sobota, 31 października 2015

Maria Nurowska - "Wariatka z Komańczy"

 Marii Nurowskiej nikomu przedstawiać nie trzeba. Pisarka,  o której słyszał cały świat. Zadziwia swoimi opowieściami, w których często nawiązuje do miłości do zwierząt. W nowej powieści nie mogło być inaczej. Osobiście uwielbiam tematykę jej książek i styl, w jakim opowiada swoje historie. 

 Najnowsza powieść dotyczy życia głównej bohaterki Marty Koch. Marta wraz z siostrą bliźniaczką wychowuje się w domu dziecka. Marta dzięki ciężkiej pracy zostaje uznaną malarką, przez co wzbudza zazdrość u swojej siostry. Małżeństwo, rozłąka, dziecko męża którego nie jest matką i kolejne ciosy. Ile może znieść samotna kobieta i czy mężczyzna starający się o jej względy jest tym właściwym? Nie jest to romans. To pięknie napisana historia o poszukiwaniu szczęścia we własnym, czasami zbyt pokręconym świecie. 

 Zadziwiło mnie nawiązanie do spraw toczącej się wojny, a pokazanie głównej postaci podejrzanej o szpiegostwo  było doskonałym krokiem, aby historię uznać za wyjątkowo zapadającą w pamięć. Czy kobieta przewożąca karmę dla psów może być oskarżona o niecne zamiary? Kto ją do tego doprowadził. Nurowska sumuje puentą że miłość jest ślepa i czasami wyłania się z nienawiści i obojętności. 

 Pisarka nosi w sobie wielkie mądrości życiowe, potrafi je wspaniale przekazywać czytelnikowi. Oczywiście jak zwykle nie brakło "epizodu"  z wilkami, a opowieść umieszczona jest w różnych miejscach, przez co nabiera większej wyrazistości. Serdecznie polecam. 

czwartek, 29 października 2015

Jax Miller - "Mam na imię Freedom"

 Przeczytałem kilka dni temu i od tej pory tkwię w jakimś tajemniczym zawieszeniu, którego nie potrafię zrozumieć. "Mam na imię Freedom" jest opowieścią wywołującą we mnie skrajne emocje. Historia kobiety, która po morderstwie męża zostaje objęta programem ochrony świadków. Dwójka jej dzieci zostaje adoptowana. Sytuacja Freedom nie jest do końca jednoznaczna. Z jednej strony tęskni za swoimi dzieciakami, pisze do nich listy, nigdy ich jednak nie wysyłając, z  drugiej strony codziennie się upija próbując zapomnieć. Pewnego dnia kobieta otrzymuje wiadomość,która wstrząśnie jej chaotycznym życiem i  doprowadzi do wielkich zmian. Czy Freedom będzie miała szansę odkupić swoje winy?

 Według mnie powieść jest nierówno napisana, druga cześć jest bardziej ożywiona. Właściwie to miałem wrażenie że do połowy czytam powieść obyczajową, a w drugiej części sensacyjną. Podoba mi się postać kobiety, która wbrew pozornemu marazmowi przejawia chęć do walki. Co ma do stracenia? Według niej niewiele. Co ma do zyskania? Tego nie można zmierzyć.

 Trudno jest jednoznacznie ocenić "Mam na imię Freedom". Wyróżnia się wśród innych powieści - nowości. To opowieść o samotności w tłumie i bólu z niemożliwości rekompensaty innym za zmarnowane życie. Czy Freedom dopnie swego, wyruszając w...
Ciekawie napisany utwór. Polecam. 


 

sobota, 24 października 2015

Wanda Majer - Pietraszak - " Dom i dalekie ścieżki"

  Wspomnienia te dalekie i te bliższe są nieodzownym elementem naszego egzystowania. Niektóre pragniemy wymazać z pamięci, inne wręcz celebrujemy, wracając do nich przechadzając się w ogrodach naszej pamięci. Autorka napisała historię kobiety, która jesień życia spędza w Domu Aktora. Pośród innych pensjonariuszy nie zawsze jednak czuje się w pełni komfortowo. Hanna całe życie występowała na scenie, a teraz zmaga się z samotnością. Ten czas rekompensuje obserwacjami życia codziennego przeplatanymi wzlotami i porażkami w życiu zawodowym i prywatnym. 
 Hanna w końcu musi inaczej spojrzeć na miejsce w jakim się znajduje i na ludzi, z którymi się spotyka. "Przebudzenie" sprowadza ją na ziemię, a jest nim...

