środa, 31 grudnia 2014

"Harpia" - Danuta Noszczyńska

 Danuta Noszczyńska zafundowała czytelnikom historię zabawną, tudzież niezwykle wciągającą i intrygującą. Tytułowa harpia to Adela, właścicielka galerii która jest raczej magazynek starych, często tandetnych rzeczy. Ale jak to bywa w życiu, ono potrafi mocno zaskakiwać. Wokoło młodej kobiety zaczynają mieć miejsce dziwne wydarzenia, ale to one są początkiem do czegoś, co ją (i czytelnika) zaskoczy

 Noszczyńska stworzyła kobiety z jednej strony twardo stąpające po ziemi, a z drugiej kobiety etertczne, płochliwe, czasami wręcz ośmieszała ich walory. Śmiem napisać, że jest to dużym plusem książki. Osobiście lubię tego typu literaturę. Nie spodziewałem się aż takich napadów śmiechu i wzrostu endomorfin. 

Mamy wątek kryminalny, mamy wątek romantyczny, a wszystko podane w sposób inteligentnej fabuły i co najważniejsze Ada okazuje się być osobą o niespożytej energii, co czasami wprowadza ją w kłopoty. Ada ma tendencje do częstego bywania w miejscach, które innych napawają lękiem. jest również kochliwą niewiastą, co nie jest bez znaczenia.

 Autorka pod kopułą tej na pozór prostej historii przemyciła wielkie prawdy o człowieku i jego naturze. Bardzo mi przypadła do gustu ta książka, którą zamykam stary czytelniczy rok. Polecam każdemu mającemu ochotę na niezobowiązującą lekturę, która z pewnością przyczyni się do poprawienia humoru.

poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Drzewo migdałowe" - Michelle Cohen Corasanti

 Po tę pozycję sięgnąłem intuicyjnie. Niesamowita okładka mówiła do mnie intuicyjnie, że temat nie będzie prosty, ale warto aby po niego sięgnąć.
Wojna, uprzedzenia, podziały i nienawiść. Co jest po drugiej stronie? W niektórych krajach walka jest nierówna, a zdrowy rozsądek jest zastąpiony tradycjami i nienawiścią pielęgnowaną przez pokolenia.

 Autorka przedstawia nam życie Ahmada - chłopca, który wbrew wszystkiemu próbuje walczyć. Jako kilkulatek nie zdaje sobie w pełni sprawy z zagrożeń, które sprowadza na swój dom i rodzinę. Szybko zdaje sobie sprawę, w jakim świecie przyszło mu żyć. Chłopiec ma szczęście. Ktoś w tym świecie podaje mu rękę, znajdując w nim wielki talent i umysł ścisły. Poznajemy świat widziany oczami Ahmeda, jego dorastanie, pierwsze miłości i tragedie. 

 "Drzewo migdałowe" jest książką niezwykłą. Autorka pokazuje bezsensowność wojny i jej wpływ na jednostki, które często nie mają możliwości wypowiedzi. Corasanti napisała książkę niezwykle piękną, ale zarazem tragiczną na wielu płaszczyznach. Powieść doceniłem również za wyraziste postacie, za wspaniałe opisy wprowadzające czytelnika w miejsca, w których jest piekło. Doskonały język, niesamowity klimat. Czytając tę powieść słyszałem muzykę. To ważna i niezwykle potrzebna książka. Europejczycy nie angażują się w wiadomości płynące ze stref, w których trwają wojny. "Migdałowe drzewo" to jakby przypomnienie i głęboka refleksja nad losem człowieka. Serdecznie polecam.

niedziela, 28 grudnia 2014

Cicha 5 - antologia

 Pamiętam dzień, w którym moją uwagę przykuła okładka. Wyróżniała się na tle innych okładek.  "Cicha 5" to antologia scalająca opowiadania współczesnych autorek z "górnej półki". Literackie damy miały za zadanie napisanie opowiadań o wspólnym mianowniku czasu (Boże Narodzenie) i miejsca (ulica Cicha 5). Zbiorek nabyłem w wieczór poprzedzający Wigilię, co nie było przypadkowe. Potrzebowałem na czas świąteczny do czytania ciepłych historii .

 Autorki reprezentują różne gatunki - kryminał, powieści obyczajowe, romanse, książki dla dzieci.  Zaproszenie ich do wspólnego dzieła było dobrym pomysłem.

