środa, 30 grudnia 2015

Truman Capote - "Śniadanie u Tiffany'ego"

 Truman Capote jest moim ulubionym pisarzem, ale do tej pory bardziej znanym z adaptacji noweli "Śniadanie u Tiffany"ego". Od dawna przymierzałem się do zapoznania się z twórczością Capote. Książka zawiera tytułową nowelę, oraz opowiadania " Dom z kwiatów", "Brylantowa gitara", oraz "Bożonarodzeniowe wspomnienie". 

 Po przeczytaniu książki,(zajęło mi to kilka godzin) zastanawiałem się nad wspólnym mianownikiem utworów. Są zróżnicowane, ale zawierają wspólne elementy. Mam wrażenie, jakbym widział Capote przenoszącego siebie na postacie. Zaczynając od "Śniadania...". Kto nie oglądał ekranizacji noweli ze wspaniałą grą Audrey Hepburn. Jedni zobaczą pustą kobietę, wykorzystującą bogatych i naiwnych mężczyzn, prowadzącą hulaszczy tryb życia. Ja zobaczyłem istotę, która pod płaszczykiem wiecznej zabawy ukrywa dużą wrażliwość. Kiedy do kamienicy przybywa nieznajomy, okazujący się być mężem Holly wszytko się zmienia. 

  "Dom z kwiatów"  jest równie niezwykłym opowiadaniem. Młoda kobieta zostaje zabrana z Pół Elizejskich. Pracuje tam jako dama do towarzystwa, jest obsypywana prezentami przez bogatych klientów. Wszystko się zmienia w jednej chwili, kiedy poznaje biednego mężczyznę i wraca z nim w jego rodzinne strony. Tam jej życie ulega diametralnej zmianie. Wykonuje ciężkie prace fizyczne i prawie nie zwraca uwagi na brak akceptacji ze strony teściowej i lokalnej społeczności. Kiedy przychodzą po nią dawne przyjaciółki, ta nie tylko nie wraca do dawnego życia, ale jeszcze... Warto się przekonać.

  "Brylantowa gitara" jest opowiadaniem o ludziach stających na naszej drodze. Kiedy do więzienia przyjeżdza kolejny skazaniec, prawie wszyscy zwracają na niego uwagę. A właściwie na jego gitarę". Wszyscy, poza więźniem Schaefferem, żyjącym ze świadomością zakończenia żywota w tym miejscu. Młody więzień Tico Feo wzbudza jego zaufanie i stary nie widzi ukrytych pragnień, jakie ten w nim wskrzesza. Przekonuje go do wspólnej ucieczki. Ta opowieść zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Według mnie powinna być zekranizowana. 

 "Bożonarodzeniowe wspomnienie"  to kolejne niezwykłe opowiadanie. Siedmioletni Buddy wraz z sześćdziesięcioletnią kuzynką są najlepszymi przyjaciółmi. W swoimi krótkim życiu niewiele widzieli, niewiele doświadczyli, ale zasługują na uwagę. Mimo młodego wieku, wydają się być zaskakująco dojrzali. 

 "Śniadanie u Tiffany'ego" to zbiór przenoszący czytelnika w zupełnie inne wymiary. Historie, na pozór proste, ocierające się o banalność, na piedestale stawiają zwykłe osoby, wyalienowane, samotne, rozdarte. Capote jest mistrzem w pokazywaniu ludzkich ułomności, tworząc pomost pomiędzy tym co eteryczne, a jednocześnie tym co jest częścią nas. 

Według mnie Capote jest wizjonerem i jego utwory zawsze będą na czasie. Bez wątpienia do odbioru jest potrzeba specyficzna wrażliwość. Dla mnie pisarz jest mistrzem słowa pisanego. Polecam. 

wtorek, 29 grudnia 2015

Tess Gerritsen - "Ścigana"

  Kolejna lektura autorstwa Gerritsen. Zawsze, kiedy sięgam po jej książki, mam wrażenie że gdyby nawet opisała kamień leżący na drodze, byłby to wielki majstersztyk. "Ścigana" jak to bywa w utworach znanej pisarki, zawiera elementy romansu i kryminału. W tym wypadku mamy więcej elementów romansowych, ale mnie to nie przeszkadzało specjalnie. Oczywiście można się spierać nad jakością utworu, ale ja sięgam po utwory pisarki w chwilach, w których chcę odpocząć przy lekturze. 