 Historia Hanny nie jest lekturą dla każdego czytelnika. Polecam ją tym, którzy lubią delektować się pięknymi słowami, ozdobnikami, szukającym wytchnienia. Nie jest to historia porywająca fabułą, ale ma wiele innych walorów, jak chociażby styl i przemyślane opowieści z życia Hanny. "Dom i dalekie ścieżki" to historia o życiu, o nie zawsze zamkniętych etapach i tęsknocie. Historia napisana mądrze, bez pośpiechu. Czytelniku,warto sięgnąć po wspomnienia Hanny, w których każdy z nas znajdzie coś dla siebie.  Polecam.

 

piątek, 23 października 2015

Olga Rudnicka - " Diabli nadali"

 Pisarka powraca w wielkim stylu z utworem, który jest wybuchową mieszanką komedii pomyłek z elementami kryminału. Jest oczywiście morderstwo, a co za tym jest trup, jest wiele komicznych sytuacji i jest amant - dyrektor kreatywny nazywany przed podwładnych Diabłem, jest Zdzira - kobieta pragnąca za wszelką cenę mieć romans z dyrektorem kreatywnym i jest Monika - osobista sekretarka Diabła, która gra pierwsze skrzypce. Oj dzieje się tutaj wiele. Jak zwykle u Rudnickiej nie ma czasu na nudy. Akcja pogania akcje, dowcipne dialogi wywołują uśmiech na twarzy, a całość jest udanym utworem w sam raz na zimowe weekendy. 

 Podoba mi się przemiana Moniki, która pod wpływem tego co ją spotyka zmienia się z wycofanej kobiety w walczącego zwierza. A z drapieżnikami się nie dyskutuje. Każda z postaci jest niezwykle przerysowana w sposób komiczny, co potęguje dawki kolejnych wybuchów śmiechu. Przekonałem się po raz kolejny że tak naprawdę nie liczy się zagęszczenie fabuły, ale pomysł na historie i język. Do tego wielki talent, jakim jest obdarzona Olga Rudnicka i w moich oczach dorównuje ona poziomowi Joanny Chmielewskiej. Niewątpliwie  jest jej godną następczynią. 

czwartek, 22 października 2015

Tess Gerritsen - "Dolina umarłych"

  Kilka tygodni natchnąłem się na książki autorki przeglądając nowości w "Empiku". Zapisałem nazwisko nieznanej mi pisarki i w domu przejrzałem recenzje. Okazało się, że w Polce wyszło już kilkanaście tytułów. Wiedziony instynktem zakupiłem cztery pozycje. Zacząłem od "Doliny umarłych". 

 Przyznam się bez bicia. Od dawna żadna książka nie dostarczyła mi tylu emocji, trzymając do końca w napięciu. 
Kilkoro znajomych wybiera się na nie do końca zaplanowany wypoczynek. Po drodze błądzę i najbliższy czas przyjdzie im spędzić w nieznanym sobie miejscu. Odkrywają kilkanaście identycznych domostw, wydawać się może że opuszczonych w pośpiechu. Świadczą o tym otwarte drzwi, okna i niedokończone posiłki na stołach. Coś jest nie tak, a to dopiero początek historii. Oczywiscie to nie jedyna nitka w tej historii. Lubię takie historie. Sekta, tajemnicze zniknięcia, obserwacje itd. Wszystko jest przemyślane i ze sobą powiązane.

 Pisarka potrafi budować napięcie jak nikt inny i pisać fantastyczną fabułę. Nie mogłem na dłużej pożegnać się z książką, a kiedy musiałem ją odłożyć ciągle o niej myślałem. Naprawdę dawno nie czytałem czegoś tak dobrego, co pozwoliło mi na całkowite oderwanie się od rzeczywistości. Po powrocie z podróży sięgnąłem po kolejną pozycję autorki, na szczęście w biblioteczce mam cztery pozycje. Wkrótce zakupię kolejne.