 Większość opowiadań jest po prostu cudowna, klimatyczna, przy niektórych nietrudno jest uronić łzy. Nie będę dokonywał streszczeń poszczególnych utworów, ale w moim mniemaniu każde kolejne było lepsze od poprzedniego. Większość zazębiała się z poprzednim. Miałem wrażenie, że czytam historię z innej perspektywy. Bardzo mi się to podobało.

Niestety, w niektórych nie dało się odczuć świątecznego klimatu. Na szczególną uwagę zasługują opowiadania Magdaleny Witkiewicz, Małgorzaty  Wardy, nie znanej mi wcześniej Nataszy Sochy i Krystyny Mirek. 
Ciepłe, pełne nadziei, a jednak w pewnych przypadkach poruszające trudne tematy. Czy w opowiadaniu można napisać o przeszczepie narządów, o kradzieży listów w dobrym celu? Pisarki miały doskonałe pomysły.

 Czy warto sięgnąć? Oczywiście. My dorośli potrzebujemy wiary w cuda, a opowiadania nam tego dostarczają. Opowiadania czyta się z zaangażowaniem. Nie może być inaczej, kiedy w krótkim czasie dostajemy mnóstwo informacji, emocji i barw. 

"Cicha 5" to antologia zasługująca na uwagę, nie tylko w czasie świątecznym. Pod pozornymi prostymi historiami możemy odnaleźć bliskie nam historie. 

czwartek, 25 grudnia 2014

"Kurort Amnezja" - Anna Fryczkowska

 Anna Fryczkowska zaskoczyła mnie swoją najnowsza powieścią. Pisarka poszła na całość, tworząc historię dwóch kobiet, ich nie do końca jasnymi fragmentami przeszłości.

Czytając tytuł mamy komunikat, czego możemy się spodziewać. Amnezja. Jak to bywa pojawi się płeć przeciwna i dwie kobiety, których losy przeplatają się z mężczyzną. Mamy hotel, zniknięcie ukochanego i pojawienie się kolejnej kobiety. Tragikomedia, a może powieść obyczajowa?
 Fryczkowska jest mi znana z doskonałych rysów psychologicznych. Dba nie tylko o szczegóły fizycznych cech postaci, ale także doskonale żongluje ich emocjami, trafnie je uwydatniając. 

 To historia smutna, momentami psychodeliczna, ale dająca nadzieję. Narracja jest pisana w dwojaki sposób, a ja miałem chwilami wrażenie jakbym oglądał dokument. W głowie pojawiały się czarno - białe kadry zagadki czekającej na rozwiązanie. Miałem wrażenie że oglądam film w kinie. Zaskoczyło mnie to odkrycie.

 "Kurort Amnezja" to pomieszanie wątków z różnych dziedzin nauki. Brawo dla autorki. To podwyższa rangę utworu i czytelnik może się przekonać co do ilości włożonej pracy w napisanie tej historii, która momentami może wydać się dziwna, czasami irytująca, ale w ostatecznym rozrachunku warta przeczytania. 
Dla kogo jest ten utwór? Dla większości z nas. Dla miłośników zagadek, psychologii i ludzkiej natury. Sama zagadka nie należy do arcytrudnych do rozwiązania, jednak to chyba nie ma większego znaczenia. Fryczkowska pokazała swój kunszt, profesjonalizm i udowadnia po raz kolejny, że nie powiedziała ostatniego zdania. Warto czytać jej powieści i obserwować z jaką lekkością pnie się w górę.

wtorek, 16 grudnia 2014

Opowieść w kawałkach

 Z natury jestem niecierpliwy. Kiedy kilka wydawców nie wyraziło zainteresowania moją opowieścią, a inne nawet nie zdobyły się na wysłanie negatywnej recenzji, wtedy coś we mnie pękło. Od sześciu miesięcy nie napisałem jednej strony. Walka o marzenia? Z natury nie jestem lwem. Nie potrafię walczyć. Pomysł jednej z blogerek okazał się strzałem w  dziesiątkę. Utwór ma szanse na to, aby przeczytał go każdy, kto ma na to ochotę. To historia dla kobiet i traktująca o kobietach. Ale nie tylko. Podobnie jak w debiutanckiej powieści "Trzy" znajdzie się tam element napięcia, psychologia i inne elementy, czasami pojawiające się spontanicznie. 

