwie i winie. Osobiście moja uwaga została zwrócona w kierunku wątków psychologicznych. Każda postać zawiera wielki bagaż emocjonalny, a autorka wydobyła z każdego bohatera kwintesencję sprzecznych emocji. Pokazanie paczki przyjaciół,  apotem jako ludzi dorosłych i wydobycie kontrastu z wieku "między" jest udane. Każdy nosi brzemię tego, czego doświadczył. 

 Zakończenie mocno mnie zaskoczyło. Nie takiego się spodziewałem, ale to działa na plus dla autorki. 

 Na koniec okładka. Brawo. Nie jest przesłodzona, ale prosta i nawiązująca do treści. Miałem wrażenie, że na pierwszej stronie jest rysunek napisany kredą. Niesamowite złudzenie. 

Podsumowując. Serdecznie polecam. Książka spełniła moje oczekiwania. Czyta się szybko i z wielkim zaangażowaniem. Polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Joanna Posoch - "Lawendowe pole czyli jak opuścić miasto na dobre"

Kilka miesięcy wstecz poszukiwałem materiałów do kolejnej opowieści. Wiedziałem, że akcję pragnę umieścić w miejscu, w którym wokoło będz...