Smutek

 Właśnie dotarło do mnie że na Facebooku toczy się dyskusja dotycząca mojej osoby i tego bloga. Oczywiście bez mojej wiedzy. Chodzi o pewną grupę, którą właśnie opuściłem gdy przeczytałem to co przeczytałem. Wpadłem na ten tekst zupełnie przypadkowo, właściwie na komentarze do jednego z wpisów. Zdaję sobie sprawę że łatwo jest kogoś oceniać, ośmieszać, szkoda tylko że blogowiczom nie przychodzi refleksja jak się ta osoba czuje? A czuje się...nieważne...Jest mi niezmiernie przykro. Do tej pory starałem się bywać w miarę regularnie na Waszych blogach, dzięki Waszym recenzjom na moją listę trafiło wiele książek, które mam zamiar przeczytać. Przykro mi że nikt z Was nie był w stanie napisać do mnie w tej sprawie. Dlatego od dzisiaj znacznie ograniczę bywanie na blogach innych i zostawianie tam komentarzy. Z reguły trudno jest napisać więcej niż jedno zdanie o książce której się nie czytało. Dlatego ograniczałem się do wpisu że przeczytam lub nie przeczytam. Moje zainteresowania w dziedzinie literatury są jasno sprecyzowane.  Mój blog możecie usunąć z ulubionych.  Czy ja kogoś prosiłem, aby mnie dał do "obserwowanych"? Jeżeli ktoś ma jakieś zarzuty co do mojej osoby niech ma odwagę i napisze do mnie o tym. Mój adres e-mailowy jest upubliczniony. Wypada mieć odrobinę cywilnej uwagi i minimum kultury, a nie zachowywać się w taki sposób. Oczywiście dotyczy to tych blogerów, którzy mnie "obsmarowują" na FB, a sami uważają się za alfa i omega w dziedzinie literatury. Gratuluję. Ja nigdy się za kogoś takowego nie uważałem. Robię to co kocham i przykro mi...nie przestanę pisać. Niezależnie od tego czy wam się to podoba, czy też nie. Każdy ma do tego prawo. A jeżeli komuś się to nie podoba, niech po prostu tego nie czyta. Ja nikogo nie wyrzucam, ale czy kogoś zaprosiłem albo zmusiłem do bywania u mnie?  A teraz policzcie ile zrobiłem błędów ortograficznych, stylistycznych  i gdzie nie postawiłem przecinka. I zacznijcie kolejne rozmowy na ten temat. Aha...jeszcze jedno...ja czytam książki  o których piszę. Dlatego o nich piszę. Chociaż właściwie po co ja o tym piszę? Może dlatego że nawet takie zarzuty tam się pojawiły. Ludzie!!! Trochę refleksji. Może trzeba zacząć od siebie, a potem oceniać i krytykować innych? Z pewnością tak trzeba, ale z krytyką trzeba uważać. Nigdy nie wiemy, kiedy przekraczamy granice dobrego smaku.

50 komentarzy:

  1. Przykre.:( Lubię tutaj zaglądać, błędów nie liczę, ale liczę na to że zahartujesz się, wyciągniesz wnioski i będziesz dalej pisał.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piotrek, nie wiem dokładnie o jakie dyskusje chodzi, bo nie jestem zarejestrowana na facebooku i jak widzę bardzo dobrze zrobiłam. Z tego co napisałeś w poście mogę tylko poradzić Ci, abyś się nie przejmował głupimi tekstami i ludźmi pełnymi zawiści. Wiem, wiem, że prościej jest napisać "nie przejmuj się" a trudniej wprowadzić to w życie... Nie mam pojęcia skąd w innych tyle złowrogich uczuć. Tak czy inaczej robisz to co lubisz, co jest Twoją pasją i miłością i tylko to się liczy. Trzymaj się dzielnie!! Ściskam Cię mentalnie na pocieszenie:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przejmuj się. W sieci niestety nie unikniesz zawiści i obsmarowywania.
    Rób nadal to co kochasz. Nie ma sensu denerwować się innymi,chociaż doskonale Cię rozumiem. To że zostałeś obgadany, jeszcze publicznie boli i pewnie boleć będzie.
    Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Się przejmujesz, a nie ma czym (kim).
    Nie wszyscy, ale zdecydowana większość blogerów (nie mówię tylko o "książkowych" - tak bywa w przypadku blogów tematycznych) tworzy koło wzajemnej adoracji. Kadzą sobie, piękne słówka prawią, a co myślą naprawdę, jest już inną bajką... Zdumiało mnie to w pierwszym odruchu, bo zawsze sądziłam, że ci, którzy naprawdę lubią czytać (i nie robią tego "zawodowo"), są otwarci i szczerzy.
    Wystarczy poczytać te piękne komentarze, zachwalające cudowne recenzje. Aż się mdło robi od tego cukru, który nie rozwija, nie inspiruje, a jedynie sprawia, że wszyscy się cieszą, jacy są wspaniali. Odrobina konstruktywnej krytyki by się przydała. Ale spróbuj napisać komuś prawdę, to się obrazi. Ludzie nie lubią szczerości.