 Historia ukazuje się w odcinkach od kilku dni. Ku mojemu zaskoczeniu wiele osób ją czyta. Świadczą o tym statystyki i wiadomości, które otrzymuję. Kiedy pomyślę, że byłem o krok od wciśnięcia DELETE i zniweczenia wielu miesięcy swojej pracy. 

Jeżeli ktoś ma ochotę śledzić losy Jolanty, oraz jej bliskich zapraszam na drugiego bloga. Każdego wieczora ukazuje się kolejny fragment. "Śpiący Kopciuszek" to historia kobiety w średnim wieku, która jest przekonana że może czuć się najszczęśliwszą kobietą na świecie. Jak bardzo może się pomylić? 

 Nieskromnie wspomnę, że czytelnicy "Trzy" nie powinni czuć się zawiedzeni. A może się mylę? Nie wiem. Żałuję, że nigdy  nie ukaże się wydanie papierowe, ale ostatecznie internet to również bijące serce połączone z układem krwionośnym tętniące na całym świecie. 

Zapraszam na drzazgizycia.blogspot.com

 Przy okazji przepraszam za kolejne przerwy w regularnym pisaniu. Moja walka o powrót do zdrowia ma różne odcienie. Za kilka dni obiecany wywiad z polskim poliglotą. Czekam na odesłanie odpowiedzi.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

"Księżyc zaszedł. W niepewnym boju" - John Steinbeck

 Okładka przyciąga uwagę. Samotny mężczyzna na pierwszym planie,w  tle drewniany dom, samochód i trawa. Strój zdradza wiele. Postać wygląda na zrezygnowaną, może nawet na przegraną.

Dwa utwory. Jeden z nich niezbyt obszerny, jednak oba ważne w twórczości Autora. Człowiek w działaniu, który wyraża się przez bunt. Mam wrażenie, ze Steinbeck pisząc teksty sam czuł wielką niezgodę na zastany świat i swoje odczucia przelewał na kolejne strony opowieści. 

 Pierwsza historia "Księżyc zaszedł" to historia dosyć nietypowa. Agresor napadający na skupisko ludzi wywodzących się ze środowisk górniczych, a więc twardych narzuca własne reguły gry, ale nie pozwala sobie na zbyt wielką ingerencję w życie mieszkańców. Powód? Obawa o wzniecenie buntu. Dwie strony po przeciwnej stronie - okupant i przegrany. Ale czyżby tak było? Czy mieszkańcy będą wiernie się przyglądali zastanej rzeczywistości?

 Druga opowieść "W niepewnym boju" to historia młodego człowieka Jima Nolana. Czuje się wykorzystywany i szybko wchodzi w szeregi grupy, która cechuje bunt przed zastanymi wartościami. Autor pokazuje narastający konflikt i jego wielkie natężenie i wpływ na innych. W mistrzowski sposób wodzi czytelnika za nos. Zaskoczenie nie zaskakuje, ale ja wybaczam Autorowi. W moim mniemaniu jest mistrzem, chociaż pisząc swoje powieści czerpie z innych. Wytrawny czytelnik, będący pasjonatem jego twórczości nie będzie miał problemu z powiązaniami. 

 Obie historie są godne uwagi, ale nie jest to szczyt możliwości Steinbecka. Mimo to zasługują na uwagę i na przeczytanie. pamiętajmy o ważnej sprawie. Autor był, myślał i pisał oczami Amerykanina. Ja osobiście lubię te klimaty i nie przeszkadza mi pojawiająca się co jakiś czas szorstkość prozy.

