wtorek, 25 września 2012

"Bractwo Bang Bang" - Greg Marinovich & Joao Silva

 W schyłkowym, wyjątkowo brutalnym okresie apartheidu w Republice Południowej Afryki czterech niezwykłych młodych fotografów – przyjaźniących się i zarazem rywalizujących ze sobą – tworzy grupę, w ramach której wspólnie przekazuje światu relację z rozgrywającego się na ich oczach pandemonium okrucieństwa. Ta wyjątkowo mocna, wstrząsająca i miejscami drastyczna opowieść spisana przez dwóch, jako jedynych nadal żyjących, członków grupy, stanowi szczegółowy opis pracy fotoreporterów na tle przemian zachodzących w kraju na drodze ku demokracji. Bractwo Bang Bang traktuje o wyjątkowo trudnych dylematach moralnych, przed którymi stają korespondenci wojenni. Gdzie przebiega granica między ambicją i odpowiedzialnością zawodową a człowieczeństwem? W którym momencie należy odłożyć aparat i z obserwatora stać się uczestnikiem wydarzeń?Oto żywe, wyjątkowo osobiste spojrzenie na wojnę autorstwa dwóch mężczyzn, których życie i praca najlepiej świadczą o tym, do czego zdolny jest dziennikarz, by dotrzeć do prawdy.
(z okładki)

  Lekturę zakończyłem kilka dni temu, ale musiałem odetchnąć, zebrać myśli i pomyśleć co mam o niej napisać.  Powodów ku temu jest kilka. "Bractwo Bang Bang" to nie jest prosta lektura. Mamy literaturę faktu, tym razem są to fakty o których często nie mamy pojęcia, albo o których nie chcemy wiedzieć. Książka traktuje o fotoreporterach wojennych, którzy ryzykowali swoje życie, aby przedstawić światu to, co naprawdę działo się w latach dziewięćdziesiątych w południowe Afryce. Krwawa wojna rasowa i śmierć zbierająca tam codzienne żniwa. To właśnie oni - międzynarodowi dziennikarze i fotoreporterzy - wchodzili w linie ognia, aby mieć najlepsze ujęcia. Narrator pisze z rozbrajająca szczerością o tym co przeżywał i jak funkcjonował on i inni w tych wyjątkowo trudnych warunkach. To swoistego rodzaju spowiedź człowieka, który przeżył gehennę, pracując w samym środku tego piekła. Ci ludzie zdawali sobie sprawę, że mogli zginąć, każde zdjęcie było okupione balansowaniem na krawędzi życia. Czytając tę pasjonująca lekturę miałem rożne odczucia.    Ta książka targa ludzkim sumieniem, zapada głęboko w pamięć. To prawdziwa historia, która zmienia nas w dużym stopniu. Czym jest dokładniej? Autor opowiada nam o kolejnych zamieszkach, o zachowaniach fotoreporterów, ale ukazuje również ich słabości, które czasami prowadzą do tragedii. Ta książka jest potrzebna nam wszystkim, gdyż uświadamia nas o faktach, o jakich często nie mamy pojęcia. Dodatkowym atutem sięgnięcia jest również zawartość w postaci czarno - białych zdjęć, często bardzo szokujących. Autor umieścił również zdjęcie kilkuletniej dziewczynki, za które fotograf otrzymał Pulitzera. Fotografia przedstawia kilkuletnią dziewczynkę, która "idzie" do najbliżej stacji gdzie może otrzymać żywność, co pomoże jej przeżyć.. Za dzieckiem podąża sęp. Autor zdjęcia niestety nie pomógł dziecku i nigdy nie wyjasniła się tajemnica, czy dziecko doszło do punktu docelowego i otrzymało pomoc.


  Książkę można odczytać wielowymiarowo. jako dokument, jako relację z wojny, ale również autor doskonale pokazuje postacie rysując ich profile osobowościowo - psychologiczne na przestrzeni kilku lat. Po tę ksiązkę powinien sięgnąć każdy, szczególnie ten, któremu się wydaje że ma źle w życiu i jest nieszczęśliwy. Porównywanie się do innych nie jest może dobrym rozwiązaniem, ale na pewno pomoże zweryfikować nasza codzienność  z tym, co przezywają ludzie na innym kontynencie.
  Na uwagę zasługuje również przekład, którego dokonał Wojciech Jagielski. Jest on również autorem polskiej przedmowy do wydania tej książki. "Bractwo Bang Bang" to szalenie interesująca pozycja, która z pewnością znajdzie wysokie miejsce na naszej półce. Serdecznie zachęcam każdego do sięgnięcia po tę ksiązkę, do cofnięcia się w czasie i przestrzeni. Warto przeczytać.

sobota, 22 września 2012

"Duchy pośród nas. Odkrywając prawdę o tamtym świecie" - Van Praagh James

   James Van Praagh, ur. 23 sierpnia 1958 w Bayside w Queens (dzielnica) - amerykańskie medium, pisarz i producent telewizyjny. Jest jednym z producentów serialu "Zaklinacz dusz". Jego umiejętności są kwestionowane.

   Dlaczego opowieści o duchach są obecne w każdej kulturze? W jaki sposób ludzie, którzy nie wiedzieli nawet o swoim istnieniu w dawnych czasach przekazywali sobie identyczne ustne opowieści? Opowieści o tych, którzy powinni być martwi a wciąż pozostają wśród żywych.
  Co cię czeka po przejściu na drugą stronę? Co spotkało Twoich bliskich, którzy już odeszli? Są w Niebie czy może właśnie przez Twoje ramię czytają słowa, które widzisz na ekranie? Co możesz dla nich zrobić i co oni mogą zrobić dla Ciebie? Czy duchów powinieneś się obawiać, czy raczej mieć nadzieję na ich spotkanie?
Odpowiedzi udziela jedno z najpotężniejszych żyjących mediów. James Van Praagh wyjawi Ci sekrety duchów i ich wpływu na życie Twoje i Twoich najbliższych. Niejednokrotnie to, co nazywamy opętaniem może mieć bowiem podłoże w świecie umarłych.
Sprawdź, czy powinieneś się obawiać spotkania z duchami i odkryj sekret życia po życiu. Przekonaj się, że filmowy hit „Szósty zmysł” to nie jest tylko fikcja...

