Jay Anson - "Amityville Horror"

 Książkę przeczytałem kilka dni temu, ale wiele razy ją odstawiałem. W życiu nie przeczytałem i pewnie nie przeczytam książki, która dostarczyła mi tyle strachu. Nie należę do ludzi strachliwych, ale ta jest wyjątkowa. Cały czas zachodziłem w głowę, czy jest napisana na podstawie faktów, gdyż jest tam przekonująca sama  w sobie. Traktuje o rodzinie Lutz, która wprowadza się z dziećmi do domu, kupionego okazyjnie. Są powiadomieni, że wcześniej dokonano w tej nieruchomości makabrycznych morderstw, ale sami sobie niewiele  z tego robią. Nie wierzą w demony i życie paranormalne. Są sceptyczni odnośnie duchów i wszystkiego, czego nie można dotknąć, zobaczyć czy zmierzyć. 
Książka jest napisana w formie dziennika i chyba to jest najbardziej przytłaczające. Czytelnik czuje, obserwuje i czyta to, co się dzieje z innej perspektywy niż mieszańcy domu. A dzieje się wiele od pierwszego dnia. Standardem jest niska temperatura czy też dziwne przemieszczanie się przedmiotów, nie wspomnę o insektach w miejscach,  w których ich być nie powinno czy też innych zjawiskach, na które z trudem, ale zwykle zazwyczaj znajdowali wytłumaczenie. Każdy kolejny dzień okazywał się być gorszym od poprzedniego, stawiając ich w sytuacji, w której stawali się coraz mocniej zdezorientowani i nerwowi. 

 Historia z osławionego domu przy Ocean Avenue została napisana tak, że czytelnik dygocze się ze strachu, ale przewraca kartkę, co jakiś czas zerkając na ściany własnego mieszkania i obgryzając paznokcie. Nie spodziewałem się aż tak  dobrego gatunku. Koniecznie do przeczytania nie tylko dla wielbicieli gatunku. Polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

J.D. Robb - "Śmierć i mrok"

   Zacznę od tego, że nie jest to typowy kryminał, w którym jest wielkie napięcie, a w tle ścieli się trup. Tak nie jest, ale nie jest to...