poniedziałek, 30 lipca 2012

Urlopowo...

 Zawsze sobie obiecuję, ze w czasie urlopu będę wiece czytał i pisał. No cóż...Jestem w trakcie czytania "Pamiętam cię" ,a  w kolejce czeka jeszcze "Z głębi serca"Fay - książka wysłana na mój "wakacyjny adres". Do tego "Londyn. Biografia" Ackroyda. Moja kolejna powieść będzie osadzona w Londynie, wiec trzeba się zaznajomić z historią. Nie wspomnę o książkach na czytniku, który jak zwykle przywiozłem se sobą. A dzisiaj w czasie wyprawy do Jasła w księgarni zakupiłem cztery pozycje po 3 złote: "Kłamliwy język" Wilsona,  Margot" Witkowskiego, "Nefrytowy różaniec" Akunina oraz "Oddaleni" Courtneya.  Ambitne plany napisania powieści w 21 dni się kurczą. A jutro jadę zakupić rower. Ogólnie ogarnęło mnie lenistwo i stwierdzam, ze wolę zwykłą codzienność, kiedy znajduję czas na pisanie, czytanie i uprawianie sportów. A teraz..od tygodnia tylko jedzenie i byczenie się. Ja tak nie lubię. Czas to zmienić. Pozdrawiam z Podkarpacia.

sobota, 28 lipca 2012

"Szewc z Linchenstarde" - Andrzej Pilipiuk

  Andrzej Pilipiuk po raz kolejny sprawił, że moja wiara w polskich autorów poszybowała ponad chmury. Z wykształcenia archeolog i historyk, z zamiłowania pisarz i publicysta. Ostatecznie daje nam to bardzo dobry zestaw do napisania wspaniałych literacko treści. "Szewc z Linchenstrade" zawiera dziesięć opowiadań. Jak to bywa w przypadku Pilipiuka, autor czaruje nam sceny z przeszłości, dodając do nich elementy fantastyki. Robi to genialnie, kiedy realizm przeplata się z magią, a my czytelnicy czasami zastanawiamy się, co naprawdę mogło się wydarzyć, a co z pewnością jest czystą fikcją.

  Nie wiem, jak to jest ale autor trafia do mnie swoimi tekstami w stu procentach. Nie pozwala mi na to, abym na chwile mógł podyskutować na temat jakieś formy czy treści. W moich oczach są one doskonałe. Auto bawi się formą, bawi się historią, ale bawi się również czytelnikiem. Nie sposób jest nie uzależnić się od tego autora. Jak dla mnie to jeden z najwybitniejszych, o ile nie najwybitniejszy autor współczesnego pokolenia. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


czwartek, 19 lipca 2012

"Wiosna w Różanach" - Bogna Ziembicka


 „Wiosna w Różanach” jest kontynuacją dobrze przyjętej przez czytelników powieści „Droga do Różan” autorstwa Bogny Ziemblickiej. Już na początku chcę napisać, że wydawnictwo  ma u mnie duży plus za okładkę, która wprowadza mnie w sielski, wiejski klimat powieści. No cóż…Nie będę ukrywał, że jest to książka zdecydowanie dla kobiet i o kobietach. Oczywiście nic nie szkodzi na przeszkodzie, aby książkę przeczytał mężczyzna. Zdaję sobie sprawę z faktu, że czytanie przez mężczyzn książek tego typu prawie nigdy nie jest ujawniane, ale wiem że mężczyźni czytają książki kierowane dla kobiet, ale nie wiedząc czemu skrzętnie się z tym kryją. 