  Przyznaję że książkę czyta się szybko.  Autor opisuje swoje życie i relacje z duchami które widuje wszędzie, szczególnie w czasie organizowanych spotkań, na cmentarzach itd. Książka sama w sobie niesie pozytywny ładunek emocji, pozwalając na wiarę, że coś znajduje się po drugiej stronie. Autor pisze gdzie można spotkać te istoty, pisze także o upiorach, podaje przypadki nawiedzeń itd. Książka może być szczególnie pomocna tym, którzy stracili kogoś bliskiego. Pozwala odnowić nadzieję, że ta osoba żyje w innym wymiarze. Ta pozycja to swoiste kompendium wiedzy. Podejść do niej można bardzo poważnie, albo z przymrużeniem oka. Ciekawa lektura na deszczowy dzień.

Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu


Burleskowo

 W sobotni wieczór postanowiłem znowu polecieć z prywatą, za co przepraszam. Dzisiaj wypunktowałem sobie za i przeciw pisaniu. W sumie nie wiem czy dobrze czynię, uzewnętrzniając się właśnie tutaj. Moje literackie zainteresowania zataczają coraz większe koła. Zawsze patrzyłem krzywym okiem, a przed weekendem zakupiłem "Grę o tron" oraz dwa tomy "Wiedźmina" Sapkowskiego. Sam jestem zaskoczony, ale ciągle szukam swojego miejsca, w którym mogę rozwinąć skrzydła i popłynąć. Aktualnie każdą wolną chwilę spędzam na czytaniu i na blogu. na chwile obecną czytam trzy książki, totalnie różniące się między sobą tematyką. 
 Od października rozpoczynam kolejny projekt literacki. Do tego czasu muszę zdobyć ciekawy pomysł na fabułę.  Próbowałem zakończyć przygodę z pisaniem, zamknąć ten rozdział, ale nie potrafię. Pisanie to moja jedyna miłość. Na koniec chcę Wam czytelnicy zadedykować mój ulubiony utwór z Burleski. Ostatnimi czasy słucham tylko tego, jest mi smutno, dosięgam dnia i za chwile znowu się podnoszę. A wszystko zawdzięczam Cher.


czwartek, 20 września 2012

"Miriam" - Jarosław Klonowski

 
  Jarosław Klonowski jest  absolwentem Wydziału Historii bydgoskiego UKW. Autor kilku ksiązek z wątkami historycznymi. 
Autor, jako jeden z niewielu polskich pisarzy wykorzystuje naszą historię średniowieczną łącząc ją w dynamiczną fabułą. Miriam to kolejna brawurowa powieść historyczna osadzona całkowicie w realiach polskich.

  Młoda Żydówka, kradnąca do tej pory sakiewki i serca na ulicach kujawskich miast, od miesiąca ukrywa się w benedyktyńskim szpitalu w Kruszwicy. Przebrana za mnicha, usiłuje zmylić ścigających ją wrogów. Niestety, za sprawą zagadkowej postaci, jej sekret wychodzi na jaw. Miriam czuje, że grunt ucieka spod jej stóp. Bez wahania wodzi braciszków na pokuszenie. Opornych przekonuje, że jej głosem przemawiają anioły. Szpital staje się świadkiem dramatycznych zdarzeń, gdy w pozornie spokojne życie konwentu wkrada się tajemnica i zbrodnia, popełniona za sprawą mrocznych sił.
Kim jest tajemniczy złoczyńca, który wmieszał się w szeregi zakonników, aby wykraść sekrety kruszwickiego szpitala? Skąd wie tak wiele o przeszłości Żydówki i jak zamierza wykorzystać tę wiedzę?...         
Niektórych bohaterów Miriam czytelnicy mieli okazję poznać w Tajemnicy świętego Wormiusa oraz Ogniach świętego Wita.
  
  Książkę otrzymałem wczoraj i pochłonąłem w ciągu doby. Jej premiera jest przewidywana na 27 września, czyli ukaże się w księgarniach w przyszły czwartek. "Miriam" to moja pierwsza przygoda autorstwa bydgoskiego historyka i pisarza.  W moim mniemaniu książka ma kilka niedociągnięć, a najważniejszy to dialogi. Z pewnością w czasach ,w  których dzieje się akcja ludzie nie używali pewnych słów. Wydaje mi się również, że sceny erotyczne są zbyt opisowe. Osobiście czułem pewien niesmak. Książki nie można również traktować w kategoriach historycznych. Podane miejsca często istnieją, ale niekoniecznie miały tam miejsce wydarzenia opisywane przez autora.  

 Teraz plusy...Autor pięknie prowadzi nas przez kolejne strony, doskonale operuje słowem pisanym. Sama fabuła trzyma w napięciu, ksiązkę czyta się w napięciu i bez znudzenia. "Miriam" to doskonała, niezobowiązująca lektura na wieczór. czy warto przeczytać? Z pewnością warto. Polecam szczególnie miłośnikom średniowiecznych historii, tajemniczych zakonów i odrobiny magii. O czarowaniu Klonowskiego  zapewniam. Polecam.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu


środa, 19 września 2012

"Sunset Park" - Paul Auster


 Paul Auster urodził się w rodzinie żydowskiej, jego przodkowie do USA przyjechali z terenów Polski. W 1970 ukończył Columbia University, przez pewien czas pracował jako marynarz na statku handlowym, mieszkał w Paryżu. Do Stanów wrócił w 1974. Tłumaczył francuskich poetów, prowadził kursy przekładu, a karierę pisarską zaczynał od tomów poezji i twórczości eseistycznej. Pierwszą swą powieść (kryminał Nieczyste zagranie) opublikował pod pseudonimem Paul Benjamin (Benjamin to jego drugie imię). Auster zasłynął trzema powieściami wydanymi w latach 1985 - 1986 Szklane miasto, Duchy, Zamknięty pokój. Zostały one opatrzone wspólnym tytułem Trylogia nowojorska i są najbardziej znanym oraz cenionym dziełem pisarza, czasem uważanym za esencję jego twórczości. Akcja Trylogii nowojorskiej rozgrywa się w szarych zaułkach miasta tytułowego, po których snują się samotni ludzie obciążeni detektywistycznym zadaniem, najczęściej wbrew swej woli. Zagadka kryminalna jest tylko wstępem do rozważań egzystencjalnych, ogólnoludzkich, a akcja każdej z 3 powieści rozgrywa się w atmosferze jakby żywcem przeniesionej z Kafki czy Becketta. Auster jest twórcą nieodłącznie związanym z Nowym Jorkiem, miasto to stanowi tło większości jego dzieł. Przy konstruowaniu swoich utworów pisarz często korzysta za schematu powieści kryminalnej, wykorzystuje go jednak w sposób pastiszowy i postmodernistyczny. Przez niektórych krytyków jest uważany za jednego z najważniejszych żyjących amerykańskich pisarzy. Znany nie tylko w kręgach literackich stał się po premierze filmu Dym z Harveyem Keitelem w roli głównej. Dym to wspólne dzieło Austera oraz reżysera Wayne'a Wanga. Już samodzielnie pisarz wyreżyseruje (w 1998) Lulu na moście z Mirą Sorvino i ponownie Keitelem. Wcześniej, bo w 1993, napisał scenariusz do Muzyki przypadku filmu opartego na jego powieści o tym samym tytule.

 Po raz pierwszy zetknąłem się z twórczością Austera i sam nie wiem co mam napisać. "Sunset Park" nie można porównać do innych książek.  Dlaczego?

 Pulsujący emocjami świat Nowego Jorku... Paul Auster, współautor kultowych filmów "Dym" i "Brooklyn Boogie", ponownie odkrywa przed nami tajemnice metropolii, która nigdy nie śpi, oraz sekrety mieszkających tam ekscentryków. Bohaterowie "Sunset Park" rzadko chodzą utartymi ścieżkami, ale uporczywie szukać będą prawdziwej miłości, szczęścia i swojego miejsca w życiu.
Miles nieumyślnie spowodował śmierć przyrodniego brata. Po tym wydarzeniu znika bez słowa, zrywając wszelkie kontakty z ojcem i macochą. Na Florydzie poznaje atrakcyjną Kubankę - Pilar. Nastolatka marzy o tym, by opuścić dom rodzinny i żyć w zgodzie z własnymi uczuciami. Przypadkowe spotkanie w parku staje się początkiem namiętnej miłości, którą zakochani muszą utrzymywać w tajemnicy do czasu, aż Pilar stanie się pełnoletnia. Szantażowany przez siostrę dziewczyny Miles decyduje się na kolejną ucieczkę. Powraca na Brooklyn. Jego nowym domem staje się squat niedaleko Sunset Park, a nowymi przyjaciółmi dziwni mieszkańcy tego przybytku - niepokorny Bing, dręczona erotycznymi wizjami Ellen i niespełniona pisarka Alice... Czy Miles odważy się na rozmowę z ojcem, której unika od lat? I jakie będą dalsze losy zakochanych? (tekst z okładki)

 Książka w równym stopniu mnie zachwycała, co irytowała. Mogę powiedzieć, że mnie uzależniła od siebie w sposób podstępny i niespodziewany. Autor pisze w sposób lekki, a najdziwniejsze jest chyba to że w całej książce jest tylko kilka krótkich dialogów. Do prozy Austera trzeba się po prostu przyzwyczaić. Jest wymagająca, momentami toksyczna i uzależniająca. Po prostu różniąca się od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni. To opowieść o ludziach, autor obnaża ich psychikę podając nam w tle Nowy Jork. Nie ma tutaj przerysowań, jest raczej oszczędność formy słowa. Dlatego zgadzam się ze stwierdzeniem Harukiego Murakami, który powiedział że Paul Auster jest absolutnym geniuszem. Poleca każdemu, kto szuka czegoś więcej od literatury. naprawdę warto.

wtorek, 18 września 2012

"Bar dobrych ludzi" - J. R. Moehringer

  Autor dzieciństwo spędził w Manhasset. W 1986 ukończył Yale University. Na początku kariery dziennikarskiej był pracownikiem The New York Times, później długoletnim dziennikarzem Los Angeles Times. W 2000 roku został uhonorowany Nagrodą Pulitzera. W 2005 wydał autobiograficzną powieść Bar dobrych ludzi (The Tender Bar), w której opisał swoje dzieciństwo i dorastanie. Bohaterowie książki najczęściej spotykają się w najpopularniejszym barze Manhasset - Dickensie, później nazwanym Publicans. Autor przedstawia swoje życie i otoczenie, w którym dorasta, nie szczędząc intymnych szczegółów ze swojego życia. Bar jest miejscem przewodnim książki, widzimy jak bardzo wpływa na autora i jego funkcjonowanie w codzienności. 

