wtorek, 25 czerwca 2013

"Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny" - Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg

 Są na świecie miejsca, w których czas się zatrzymał i do których człowiek tęskni, mimo że zna je wyłącznie z opowiadań i zdjęć. Do takich miejsc na mojej prywatnej liście należą Włochy. O Toskanii przeczytałem kilka przewodników i kilka powieści, oraz obejrzałem kilka filmów. "Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny" jest zupełnie inny. Nie mam pojęcia, w czym tkwi wyjątkowość. Może to strony pisane  z pełnym oddaniem, a  może magia fotografii? Od pierwszej strony wiedziałem, że książka napisana jest przez ludzi, dla których te miejsca są wyjątkowymi miejscami. To właśnie się czuje. Napisana z wielkim zaangażowaniem, oraz niesamowitą dbałością o detale każdej uliczki, miejsca, obiektu. To przewodnik z duszą, który stał się dla mnie czymś więcej niż przewodnikiem. Czytając snute opowieści, miałem nieodparte wrażenie że przemierzam uliczki wraz z autorami, a Ci opowiadają mi o swoich obserwacjach, niespiesznie snując historie godne uwagi.

 Włochy to nie tylko stara architektura, zaklęte uliczki, smaki, jakich nie znamy. To także lokalne zwyczaje, które są różne od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Żywiołowa mentalność w połączeniu z cudami architektury i pięknymi krajobrazami. A wszystko polane słońcem, mieszającymi się zapachami. 
 Muszę przyznać, że autorzy zaskoczyli mnie pozdawaniem linków do stron internetowych i cen za np. wejścia do muzeum, albo regionalne potrawy. To bardzo pomaga ewentualnemu turyście, który po lekturze zapała nieodpartą chęcią zwiedzenia tych pięknych miejsc.

 Czym jest przewodnik bez zdjęć? Fotografom udało się przenieść do książki  piękne zdjęcia obiektów, ludzi i przyrody. Te zdjęcia w połączeniu z opowieściami zaczynają żyć w czytelniku, zasiewając w wyobraźni piękne sceny.  Dla mnie osobiście przeczytanie tej ksiąski było niezwykle miłym i zaskakującym doświadczeniem. Toskania i Umbria są wysoko na mojej liście miejsc, do których muszę zawędrować. Tylko obawiam się, że nie będę chciał wracać. Po tej lekturze wydaje mi się, że zobaczyłem raj na ziemi, właściwie na wyciągnięcie dłoni. Polecam.

wtorek, 18 czerwca 2013

"Matemagia.Tajniki pamięciowej matematyki" - Benjamin Arthur, Shermer Michael

  Już na początku przyznaję się bez bicia. Orłem w przedmiotach ścisłych nigdy nie byłem, a matematyki wręcz nie znosiłem.  Do wczoraj moja wiedza na temat matematyki była znikoma. Piszę w czasie przeszłym, gdyż dzięki tej niesamowitej książce wiele się zmieniło. 

  Książka została napisana przez dwóch mężczyzn z tytułem doktora, dla których matematyka jest zabawą. Udowadniają, że przy pomocy prostych trików, albo przy minimalnym wysiłku możemy dokonywać rzeczy prawie niemożliwych. Do tego wystarczą porady zawarte w książce. Miałem dobrą zabawę w czasie czytania. Okazało się, że matematyka jest prosta i można ją polubić. Żałuję, ze nie wiedziałem tego jakieś trzydzieści lat temu.

  Autorzy w bardzo przystępny sposób, wręcz łopatologiczny pokazują pewne prawidłowości. Możemy  w pamięci mnożyć, dzielić, dodawać, odejmować, podnosić do potęgi, wyciągać pierwiastek i wiele innych cennych trudniejszych operacji matematycznych. A wszystko szybciej, niż na kalkulatorze. Czy jest to możliwe? Jak najbardziej tak. Służą temu pomocne sztuczki. Przekonałem się na sobie że to działa, doskonale bawiąc się w trakcie ćwiczeń. Możemy w pamięci również obliczyć na podstawie daty w przeszłości i przyszłości dzień tygodnia.  Ale to nie wszystko.

 Chcesz się dowiedzieć o kwadratach liczb cyfrowych? A może czegoś więcej o mnemotechnice, kodzie fonetyczno - spółgłoskowym i wielu innych, szalenie interesujących sprawach z dziedzin powiązanych z matematyką?

 Arcyciekawy jest epilog "Jak matematyka pomaga myśleć o dziwnych rzeczach" autorstwa dr Michaela Shermera. Autorzy są nie tylko genialnymi matematykami, ale także są świetnymi pisarzami. Doskonała książka bez względu na wiek. Polecam.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Kat" - Par Lagerkvist


Jedna z trzech znakomitych i poruszających opowieści składających się na cykl „Zło” pióra szwedzkiego noblisty. 
Pisarz przenosi czytelnika w odległe, mroczne czasy średniowiecza, snując opowieść o człowieku zajmującym się dość specyficzną profesją. Kat - z jednej strony wywołujący wśród pospólstwa lęk i zabobony, z drugiej cieszący się powszechnym poważaniem. Te skrajne uczucia wynikały z przekonania, że ktoś taki może rzucić na człowieka klątwę, po której umiera się pod katowskim toporem. Druga część tekstu bliższa jest czasom współczesnym. Bohater pozostaje ten sam, zmieniają się realia. Akcja rozgrywa się tuż przed II wojną światową, kiedy ideologia faszystowska zyskuje coraz większą popularność.
 
Pär Lagerkvist (1891–1974) -  pisarz, laureat literackiej Nagrody Nobla.  Wychowany w rodzinie żarliwych luteranów już w gimnazjum doświadczył kryzysu wiary, który kazał mu szukać alternatywnej prawdy o wszechświecie i człowieku. Tragiczne doświadczenia wojen światowych sprawiły, że w swojej twórczości coraz głębiej angażował się w problematykę filozoficzną i psychologiczną, zwłaszcza kwestie złożoności natury ludzkiej, wartości ludzkich wyborów, odwiecznych źródeł zła i możliwych fundamentów ludzkiej wiary i nadziei...
Od wydawcy
 
 Niepozorna książeczka (88 stron)  okazała się tekstem, który mną dogłębnie wstrząsnął. Noblista napisał utwór, którego nie można jednoznacznie sklasyfikować. Kim jest tytułowy kat i jaka jest nim fascynacja? Od kiedy istnieje? Czy oby na pewno jest tym, za kogo się podaje? Przeczytałem, usiadłem w fotelu, zamknąłem oczy i musiałem na spokojnie przemyśleć tekst. Opowiedziana historia to nie jest zwykła opowiastka dla niegrzecznych dzieci, to jest dogłębne studium zła, które jest pierwiastkiem każdego człowieka. Cofnięcie się do czasów Jezusa jest dobrym wybiegiem autora, który doskonale żongluje czasami i ważnymi momentami, przeplatając momenty wpływające na bieg historii z życiem zwykłych ludzi. Siedziałem z ołówkiem i podkreślałem co jakiś czas tekst, gdyż "Kata" uważam za dzieło wyjątkowe. Zazwyczaj nie mam w zwyczaju kreślenia w książkach. Mamy ukazanie zabobonów, ale także obrazy z ukrzyżowania Chrystusa i opowieść tego, który brał w tym udział. Autor pisze pięknym językiem, ale nie unika również słowa uważanego za niecenzuralne, ale używane przez wielką grupę ludzi. Pewne zwyczaje nie zmieniają się na przestrzeni wieków. Noblista pokazuje nam nasze słabości, skłonności do destrukcyjnych zachowań i próby ucieczki przed nimi. Poznajemy chłopca, który ma zginąć w przyszłości od miecza kata, widzimy matkę której wiadomość że jej syn zostanie katem jest prawie błogosławieństwem. Autor szokuje tekstem, zmusza do myślenia. Opowieść jest alegorią o nas, o naszych demonach. Dla mnie w skali od jeden do 10 brakuje skali. Serdecznie polecam.

 Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa


niedziela, 16 czerwca 2013

"Joyland" - Stephen King


 Autora przedstawiać nie trzeba. Król pisarzy jest tylko jeden. Konia z rzędem dla tego, kto nie czytał chociaż jednej powieści, albo opowiadania Stephena Kinga. Po lekturze "Joylandu" odetchnąłem z ulgą. W tej opowieści poczułem i zobaczyłem starego, dobrego Kinga. Pisarz tym razem bawi się z nami formami. Nie jest to utwór, który można jednoznacznie kategoryzować i zaszufladkować. Nie będę się rozpisywał o fabule, gdyż myślę że ta jest wystarczająca znana z innych stron. 

  Wesołe Miasteczko kojarzy mi się z dzieciństwem i radością. A King pokazuje nam także inne oblicze tego miejsca, pozwalając zajrzeć za kulisy takowego miejsca i poznać historię, która chociaż w części mogła się zdarzyć. Ilu z nas nie przeżyło zawodu miłosnego? To teren, który  żyje nawet wtedy, gdy nie jest dostępne dla zwiedzających. Morderstwo, pojawiający się duch, jasnowidzenie i tajemnice parku rozrywki. Wszystko doprawione szczyptą grozy i narastającego napięcia. Kiedy nam się wydaje że zaraz będzie wielkie BUM, jest coś zupełnie innego. Prawdziwy mistrz zaskakiwania.