środa, 10 grudnia 2014

"Przebudzenie" -Stephen King



 King nie po raz pierwszy wprowadził mnie w pewien stan, który nie jest jednoznaczny i trudny do zdefiniowania. Po każdej kolejnej książce pisarza spodziewam się czegoś świeżego, ujmującego, zapadającego w pamięć. Jak było tym razem?
 Historia o duchownym – cudotwórcy nie jest nowa. Takie połączenie występowało już w motywach książkowych i filmowych. Zacznę od plusów. Największy z nich to wprowadzanie czytelnika w ciekawie wykreowany świat, jak zwykle pełen szczegółów i amerykańskich dodatków. Dla mnie to akurat zaleta. Nigdy nie byłem w USA, a dzięki talentowi Kinga czuję, jakbym był w środku książki. Chłonę krajobrazy i historie, niczym gąbka chłonie wodę. King ma niesamowity talent do wymyślania, zacierając granicę między tym, co możemy przyjąć za fakty oczywiste, a tym co jest czystą wyobraźnią. Podoba mi się postać młodego, niewinnego chłopca, jego pasji przeradzającego się w degenerata, którego pochłania uzależnienie od narkotyków. Trudno tutaj się oprzeć w kilku wątkach od szukania elementów autobiograficznych autora, znając jego przeszłość.

 Minusem jak dla mnie jest zbyt rozwleczona akcja. Niewiele się dzieje. Kilka razy w trakcie czytałem odczuwałem znużenie i pojawiały się pytania, kiedy zacznie się coś dziać. A generalnie niewiele się dzieje, ale tutaj dodam że to nie zmienia wartości książki. Pisarz miał takie spojrzenie i koncepcję planu, ale w moim mniemaniu w kilku miejscach po prostu jest to „pijacki bełkot”. Zawsze uważałem, ze jak się nie ma nic do powiedzenia, nie trzeba zabierać głosu. Zmęczyło mnie żółwie tempo i brak elementów zaskoczenia, które są znane z innych książek.
King mnie nie zaskoczył, King mnie nie porwał, nie wywołał u mnie dreszczu emocji, na które tak bardzo czekałem. Niestety tylko utarte schematy – śmierć najbliższych, walka z uzależnieniem, dziwne eksperymenty uznawane za cuda. Odniosłem wrażenie, jakbym czytał tekst napisany na siłę, właściwie coś w stylu „bo fani czekają”. Tak nie można…Nie ma nic gorszego dla pisarza jak powolna literacka śmierć. Mam nadzieję (i tego serdecznie Kingowi życzę) że wkrótce otrząśnie się i powali świat na kolana swoimi historiami. 

 Tak naprawdę „Przebudzenie” nadaje się bardziej na rozbudowane opowiadanie niż na powieść. Jak dla mnie książka zbyt przewidywalna, za mało akcji, za dużo opisów. Oczywiście nie oznacza to niczego złego. To tylko moja indywidualna ocena i moje zdanie. Po mistrzu spodziewam się tylko czegoś bardziej genialnego, nie daję zgody na zaniżanie poziomu. A ostatnio z tym coraz gorzej. Jednak wierzę że dostane coś, co mnie rzuci na kolana i pozwala mi czcić literackiego Boga na kolanach.

czwartek, 4 grudnia 2014

Kolejny hit nie tylko dla rodziców i wychowawców.