 Mogę powiedzieć że książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest w niej coś, co mnie do niej bardzo przyciągało, nie pozwalało mi się na długo rozstać z J.R. Autor jest mistrzem pisania. Opisał realną historię, którą zna z autopsji, pozbawiając czytelnika banalności w odbiorze. Ja osobiście "Bar dobrych ludzi" traktuję jako rodzaj autobiografii i swoistego rodzaju dokument. Autor zaskoczył mnie narracją i bogatym językiem. W trakcie czytania odczuwałem, że historia jest autentyczna i nie podana z nadmiarem niepotrzebnych "przypraw". Czyta się rewelacyjnie. Polecam tę książkę tego wybitnego, współczesnego pisarza.

poniedziałek, 17 września 2012

Kurs kreatywnego pisania

  Jeszcze rano byłem zdecydowany na odbycie sześciotygodniowego kursu kreatywnego pisania. W sumie to sześć lekcji, każda lekcja trwa tydzień. Rano zatelefonowałem do właścicieli pasjaczytania.pl  z zapytaniem o termin październikowego kursu. Termin w godzinach przedpołudniowych jeszcze nie był znany (wieczorem już pojawił się na stronie). Już miałem wypełnić formularz, ale obejrzałem nagrania które są dostępne na stronie szkoły i na youtube, na których wykładowcy warsztatów opowiadają o technikach i meandrach tworzenia dialogu, postaci itd. Do tego poczytałem dostępne teksty, traktujące o pisaniu i naszła mnie myśl, że nie potrzebuje tego kursu. Posiadam książki które polecają: "Warsztat rzemieślnika" Stephena Kinga oraz "Warsztat pisarza. jak pisać, żeby publikować" Dwighta Swaina. Ostatecznie postanowiłem przestudiować dostępne materiały i zagłębić się w książkach. Póki co uczestnictwo w kursie zawiesiłem. Jakoś nie jest mi spieszno wydać 390 złotych na coś, co mogę mieć zupełnie za darmo.
 
 J estem niezmiernie wdzięczny jednemu z pisarzy, który po przeczytaniu mojej debiutanckiej powieści przysłał mi obszernego e-maila z listą błędów, które się pojawiły w książce. Możliwe, że pomyłkowo wysłałem wersję sprzed drugiej korekty. Lubię konstruktywną krytykę, a ta takowa była. Po raz pierwszy ktoś rozebrał "Trzy" na czynniki pierwsze i dał mi bezcenne wskazówki. Druga powieść, która jest napisana, raczej nie zobaczy zbyt szybko światła dziennego. Może kiedyś. Póki co muszę ja udoskonalić.

  Kolejna wiadomość to taka, że w najbliższym czasie ukaże się wywiad z Krzysztofem Spadło - autorem "Marzycieli i pokutników" - niesamowitego zbioru opowiadań. 

 Od jakiegoś czasu na stronie przeczytamy.pl są dostępne fragmenty mojej debiutanckiej powieści "Trzy". Szczerze mówiąc, gdybym miał podobnie napisać "Trzy" z pewnością bym się do tego bardziej przygotował i napisał historię zupełnie inaczej. Tak czy inaczej, jeżeli zakończy sie wiążąca umowa z wydawnictwem, wtedy książkę napiszę raz jeszcze, zmieniając wątki i rozszerzając kilka scen. Jeżeli ktoś zechce wysłuchać fragmentów mojej powieści, a może nawet oddać głos to zapraszam do tego miejsca.







Tekstów pisanych i filmów jest o wiele więcej. Czy warto więc zapisać się na kurs? Jak uważacie, drodzy blogerzy?

niedziela, 16 września 2012

"Nietykalni" - Philippe Pozzo di Borgo



  Najpierw był film, potem książka. Z reguły u mnie jest na odwrót.Tym razem zaczęło się od kina. Zakochałem się w tym mądrym filmie i wiedziałem, że sięgnę po wydanie papierowe. Nie będę się skupiał na fabule, gdyż jest ona ogólnie znana. "Nietykalni" to historia dwóch mężczyzn, których przypadek potwierdza zasadę że przeciwne charaktery przyciągają się niczym magnesy. Dzieli ich wszystko - kolor skóry, pochodzenie, doświadczenia życiowe, ale łączy ich coś niesamowitego - prawdziwa przyjaźń, która rodzi się jednak w wielkich bólach. Autorowi udało się nakreślić to, co jest tak ważne w życiu - potrzebę asymilacji i przyjaźni wbrew wszystkiemu i wszystkim. Ta książka bawi, ale również uczy. W czytelniku budzą się refleksje, ale nie tylko. Czytelnik zostaje poddany konfrontacji ze samym sobą. Ja ją traktuje trochę jako przypomnienie sobie, co w życiu jest naprawdę ważne. Historia dwóch mężczyzn, którzy uczą się od siebie przekraczania granic, których wcześniej nigdy by nie przekroczyli. Jest jeszcze coś - film został nakręcony na podstawie prawdziwej historii. Wierze, że nie jest to tylko chwyt marketingowy. Każdy z nas ma w sobie coś z Drissa i z Philippa. Dla mnie o wiele lepsza jest książka, napisana w sposób lekki i przyjemny podczas odbioru. Nie można przejść obojętnie, nie można o niej zapomnieć. Jedyne co można, to otworzyć książkę i dać się porwać biciu serca, a to dzięki autorowi nie możemy narzekać na banalną historię. Ta opowieść jest piękna i warta, aby po nią sięgnąć, szczególnie w formie papierowej. Serdecznie polecam.


Nietykalni








czwartek, 13 września 2012

Wręczenia nagród w plebiscycie Historia Zebrana.