  O czym traktuje „Droga do Różan”? Może ujmę to tak. Jeżeli podobała się trylogia Małgorzaty Kalicińskiej, to ta książka okaże się również dobra, albo nawet lepsza w swojej treści. Mnie urzekły opisy przyrody, przepisy (sam nie gotuję) i historia trzech kobiet. Ta książka jest mi bardzo bliska również z innego, dla mnie ważnego powodu. Moja debiutancka powieść „Trzy” jest również o trzech kobietach i o ich perypetiach. W „Wiośnie w Różanach” spotykamy Zosię, Zuzannę i Mariannę. Trzy fantastyczne kobiety, które sprawiają, że czytelnikowi lżej na duszy i wierzy w dobroć drugiego człowieka.  Książki tego typu dają siłę, pozwalają postawić kolejny krok na codziennej drodze, kiedy wiatr wieje w oczy.To opowieść o miłości, o sile jaką otrzymujemy od innych i o tym, że szczęście tkwi w codziennych ulotnych chwilach.

  Bogna Ziembicka ma niezwykle rzadki dar umiejętności zaklinania czasu i miejsca. Ta książka ma zapachy, słychać wiatr, ptaki, pszczoły, dotykamy wszystkimi zmysłami tego, co możemy przeczytać. Tego typu powieści są godne zainteresowania i z pewnością warte zauważenia, a twierdzenie że jest to lektura dla kobiet jest wysoce niesprawiedliwa.  Gorąco polecam ze względu na płeć i wiek, porę dnia czy miesiąc w roku. 

 Za egzemplarz dziękuję Pani Izie z Wydawnictwa 

środa, 18 lipca 2012

"Ostrożnie z marzeniami" - Maja Kotarska

  Autorka nie była mi znana do tej pory. Nie czytałem jej wcześniejszych powieści, a napisała ich już sześć. Zacząłem od  "Ostrożnie z marzeniami" i myślę, że to dobry wybór.

  Główna bohaterka o imieniu Agnieszka otrzymuje niespodziewanie spadek po prawie nieznanym jej wujku Tadeuszu. W spadku otrzymuje również lokatorkę - panią Sabinę, która robi wszystko, aby życie nowej lokatorki i właścicielki domu stało się prawdziwym koszmarem. Pomysły starszej pani na obrzydzenie jej życia są bliskie doskonałości,a  do tego manipulacje. Oczywiście do tego wszystkiego mamy wątek kryminalny. Szajka przestępców pojawia się nagle w domu i zaczyna się...Doskonała książka na letnie dni dla miłośników prozy Małgorzaty Kursy i Joanny Chmielewskiej. W trakcie czytania nie radzę spożywać posiłków, albo pić płynów. Oplucie kartek w reakcji śmiechu gwarantowane. To lekka, humorystyczna opowieść o sile przekonań i ludzkiej obłudzie.

                                   Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


wtorek, 17 lipca 2012

Odpowiedzi na pytania...

 Zazwyczaj nie biorę udziału w tego typu ankietach, z prostej przyczyny...Nie mam pojęcia o ich istnieniu, albo nie mam pojęcia że ktoś mnie do takiej zabawy zaprasza. Trochę latek już mam, jestem prawie "na zakręcie życia". Tym razem Soulmate, która mnie zaprosiła, jednocześnie poinformowała mnie o zaistniałym fakcie. Dziękuję i przechodzę do odpowiedzi na pytania. 

  1. Kryminalne śledztwa czy makabryczne sceny z horrorów?
 Uwielbiam horrory, ale takie w których straszy, w których pojawiają się duchy. Nie znoszę książek, w których krew przelewa się z każdej strony.

    2. Główny bohater płci męskiej czy żeńskiej?
 To zależy od tego, o czym opowiada książka. Trudno psychopatycznym, seryjnym mordercą ustanowić kobietę, chociaż autorzy coraz częściej sięgają po takie właśnie rozwiązania.

     3. Upalne lato czy mroźna zima?
 Zdecydowanie mroźna zima. Nie znoszę upałów. 

   4. Serial czy film na podstawie książki?
 Jest to zależne od adaptacji. Seriale są mniej lub bardziej udane. Wydaje mi się, że tutaj najlepszym rozwiązaniem jest dokładne rozeznanie, co będzie lepsze. Niektóre książki nadają się wyłacznie na filmy.