    Problem z komentarzami polega właśnie na tym, o czym mówisz, że trudno jest napisać coś o książce, której się nie zna. Czy trzeba zatem na siłę cokolwiek pisać, aby tylko zaistnieć i by inni nie zapomnieli o blogu? Nonsens.

    Przy okazji - zawsze chciałam zapytać: jesteś po pedagogice specjalnej, czy tak?

    Pozdrawiam sierpniowo!^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przejmuj się, zazdroszczą Ci. Powiem więcej i użyję słów mojej koleżanki: "O nikim ważnym się nie mówi".
    Pozdrawiam, Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi z powodu tego, co zaszło. Doskonale wiem, jak się czujesz, bo ja miałam podobną sytuację z tym, że autorka książki, której recenzję napisałam zaczęła wysnuwać jakieś infantylne wnioski oraz zachowała się podobnie jak tamci ludzie, czyli wypisywała oszczerstwa na jakimś forum. Nie przejmuj się tym. Z pewnością nie dotarło to do wielu osób. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dlatego ja oceniam książki a nie ludzi, bo kto co czyta to kwestia gustu, o której (mnie tak wychowali) się nie dyskutuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ponieważ nie mam konta na fb (i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała go mieć) to nie jestem w temacie...
    Co by nie było lubię Twojego bloga i zaglądać nań będę:)
    A i mam nadzieję na rewizyty z Twojej strony:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj, przeczytałam Twój wpis i nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Na Twoim blogu szukałam Twojego mail'a, ale go nie znalazłam. Być może coś przeoczyłam. Doskonale wiem, co czujesz. A skąd? Otóż, nie wiem, czy kojarzysz, ale od kwietnia prowadzę "Krainę Czytania", ale zanim zaczęłam pisać o książkach, pisałam artykuły na Onecie, na blogu "Magia Pisania". Opisywałam tam ludzkie dramaty itp. Onet bardzo często polecał mnie na stronie głównej. To było niesamowicie miłe, bo czułam, że ktoś to docenił. Ale niestety od użytkowników sieci dostawałam takie obelgi, że niektórych epitetów nie znam, choć już żyję trochę na świecie. Pisali do mnie mail'e, wyzywali mnie w nich, ubliżali jak tylko mogli, bo akurat nie spodobała im się jakaś opisana w artykule historia. W końcu było mi już tego za dużo i zmieniłam adres bloga. Ale to i tak nic nie dało. Ostatecznie zlikwidowałam "Magię Pisania" i pod innym tytułem przeniosłam ją na Bloggera. Nie natrafiłam na Facebook'u na dyskusję, o której wspominasz, ale Twój post niesamowicie mnie poruszył. Mam nadzieję, że nie masz mi za złe, że tak się rozpisałam. Często do Ciebie zaglądam. Nie zawsze zostawiam komentarze. Niemniej, lubię czytać to, co piszesz. I rób to nadal. Niestety, chamstwo wsród ludzi zawsze będzie i od tego się nie ucieknie. A szczególnie chamstwo w sieci. Tutaj ludzie czują się bezkarni, bo uważają, że jak ich nie widać i jak ukryją się za nick'iem, to im wszystko wolno. Trzymaj się i nie przestawaj robić tego, co robisz, bo widać, że książki są Twoją pasją i to jest najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele osób zapomina, że to co napiszą w sieci niesie będzie żyło własnym życiem, a FB czy inne tego typu strony nie są miejscem na takie dyskusje. Jeżeli ma się jakieś zarzuty wobec kogoś załatwia się z tym kimś indywidualnie. Słowa ciężko się cofa, a można w ogóle nie mieć na to okazji, zranić jest łatwo - zadośćuczynić krzywdzie trudno ... Twoje teksty są świetne !!

    OdpowiedzUsuń
  11. Po pierwsze niech się Pan nie przejmuje, bardzo możliwe, że grupa która Pana lubi jest większa, niż ta która Pana obsmarowuje. Na wielu blogach na które wchodzę, widzę Pana komentarze, ale osoby które Pana "Obsmarowują" powinny doceniać, że pisze Pan chociaż, że przeczyta daną książkę, bo przecież to im pomaga, przynajmniej jeśli chodzi o współpracę z wydawnictwami.