Notatka zamieszczona na prośbę Pani Justyny Gul z wortalu granice.pl

 Podczas odbywających się w Krakowie Targów Książki Historycznej, powody do zadowolenia mieli przedstawiciele branży wydawniczej. Dziś wręczono nagrody w plebiscycie Historia Zebrana - http://historiazebrana.pl [1]. Wyboru najlepszych publikacji historycznych dokonali internauci, oddając 5 tysięcy głosów internautów, oraz specjalistyczne jury.
Pierwsza kategoria, w której przyznano dyplomy, nosi miano „W rolach głównych". Dotyczy publikacji, których główną tematyką są losy konkretnego człowieka albo niewielkiej grupy ludzi. Nagroda jury w tej kategorii została wręczona przedstawicielce Wydawnictwa Literackiego, Jolancie Korkuć, za książkę Marco Patricellego „Ochotnik", przedstawiającą historię heroicznego życia rotmistrza Witolda Pileckiego. - Dzisiejsze czasy potrzebują bohatera, moim zdaniem jest nim właśnie rotmistrz Pilecki - zaznaczył w jednej ze swoich wypowiedzi autor.
Nagrodę Czytelników otrzymała książka „Działalność Sióstr od Anioła w Polce w latach 1945-1989" Ilony Lewandowskiej, wydana przez wydawnictwo LTW przy współpracy z Instytutem Nauk Historycznych UKSW. - Książka jest już szóstą z kolei publikacją wydaną w serii „W Służbie Niepodległości" i jest niezwykle interesująca - podkreślała przedstawicielka wydawnictwa LTW Małgorzata Pilecka. - Działalność Sióstr od Anioła jest niejawna i normalnie nie ma możliwości przeanalizowania ich działalności. Praca autorki staje się tym bardziej ważna - dodała.
„Okiem badacza" to druga kategoria w konkursie Historii Zebranej. Książki w niej nominowane są przeznaczone przede wszystkim dla zawodowych historyków. Jury w tej edycji konkursu postanowiło nagrodzić książkę „Zatruty pokój - wojna, która się nie skończyła" Gregora Dallasa wydawnictwa Bukowy Las. Na jej kartach autor przedstawia finał największego konfliktu zbrojnego XX-wiecznej Europy. Przeprowadza czytelnika przez zawiłą historię pokoju, który zapanował w Europie po II wojnie światowej, a który tak naprawdę pokojem nie był. Stał się przyczynkiem do nowej wojny, tym razem zimnej.
„Leningrad. Tragedia oblężonego miasta" Anny Reid (Wydawnictwo Literackie) to pozycja, która dostała nagrodę internautów. Autorka przedstawiła dzieje blokady leningradzkiej, czyli najtragiczniejszego oblężenia II wojny światowej. Książka nie prezentuje historii odbiegającej od przyjętego rozwoju wydarzeń, jednak dzięki korzystaniu przez autorkę z niepublikowanych dotychczas archiwaliów, pozwala na odmitologizowanie historii oblężenia. Wskazuje m.in [2]. zaniedbania władz okupowanego miasta. - Książkę w rzeczywistości czyta się nie jak dzieło naukowe, a jak powieść rosyjskiego pisarza. Na taką ocenę wpłynął zarówno język, w jakim Reid napisała publikację, jak również duża ilość przytoczonych wspomnień świadków tamtych wydarzeń - powiedziała Joanna Korkuć z Wydawnictwa Literackiego.
Ostatnią kategorią była „Historia niebanalna", przeznaczona dla pozycji które przedstawiają tematy w sposób nietuzinkowy, szczególnie interesujący, i które pozostają na styku literatury i publikacji naukowych. Internauci postawili na „Tajne bronie Hitlera. Ślady Polskie" wydaną przez Wydawnictwo CB. Publikacja Sławomira Kordaczuka i Bogusława Wróbla prezentuje praktycznie nie przedstawiony temat polskich wątków przy budowie V1, V2 i V3. Andrzej Zasieczny zaznaczył że, w książce zostały zaprezentowane trzy różne płaszczyzny, na których niemieckie badania krzyżowały się z losami Polaków. Pozycja prezentuje m.in [2]. historie Polaków, którzy jako przymusowi więźniowie pracowali przy budowie broni i relacje naocznych świadków.
Ostatnią nagrodzoną publikacją była książka wydana przez oficynę Noir sur Blanc, „Białe Złoto" Gilesa Miltona , w której został przedstawiony praktycznie nieznany temat białych niewolników. Jolanta Korkuć gorąco zachwalała książką opisując zgrabne połączenie reportażu z pracą naukową historii Thomasa Pellowa 17-latka, który zostaje porwany przez korsarzy z Afryki Północnej i sprzedany w niewolę. Autor przedstawia w niej jego tragiczną historię, tortury, przymusowe przejście na islam, służbę u sułtana i w końcu historię jego licznych prób ucieczki.
W październiku ruszy kolejne głosowanie w konkursie „Historii Zebranej". Głos będzie można oddać na stronie internetowej www.historiazebrana.pl [3]. Dla uczestników głosowania czekają atrakcyjne nagrody książkowe.

Links:
------
[1] http://historiazebrana.pl
[2] http://m.in
[3] http://www.historiazebrana.pl



Pozdrowienia znad morza

 Powoli wracam do Waszych blogów, recenzji i wszystkiego innego. Sam nadal "walczę"  z moją drugą powieścią. Niestety, pisałem ją w kawałkach i teraz muszę poskładać w całość. Z tego powodu również dojrzewa we mnie myśl zapisania się na internetowy kurs kreatywnego pisania. Z pewnością te warsztaty wiele mnie nauczą. Wracam również do wywiadów z pisarzami, tymi bardziej lub mniej znanymi. Brakowało mi blogowego świata i wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Miło jest tutaj wracać, czytać, komentować.Wspaniale jest tutaj mieć własny kawałek przestrzeni, uprawiać go, patrzeć jak wzrasta na tym poletku ziarno słowa. A póki co pozdrawiam z Sopotu, niestety zimnego. Dla mnie to raj na ziemi, niezależnie od pogody.


sobota, 8 września 2012

Wywiad z Bartoszem Rdułtowskim


 Po wakacyjnej przerwie wznawiam serię wywiadów z pisarzami. Ten sezon otwieram rozmową z człowiekiem, który jest wielkim pasjonatem zagadek przeszłości. Bartosz nie pisze fikcyjnych powieści, ale opisuje rzeczywistość, czasami tę o której zapominamy. tacy ludzie i takie ksiązki to prawdziwe skarby. Zapraszam do rozmowy...


Piter Murphy: Witaj Bartoszu. Cieszę się, że swoje powakacyjne wywiady rozpoczynam rozmową z Tobą.  Powodów ku temu jest kilka, a najważniejszy to ten, że oczywiście piszesz. Ale zadziwia mnie rozbieżność. Jesteś absolwentem Akademii medycznej w Krakowie. Skąd więc inklinacje ku historii?