 Akcja w "Joyland" miejscami toczy się opieszale, ale przecież nie mamy tutaj do czynienia z książką akcji. Mimo tego, autor potrafi zatrzymać przy sobie czytelnika. Kiedy przeskakiwałem na kolejną stronę na Kindlu -  (książka w formie ebooka) - czekałem na to, co wydarzy się dalej. Kocham dopracowane sceny, dopowiedziane historie i wyraziste postacie. Wtedy mój umysł pracuje na pełnych obrotach.

  Styl Kinga nie jest możliwy do skopiowania. Dokładnie zaplanował miejsce swojej narracji, dokładnie opisał miasteczko, pracowników i kolejne postacie, które wprowadzał stopniowo. Ujęła mnie historia niepełnosprawnego chłopca z darem jasnowidzenia, podoba mi się historia opowiedziana z perspektywy czasu. Oczywiście takowych smaczków jest o wiele, wiele więcej. King potrafi zaczarować każdą stronę, zahipnotyzować swoją formą i przesłaniem. Osobiście uwielbiam historie, które dzielą się w przeszłości. Amerykańskie miasteczka które opisuje King w swoich książkach żyją własnym życiem. Tytułowy park rozrywki jest taki sam. Po lekturze zapragnąłem wyjechać do tego miejsca (jakby naprawdę istniało). Brawo Mistrzu. Uwierzyłem, że Joyland naprawdę istnieje.

 Samo zakończenie powieści nie było dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale to nie wpłynęło na ogólny odbiór. Czy ta historia kończy się szczęśliwie? Warto się samemu przekonać. Nie zawiedziesz się czytelniku. Polecam!

Książkę przeczytałem dzięki Wydawnictwu


piątek, 14 czerwca 2013

"Prawda" - Michael Palin

   Michael Palin jest postacią kultową, ale do tej pory niezbyt dobrze mi znany. Jakoś nie potrafiłem zrozumieć dowcipów "Monty Pythona". A teraz miałem okazję zapoznać się z najnowsza książką człowieka, który jak się okazuje jest wszechstronnie utalentowany. Aktor, kompozytor, scenarzysta i podróżnik, autor ośmiu bestsellerów traktujących o podróżach. Sięgając po "Prawdę" nie spodziewałem się lektury wysokich lotów, a spotkała mnie wielka niespodzianka.

  Poznajemy Keitha Mabbutta parającego się pisarstwem. Próbuje swoich sił w pracy jako pisarz i dziennikarz, ale nie odnosi większych sukcesów. Telefon od agentki może się okazać przełomem w jego karierze. Otrzymuje propozycję napisania biografii człowieka - legendy Hamisha Melville'a który z natury unika dziennikarzy i nie udziela wywiadów. Jest aktywistą, obrońcą praw człowieka i ekologiem. Mabbut początkowo nie chce przyjąć zlecenia, ale ostatecznie przekonują go głównie pieniądze, których tak bardzo potrzebuje. Udaje się do Indii, udaje mu się spotkać z tajemniczym mężczyzną i zdobyć jego zaufaniem. Dalej pojawiają się kolejne zaskakujące sceny, które prowadzą do....No własnie. Czym jest prawda? Autor pod namiastką lekkiej historii stawia czytelnikowi pytania, zmuszając go do refleksji nad prawdą i wyborami w  życiu. Czy jest cena, za jaką można sprzedać prawdę, a może jest cena, za jaką można człowieka zniszczyć? Kilka razy wydawało mi się, że znam ciąg dalszy, ale tak nie było. To piękna książką o odwadze bycia sobą, o walce o prawdę i o tym, jak media mogą zniszczyć człowieka. Czy tajemniczy Mellville jest naprawdę tym, za kogo się kreuje i tym, za kogo chce, aby go postrzegano? Czy można być bożyszczem dla tłumów i łajdakiem dla jednostek? Michael Palin stworzył historię, która mnie bardzo przyciągnęła swoją oryginalnością i pozwoliła mi na pełen zaangażowanie. Napisana bardzo ciekawie, żywym językiem, bardzo dobre dialogi. Jedynym minusem jest fakt, że zbyt szybko się kończy, ale tak właśnie jest w dobrych książkach. chcemy więcej. Dużo, dużo więcej. Polecam!!!

 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


niedziela, 9 czerwca 2013



Autor: Alice Munro
Wydawnictwo:Wydawnictwo Literackie , Maj 2013
ISBN: 978-83-08-05113-9
Liczba stron: 360
Wymiary: 123 x 197 mm
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc


Alice Munro jest kanadyjską pisarką, jedna z najbardziej cenionych autorek krótkich form prozatorskich, czego dowodem jest często powracające w recenzjach określenie "kanadyjski Czechow". Akcja większości jej utworów osadzona jest w południowo-zachodniej części stanu Ontario. Alice Munro w 2009 roku została uhonorowana nagrodą Man Booker Prize za całokształt twórczości i bywa często wymieniana wśród kandydatów do literackiej Nagrody Nobla.

 "Drogie życie" namieszało w mojej głowie. Oj, namieszało. Od dawna czekałem na bliższe spotkanie z panią Munro i nie żałuję żadnej minuty, ani sekundy z tego czasu. Każde opowiadanie, a jest ich w sumie czternaście zawiera potężny ładunek ludzkich losów. Autorka przenosi nas do Kanady, kraju będącego jej ojczyzną. Autorka nie potrzebuje szybkiej akcji, aby zachwycić czytelnika. Opowiada niespiesznie, ale z wielkim przekonaniem i w swoje słowa wkłada wiele uczucia. Nie będę tutaj streszczał każdego opowiadania z osobna, gdyż na ten temat można przeczytać na innych stronach. Opowiadania są nostalgiczne, czasami bardzo smutne i może się wydawać prowadzące do nieuchronnej tragedii. Każde z osobna jest ludzką historią zamkniętą w kapsule przeszłego czasu, który jest warta zapamiętania. Alice Munro funduje nam wariacje z życia, w których wydobywa to co jest naprawdę ważne. Prawdziwą sztuką jest napisanie opowiadań, które na kilkunastu stronach przewyższają wartością to, co inni autorzy opisują na kilkuset stronach. Czytając, miałem nieodparte wrażenie że Alice Munro opowiada to tylko mnie, że szepce mi do ucha swoje historie. Na podstawie "Drogiego życia" mogę powiedzieć, że autorka jest doskonałą obserwatorką człowieka. Przekonuje mnie do tego znajomość ludzkich zachowań,a  co za tym idzie tworzy doskonałe rysy psychologiczne postaci. Opisy miejsc sprawiły, że obrazy ożywały w mojej głowie i nieświadomie stawałem się częścią każdego opowiadania, wchodząc w interakcje z postaciami.

 Ostatnie cztery opowiadania dotyczą życia z przeszłości autorki. Alice Munro wprowadza nas w swoje dzieciństwo i dojrzewanie. To zupełnie inne czasy, inny świat i inni ludzie. Ucieszyłem się, że autorka zechciała się ze mną podzielić czymś, co jest częścią niej, co nie jest do końca wymyślone. Wydaje mi się, że nie była to prosta decyzja. Rodzina, dom, wybuch wojny i dużo, dużo więcej. 

 Zakochałem się w tej książce, zakochałem się w słowach, w każdej historii. Na początku trochę się bałem, że pani Munro stanie się przereklamowaną pisarką, jak to często ma miejsce. Okazało się, że jest zupełnie inaczej. Nie pozostaje mi nic innego, jak zdobyć pozostałe książki autorki i delektować się jej wariacjami z życia. Nie wiem, jak ona to robi, ale jej historie zawierają pierwiastki czegoś nieuchwytnego, za czym podświadomie tęsknię. Być może jest to dawno utracona młodość, być może jest to tęsknota za dzieciństwem. Będę wracał do "Drogiego życia" w trudnych momentach, aby przypominać sobie że życie polega również na dawaniu siebie innym. Gratulacje należą się również tłumaczce, która doskonale przekazała wszystko to, co autorka ma do powiedzenia. Serdecznie polecam tę wyjątkową książkę. Serdecznie polecam.

środa, 5 czerwca 2013

Alice Munro

 Wywiad z Alice Munro, z  pisarką którą poznaję i której twórczość pokochałem od pierwszej strony. Zamierzam przeczytać wszystkie jej książki wydane w Polsce.Autorka przekonała mnie swoimi tekstami, że w opowiadaniach można zamieścić piękne i wzruszające historie.




niedziela, 2 czerwca 2013

Słuchowiska radiowe

 Niestety, poddałem się przy czwartej godzinie słuchania wersji audio jednej z powieści Alice Munro. Głos lektorki działa na mnie usypiająco i monotonnie. Nigdy więcej audiobooków. Po książkę sięgnę w formie papierowej. Ale nie poddałem się tak szybko. Wychowałem się na słuchowiskach "W Jezioranach", oraz "Matysiakowie". Brakuje mi typowo teatralnych słuchowisk, z podziałem głosów i tłami, które wywołują emocje i pobudzają wyobraźnię. Poszperałem w internecie. Okazało się, że istnieje strona, która spełnia moje marzenia. Na tej stronie znalazłem ciekawe interpretacje nagrane profesjonalnie przez aktorów. Warto zajrzeć, posłuchać, a nawet jest opcja z możliwością ściągnięcia na dysk. Na początek "Adieu. Przypadki Księdza Grosera" Jana Grzegorczyka. Kto miał styczność ze słuchowiskami  Teatru Polskiego Radia, ten zrozumie mój zachwyt. Miłego odbioru.

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ...