niedziela, 18 marca 2018

Nicolas Sparks - "Bezpieczna przystań"

 Kolejny audiobook z tekstem Sparksa za mną, tym razem w interpretacji (na szczęście) Krzysztofa Gosztyły. Mistrz potrafi wszystko, co też udowadnia swoją interpretacją. Powoli przekonuje się, że słuchanie książek Sparksa jest delikatnie pisząc chybionym pomysłem, dlatego kolejne przeczytam sam. Jakie są moje odczucia? Najpierw o samej treści.

 Nicolas Sparks częstuje czytelnika opowiastką ogólnie mówiąc o kobiecie, uciekającej przed swoją przeszłością. Żadne miejsce nie jest doskonałe do schowania się, nigdzie stara się nie wychylać i nie wchodzi w zażyłe relacje. Kiedy jednak poznaje uroczego wdowca z dwójką uroczych dzieci, jej czujność zostaje uśpiona,  a ona sama chce wyjawić mu prawdę. Co z tego wyniknie? No cóż...

  Pisarza darzę wielkim szacunkiem za jego powieści, za styl, wszystko, co zawierają jego książki. Z każdą kolejną powieścią tego autora odkrywam pewną schematyczność w jego książkach, ale to zupełnie mi nie przeszkadza. Podobnie jest tutaj. Nie wybiega poza inne utwory, nie wyróżnia się. Mógłbym napisać, że Sparks potrafi pisać o sprawach błahych, ale jednocześnie szalenie ważnych na milion sposobów.  Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadza. Tacy autorzy zawsze będą mieli rzesze czytelników za sprawą tego, iż piszą o tym, czego podświadomie oczekujemy - głębokich uczuć i odskoczni od rzeczywistości. Polecam.
Prześlij komentarz

Remigiusz Mróz - "Zaginięcie"

 Z książkami Remigiusza Mroza mam problem. Jedna jest w moich oczach wybitna, a kolejna słaba. Według mnie "Zaginięcie" jest cz...