Bartosz Rdułtowski: Cóż – gdy masz 19 lat i wybierasz studia jesteś jeszcze, tak naprawdę, dzieciakiem i guzik wiesz o tym, co w przyszłości będzie cię „kręcić”… Dlatego też zamiast na historii wylądowałem na farmacji. Studia te, choć zupełnie nie związane z moją obecną profesją, nauczyły mnie jednak pewnych bardzo ważnych i przydatnych cech: dokładności i sumienności. Czyli tego, czego ewidentnie brakuje wielu krajowym „badaczom” wojennych zagadek.

PM: Jesteś autorem kilkunastu książek o tematyce historycznej. O czym właściwie piszesz? Możesz przybliżyć potencjalnym Czytelnikom tematy, które poruszasz?

BR: Od dziecka pasjonowałem się wszelkiego rodzaju zagadkami, tajemnicami oraz teoriami spiskowymi, a do tego bardzo lubiłem łamigłówki. W mojej pracy publicystycznej połączyłem to wszystko w jedną całość – z farmaceutyczną dokładnością weryfikuję więc kolejne tajemnice historii, które niegdyś poznawałem z poziomu czytelnika. Zasadniczo piszę o wszelkich sprawach związanych z historią tzw. tajnych broni (trylogia „Ostatni sekret Wunderwaffe”). Wbrew pozorom jest to bardzo rozległy i wielopoziomowy temat. O tajnych broniach możemy bowiem pisać w kontekście: 1) faktów - opisując historię tajnych samolotów U-2, A-12, SR-71, F-117, B-2, 2) spekulacji - pisząc o nazistowskich testach atomowych, 3) mitów - opisując historię o tzw. nazistowskich latających dyskach, 4) mistyfikacji - tu znakomitym przykładem jest zmyślona przez warszawskiego autora historia o tzw. „dzwonie” (die Glocke), który rzekomo miał być częścią niemieckiego projektu budowy napędu antygrawitacyjnego. Oczywiście tajne bronie to tylko jeden z kilku moich ulubionych tematów. Inne pokrewne zagadnienia, to: historia Zimnej Wojny („Utajnione incydenty Zimnej Wojny”), historia samolotów eksperymentalnych („Samoloty serii X”) czy zagadka słynnego poligonu w Nevadzie – tzw. Area 51 („Zapomniana tajemnica Strefy 51”). Od blisko 10 lat wiele uwagi poświęciłem również sprawie podziemi w Górach Sowich. Efektem tego jest m.in. trylogia „Podziemne tajemnice Gór Sowich”. Jest to praca szczególna, gdyż za cel postawiłem sobie napisać ją tak, aby Czytelnik czuł się, jakby był przeniesiony w czasie do opisywanych wydarzeń. Pisanie trzech tomów tej książki było dla mnie bardzo dużym wyzwaniem również ze względu na konieczność prowadzenia wielotygodniowych i żmudnych kwerend w bibliotekach. Również wyzwaniem była dla mnie praca nad książką „W kręgu tajemnic Riese”, w której Czytelnik może poznać wspomnienia różnych grup ludzi dotyczące Gór Sowich. W zdobyciu części zamieszczonych w niej materiałów dużą pomocą służył mi mieszkaniec Walimia, wówczas bodaj przewodnik w „Osówce” - Łukasz Kazek. Pomógł mi on zdobyć wiele ciekawych wspomnień sowiogórskich Niemców, które po przetłumaczeniu znalazły się w książce, będąc pierwszymi tego typu relacjami w polskiej literaturze o „Riese”. Łukasz oprowadził mnie również kilka razy po „zakamarkach Walimia”, opowiadając przy tym pasjonujące historie, i poznał z dwoma ciekawymi świadkami: Władysławem Milanowskim i Romanem Kunickim. Z oboma Panami nagrałem długie i wyczerpujące wywiady o losach osiedleńców w Górach Sowich w pierwszych powojennych latach. Po prawie dwóch latach gromadzenia materiałów nie pozostało mi już nic innego, jak tylko siąść i napisać na ich podstawie książkę oraz… uhonorować Łukasza za pomoc w zdobywaniu do niej materiałów, czyniąc go jej współautorem!

PM: Mam wrażenie, że Ty żyjesz tym co piszesz. Tropisz historie rozbierasz na czynniki pierwsze elementy przeszłości. Dlaczego to robisz? Szukasz skarbów, a może chcesz udowodnić coś sobie?

BR: Aby robić coś bardzo dobrze, trzeba tym czymś „żyć”. Jak słusznie zauważyłeś, żyję moją pracą. Jest tak, gdyż staram się to robić jak najlepiej. Bo jak się za coś zabieram, to tylko na poważnie, na przysłowiowego „maksa”! Nie cierpię wprost partactwa i fuszerki. Gardzę również wszelkiego rodzaju próbami oszukiwania Czytelników przez goniących za kasą publicystów! Co do „rozbierania historii na czynniki pierwsze” to coś w tym jest. Wielu krajowych badaczy-bajkopisarzy zapewne przeklina fakt, że ktoś taki jak ja zabrał się za weryfikację ich „rewelacji”. Beze mnie ich życie było o wiele prostsze J. Pytasz - „dlaczego to robię”? Czemu „rozbieram historię na czynniki pierwsze”? Bo szukam największego ze skarbów – PRAWDY!  Bo chcę wiedzieć, jak było naprawdę! Chcę też oczyścić historię wojennych tajemnic i sekretów z bajek, konfabulacji, narosłych latami mitów czy bezczelnych wręcz oszustw! Bez tych „ulepszeń” historia jest i tak wystarczająco niezwykła i pasjonująca. Czytelnik zaś zasługuje przecież naprawdę, a nie na robienie go w przysłowiowego konia. Czyż nie?