   5. Muzyka czy kompletna cisza podczas czytania?
Lubię czytać w ciszy, ale delikatny podkład muzyczny czasami wprowadza w nastrój. 

   6. Pociąg czy autobus?
Zdecydowanie pociąg, lub samolot.

   7. Pisarze polscy czy zagraniczni?
Czytuję pierwszych i drugich. Uważam, że nasi rodzimi autorzy mają duży potencjał artystyczny. 

    8. Wątki romantyczne czy ich brak w powieściach?
Mnie osobiście nie przeszkadzają,. ale ich nadmiar może już przeszkadzać.

   9. Siatkarze czy reszta świata?  A tak na poważnie: oglądanie czy uprawianie sportu?
Zdecydowanie uprawianie. Uprawiam sporty. Jeżdżę na rowerze, ćwiczę na wioślarzu, chodzę na siłownię i biegam. 

    10.  Czytanie książek cudzych czy pisanie własnych?
 W moim wypadku zarówno czytanie, jak i pisanie są ważne. Ukończyłem drugą powieść, aktualnie mam zamiar napisać trzecią. Daję sobie na to 21 dni. Trzecią powieść chcę wydać w USA.

   11. Zabieranie książek na koniec świata czy czytanie tylko w sterylnych warunkach domowych?
 Zdecydowanie to drugie. Ale mam to szczęście, że jestem posiadaczem kindla i ponad 700 książek mam w urządzeniu. 

Ja nikogo nie nominuje, gdyż nie mam pojęcia kto już brał w tym udział.


 

poniedziałek, 16 lipca 2012

"Bliżej słońca" - Richard Paul Evans

 Autor niedawno gościł w Bydgoszczy, ale niestety...czas nie pozwolił mi na pojawienie się na spotkaniu. Bardzo żałuję. Ale nieobecność rekompensuję sobie w inny sposób. Postanowiłem przeczytać wszystkie książki Evansa wydane  Polsce. Nie jest to trudne. Mam to szczecie, że mogę te książki pożyczać od żony znajomego, która jest wielka fanką Evansa. Przyznaję się, że trochę się obawiałem tej lektury. Na romanse nie mam ochoty, ale i tym razem autor mnie nie zawiódł.

  "Bliżej słońca" to książka o tym, że w życiu nic nie jest pewne, a  miłość można odnaleźć tysiące kilometrów od miejsca zamieszkania. O "Bliżej słońca" napisano setki recenzji, dlatego nie będę opisał o fabule. Evans jak zwykle mnie oczarował, chociaż obawiałem się że będzie inaczej.  Bałem się ckliwej historii o miłości, a przeczytałem historie która mnie głęboko poruszyła. To historia ludzi uciekającej przed swoimi zranieniami. Bardzo pięknie zarysowane profile psychologiczne, rozbudowane dialogi i piękny język. Po prostu cały Evans. Na takie książki zawsze czekam i takich historii nie zapominam.

sobota, 14 lipca 2012

"Zatrute pióra. Antologia kryminału" - praca zbiorcza

   Egzemplarz "Zatrutych piór" otrzymałem w wyniku wygranej jednego z konkursów. Byłem niezmiernie ciekawy, czym zaskoczą mnie nasi rodzimi pisarze reprezentujący tak naprawdę różne typy prozy. Niektórzy specjalizują się w romansach, inni w historiach obyczajowych. Pomyślałem sobie, że to dobrze że takowa książka powstała. No cóż...nadszedł czas na własne przemyślenia.  Z wszystkich opowiadań zapamiętałem tylko pierwsze - "Zatrutą krew" Anny Klejzerowicz. Jak dla mnie REWELACJA!!!To nie oznacza, że pozostałe dziesięć jest gorszych. Każde jest interesujące na swój sposób. Być może przesiąkłem kryminałami Agathy Chrisie czy też Larssona. Ktoś może powiedzieć, że przecież to krótka forma. I tutaj dochodzimy do sedna. Uwielbiam opowiadania, czytam ich setki i nie zawsze pisarz, który tworzy gruby tom potrafi zmieścić się w opowiadaniu, albo noweli. Oczywiście to działa również w drugą stronę. A w tym przypadku mamy utwory powieściopisarzy. 