    A po drugie mi się Pana blog bardzo podoba i nie mam nic Panu do zarzucenia, także jeśli chodzi o komenatrze zostawiane na innych blogach :)

    A po trzecie: Mam także trzy blogi z opowiadaniami miałam bardzo dużo czytelniczek jeden rozdział komentowało średnio 20 osób, ale nie pisałam tych opowiadań przez 4 miesiące i straciłam czytelniczki,ale niektóre na szczęście zostały, a ja zrozumiałam, że przede wszystkim opowiadania, recenzje i tego typu
    piszemy przede wszystkim dla siebie, a czy ktoś będzie je czytał to już ich sprawa.

    Pozdrawiam!

    P.s Przepraszam, że tak się rozpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety w społeczeństwie zawsze znajdzie się część ludzi twardo utwierdzonych w swoich poglądach i z pasją klasyfikujących względem nich inne osoby. Być może niektórym ciężko jest zrozumieć odmienność, nie wnikając już w to czy jest negatywna, czy może budzi w nas zazdrość. Jednak populacja ludzka zawsze była, jest i pozostanie zróżnicowana. Przykre jest to, że nieraz nawet wykształceni, zdawałoby się rozsądni ludzie często tego nie rozumieją. A może po prostu jest to dla nich niewygodne, bo przecież łatwiej zwrócić na siebie uwagę poniżając czy szykanując innych. A jeżeli przy okazji można utrwalić przy tym własną pozycję - eksperta, mentora, niezawisłej wyroczni... czy to przypadkiem nie zakrawa na przymioty królewskie, nawet boskie? Któż by nie chciał choć przez moment "brylować wśród gawiedzi jako bożek złoty"? Nie zważając na konsekwencje...
    Miejmy trochę godności by nie poniżać się samemu. Bo jest to po prostu żałosne. Nie rozumiesz, nie zgadzasz się - podejmij dialog lub zachowaj to dla siebie. Oczernianie za plecami powinno się pozostawić za progiem wchodząc w dorosłość - w prawdziwym świecie nikomu już nie imponuje.
    Ja cenię sobie opinie Pitera i bezpodstawny atak na niego jest także ciosem w moją inteligencję - może nic nie wartą, na ten temat się nie wypowiadam, na pewno jednak otwartą na świat, taki jaki jest. Myślę, że wielu wartościowych ludzi jest podobnego zdania, a jednostki... niech żyją we własnym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem o co chodzi i o jakie obsmarowywanie, ale gdzieś mi śmignęła jakaś dyskusjach o zostawianiu komentarzy,albo to był post, nie wiem, ale nie włączyłam się w nią. Pisanie w komentarzach tego samego nic a nic mi nie przeszkadza, sama to robię, co w tym złego??? czepianie się tego jest moim zdaniem wymyślaniem problemów z dupy, za przeproszeniem. Dlaczego musi być kontruktywnie i z mądrością? Wystarczy wymienić dobrą energię. Ja tam nic złego w tym nie widzę. nie przejmuj się i rób swoje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem o jaką dyskusję na fejsie chodzi, ale oczy mi wyszły na wierzch jak to przeczytałam. Weź się w ogóle nie przejmuj jakimiś głupimi komentarzami, bo zwyczajnie nie warto. Ja bardzo lubię czytać twojego bloga jak i pewnie mnóstwo innych osób, dlatego rób swoje i olej te szmatławe komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupełnie nie wiem o czym piszesz, ale taki post utwierdza mnie w przekonaniu, że może jednak dobrze nie być w blogowym 'mainstreamie' literackim - i żyć sobie na obrzeżach blogowego światka ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przejmuj się, rób dalej to co uważasz za stosowne tak , by tobie samemu to odpowiadało i sprawiało radość. Wiedz, że nigdy nie trafił się jeszcze taki człowiek, który by dogodził wszystkim. Dlatego głowa do góry :-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie chce nic mówić, ale dopiero to zauważyłeś. Ludzie są strasznie zawistni i na każdego coś znajda. To prawda. Nie wszyscy, ale jak zauważyłam zdecydowana większość. A już szczególnie Polacy. Moi znajomi z Japonii (w tym mój tymczasowy szef) są tak od nas różni względem odniesienia do innych, że czasami zastanawiam się czy są prawdziwi. I mimo iż mam dopiero osiemnaście lat wiem, ze ludzkim gadaniem najmniej się trzeba przejmować (mój bat twierdzi, zę nie ważne co gadają byle by gadali :D), choć wiadomo czasem ono jednak nas w szczególny sposób dotyka.
    Mi osobiście jest bardzo miło kiedy, ktoś zada sobie ten trud zostawienia komentarza pod moimi postami. Nawet jeśli jest to tylko jedno zdanie (bez przecinków i z błędami :D).

