Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2012

"Wielkie serce Mike'a Larssona" - Olle Lönnaeus

Z okładki :

Wielkie serce Mike'a Larssona2010 r. : Poruszająca opowieść o zmaganiach człowieka, który próbuje uciec od swojej przeszłości. Czarny humor, rodzicielska mk iłość i nagła śmierć ? wszystko w najnowszej książce Olle Lönnaeusa, autora skandynawskiego kryminału pt. Pokuta.

Mike Larsson ma wielkie serce i równie wielki talent do wpadania w tarapaty. Przyczyną jest jego wybuchowy charakter, który prowadzi go za kratki. Po wyjściu z więzienia Mike decyduje się rozpocząć nowe życie i stać się prawdziwym ojcem dla swojego dorastającego syna. Udaje się do miasteczka Tomelilla na południu Szwecji, gdzie mieszka jego 14-letni syn, Robin, wychowywany przez rodziców zastępczych.

Chłopak jest wystraszony i podejrzliwy, nie zamierza rozczarować się po raz kolejny. Mike musi przekonać syna, że tym razem go nie zawiedzie. Nieoczekiwanie zostaje wciągnięty w wir niebezpiecznych wydarzeń, przez co sytuacja znów się komplikuje. Czy znajdzie się ktoś, ko…

"Bluszcz" znika

Właśnie przeczytałem informację,  że miesięcznik "Bluszcz" znika z rynku. To dla mnie smutna wiadomość.  Właściwie z miesięczników czytałem wyłącznie ten periodyk. Zrobiło się jakoś smutno i poczułem, że znowu coś tracę. Wszystkie numery, które posiadam zachowam na pamiątkę. Nie ma na polskim rynku drugiego takiego czasopisma. Przykro mi. Poniżej wiadomośc z portalu granice.pl
Kochani Czytelnicy! Milczeliśmy, bo do końca mieliśmy nadzieję, że Bluszcza da się uratować. Do końca wierzyliśmy, że takie czasopismo jak nasze nie może po prostu zniknąć z rynku. Stało się jednak inaczej. Po śmierci naszego wydawcy nie znalazł się nikt, kto zdecydowałby się na kontynuowanie jego dzieła. Artur był wizjonerem, nie oglądał się na minimalne zyski, które przynosił mu Bluszcz. Wierzył w gazetę, wierzył w nas, wierzył, że w tak trudnych dla polskiej kultury czasach nasza gazeta jest potrzebna, bo wyciąga Polaków z czytelniczej zapaści. Niestety wyniki sprzedaży to jedyne kryterium…

Czarodziejka z lodowego kraju

Czy każdy człowiek może pisać, a przy tym odnosić spektakularne sukcesy na niwie literackiej? Czytając przebieg kariery Yrsy jestem przekonany, że dla chcącego nie ma nic trudnego. Chcę przedstawić dzisiaj autorkę pochodzącą z Islandii. Ta sympatyczna kobieta z wykształcenia jest...inżynierem budowlanym, tak więc jej zawód z literaturą nie ma wiele wspólnego. A jednak...każda jej książka staje się bestsellerem w Islandii i często w innych krajach. Na polskim rynku wydawniczym jej powieść "Trzeci znak" wydało wydawnictwo MUZA cztery lata temu. Od tego czasu ukazały się "W proch się obrócisz",  "Weź moja duszę" "Lód w żyłach" i najnowsza "Pamiętam Cię". Każda powieść zbiera pochlebne recenzje polskich czytelników, przez co zwiększa się liczba fanów twórczości Yrsy Sigurdardóttir.  Pisarka jest postacią niezwykle utalentowaną. Pisuje nie tylko kryminały, ale również książki dla dzieci.  




  Autorka specjalizuje się w mieszance horroru i k…

"A między nami ocean..." - Susan Wiggs

Za egzemplarz dziękuję Pani Monice z Wydawnictwa  

"2586 kroków" - Andrzej Pilipiuk

Andrzej Pilipiuk był mi do tej pory znany z tego, że pisywali o nim inni. Wiedziałem, że ma wielu fanów, a jego książki sprzedają się wyjątkowo dobrze. Wiele razy zastanawiałem się, co może mi przekazać mój wiekowy rówieśnik, z zawodu architekt, właściciel brody i okularów na czubku nosa. Czy indywidualność jest dobrą cechą pisarza?  Dlatego, kiedy udało mi się nawiązać współpracę z "Fabryką Słów"  bez wahania poprosiłem o książkę tego autora. Nie miałem sprecyzowanych oczekiwań. A nawet trochę się bałem czy podołam. Wszak fantastyka, to nie do końca dziedzina literatury, w której dobrze się czuję i za którą przepadam. Tak było do czasu, kiedy przeczytałem "2586 kroków".  Tytuł jest zaczerpnięty z opowiadania otwierającego wiele historii zebranych w tym tomie. Ja kompletnie nie miałem pojęcia, co na mnie czeka. Przyznaję, że Pilipiuk niesamowicie mnie zaskoczył. Z każdą kolejną, przeczytaną stroną zastanawiałem się gdzie jest fantastyka. Oczywiście jest, ale auto…

"Więzień nieba" - Carlos Ruiz Zafon

Na kolejną ksiązkę Carlosa Ruiza Zafona czekałem z duża niecierpliwością. Przeczytałem wszystkie powieści tego autora, które ukazały się w Polsce i miałem dużą ochotę przenieść się po raz kolejny w  świat, który tylko Zafon potrafi stworzyć. "Więzień nieba" to książka inna niż pozostałe, co zresztą jest logiczne, ale jak dla mnie jest to również najsłabsza książka tego autora.  To oczywiście moja prywatna ocena. Nie będę pisał o czym jest ta powieść. Każdy z pewnością zna ogólnie zapowiedź książki. Ja w czasie lektury niestety przeżyłem wielki zawód. Jest dla mnie widoczne, że autor idzie w komercje. Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. Może gonią terminy? A może pomysły na dobra powieść powoli umierają i trzeba powielać schematy z poprzednich dzieł? Niby znowu jest tajemniczo i pięknie, ale to nie to samo co w poprzednich książkach. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, w tym wypadku w czasie czytania. Mnie niestety szybko dopadła niestrawność. Poczułem zawód. Może nie był …

Wywiad z Janem Antonim Homa

Piter Murphy: Witam Ciebie Janie i dziękuje, że przyjąłeś propozycje tej rozmowy. Jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Mam w zwyczaju proponowanie na początek moim gościom kawę lub herbatę. Czym mogę Ciebie poczęstować?

Jan Antoni Homa: Przede wszystkim bardzo dziękuję za zaproszenie. Poproszę o małą kawą na rozgrzewkę i dużą herbatę na ciąg dalszy.

PM: Janie. Jesteś muzykiem i pisarzem. Malujesz dźwiękami i słowem. Ja nie miałem okazji słyszeć, jak grasz, ale miałem okazję czytać jak piszesz. Twoja ostatnia powieść (dla mnie póki co jedyna przeczytana) zrobiła na mnie duże wrażenie. Ile czasu pisałeś „Ostatni koncert”? Skąd pomysł na tę książkę?

JAH: Może kiedyś uda się zorganizować spotkanie, na którym wystąpiłbym w podwójnej roli. Wracając jednak do „Ostatniego koncertu” – książka powstawała przez rok. Po zmaganiu się z problematyką trochę cięższego kalibru odczułem potrzebę, aby ponownie wcielić się w postać Bartosza Czarnoleskiego (bohatera „Altowiolisty”), który czasami doprasz…