  Książka mnie kompletnie zaskoczyła. Spodziewałem się czegoś więcej po zawartych w niej historiach. Możliwe, że zbyt cenię "znajomych" pisarzy, aby zadowalać się takimi tekstami. Autorzy nie rzucili mnie na kolana, ale czytałem kolejne historie, czasami ziewając, czasami zerkając w stronę tv. Ogólnie książka mnie nie zachwyciła. A może to ja robiłem sobie zbyt duże nadzieje licząc na teksty, przy których ciśnienie krwi mi wzrośnie, a ja sam będę obgryzał paznokcie. Nic takiego nie nastąpiło, wyłączając "Zatrutą krew" Anny Klejzerowicz.

piątek, 13 lipca 2012

"Ronaldo. Obsesja doskonałości" - Luca Caioli

 Mistrzostwa Euro mamy za sobą, emocje związane z tym wydarzeniem powoli opadają i wszystko wraca do normy. Kiedy napisało do mnie wydawnictwo wsqn z propozycją współpracy nie wahałem się ani chwili, chociaż dla mnie futbol może nie istnieć. Co innego człowiek, jego życie zamknięte w liczbie kilkaset stron. Oczywiście mam na myśli biografie znanych ludzi. Wybrałem dwie pozycje. Dzisiaj napiszę o pierwszej. To książka o najlepszym (podobno) piłkarzu na świecie. O Ronaldo nie sposób nie słyszeć.

 Wstęp do książki napisał Jerzy Dudek. Przyznaję, bardzo ciekawy. Wciągnął mnie język, jakiego używa ta znana w świecie piłkarskim postać. Kiedy wczoraj rozpocząłem lekturę, stojąc w długiej kolejce, pomyślałem że dziwne jest czytać o człowieku który przecież żyje i jest w szczytowej formie. Nie miałem pojęcia czego można się spodziewać. Po wstępie przeglądnąłem zdjęcia, które są wplecione między rozdziałami. A potem już tekst właściwy. Narodziny, młodość, kariera, kluby itd. To historia o tytanie pracy, który udowadnia, że oprócz talentu potrzebny jest jeszcze ogrom pracy własnej. Ronaldo stawia sobie wysoko poprzeczkę i doskonale sobie radzi z tym, co jest nieuniknione - z wielką karierą. Książka pokazuje piłkarza jako człowieka ciepłego i wrażliwego, dbającego o swoja rodzinę. Doskonała nie tylko dla fanów i sympatyków piłkarza, dla tych to lektura obowiązkowa. Warto przeczytać, aby zapoznać się również z opiniami dziennikarzy na temat Ronaldo. Jak się okazuje, te mogą być skrajnie różne.Na koniec dodam, ze nie jest to pozycja na cześć piłkarza. Autor starał się pozostać bezstronny i sądzę, że doskonale mu się to udało.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu

WSQN

czwartek, 12 lipca 2012

"Prawdziwe życie" - Ferenc Mate

   Autor nie był mi wcześniej znany, mimo że napisał kilka ksiązek o Toskanii, które trafiły na listy bestsellerów. Mieszka wraz z rodziną w trzynastowiecznym, odnowionym klasztorze w pobliżu miejscowości Montalcimo we Włoszech.

  Kiedy otrzymałem nowości do wyboru, bez zastanowienia wybrałem  "Prawdziwe życie". Sam tytuł już mnie prowokował do przeczytania, do tego piękna okładka, która dla mnie osobiście przedstawia namiastkę raju. Nigdy nie byłem we Włoszech, ale moim marzeniem jest zwiedzenie Toskanii i okolic. Z pewnością te marzenia w przyszłości się spełnią. 