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety nie Ty jeden stałeś się obiektem krytyki.Takie wpisy, kogoś oskarżające, zdarzają się coraz częściej. Trzeba chyba wobec tego przejść obojętnie i nie przejmować się. I robić dalej,to co się lubi, to co sprawia satysfakcję. Więc nie zaprzestawaj, rób to co kochasz. A każdy Twój komentarz, akurat na moim blogu, jest zawsze mile widziany. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. co prawda średnio wiem o co chodzi oraz nie posiadam konta na FB (i chwała Bogu)ale wydaje mi się, że nie ma sensu się tym przejmować i zniżać do pewnego poziomu.ludzie zawsze będą gadać i szukać sensacji.
    rób swoje i miej ich w...głębokim poważaniu.
    pozdrawiam :)
    i nadal będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja akurat wiem, o jaką dyskusję na FB chodzi, dyskusja ta przeniosła się dodatkowo na bloga osoby, która tą dyskusję zaczęła, czyli Futbolowej. Potem jeszcze chyba na blogu jednej osoby się pojawił dość "zjadliwy" wpis, a potem jakby w odpowiedzi bardzo miły wpis na blogu Guciamal. Na FB się nie udzielałam, ale w dyskusji u Futbolowej napisałam coś podobnego, jak tu Monika - dla mnie ten problem jest dziwnym problemem, wydumanym i bez sensu. Nigdy nie pomyślałabym, żeby analizować komentarze pod tym kątem. Ja się z każdego komentarza cieszę bardzo, nawet krótkiego. Przykro mi, że Ciebie to spotkało, w toku dalszych dyskusji okazało się, że jest kilka takich osób, które tak bardzo denerwują tymi komentarzami - Kasandro_85 - nie wiem, czy zostałaś wymieniona z nicka, ale niestety też jesteś ofiarą tej nagonki - co zresztą widać było po dwóch odpowiedziach na Twój komentarz tutaj:
    http://smellofpaper.blogspot.com/2011/08/empire-state-of-mind.html

    I na koniec - tak, jak napisałam w dyskusji - dla mnie czymś co mnie bardziej "dotyka" jest jak ktoś na komentarze nie odpowiada.

    A Tobie wysłałam zaproszenie na LC już jakiś czas temu ;), że tak skorzystam z okazji do wypominek ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Maniaczytania - Mam nadzieję, że ten zjadliwy wpis to nie u mnie? Ja tylko zachęciłam u siebie do przeczytania dyskusji i rachunku sumienia - to chyba nie jest złośliwe... - rachunek sumienia sama też zresztą zrobiłam. I też doszłam do wniosku, że takie komentarze "Przeczytam/Nie przeczytam" mi się czasem zdarzają. Jak każdemu, bo - jak słusznie piszecie - co tu innego napisać, gdy książki się nie czytało?
    Szczerze mówiąc, cieszę się zawsze z każdego komentarza, nawet jednego słówka. Bo każdy jest dla mnie dowodem na to, że ktoś poświęcił czas na przeczytanie mojej recenzji. Nie mogę jednak cieszyć się z komentarzy, z których wynika, że ktoś mojej recenzji wcale nie przeczytał - wtedy jest mi przykro, bo poświęciłam sporo czasu na jej napisanie. I tylko takie komentarze mnie drażnią - gdy napiszę, że książka jest kiepska, a w komentarzu czytam "Zachęciłaś mnie, dodaję do listy". Zdarzyło się to pewnie tylko kilka razy, ale było powodem, dla którego podpisałam się pod postulatem Klaudyny - żeby uważnie czytać posty, pod którymi coś piszemy. Piotr stał się obiektem dyskusji, bo akurat w tamtym czasie popełnił tego typu błąd. I trudno, każdemu się zdarzy, wystarczy przyznać się do chwilowej nieuwagi i przeprosić. Jak Takijestświat, uważam, że źle się stało, iż dyskusja potoczyła się w takim kierunku i publicznie. I przykro mi, przepraszam, jeśli i mnie tam poniosło. Owarinaiyume (oj, trudny nick!) napisała bardzo słusznie: "Czy trzeba zatem na siłę cokolwiek pisać, aby tylko zaistnieć i by inni nie zapomnieli o blogu? Nonsens." Zrozumiała jest natomiast chęć zaznaczenia "Lubię to, co piszesz, więc zostawię komentarz" - niech nawet będzie lakoniczny. Byle tylko jasno nie świadczył o tym, że dana osoba nie czytała mojego posta, bo to nie świadczy o tym, że lubi to, co piszę ;) Zapętlam się już, więc kończę. Niełatwo było napisać tę wiadomość, mam nadzieję, że nie zostanę za moment obwołana tą zawistną i złą, bo naprawdę nie miałam żadnych innych intencji prócz nakłaniania do czytania komentowanych postów i pisania od serca.

    OdpowiedzUsuń
  22. Niedopisanie - nie, nie, to nie chodziło o Twój wpis. Jak już i tak poleciałam nickami, to napiszę, że chodzi o wpis Agnes z Dowolnika.

    OdpowiedzUsuń
  23. Niedopisanie - Ja jestem daleko od takich uwag, ale doceniam szczerość i chęć że napisałaś to co napisałaś. Na jakiej podstawie uważasz że ja nie czytam Waszych recenzji? Jak się mam odnieść do książki której nie czytałem? Dlatego piszę (pisałem) że przeczytam, nie przeczytam , wciągam na listę lub nie wciągam. Co mam więcej napisać? Mam chwalić? Skoro o to chodzi to nie licz na mnie. Skoro o kogoś coś piszę, to znaczy jedno - chcę aby ta osoba wiedziała że byłem. A bywam na blogach które cenię, chociaż z pewnością ich stan się zmieni. Myślałem że te miejsca są do tego, aby dyskutować o książkach, a nie o blogowiczach i ich komentarzach. Ja mam swoje lata i wiele przeszedłem, ale takich spraw nie umiem obejść. Zostało skrzywdzonych parę osób, ale chyba tylko ja to odkryłem i cieszę się że o tym napisałem , że tak się stało.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie, nie, Piotrze, akurat w tej sytuacji chodziło o komentarz chyba u Magdy, gdzie pogratulowałeś jej zawarcia związku małżeńskiego, a ożenił się jej brat, o czym wyraźnie pisała w poście i to wiele razy. Ot, pomyłka, wystarczyło napisać potem, że ok, nie zauważyłem, przepraszam i afery by nie było. U mnie nie zdarzył Ci się komentarz, który by świadczył o nieprzeczytaniu recenzji, więc, co zrozumiałe, nie mogę podać przykładu ani tego Tobie zarzucić. Nie sądzę, żeby chodziło tu o Ciebie głównie, Ty posłużyłeś jako przykład, zresztą napisałam to na FB - że w jakiś sposób miałeś pecha, bo taki błąd przytrafił Ci się akurat w tym momencie. I dlatego rozwinęła się dyskusja. Jeśli chodzi o chwalenie - bynajmniej nie wymagam i się nie dopraszam ;) Uważam, że jeszcze wiele nauki przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. @niedopisanie weź pod uwagę fakt, że nawet jeżeli Twoja recenzja jest mało pochlebna, to ktoś uważnie czytający, może dojść do wniosku, że może jednak jemu oceniana pozycja może przypaść do gustu. Wcale nie musi to oznaczać, że osoba taka nie przeczytała recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  26. Na początek przytulam mocno i podaję filiżankę pysznej herbatki ;-) Rozumiem, ze Ci przykro. Ale cóż zrobić, oka sobie nie wydłubiesz... Nie napatoczyła mi się ta wspomniana dyskusja. Z tego, co piszesz, rozumiem, że komuś przeszkadzają Twoje komentarze i czepiają się literówek, czy błędów, tak? Ich problem, nikt im czytać nie każe. A komentarze, to większość osób ma moderowane i mogą nie puszczać, jak im się nie podoba.
    Ja tam się cieszę jak dzika, gdy ktoś mi napisze słowo, że daną książkę przeze mnie opisaną przeczyta lub będzie omijać z daleka.
    Tak jak ktoś wspomniał,chodzi o przekaz dobrej energii.
    Każdemu też zdarza się zostać źle zrozumianym, nie ma co się przejmować.
    Życzę wielu powodów do radości.
    Mimo wszystko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Niedpisanie - tak, masz rację...ale to przez przypadek, zupełna zbieżność z kim innym i ja automatycznie widząc zdjęcie pogratulowałem niewłaściwej osobie. Nie chcę tutaj tego rozwijać, gdyż nie wiem czy ta osoba sobie tego życzy, w każdym razie czasami jestem zmęczony i palnę jakieś głupstwo. A poza tym ja zamiast siedzieć na necie wolę czytać gdy już mam czas, albo oczywiście pisać opowiadania i powieści.

    OdpowiedzUsuń
  28. El Mal - Naturalnie. Mówię o sytuacji, gdy ktoś wyraźnie pisze "Zachęciłaś mnie", gdy ja piszę w recenzji, że "Odradzam". Można w takiej sytuacji nawet napisać przecież, że "Choć recenzja jest negatywna, ja chętnie przeczytam, gdyż blablabla (np. lubię sceny makabryczne, więc ich nadmiar nie będzie mi przeszkadzał). No, cudów nie ma, jeśli ktoś pisze, że ja zachęcam, gdy tego nie robię, to wnoszę, iż jednak nie czytał, tego, co piszę. Ale uwaga - też się nie obrażam o to śmiertelnie, raczej traktuję z rozbawieniem. Po kilku takich akcjach jednak pewnie do śmiechu by mi nie było. Ale się nie zdarzyło jeszcze chyba takie nagminne mylenie treści u mnie ;) Nie wiem, może dla kogoś to jest rozdmuchiwanie problemu, na pewno są w blogosferze większe - i też o tym pisałam. Ale skoro już temat powstał, to skoro zgadzam się z postulatem o czytaniu postów, to się pod nim podpiszę. I chyba nikt z tu obecnych nie uważa, że czytanie komentowanych postów jest rzeczą złą? ;) Naprawdę nie chciałabym się teraz musieć tłumaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  29. Piotrze - no, tak myślałam, że to po prostu pomyłka była zwyczajna. Też mi się zdarzają. Spokojnie, nie dzielmy się wszyscy na dwa obozy. Mamy wspólną pasję - kochamy książki - to chyba zbliża, a nie dzieli?

    OdpowiedzUsuń
  30. Niedopisanie - jak najbardziej. Ja nie mam zamiaru robić obozów, podzieliłem się swoim smutkiem z tego co mnie spotkało. Obozy jak widzę się tworzą na facebooku, ale mnie to nie dotyczy. Aha...nie wiem czy to co piszesz do Kamila El Mala) dotyczy mnie. Ja powtarzam że czytam wpisy. A pomyłka ze zdjęciem i ślubem zbiegła się w czasie z inną osobą, która również brała ślub, a którą znam z wirtualnego świata. Jest mi przykro że tak się stało, zresztą dobrze że mi o tym napisałaś, inaczej bym umarł w błogiej nieświadomości. Dlatego jeszcze raz - ma ktoś coś...email jest w stopce "O mnie". Chętnie podejmę polemikę.

    OdpowiedzUsuń
  31. niedopisanie - weź pod uwagę aspekt czasu (nieraz bywa okrojony, nawet bardzo), zmęczenia (ja czasem wieczorem zwyczajnie przestaję myśleć), ogólnego stanu psychicznego (nie zawsze człowiek ma chęci do stworzenia jakiejś konstruktywnej formy), a mimo to jeszcze zostawia trop po sobie na blogu. Pozostawię to bez dalszego komentarza jako materiał do przemyśleń

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja pragnę jedynie zaznaczyć, że fejsbukowa dyskusja wcale nie rozpoczęła się od tematu Piotra, a od zupełnie innej sytuacji. Więc proszę nie mówić, że rozpoczęta przeze mnie dyskusja była wymierzona w kolegę, bo nie miało to miejsca.

    Pomyłkę u Magdy faktycznie zaprezentowałam ja, ale bez wskazywania na kogokolwiek i podkreślając nie raz, że obgadywać za plecami personalnie nie mam zamiaru. I dalej tak pozostanie.

    Maniaczytania,
    nie wiem dlaczego odebrałaś moje pytanie na 'smellofpaper' jako nagonkę wobec Kasandry. Często włączam się do dyskusji w komentarzach, odnosząc się nie tylko do autora recenzji, ale i komentujących. Zaciekawiło mnie, co kierowało Kasandrą, dlatego zadałam pytanie. Nie widzę powodu, aby doszukiwać się w tym czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Grunt to mieć wszystko w d... za przeproszeniem.
    pozdrawiam i pozytywną energię przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Proponuję zamknąć ten temat. Każdy ma lepsze lub gorsze dni. Czas ma to do siebie że nie można go cofnąć. Ten dzień wiele mi pokazał i wiele zrozumiałem. Ale proszę każdego, aby w przyszłości jeżeli ktoś ma coś do innego niech jemu o tym napisze. Po to są kontakty mailowe na blogach. Nie krytykujmy, nie wyśmiewajmy, nie podejrzewajmy. Dajmy szansę się wypowiedzieć, obronić. Ja w każdym razie będę bywał na blogach, ale ograniczę się z komentarzami. Gdy pisałem o smutku nie chciałem, aby ktoś mnie głaskał itd. Chciałem pokazać pewne zjawisko w sieci. Wszystkich którzy u mnie bywają, zostawiają ślady po sobie bardzo szanuję. Ale Wasze komentarze mnie naprawdę przerosły. Cieszę się że większość zachowała się fair. A co do mnie to dalej będę robił literówki i błędy stylistyczne. Te typy tak mają. To co piszę, jest z serca. Nie chcę pisać nabrzmiałych, mądrych elaboratów. Piszę i pisał będę to co czuję. Proszę...zamknijmy ten temat. Dziękuję za uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Szczerze mówiąc to ja w ogóle nie rozumiem czym się przejmujesz. Sam napisałeś,że robisz to co lubisz i jak komuś się nie podoba to nie musi tu zaglądać. A zazdrość zawsze była, będzie i jest.Ludzie mają języki po to,aby gadać wszystkim się i tak nie spodoba to co robisz. Będą zwolennicy i przeciwnicy. Rób to co kochasz i to powinno się dla Ciebie liczyć.

    OdpowiedzUsuń
  38. Na początku mojej wypowiedzi dodam, że kompletnie nie wiem, o jaką dyskusję chodzi, mimo tego, że z wypowiedzi kreatywnej mogę wywnioskować, że miała ona miejsce na forum grupy, do której należę, jednak widocznie nie ogarnęłam tego wątku i.. nie chcę ogarniać.
    Czemu?
    Bo nie cierpię jak ludziom ucina się skrzydła. Bez względu na to, o czym jest Twoja książka i jaka będzie, najważniejsze jest to, że tworzysz. Tworzysz, uwrażliwiasz się, pracujesz nad swoim warsztatem literackim i sprawia Ci to radość - to jest coś, co kochasz. Od samego początku mocno trzymam za Ciebie kciuki i to nie wcale jakieś cukierkowate stwierdzenie, ja naprawdę kibicuję każdemu, kto realizuje siebie.
    Kiedyś, moja Mama usłyszała coś przykrego i wywiesiłam Jej kartkę nad biurko "Lej na to wrzącym moczem", brzmi dość wulgarnie, ale polecam tę zasadę, wobec niektórych sytuacji warto ją zastosować. I.. głowa do góry! Jak widać w tym poście, masz tu więcej przyjaznych osób niż Ci się wydaje.

    Ostatnią rzeczą, o której muszę wspomnieć jest krytyka, o której piszesz. Ja bardzo często zwracam uwagę różnym recenzentom np. na błędy ortograficzne i nigdy nie spotkałam się z jakąś agresją słowną z Waszej, blogowej strony.

    OdpowiedzUsuń
  39. Widziałam tę dyskusję i byłam zniesmaczona. Facebookowy Klub nieanonimowych Książkocholików jest - moim zdaniem - pełny blogerów o bardzo wysokim mniemaniu o sobie i niskim szacunku dla innych. Dyskusja o Tobie (choć przyznam, że nie skojarzyłam), czy też krytykowanie recenzji innych... brrr.

    OdpowiedzUsuń
  40. Dodam jeszcze, że z tej dyskusji wynika, że lepiej u niektórych nie komentować, bo każde słowo może być zrozumiane na opak, wyciągnięte, przeinaczone i wyplute na Ciebie. Ja osobiście uwielbiam komentarze, ale na nie nie odpowiadam. Nie chcę u siebie dyskusji, które mogą zaboleć... urazić. Po co? I wcale nie wynika to z braku szacunku dla komentujących. Po prostu wiem, że rzadko kto wraca do postu który raz już odwiedził...

    OdpowiedzUsuń
  41. Dla mnie to jest proste. Ktokolwiek zostawia komentarz- robi to dobrowolnie i należy to szanować a nie wyskakiwac z filozofią pod tytułem''ja piszę negatywną recenzję a ktoś twierdzi, ze go zachęciłam'' ''Piszę długą recenzję a ktoś pisze tylko-wpisuję na listę'' Przecież chodzi o książki..Agresywne, niemiłe komentarze- to inna sprawa-usuwam, ale reszta?? czepiać się o formę? ja pisać będę jak chcę, zostawie jeszcze tysiąć wpisów pod tytułem ''wpisuję na listę'' jesli tak poczuję że jest. I nie zamierzam robić jakiś ''rachunków sumienia'' bo do niczego mi to nie potrzebne. Wymieniam z ludzmi dobrą energię, forma nie ma znaczenia. Uwazam zwyczajnie, że było to nietaktowne- ocenianie jak powinniśmy komentować swoje blogi nawzajem'' Ludzie, piszemy o książkach, nie nakłaniajmy sie jak mamy komentować. W sumie..to cała sprawa jest nawet śmieszna:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Maleństwo,
    jakie krytykowanie recenzji innych? Wskaż, bo może przeoczyłam, a ciekawi mnie to.

    Domi,
    przedmiotem dyskusji nie była książka Piotra. Dyskutowaliśmy o tym, czy denerwują nas jałowe komentarze, czy nie. Ktoś zapytał po czym poznać, że ktoś wystawia komentarz, nie przeczytawszy recenzji i akurat napatoczył się przykład Piotra. Więc nie była to żadna dyskusja wymierzona w jego osobę.

    Monika,
    pisz jak chcesz i jak czujesz. Nikt nikomu nie każę się przejmować naszą dyskusją.


    Generalnie każdy powinien się zastanowić, czy chce być postrzegany, jako osoba, która ma niewiele do powiedzenia, czy nie. Jedni lubią się wygadać w dyskusji w polu komentarzy, inni nie. Jeżeli nie szkoda im czasu i energii na wklepywanie u wszystkich tej samej formułki - ich sprawa, mają do tego prawo. Jednak drugiej osobie wolno być z tego faktu zdenerwowanym / zniesmaczonym / zażenowanym. Jako że to my tworzymy tę społeczność, jesteśmy równi i znajdujemy się w tym samym położeniu, co oznacza, że nikt nikomu narzucać nic nie może. I nie narzuca. Indywidualną sprawą jest to, jak chcemy być postrzegani przez innych...

    OdpowiedzUsuń
  43. Maleństwo - a tego, że nie odpowiadasz na komentarze, to nie rozumiem. Ja zawsze wracam po kilka razy nawet z nadzieją, że ktoś na mój komentarz odpowie. Czasem się rozczarowuję i jest mi zwyczajnie przykro.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja po pierwsze rzadko prowadzę dialogi w komentarzach. jeżeli ktoś ma do mnie sprawę - proszę bardzo...chętnie odpowiem droga mailową, w ten sposób odpowiem z całą pewnością.

    Po drugie wczoraj uważałem temat za zamknięty.Wyniosłem z tego swoje doświadczenia, a to co nazywacie "jałowymi komentarzami" przemilczę.

    Sam jestem wdzięczny że wiele osób zrozumiało w sposób prawidłowy to co napisałem, dziękuję również za ciepłe e-maile. Niech każdy robi, czyta i pisze to co uważa za stosowne. Ale bez zawiści i wyśmiewanie za plecami. Ja mam trochę lat, jestem raczej silnej konstrukcji psychicznej, ale wczorajszy dzień sprawił że poczułem się średnio fajnie. Nie mam do nikogo żalu - dla jasności. Jak to na mnie wpłynęło? Wpłynęło w duży sposób. Ale to już moja sprawa. Pozdrawiam i KONIEC TEMATU

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  46. Po raz kolejny proszę o uszanowanie mojej decyzji. Komentarze osób które usiłują wprowadzić mnie w poczucie winy będą usuwane. Troszeczkę szacunku do drugiej osoby. Temat uważam od wczoraj za zamknięty i NIE BĘDĘ wchodził w dalsze dyskusje. Każdy ma prawo się wypowiedzieć, ja się do całego zajścia ustosunkowałem i jest dobrze. KONIEC TEMATU

    OdpowiedzUsuń
  47. Piotrze, zachowujesz się nie fair. 'Każdy ma prawo się wypowiedzieć', ale mojego wyjaśniającego komentarza jednak nie opublikowałeś.

    Świetna zagrywka!

    OdpowiedzUsuń
  48. Wszystko co mam Tobie do powiedzenia zostało napisane na maila, nie mam zamiaru tutaj prowadzić w nieskończoność dziwnych mini - rozmówek. Dziękuję za maila. Myślę że wszystko zostało wyjaśnione i nie pisz że jest tak lub tak. W tej kwestii więcej komentarzy nie będzie upublicznianych. Wszystkie zostaną usunięte.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Szanowny czytelniku. Jeżeli masz jakieś zapytanie lub też chcesz się ze mną podzielić spostrzeżeniami to proszę o kontakt mailowy, gdyż rzadko odpisuję na komentarze pod postami. Proszę o wyrozumiałość i dziękuję za obecność w moich skromnych progach. Komentarze anonimowe, wulgarne oraz obrażające innych są kategorycznie usuwane.

Barbara Rybałtowska - " Szkoła pod baobabem"

  Drugi tom sagi prowadzi nas do gorącej Afryki. Ponad dwa lata mieszka w Ugandzie, w obozie Kodża. Tom opowiedziany z punktu widzenia ki...