Magdalena Witkiewicz - "Po prostu bądź"

 Taka miłość nie miała prawa się wydarzyć. A jeżeli już to idą za mną konsekwencje. Wykładowca akademicki i studentka. Regulamin uczelni wyższych i ludzka logika.  A jednak. Miało być tak zawsze jak po małżeństwie. Wspólny dom, dziecko, wielkie szczęście. Czy człowiek w euforii przewiduje coś złego? Zło śpi, czekając na odpowiedni moment. A ten przecież może nadejść. I nadchodzi. Kiedy świat młodej kobiety legnie w gruzach pojawia się ktoś trzeci, ktoś kto był obok, ale patrzył z innej perspektywy. Wychodzi z propozycją, która na pierwszy moment powinna zostać odrzucona. Ale szara rzeczywistość weryfikuje zdrowe myślenie i włącza instynkt przetrwania, a tym jest przyjęcie propozycji. Małżeństwo na papierze, które ma pomóc przetrwać trudne chwile, głównie na gruncie finansowym. Życie jednak znowu wywinie figla, zmieniając perspektywy spojrzenia w czasie. Czy jest możliwe zakochanie się w kimś, kto jest przyjacielem zmarłego męża. Czy "nowy mąż" do końca gra fair?

 Magdalena Witkiewicz po raz kolejny udowadnia że nie ma dla niej tematów tabu, pokazując swoją wielką uniwersalność literacką. W "Po prostu bądź" dostajemy opowieść widzianą oczami postaci. Każda z nich opowiada swój kawałek, co w rezultacie tworzy ciekawą historię. Czy prawdziwa miłość istnieje z jedną osobą? Czy można pokochać ponownie bez wzajemnych deklaracji? Serdecznie polecam. Historia na dłużej zapadnie w mojej pamięci. Autorka jak zwykle mnie zaskakuje świeżością ujęcia tematów. Polecam!

czwartek, 15 października 2015

Łukasz Orbitowski - "Inna dusza"

  Łukasz Orbitowski ewaluuje z każdą kolejną książką. "Inna dusza" jest utworem niezwykle oryginalnym, a dla mnie wielce znaczącym chociażby z tego powodu że jestem mieszkańcem miasta w którym umiejscawia część powieści. W Bydgoszczy mieszkam kilkanaście lat i znam (w większości) miejsca o których opowiada. I ten czas...lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Wydaje się że odległość nie jest wielka, ale Orbitowski umiejętnie pokazuje "tamten świat", świat za którym tęsknię. Oczywiscie miejsca są tylko otoczką, a samo brutalne morderstwo również nie jest istotą powieści. A co nim jest? Ja odebrałem powieść jako nieuchronne przemiany w środowisku, w którym żyjemy. Nie zawsze mamy wybór, czasami jesteśmy skazani na porażkę, kiedy nikt nie wskazuje nam alternatywy. A zdarza się że jej nie ma. 

 Postacie w "Innej duszy" są namacalne, prawie możemy ich dotknąć. Jest jeszcze coś o czym należy wspomnieć. Narracja i budowa zdania. Pisarz doskonale pokazuje opowieść oczami chłopaka i dostosowuje teksty do jego poziomu. Jak może wyrażać się młody chłopak, bez większych aspiracji w wykształceniu? Proste zdania, pozbawione zbędnych wynaturzeń wrzucają człowieka w sam środek historii. Orbitowski nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Takie historie nie mogą mieć szczęśliwego zakończenia. Czy oby na pewno? "Inna dusza" to opowieść o zmianach w nas samych, obok nas, o tragediach na które obojętniejemy. Zmienia się czas, ale nie natura ludzka. Ona zawsze będzie zawiła. Serdecznie polecam. Według mnie to najlepsza powieść autora. 

środa, 14 października 2015

Adrian Bednarek - "Proces diabła"


 Z wielkim dystansem podszedłem do twórczości Bednarka. Pamiętam aferę dotyczącą innego wydawcy z książką w której roiło się od błędów. Oczywiscie nie było w  tym winy autora, ale dzięki temu zapamiętałem to nazwisko. Wielki szum w internecie zrobił swoje, a z pewnością pomógł znaleźć poważnego wydawcę "Procesu diabła", do jakich zaliczam wydawnictwo Zysk. Nie sugerowałem się recenzjami itd. Postanowiłem przekonać się na własnej skórze co oferuje mi autor. Na tylnej okładce krzyczy napis :"Wstrząsający thriller ukazujący mroczną stronę ludzkiego umysłu". Coraz rzadziej wierzę takim tytułom mającym przyciągnąć czytelnika, ale tym razem nie ma w tym nadużycia. 

 Bednarek napisał opowieść o psychopatycznym mordercy o skomplikowanej osobowości i zaburzeniach psychopatycznych, a przy tym niezwykle przebiegłym. Przyznaję ze jestem zdumiony pomysłem na ksiązkę i doskonałą znajomością ludzkiej psychiki jaką wykazał się autor. Narracja w pierwszej osobie, opowiada sam zbrodniarz. To pomaga czytelnikowi w wejściu w myśli mordercy. Opętanie przez zło, a może zagubienie się w życiu? Dla mnie jednym minusem była mnogość scen erotycznych i stworzenie z adwokata kogoś na pograniczu seksoholika i narkomana. A jednocześnie człowieka który po "działce" podejmował jasne decyzje. Oczywiscie istniała taka możliwość, ale myślę że seryjni mordercy są podatni na wielką samokontrolę. 
 Autor doskonale poradził sobie z tłem powieści i punktami, w których umiejscowił akcję książki. 

 Ogólnie powieść oceniam wysoko, ale zaznaczam że jest skierowana dla dorosłych i ludzi którym nie przeszkadza brutalność w opisach. W końcu nie jest to książka dla grzecznych dziewczynek, ale dla ludzi poszukujących adrenaliny i odrobiny czegoś mocniejszego. Bednarkowi gratuluję i życzę kolejnych książek na podobnym poziomie. 

sobota, 10 października 2015

"Pąki lodowych róż" - Zbigniew Zborowski

 Nie jest prostą sprawą pisać o TAKIEJ literaturze. Autor stworzył sagę rodzinną, która przenika przez skórę, którą chłonie się wszystkimi zmysłami. "Pąki lodowych róż" to urzekająca opowieść napisana z wielkim rozmachem. Zbigniew Zborowski stworzył postacie zupełnie różne, często bardzo samotne, a do tego wymknął się konwencjom literackim. Czym jest ta powieść? Historią o bólu, o szukaniu tożsamości, o chorobach których postacie  nie są świadome. Jest to niezwykle przejmująca opowieść o ludzkich tragediach i wręcz obsesji odkrycia rodzinnych tajemnic. 

 Pisarz nie oszczędza czytelnika. Zalewa go szczegółami , budując przez to misterną opowieść na wysokim poziomie. Na niespełna 390 stronach napisał historię która tętni własnym życiem. Zborowski tchnął w fabułę życie, realizm i coś na kształt magi. Z sobie znaną lekkością przemieszcza się w czasie, w miejscach jakby sam tego doświadczył. Miałem wrażenie że czytam relację czynnego obserwatora. Na uwagę zasługują rysy psychologiczne. Postacie są wyraźne w swoich interakcjach, pisarz nie pozostawia ich samych sobie. "Pąki lodowych róż" to historia nie mająca prawa mieć szczęśliwego zakończenia. A jak jest? 

  Pisarz lawiruje z czytelnikiem misternie łącząc wątki. W trakcie czytania czułem zimne miejsca opisywane w książce, na policzku czułem szczypanie mrozu. Pisarz posiada niezwykły dar sugestywnego  przekazywania tego, co chce. Doskonały warsztat i dbanie o szczegóły pokazuję że powieść nie powstała z dnia na dzień. 

 Sam autor jest postacią niezwykłą. Dziennikarz, podróżnik, nurek. Przemierzył Indie, Nepal i Pakistan. 

 "Pąki lodowych róż" to opowieść dla oczekujących od literatury czegoś więcej niż dobrej zabawy. Serdecznie polecam. 

niedziela, 4 października 2015

Katarzyna Enerlich - "Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia. Potrawy z ziemi i pór roku".


Kiedy czytam książki Katarzyny Enerlich czuję wielką więź z naturą i zostają wyzwolone we mnie chęci powrotu do miejsca w którym się urodziłem i wychowałem. Polska wieś. Dzisiaj niedoceniana, spychana na margines, przez wieku ośmieszana. Pisarka pokazuje świat pełen spokoju, wielkiej harmonii z matką naturą. Katarzyna Enerlich jest ambasadorką czegoś co można odczytać jako pomost między dwoma światami. Czy ten, w którym żyjemy może być częścią zupełnie przeciwnego?

 To coś więcej niż styl pisania. Enerlich przepełnia duszę czytelnika wielkim spokojem, odurza niczym narkotykami snując swojskie wizje. Książka napisana zgodnie z porami roku. Jako bystra obserwatorka wychwytuje szczegóły, wydawać by się mogło na pozór bez znaczenia. A jak jest naprawdę? Patrzenie bez względu na odległość i grubości ściany jest domeną pisarki. Czego tutaj nie mamy? Proste i zdrowe posiłki, porady i legendy. Pisarka zatrzymuje czas, nie pozwalając wygasnąć ostatnim iskrom wspomnień dotyczących zwyczajów i wierzeń. 

 Książka dla każdego kto potrzebuje zatrzymania, refleksji, dla każdego poszukującego wytchnienia i świeżości. Co jest tajemnicą książki? Myślę że prostota i szczerość. Nad tym wszystkim góruje mądrość. Pięknie wydana, wartościowa książka w twardej oprawie. Warto nabyć i do niej wracać. Nikt tak nie czaruje jak Katarzyna Enerlich. To nasza czarodziejska z Mazur. Polecam.

sobota, 3 października 2015

Janis Heaphy Durham - "Ślad na lustrze Prawdziwa opowieść o miłości, tęsknocie i życiu po śmierci"

 Tematyka życia po śmierci i zjawisk paranormalnych nie jest mi obca. Zawsze sięgam po pojawiające się nowinki na rodzimym rynku. Autorka przedstawia nam opowieść o swoich doświadczeniach, które rozpoczęły się po śmierci męża Maxa. Z początku nie przyjmowała do wiadomości tego co ją spotyka, wypierając się, dając pierwszeństwo zdrowemu rozsądkowi. Jako kobieta wykształcona z czasem musiała dostrzegać coraz więcej i ostatecznie podjęła swoje "prywatne śledztwo". 

 Durham docierała do autorytetów w dziedzinie parapsychologii i naukowców działających na polach często odrzucanych przez środowiska wierzących w to co można dostrzec, zmierzyć i zważyć. Dostając kolejne znaki z "tamtej strony" starała się je nie bagatelizować, ale akceptować i rozumieć. Książka jest nie tylko hołdem złożonym zmarłemu mężowi, ale przewodnikiem dla niedowiarków i wszystkich szukających pocieszenia i wsparcia. Na mnie historia tej miłości, jak i piękne osobiste wyznania zrobiły wielkie wrażenie. 

 Czasami potrzebujemy takich słów, wyznań jakże osobistych, głębokich, wybudzających nas z marazmu i narzekania na codzienność. Czy czeka na nas lepszy świat? Durham zapewnia że tak właśnie jest, a wszystko poparte jest doświadczeniami, badaniami i głęboką wiarą w swoje doświadczenia. Ja jej wierzę. Czy Ty czytelniku również dasz szanse się o tym przekonać?

czwartek, 1 października 2015

Kasia Bulicz-Kasprzak - "Szlachetne pobudki"

 "Szlachetne pobudki" są kontynuacją  "Domu na skraju", którego niestety nie dane mi było przeczytać. Jednak nie przeszkodziło mi to w trakcie lektury, która okazała się ciekawa. Jak zwykle nie skupię się na fabule, chociaż ta jest ciekawa. Powódź i to co następuje po niej, odbudowa życia które legło w gruzach i nie tylko w wymiarze materialnym, ale głównie psychicznym. Bohaterowie są pokazani w trudnych dla siebie momentach, rozdarci dokonywaniem wyborów na które nie zawsze są gotowi. 

 Brawo za przekazanie emocji. Wielki plus za dialogi i ciekawe wydarzenia towarzyszące czytelnikowi do ostatniej strony. Katarzyna Bulicz - Kasprzak pisuje dla kobiet, o kobietach i nie dziwi mnie że podbija kobiece serca. Doskonale wyczuwa rytm, wskazuje na ważne aspekty ich funkcjonowania i na przykładzie mieszkańców ulicy Różanej pokazuje ludzkie losy, jakże trudne, pokręcone. 

 Muszę przyznać że pierwszy kontakt z twórczością autorki pozytywnie mnie zaskoczył. To piękna historia niosąca w sobie elementy nadziei. Pisarka pokazuje różne kobiety, co do których osąd pozostawia czytelnikowi. Sylwia, Marta i Agata, Wanda. Czy życie bardziej dzieli, niż łączy? Czy wszystko jest takie jak widzimy? Z przyjemnością sięgnę po pierwszą cześć mieszkańców na ulicy Różanej. Czy na Różanej pachną róże? Odpowiedź może czytelnika zaskoczyć. Polecam.

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ...