Tommy Orange - "Nigdzie indziej"


Ta lektura pozwoliła mi spojrzeć z wielką nadzieją na polski rynek książek, a raczej na zagraniczne tłumaczenia. Mam duży przesyt słodkich opowieści o kolejnych podbojach miłosnych, nieszczęśliwych miłościach czy też romantyczności wyciekającej z kolejnych stron opowieści. 
 Debiut Oranga zaskakuje, ale również jest szalenie interesujący ze względu na tematykę, a jest nią zjazd plemienny, wśród których autor opisuje dwunastu ludzi, których łączy "czerwona skóra". Zjazd ma miejsce w Oakland. Niewiele wiedziałem o Indianach, a jeszcze mniej wiem o ich kulturze. Właściwie wiedzę czerpałem z książek Karola Maya. "Nigdzie indziej" jest opowieścią, która dla wielu może okazać się być niełatwą do zaakceptowania, ze względu na treść. Orange pokazuje Amerykę, która przyczyniła się do upadku pewnych plemion, a "szczęściarze" znaleźli się w czymś, w rodzaju enklaw. Doskonale pokazuje obraz współczesnej Ameryki, która wydaje się być nowoczesna, ale jednak w wielu kwestiach nie do końca sprawiedliwa. Stadion, historie i ludzie, którzy je tworzą to łącznik tej opowieści, ale jedynie jest przykrywką do tego, co autor pokazuje. Każda postać jest inna, przychodzi z innym bagażem i wrzuca swoje "trzy grosze" do historii, która może okazać się być wręcz przewrotową. Tutaj ważny jest styl, język i treść, mająca za zadanie wstrząśnieniem sumieniem Amerykanów. 
 Autor ma specyficzny styl pisania, ale na szczęście książka została doskonale przetłumaczona i oddaje "ducha" opowieści. Nie jest to lektura łatwa, ale w nagrodę otrzymujemy bogactwo treści. Przekaz jest jasny i klarowny. Świetny debiut, jakiego nie wolno przegapić. Serdecznie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

J.D. Robb - "Śmierć i mrok"

   Zacznę od tego, że nie jest to typowy kryminał, w którym jest wielkie napięcie, a w tle ścieli się trup. Tak nie jest, ale nie jest to...