Peter May - "Na szlaku trumien"

 Autora cenię głównie nie za fabułę, ale za tło tej fabuły. Niewielu pisarzy potrafi opisywać przyrodę, tło, to co jest widoczne na drugim planie w tak zajmujący sposób. May porusza moje zmysły, wyobrażam sobie daną plażę, domek, czy inne miejsce. Dba o szczegóły, ale bez przesady. 

 Trudno nazwać powieść "Na szlaku trumien" literaturą wybitną, co nie jest ujmą dla autora. W tym gatunku literackim zwyczajnie trudno jest wymyślać fabułę, nie będąca powieleniem nawet w  części wcześniejszych utworów. Mamy tutaj poszukiwanie, sfingowaną śmierć i bunt nastolatki. Oczywiście autor jest znany z tego, że zawsze popiera to co dobre, a tutaj sprawa dotyczy czegoś istotnego - życia jednego gatunku owadów. 

 Wielki plus za język, będący żywym elementem tej opowieści. May kieruje czytnika w różne miejsca, czasami egzotyczne, co jest dodatkowym atutem opowieści. "Na szlaku trumien" opowiada o walce o lepsze jutro nie dla siebie, ale dla ludzkości. Ostatnie rozdziały zaskakują, ale również przypominają coś ważnego. 

 Peter May po raz kolejny udowadnia, że pomysł na miejsce akcji to nie wszystko. Ważne jest umiejscowienie, które przykuje uwagę czytelnika. Tutaj mamy wszystko, co jest potrzebne do relaksu przy lekturze, od której trudno jest się oderwać. Polecam.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Joanna Posoch - "Lawendowe pole czyli jak opuścić miasto na dobre"

Kilka miesięcy wstecz poszukiwałem materiałów do kolejnej opowieści. Wiedziałem, że akcję pragnę umieścić w miejscu, w którym wokoło będz...