Przejdź do głównej zawartości

J.D. Robb - "Ukryta śmierć"

 Kiedyś usłyszałem stwierdzenie iż amerykanie są podzielni na tych kochających Norę i na tych, którzy szczerze jej nienawidzą. W swoim życiu przeczytałem kilka jej utworów i osobiście nie mam zastrzeżeń. Wszakże każda jej powieść trafia na listy bestselerów i wcale mnie to nie dziwi. 

 Tym razem trafiamy na opowieść z cyklu o porucznik Eve Dallas. Miałem okazję czytać inne opowieści z panią porucznik i wiedziałem, na co mogę liczyć. Nie pomyliłem się. Lubię takie historie - szkielety w domu przeznaczonym do rozbiórki. Autorka jest mistrzynią budowania suspensu i trzymania w napięciu do końca. Jak zawsze pisarka przygotowała się profesjonalnie, dbając o szczegóły osadzając historię w miejscach ciekawych i tajemniczych. 

 Przed panią porucznik Dallas piętrzą się kolejne zadania, które czasami mają wielki wpływ na jej osobiste życie. Wydaje mi się że wytypowanie mordercy w "Ukrytej śmierci" nie jest priorytetem. Jest nim raczej uzależnienie od lektury i doskonałe rysy psychologiczne postaci. Osobiście jestem zwolennikiem pisząc kolokwialnie pokręconych osobowości, a takowych tutaj nie brakuje. Niezależnie po której stronie stoimy, zawsze mamy coś do ukrycia.
 Na wielki plus zasługuje postać porucznik, która została obdarzona wielką empatią i wyostrzonym szóstym zmysłem, który pomaga w pracy.
 Fakt, książki Nory Roberts mogą wydawać się do siebie podobne, szczególnie wytrawnemu czytelnikowi. Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Sięgając, wiem na co się decyduję i nigdy się nie rozczarowuję. Lubię styl pisarki, lekkość pióra i autentyzm w pisaniu. Właśnie tak. Czytelnicy kochają ją za to, że nie stara się na siłę dogodzić gustom czytelników, ale pisze to, co podpowiada jej wyobraźnia, nie dopuszczając przy tym do siebie zgody na manipulację. To dla mnie przykład pisarki, która od początku zostaje wierna sobie. "Ukryta śmierć" jest tego przykładem. Polecam.
Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Maciej Szaciłło, Karolina Szaciłło -"DETOKSY czyli jak oczyścić swój organizm dla zdrowia i urody"

W naszym kraju trawa od kilku lat moda na zdrowe odżywanie.  Kolejne książki traktujące o tym, co dobre dla naszego organizmu, wyrastają niczym grzyby po deszczu. Niestety, ich jakość jest różna. Często firmowane nazwiskami celebrytów mają niewiele wspólnego z tematyką.  Czym różni się ta pozycja od innych? Doskonałym podejściem do czytelnika, które jest wykazane w wyczerpaniu tematów dotyczących oczyszczania organizmu. Sama detoksykacja to mniej stresu, spokojny sen, mniej kilogramów, więcej energii i poprawienie wyglądu.   Ta książka jest wyjątkowa z kilku przyczyn, o których postaram się napisać. Po pierwsze jest napisana przez ludzi, znających się na odżywianiu. Autorzy opisują metody, które pomagają nam powrócić do pełnej równowagi zdrowotnej, dzieląc książkę na rozdział o przygotowaniu się do detoksu,  a następnie mamy detoks ajuwerdyjski oraz detoks krzemowy, chiński, w "płynie", chlorofilowy, owocowy, oraz kuracje osuszającą i zwiększającą odporność. Brzmi nieznajomo…

Jarosław Sokół - "Awiatorzy. Opowieść o polskkich lotnikach"

Niewiele brakowało, a nie przeczytałbym tej książki. Z góry stwierdziłem, że tematyka jak dla mnie jest mało interesująca. A jednak pod namową i układem o ewentualnym  oddaniu książki osobie trzeciej w razie "męki przy czytaniu". 
 Przyznaję się bez bicia. Nie czytałem "Czasu honoru" i nie widziałem serialu. Literatura wojenna to zupełnie nie moja bajka. A jednak sięgnąłem po "Awiatorów". 
 Tytułowi awiatorzy to ludzie, których pasją jest lotnictwo, którzy żyją w czasie wojny i są gotowi oddać życie w żelaznych ptakach. Jarosław Sokół zaskoczył mnie niezwykle, przykuwając moją uwagę szczegółami, które są niezwykle istotne w tych opowieściach. W "Awiatorach" wybiera postacie  czasami skrajnie nieodpowiedzialne, tchórzliwe, a przez to przekonuje mnie do nich. Mam dosyć czytania o tych, którzy byli gotowi oddać życie za ojczyznę. A co z pozostałymi? Sokół odkrywa w swoich opowieściach elementy często przemilczane i wstydliwe. Można to uznać za wy…

Jonas Winner - "Cela"

Jestem w wielkim szoku. Nie przesadzam... Takie książki powinny mieć na okładce ostrzeżenie w rodzaju "DLA LUDZI O MOCNYCH NERWACH". Przeczytałem i odetchnąłem z ulgą. Czy jest coś gorszego, kiedy książka przeraża, a jednocześnie nie sposób jej odłożyć? Cela jest thrillerem psychologicznym, napisanym z perspektywy jedenastoletniego chłopca. I to jest przerażające.

Wszystko zaczyna się niewinnie. Rodzina przenosi się z Londynu do Berlina, gdzie żona dostała angaż w jednej z oper. Nowym domem jest stary dom z ogrodem. Jak się okazuje, w domu czyha wiele nieodkrytych zakamarków, jak chociażby podziemny tunel. To tam w schronie przeciwlotniczym Sammy dokonuje odkrycia, które nie pozwala mu normalnie funkcjonować. Jego dziecięca dusza zostaje atakowana koszmarami. Dorośli nie wierzą jemu i w jego historię, nawet Policja podchodzi do tego sceptycznie. Kiedy wychodzą na jaw kolejne rodzinne tajemnice, chłopiec nie potrafi już normalnie funkcjonować. Terapia przynosi m…