Międzynarodowy bestseller dla rodziców i wychowawców już w Polsce!
Twoje dziecko bywa wybuchowe, agresywne i nieprzewidywalne? Bije, gryzie, buntuje się, a może zamyka się w sobie i nie chce rozmawiać? Gdy tradycyjne metody zawodzą, a twoja rodzina jest zmęczona ciągłym stresem i problemami, czas skorzystać ze sprawdzonego programu lekarza psychiatry, któremu zaufało już pół miliona rodzin na świecie.
Dr Ross W. Greene ma ponad 20 lat doświadczenia w pracy na wydziale psychiatrii w amerykańskiej szkole medycznej Uniwersytetu Harvarda. Praktyka i badania naukowe pozwoliły mu opracować rewolucyjną metodę rozwiązywania problemów z dziećmi poprzez współdziałanie (Collaborative and Proactive Solutions). Zakłada ona pełne szacunku i empatii podejście do dziecka, wnikliwe zrozumienie przyczyn jego niepożądanych i trudnych dla otoczenia zachowań oraz aktywną współpracę przy rozwiązywaniu problemów.
Tysiące rozmów z rodzicami tzw. trudnych dzieci doprowadziły autora do przewartościowania tradycyjnych metod wychowawczych, takich jak kary i nagrody, zakazy i nakazy. Dotychczas obowiązującą perspektywę „dziecko jest grzeczne, jeśli chce” zastąpił nowym podejściem: „dziecko jest grzeczne, jeśli potrafi”. Udowodnił, że dzieci nie zachowują się źle celowo – po prostu brakuje im umiejętności, żeby zachowywać się inaczej. Opisany w książce Trudne emocje u dzieci. Jak wspólnie rozwiązywać problemy w domu i w szkole program krok po kroku pokazuje, jak rozwinąć u dziecka trzy kluczowe umiejętności: dostosowywania się, tolerowania frustracji i rozwiązywania problemów.
Poradnik napisany jest bardzo przystępnym językiem, zawiera opisy konkretnych sytuacji i problemów w rodzinach, przykłady dialogów z dziećmi w różnym wieku. Formularz analizy trudności i rozwiązywania problemów to narzędzie, z pomocą którego można przewidywać wybuchy agresji i skutecznie im przeciwdziałać.
Metoda dr. Rossa Greene'a została sprawdzona i w ostatnich 15 latach wdrożona w wielu szkołach, ośrodkach terapeutycznych, szpitalnych oddziałach psychiatrycznych i zakładach karnych dla nieletnich m.in. w Kanadzie, USA i Szwecji, a sam autor zyskał opinię autorytetu wśród lekarzy, wychowawców i rodziców. Poradnik ten sprzedał się w setkach tysięcy egzemplarzy i został przełożony na kilkanaście języków, a polskie tłumaczenie bestsellera opiera się na piątej, najnowszej edycji. Książka będzie dostępna w księgarniach już od 29 października 2014 r.
Dr Ross W. Greene pracuje na Wydziale Psychologii Virginia Tech, profesor Wydziału Psychiatrii w Harvard Medical School. Jego pionierska metoda rozwiązywania problemów poprzez współdziałanie zrewolucjonizowała programy leczenia i wspierania rozwoju dzieci na całym świecie. Z powodzeniem stosuje się ją u dzieci z objawami ADHD i problemami emocjonalnymi.

Wybrane opinie czytelników na Amazonie:
„Teraz rozumiem moje dziecko lepiej. Nadal uczę się postępować zgodnie z krokami programu, ale metoda świetnie się sprawdza”.
„Ta książka pozwoliła mi lepiej zrozumieć mojego wnuka. Gdy nieustannie się obwiniasz i pogrążasz się we frustracji, nagle ktoś oferuje ci inną perspektywę: nie ma złych dzieci i nie ma złych rodziców. Liczne scenariusze sytuacji i przykłady dały mi inspirację do szukania skutecznych rozwiązań w naszej relacji z wnukiem”.
„Moja córka ma zdiagnozowane zaburzenie afektywne dwubiegunowe, a ta książka naprawdę wsparła ją w zakresie samodzielnego rozwiązywania problemów”.
„Szkoda, że nie przeczytałam tej książki kilka lat temu. Uchroniłabym moją rodzinę przed niepotrzebnymi awanturami i łzami”.
 „Świetna książka. Nie mam dzieci, ale jako terapeutka spotkałam się z wieloma opisanymi w niej sytuacjami i poszerzyłam swoją wiedzę”.



Fragment pochodzi z książki TRUDNE EMOCJE U DZIECI. JAK WSPÓLNIE ROZWIĄZYWAĆ PROBLEMY W DOMU I W SZKOLE autorstwa dr. ROSSA W. GREENE'A, wyd. Samo Sedno


Dlaczego wyciąganie informacji jest tak trudne? Po pierwsze, z powodu
błędnego przekonania rodziców o tym, że wystarczająco dobrze znają
swoje dziecko (ono chce tylko zwrócić na siebie uwagę, manipuluje innymi,
jest represyjne itd.). Po drugie, z powodu nieumiejętnego prowadzenia
rozmowy. Ty na szczęście już wiesz, że takich błędów należy się
wystrzegać. Zaprezentowane poniżej strategie ułatwią ci zadanie.

STRATEGIA 1: Słuchanie odzwierciedlające to jedna z najpopularniejszych
technik aktywnego słuchania polegająca na zwykłym powtarzaniu
tego, co mówi do ciebie dziecko, z użyciem zwrotów typu: „Jak to?”, „Nie
jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem”, „Pogubiłem się”, „Czy możesz
coś więcej na ten temat powiedzieć?” lub „Co masz na myśli?”. Jeśli podczas
rozmowy zabraknie ci nagle słów, słuchanie odzwierciadlające to
najlepsza strategia.

STRATEGIA 2: Zadawaj pytania rozpoczynające się od słów kto, jak,
co, gdzie lub kiedy.

STRATEGIA 3: Zapytaj, dlaczego dany problem pojawia się tylko
w ściśle określonych okolicznościach.

STRATEGIA 4: Dowiedz się, co dziecko myśli na temat danego problemu.
Podkreślam, że chodzi o jego myśli, nie uczucia. Nie twierdzę oczywiście,
iż nie warto rozmawiać z dzieckiem na temat emocji. Pytając,
co myśli, masz jednak większe szanse usłyszeć, jakie są jego prawdziwe
troski.

STRATEGIA 5: Wiele zadań sprawiających dziecku problemy – np. odrabianie
lekcji albo przygotowywanie się do szkoły czy do snu – wymaga
wykonania określonej liczby czynności. Bywa, że dziecko ma kłopot
z podziałem złożonych czynności na etapy, a szkopuł tkwi właśnie
w jednym z nich. Wówczas niezbędna może okazać się twoja pomoc.
Oto przykład rozmowy z wykorzystaniem powyższych strategii. Numer
każdej z nich został podany w nawiasie.

Rodzic: Zauważyłem, że masz ostatnio problemy z odrabianiem
pracy domowej. Co się dzieje?
Ana: Jest dla mnie za trudna.
Rodzic (używa strategii 1 i 2): Jest zbyt trudna… Co konkretnie
sprawia ci trudność?
Ana: Za dużo.
Rodzic (używa strategii 1 i 2): Za dużo. Chyba nie do końca rozumiem…
Czego jest za dużo?
Ana: Za dużo jest pisania.
Rodzic (używa strategii 1 i 3): Ach, więc chodzi o to, że za dużo
jest pisania. Czy masz kłopot ze wszystkimi pisemnymi zadaniami?
Ana: Nie.
Rodzic (używa strategii 2): Czyli jakich zadań nie lubisz rozwiązywać
pisemnie?
Ana: Nie wiem.
Rodzic: Spokojnie, zastanów się. Nie ma pośpiechu.
Ana: Nie chodzi o ćwiczenia z ortografi i… Wtedy mało piszemy.
Rodzic (strategia 1): Więc z ćwiczeniami z ortografi i nie masz
problemu?
Ana: Nie chodzi też o zadania z historii. Tam musimy tylko połączyć
linią jedno słowo z drugim.
Rodzic: Hmm.
Ana: Chodzi o wypracowania. Pani Moore każe nam pisać wypracowania!
To zbyt trudne!
Rodzic (strategia 1): Ach, więc chodzi o wypracowania. Faktycznie,
nauczycielka każe wam dużo pisać.
Ana: O wiele za dużo! To zbyt trudne!
Rodzic (strategia 2): Cieszę się, że mi o tym powiedziałaś. Ale
wciąż czuję się trochę zagubiony. Co jest dla ciebie takiego trudnego
w pisaniu wypracowań?
Ana: Nie wiem.
Rodzic (strategia 5): OK, więc zastanówmy się przez moment, co
trzeba zrobić, żeby napisać wypracowanie. Po pierwsze, musisz
wiedzieć, o czym masz napisać. Czy to sprawia ci trudność?
Ana: Nie. Zawsze wiem, co mam napisać.
Rodzic (strategia 5): Następnie musisz układać w myślach zdania.
Czy masz z tym problem?
Ana: Nie, dobrze wiem, jak układać zdania.
Rodzic (strategia 5): OK, więc pozostaje ci przepisanie ich na
kartkę. Czy z tym miewasz problemy?
Ana: Wiesz przecież, że wolno piszę! Po napisaniu kilku zdań
większość pomysłów wylatuje mi z głowy! Denerwuję się wtedy
i postanawiam nie odrabiać pracy domowej.
Rodzic (strategia 4): Co myślisz, kiedy dochodzi do takiej sytuacji?
Ana: Że jestem głupia i powolna.

To się nazywa dobrze przeprowadzona i pouczająca rozmowa! Rodzic
musiał wytrwale drążyć temat, aby dotrzeć do sedna sprawy. Aby rozwiązać
dany problem, należy dokładnie zbadać jego istotę – w przeciwnym
wypadku kłopot nigdy nie zniknie.





Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...