PM: Twoje książki ukazały się również w językach angielskim i niemieckim. Czy poza granicami naszego kraju jest zapotrzebowanie na książki o takiej tematyce?

BR: Tajemnice i zagadki interesują w równiej mierze Polaków, co obcokrajowców. Ale tego, jak potoczy się „kariera” moich książek wydanych po angielsku i po niemiecku, samemu jestem ciekaw.

PM: Nie pomyślałeś sobie kiedyś że fajnie by było napisać powieść historyczną? Historia to Twoja pasja, ale powieść historyczna z pewnością by trafiła do szerszego grona odbiorców.

BR:  Pewnie że nieraz myślałem. Powiem więcej – mam już zaawansowane szkice kilku takich książek. Ale jednak literatura faktu zdecydowanie bardziej mi odpowiada.

PM: Którą ze swoich książek traktujesz jako najlepszą? Jest taka, z której nie jesteś zadowolony? Gdybyś miał możliwość zmiany jakiegoś tekstu w swoich, dokonałbyś korekty?


BR: Autor, który po kilku latach nic nie zmieniłby w swojej książce popularno-naukowej, to badacz stojący w miejscu. Ponieważ tematy, które opisuję, wciąż leżą w głównym nurcie moich zainteresowań, dziś praktycznie każda z książek mogłaby być poddana przeze mnie uaktualnieniu. Proszę jednak nie mylić uaktualnienia z rewizją poglądów. Bo to dwie różne sprawy J Jedyna książka, którą dziś napisałbym zupełnie inaczej, to moja pierwsza praca „Z archiwum tajnych technologii lotniczych”. W tym temacie moje poglądy dalece się zmieniły. Gdy pisałem tę książkę (1999-2001) nie miałem jeszcze świadomości (bo nie mieściło mi się to zwyczajnie w głowie), że autorzy książek i artykułów popularnonaukowych, na które się powoływałem, mogą: zmyślać, przeinaczać fakty i robić wiele innych niegodnych badacza i publicysty zabiegów, aby podnieść sensacyjność swoich książek i co za tym idzie więcej na nich zarobić. Dziś – znając dokonania kilku polskich autorów-bajkopisarzy – mam już pełną świadomość tego, jak bardzo ostrożnie należy podchodzić do wszelkich sensacyjnych historii. W Polsce oszustów i zwykłych cwaniaków nie brak bowiem również wśród publicystów…

PM: Bartoszu. Jesteś twórcą i wydawcą „Militarnych sekretów”, a także współautorem filmu dokumentalnego „Tajemnica Riese”. Jak znajdujesz czas, aby pogodzić pracę, życie rodzinne i swoje pasje – czyli odkrywanie sekretów przeszłości?

BR: A kto powiedział, że daję radę to wszystko pogodzić tak jak bym chciał? 

PM: Współpracujesz również z miesięcznikiem „Wiedza i życie”, który jest najpopularniejszym miesięcznikiem popularnonaukowym. Nie masz czasami dosyć wszystkiego, nie chcesz ubrać białego kitla i stanąć w aptece i sprzedawać leki zgodnie z wyuczonym zawodem?

BR: Jak każdy, mam czasami dość wszystkiego. Przede wszystkim zakłamania, niesolidności, niesłowności i nieuczciwości – z czym wszystkim spotykam się na co dzień. Ale jakoś żadne z tych niemiłych doznań nie sprawiło, aby w mojej głowie zaświtała szalona myśl o powrocie do pracy w aptece.

PM: Nad czym aktualnie pracujesz?  Gdzie można kupić Twoje książki?

BR: Od 3 lat pracuję intensywnie nad kilkoma nowymi tematami. Jeden dotyczy… Krakowa, drugi Gór Sowich. Ale – jak zwykle – nic więcej na temat moich przyszłych książek nie powiem. To przedsięwzięcia „ściśle tajne” J Mogę natomiast zdradzić, że od 1 listopada tego roku moje wydawnictwo Technol rozpoczyna publikację nowej serii. Będą to książki ekskluzywne, w twardej oprawie, szyte, w formacje B5 i o wyjątkowej treści. Jednym słowem, książki dla koneserów. Serię rozpocznie publikacja Roberta Kudelskiego. Aktualnie kończymy przygotowania do jej druku. Wniesie ona wiele nowego do zagadnienia wojennych losów zagrabionych w Polsce dzieł sztuki. Podobnie, jak wszystkie książki Technola, w tym i mojego autorstwa, będzie do kupienia m.in. na naszej stronie internetowej (www.technol.anv.pl) oraz w kilkudziesięciu księgarniach stacjonarnych w Polsce. Dodam też, gdzie naszych książek Czytelnik NIE ZNAJDZIE, bo to ważne. Otóż na pewno nie ma co wybierać się po książki Technola do żadnych księgarni sieciowych (EMPiK, Matras) oraz stoisk z książkami w hipermarketach. Tam ich nie będzie!

PM: Serdecznie Ci dziękuję za rozmowę. Życzę samych hitów wydawniczych, spełnienia marzeń i odkrycia kolejnych zagadek z ubiegłego wieku.

BR: Dzięki Piotrze, Tobie również życzę powodzenia! Na zakończenie chciałem, jeśli mogę, zaprosić wszystkich Czytelników z Krakowa i okolic na Targi Książki Historycznej, które za kilka dni odbędą się w Krakowie w Auditorium Maximum UJ na ulicy Krupniczej 33. Dzięki uprzejmości Księgarni „Odkrywcy” zostałem zaproszony do udziału w tej imprezie i 13 września (w czwartek) w godzinach 12-15 będę gościem stoiska Księgarni „Odkrywcy”. Oczywiście każdy Czytelnik będzie mógł nabyć nie tylko moje książki, ale również całą ofertę Technola. Serdecznie zapraszam!




  

piątek, 7 września 2012

"Zemsta po latach" - Jerry Cotton

Au
         Autor:Jerry Cotton
         Okładka:miękka
         Rok wydania:2012
         Seria:SuperKryminał
         Wydawca:wydawnictwopi.pl
          ISBN:978-83-62781-66-9
   Serię "Super kryminał" widywałem  co jakiś czas na witrynach sieci kiosków inmedia, ale jakoś zawsze przechodziłem obok nich obojętnie. Jako wzrokowiec  oceniałem to co widziałem, czyli format książki, jakość papieru i okładkę. Jakoś do mnie nie przemawiały. Kiedy otrzymałem propozycję napisania o tej książce, po krótkim namyśle zgodziłem się. Nie spodziewałem się niczego, co mnie jakoś zaskoczy, a jak było...?

  Historia rozpoczyna się od sceny napadu, a sam autor nam serwuje na dzień dobry odkrycie sprawców tego godnego potępienia czynu. Do więzienia na długie lata trafia niewinny człowiek, który jednak w czasie rozprawy i ogłoszenia wyroku poprzysięga zemstę na tych, którzy wrobili go w to przestępstwo. Autor pokazuje nam kolejne sceny życia po wyjściu Johna Stevensona, któremu niewiele zostało życia. Poznajemy również osoby, które kiedyś stanęły po drugiej stronie i widzimy perypetie które towarzyszą w ich życiu. Oczywiście giną kolejne osoby, którym Stevenson poprzysiągł zemstę. Kto zabija?

  Książka jakoś specjalnie mnie nie urzekła. Mały format i niezbyt rozbudowane rozdziały nie przekonały mnie do tego, abym sięgnął po kolejne tomy. Fabuła niestety  przewidywalna.  Nie znalazłem nic, co by mnie zaintrygowało. Czyta się szybko. Dobra lektura dla niewymagających. Można potraktować jako książkę na niedzielne popołudnie. 

Za egzemplarz dziękuje portalowi:


czwartek, 6 września 2012

"Spójrz mi w oczy" - Lisa Scottoline

  We wrześniu nie miałem większego wyboru co wybrać do recenzji. Jak zwykle otrzymałem ciekawe pozycje, ale moją uwagę przykuła okładka chłopca o niewinnym spojrzeniu. Przeczytałem streszczenie historii i pamiętałem, że kiedyś słyszałem o tej autorce. Zaintrygowały mnie również słowa na okładce samej Judi Picoult " Choćbyście bardzo chcieli, nie zdołacie się oprzeć tej historii".  Książka  liczy blisko 500 stron, ale czyta się bardzo szybko. Historia wydaje się z powodu prosta. Znana dziennikarka znajduje w skrzynce pocztowej ulotkę ze zdjęciem i opisem porwanego kilka lat wcześniej dziecka. Jest zdumiona, kiedy widzi uderzające podobieństwo do jej adoptowanego syna. Na własną rękę podejmuje ryzyko wyjaśnienia całej sytuacji.Nie zdaje sobie sprawy, z czym przyjdzie jej się zmierzyć.

  Każdy, kto kocha książki Jodi Picoult pokocha książki Lisy Scottoline. Bez dwóch zdań. podobny styl, podobne pióro, niesamowite wciągające historie. Lisa Scottoline potrafi doskonale budować napięcie, opisywać zwykłe sytuacje w sposób ciekawy i konstruować naturalne dialogi. Historia mnie porwała. Szanuję autorów, którzy w swoich książkach przemycają jakieś nauki dla innych. Myślę, że ta powieś jest tego doskonałym przykładem. W naturalny sposób przyciąga i pobudza w nas cząstkę czegoś, o czym często zapominamy. A sama historia zostaje na długo w pamięci. Historia Ellen i małego Willa mogła się wydarzyć naprawdę. I chyba to najbardziej przeraża. Autorka jednak zapewnia, że wszystko jest fikcją.Dla mnie ta książka to prawdziwa REWELACJA!!! Serdecznie polecam!!!

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu



poniedziałek, 3 września 2012

"Marzyciele i pokutnicy" - Krzysztof Spadło

  Nie wiem jak to się dzieje, ale są książki w których się zakochuję od razu. Wtedy zostaję wiernym fanem autora, autorki i śledzę kiedy przeczytam kolejną książkę tej osoby. Jak było w przypadku "Marzycieli i pokutników"?
 Do debiutów literackich podchodzę z dystansem, co nie znaczy że je przekreślam. Wręcz przeciwnie. Nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po tej książce. Obszerna pozycja zawiera dziesięć opowiadań i naprawdę robi wrażenie. Zacznę od okładki. Jest po prostu cudowna. Pięknie wprowadza w tajemniczą aurę tego, co autor chce nam przekazać. Otworzyłem pierwsze strony i przepadłem. Tej książki się nie czyta. Tę książkę się przeżywa. Akcje opowiadań autor umiejscawia we współczesnej Polsce. To książka po części o nas, o zwykłych ludziach.  Ja nie wierzyłem, że ten skromny autor będący z wykształcenia technikiem weterynarii  napisał tak wspaniałe historie. Autor udowadnia, że nie trzeba kończyć polonistyki, aby pięknie władać językiem. Język, którym operuje jest wyjątkowo plastyczny i obrazowy. Autor ma wyjątkową zdolność malowania obrazów. Książka mnie wyjątkowo zachwyciła i sprawiła wiele radości. Jestem dumny, że istnieją pisarze piszący w ten sposób, nie ustępując czołowym światowym sławom. Fenomenalne podejście do spraw codziennych, mieszanie faktów z fikcją. Dla mnie to genialna książka. Książka znajdzie honorowe miejsce w mojej biblioteczce. Po każdym opowiadaniu wzdychałem i powtarzałem w myślach..."gdybym ja tak potrafił pisać..." Minusy - jedyny to taki, że jak na mój gust czcionka jest zbyt mała, ale dałem radę w czytaniu. Serdecznie polecam. Naprawdę warto.

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ...