Marek A. Koprowski - "Łemkowie. Losy zaginionego narodu"






   Kiedy zobaczyłem zapowiedź tej książki, wiedziałem, ze muszę ją przeczytać. Urodziłem się i wychowałem na Podkarpaciu, na terenie Magurskiego Parku Narodowego. Można powiedzieć, ze dorastałem wśród tej nacji, chociaż nie do końca zadawałem sobie sprawę z wielu faktów. 

 Publikacja Koprowskiego to niezwykła kopalnia wiedzy o tej ludności, o ich życiu, zwyczajach itd. Jestem pod dużym wrażeniem wiedzy autora, który przyacza tutaj co rusz nazwiska, pokazując rodzinne koligacje, a w tle są przemiany społeczno - polityczne oraz gospodarcze. Doskonały przekaz, który zrozumie nawet laik taki ja ja, ale przekaz rzetelny i ciekawy. Podoba mi się postawa historyka, który nie ocenia, nie daje jednoznacznych odpowiedzi, ale pozwala czytelnikowi na pewien rodzaj refleksji po lekturze. Opowieści autora będącego również dziennikarzem, publicystą i historykiem jest na wysokim poziomie i przybliża czytelnikowi niezykle barwny,ale jednocześnie trudny obraz tej narodowości. Zawsze odbierałem Łemków bardzo pozytywnie, nie pamiętam aby byli agresywni czy też aby sprawiali ajkieś problemy. Wręcz przeciwnie. Wielki plus za zawarcie opowieści o konkretnych rodzinach. To pomaga czytelnikowi zrozumieć coś ważnego. To narodowość jaka przeszła przez cieżkie chwile, ale zawsze dbała o tożsamośc religijną i społeczną. Trudy zacisnęły ich relacje. 

Podsumowując "Łemkowie. Losy zaginionego narodu" są lekturą, jaką czyta się z wielkkim zaangażowaniem i bez wątpienia jest to nieodzowna lektura dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś nowego przeszłości, o ludziach, którzy zasługują na pamięć i należy im się szacunek. Serdecznie polecam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Katarzyna Bonda - "Klatka dla niewinnych".

  Szczerze pisząc odetchnąłem z ulgą po lekturze. Z Bondą nie zawsze jest mi do pary, ale tym razem jestem ukontentowany i nie mam się czego...