  Książka "Prawdziwe życie" nie jest powieścią.  Czym więc jest, że porywa ludzi na całym świecie? Okazuje się, że autor pokazuje nam to o czym zapominamy i uczy nas żyć zgodnie z naturą, przypomina jak żyli ludzie pokolenie lub dwa wstecz. To książka dla odważnych ludzi, którzy nie boją się myśleć.  Ferenc dobrze przygotował się do napisania tej książki. Swoje tezy popiera badaniami i danymi statystycznymi. Autor nie pisze filozoficznym językiem, ale wszystko wykłada w sposób prosty. A porusza tematy trudne, dotyczące naszej codzienności i pułapek jakie w niej na nas czyhają. W 20 rozdziałach otrzymujemy ciekawe rady i spostrzeżenia, które z powodzeniem możemy zastosować w naszym życiu, aby zacząć prawdziwie żyć.  To książka dla tych, którzy potrafią i chcą coś zmienić, a w życiu codziennym używają własnych przemyśleń. Serdecznie polecam.


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu



 

poniedziałek, 9 lipca 2012

"Zemsta kobiet" - Marcin Brzostowski

  Marcin Brzostowski napisał o wielkiej sprawie w krzywym zwierciadle. Główny bohater Franco Fog jest inspektorem policyjnym. Niestety, nie pozostaje obojętny na wdzięki płci przeciwnej, co ściąga na niego duże problemy i wpędza go w duże perypetie. Inspektor kocha całym sercem swoją wybrankę Weronikę Blancę, co jednak nie przeszkadza mu flirtować z innymi.

  "Zemsta kobiet" to nie jest zwykła opowiastka. Wręcz przeciwnie. Autor doskonale żongluje swoją znajomością psychologii kobiet, ale także świetnie prowadzi akcję, przeplatając wątki. Nie jest łatwo kategoryzować tę opowieść. Mamy tutaj coś z kryminału, komedii i psychologi. Wszystko, co ma szansę stać się dużym hitem wydawniczym. Opowieść emanuje dużą inteligencją autora, lekkim piórem i ciągłymi zwrotami akcji. Do tego dochodzi świeże i humorystyczne podejście autora do relacji damsko - męskich. Trudno jest tutaj pisać o fabule, gdyż jest on rozbudowana i naprawdę warto się z nią zapoznać. Spotkamy się tutaj ze wstawkami do kultowych filmów.To piękna opowieść o tym co ważne i piękne, ale pokazane z różnych stron. Autorowi wróżę wielka karierę na niwie pisarskiej.

  Książka jest wydana w formie e-booka. Dostępna w wydawnictwie e-bookowo oraz w większych księgarniach Empik, Gandalf, Merlin itd. 

sobota, 7 lipca 2012

Anna Strzelec - " Tylko nie życz mi spełnienia marzeń"

  Anna Strzelec zadebiutowała w 2008 roku tomikiem wierszy "Miłość niejedno ma imię". Miałem okazję poznać autorkę w wirtualnym świecie i czasami pozwalam sobie na rozmowy. Jakiś czas temu autorka zaproponowała mi wysłanie swoich książek. Tym sposobem otrzymałem dwie pozycje, z czego "Tylko nie życz mi spełnienia marzeń" jest pierwszą, którą przeczytałem. Żałuję że tak późno. Na dedykacji istnieje data "marzec 2012". Ale warto było czekać, gdyż chyba ważne jest, w jakim okresie czytujemy daną książkę. Dodam, że moja opinia na temat książki nie ma nic wspólnego ze znajomością i sympatią, jaką darzę autorkę. A jest niezwykle inteligentną kobietą.

  Wczoraj zapytałem Anię, czy to jest jej osobista historia i czy mogę o tym napisać. Tak więc już wiem, że wszystko co opisała, dotyczy jej życia.  Czytałem, czytałem i znowu się gdzieś zapadłem. Dziwnie jest czytać historię człowieka i mieć przekonanie, że wszystko co jest tam napisane zdarzyło się naprawdę. Z drugiej strony my ludzie mamy dziwne skłonności zaglądania przez dziurkę od klucza za cudze drzwi, ale mamy również skłonności do ekshibicjonizmu emocjonalnego. 

  Gratuluję autorce odwagi. Każdy, kto przeczytał tą ksiązkę, ten wie o czym piszę. Nie jest łatwo napisać o swoich bolesnych przeżyciach, życiowych porażkach. Autorka nie szczędzi nam szczegółów ze swojego życia, z bolesnych przeżyć związanych z przeszłością i życiem na obczyźnie. Fascynująca jest dbałość o detale opowiadanych historii. W książce zawartych jest wiele emocji i miłości do drugiego człowieka. To piękna opowieść o człowieku i jego potrzebie kochania , o samotności, ciągłej walce, zwycięstwach i porażkach. Książka została napisana potrzebą serca, a nie zdobyciem rynku czytelniczego. Mam tylko żal do autorki, że historia zostaje nagle przerwana w takiej chwili, że nie pozostaje nic innego, niż zakupić drugą część "Druga pora życia". Co zresztą uczynią z przyjemnością.

  Można się zakochać w takiej książce. To nie jest powieść, ale opowieść która jest podobna do naszych historii. Jest autentyczna. Osobiście takowe historie cenię najbardziej. Nie wydumane, ale napisane łzami i cierpieniem. Takie książki  poruszają, gdyż są same w sobie autentyczne. Serdecznie polecam!

czwartek, 5 lipca 2012

"Dotknąć nieba" - Richard Paul Evans

 Nowa książka autora ksiązek, które szybko podbijają najwyższe miejsca w kategorii sprzedaży na całym świecie zbiegła się z wizytą Richarda Paula Evansa w Bydgoszczy (04.07.2012). Spotkanie to odbyło się wczoraj w godzinach popołudniowych w Bibliotece Miejskiej imienia Bełzy. Do końca wierzyłem, że uda mi się tam pojawić. Niestety...tak czy inaczej musiałem zadowolić się fotorelacjami, które już wczoraj wieczorem pojawiły się w sieci. Na temat spotkania z autorem z pewnością napiszą blogerki, które miały to szczęście i uczestniczyły w spotkaniu.

  A teraz o kolejnej powieści, która jest pierwszą częścią serii "Dzienniki pisane w drodze". Może zacznę od tego, że książkę przeczytałem w kilka godzin. W trakcie czytania zastanawiałem się, dlaczego ta historia mnie tak porywa. Odpowiedź jest prosta. Autor pisze językiem prostym i historie, które naprawdę mogą się wydarzyć. Zwykli bohaterowie, w tym wypadku Alan którego los ciężko doświadcza i jego wędrówka po śmierci żony. 
 Książkę można odkrywać w wymiarze duchowym. Autor pokazuje i daje nam siłę która paradoksalnie wynika z cierpienia bohatera. Historia porusza i wciąga. Czyta się szybko i niestety...pozostaje niedosyt i czekanie na kolejną, mam nadzieję że szybko wydaną w naszym kraju część. Książkę polecam ze względu na malownicze krajobrazy, sceny chwytające za serce i jak zwykle prosta historię, która jest napisana pięknym językiem. Polecam każdemu, bez względu na płeć i wiek. Autor pokazuje, że są wartości , które są ponad podziałami.

Fotorelacje ze spotkanie z Evansem:

http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120704/BYDGOSZCZ01/120709623

http://www.tvp.pl/bydgoszcz/aktualnosci/kulturalne/evans-w-bydgoszczy-kocham-polske-mamy-wiele-wspolnego/7908074

http://www.mmbydgoszcz.pl/418813/2012/7/5/spotkanie-z-amerykanskim-pisarzem-richardem-paulem-evansem?category=kultura

środa, 4 lipca 2012

"Studnia bez dnia" - Katarzyna Enerlich

 O Katarzynie Enerlich pisałem wielokrotnie. Ale ciągle wracam do jej ksiązek i nie było innej możliwości, niż przeczytanie  najnowszej powieści "Studnia bez dnia". Nie bałem się, że się zawiodę. Wręcz przeciwnie. Książkę dosłownie połykałem. Byłem zaskoczony, kiedy zacząłem czytać i na początku widzę tekst, który ukazał się w już archiwalnym numerze "Bluszcza". Autorka potrafi dzielić tak swoje dzieła, że może powstać opowiadanie i powieść. Tym razem Katarzyna Enerlich opuszcza swoje ukochane Mazury i wita nas w Toruniu. Jak zwykle przeplata ludzkie losy z legendami, jak zwykle doskonale jej się to udaje. W książce nie ma miejsca na zbędne dialogi, albo puste słowa. Mam ochotę teraz wykrzyczeć, że gdy czytam takie książki to chcę pisać tak pięknie i posiadać taką wrażliwość w słowie pisanym.  Słowo banalność jest autorce nieznane. Poznajemy Marcelinę i jej historię. Jak zwykle po takiej lekturze mam ochotę zobaczyć miejsca, o których pisze, dotknąć kawałka drewna które należało do tajemniczego kupca Martinusa Teschnera i  rzucić kamyka do studni w środku zakładu konserwatorskiego. Powieści Kasi Enerlich się nie zapomina. To dostojne wędrówki po miejscach często magicznych, innym razem zwykłych, ale zaczarowanych przez autorkę. Zamykam oczy i płynę. Z pewnością długo przed snem będę rozmyślał o Marcjannie, o Anyszcze rozlewającej olej słonecznikowej i innych postaciach, które zapadają w pamięć.Gorąco polecam!!!

Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu


poniedziałek, 2 lipca 2012

"Tak sobie myślę..." - Jerzy Stuhr

  Kiedy usłyszałem o tym, że mój ulubiony aktor pisze pamiętnik zdębiałem. Jak to może być, że TAKI człowiek pisze, tym bardziej w czasie tak traumatycznego w swoim życiu. I stało się. Zobaczyłem autora zerkającego na mnie znad otwartej książki i okularów. Nie mogłem sobie odmówić zakupu i przeczytania. Z innej strony obawiałem się pewnego zawodu. A jednak...

 Czym jest książka? Trudno jednoznacznie ją kategoryzować. Autor dostał w prezencie zeszyt od córki i rozpoczął swoje "bajanie". A "baja" doskonale. Aktor analizuje na gorąco to co się dzieje wokoło niego, poddaje komentarzom aktualne na ów czas wydarzenia i delikatnie wtrąca swoje "trzy grosze" ze swoje przeszłości.

  To mądra i potrzebna książka. napisana w sposób inteligentny pokazuje absurdy codzienności i pokazuje co robić, aby się nie zatracić.   Cenię Pana Stuhra za to, że nie uległ modzie słowa pisanego, ale ma odwagę pisać to, co naprawdę czuje. O swoich przekonaniach pisze w sposób czasami nader intymny, wspominając swoich bliskich - rodzinę, przyjaciół i znajomych.  

  Jerzy Stuhr w swojej książce nie gra. Ale opowiada i opowiada. Mam wrażenie, że ta książka jest dla niego formą autoterapii. Nie boi się myśleć niż inni, nie wstydzi się pisać o tym co dla niego jest ważne, a dla innych może być zupełnie błahe. Dzięki tej książce aktor stał mi się jeszcze bliższy przez swoje odczucia, myślenie. Teraz z pewnością inaczej spojrzę na jego sztukę. Zrobię to o wiele dojrzalej. 

 Piękna książką po która wręcz trzeba sięgnąć. 


Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...