 Ścigana" zaczyna się od sceny włamania przez notowaną złodziejkę. Czyni to, aby zdobyć dowody świadczące o jej niewinności. Clea ma pecha, kiedy odkrywa, że nie jest jedyną włamywaczką tej nocy w konkretnej posiadłości. Oczywiscie w tej historii nie ma przypadków, a losy włamywaczy się krzyżują. 
Podoba mi się dobór postaci. Kobieta i mężczyzna, których nie łączy nic, za wyjątkiem wspólnego pobytu na miejscu włamania. A jednak...Jordan nie potrafi przestać myśleć o nieznajomej. Oczywiście jak pisałem, spotykają się, ale to dopiero początek ich wtedy już wspólnych problemów. Mamy tutaj pościgi, zawroty akcji.

 Nie jest to najlepsza powieść autorki. "Ścigana" ma bliżej do harlequina, niż do kryminału, ale mnie osobiście wciągnęła. Fabuła jest ciekawa, ale z pewnością nie jest to szczyt możliwości autorki. Jak dla mnie doskonała odskocznia na wieczór zapomnienia po ciężkim dniu w pracy. 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Diane Chamberlain - "Dar morza"

 Autorka jest mi znana z innych książek, które dane mi było przeczytać i którymi się zachwycałem. Lubię historie rodzinne, z odrobiną tajemnicy. W "Darze morza" jest podobnie. No prawie... Jedenastoletnia dziewczynka znajduje nad morzem dziecko. Ratuje dziewczynkę, która zostaje jej młodszą siostrą. Nikt ma pojęcia kim są rodzice niemowlęcia. Po wielu latach młoda kobieta postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się czegoś więcej o swojej przeszłości. Próbuje odkryć tajemnicę swojego pochodzenia. Do swojego planu angażuje producenta filmowego  Rory’ego Taylora. Przyjazd mężczyzny spotyka się z dużą niechęcią ze strony rodziny. W tle pojawia się ktoś nowy, nie ukrywający zainteresowania kobietą poszukującą swojej naturalnej matki, i mężczyzną próbującym jej w tym pomóc. 

 Nie do końca jestem zadowolony z tej lektury. Znam poziom Chamberlain i myślę że tym razem troszeczkę zaniżyła formę. Mnie osobiście historia nie porwała jak inne jej autorstwa. Pomysł na opowieść jest ciekawy, ale brakło mi w tej historii magii i tajemnicy. Pisarka tym razem mnie nie zaskakuje, wręcz przeciwnie. Postacie słabo wypadają na tle postaci z innych książek. Całość jednak jest ciekawa i warta zapoznania się z treścią. Myślę, że fani twórczości pisarki mogą czuć się zachwyceni, albo wręcz przeciwnie - mocno zawiedzeni. Ja mam mieszane uczucia. Tak czy inaczej Chamberlain intryguje, biorąc na tapetę opowieść o trudnych relacjach międzyludzkich. Dobra lektura na długi, zimowy wieczór. Jak na możliwości autorki według mnie nie jest to lektura wybitna.

sobota, 26 grudnia 2015

Tom Rob Smith - "Farma"


Zbliżający się koniec Świąt Bożego Narodzenia przyniósł mi prezent w postaci lektury książki "Farma", reklamowanej jako thriller psychologiczny. Autor do tej pory mi nieznany, wspiął się po tej lekturze na wysokie podium w moim prywatnym rankingu. "Farma" jest opowieścią różniącą się od innych. Opowiada o Danielu, który nigdy nie powiedział rodzicom o swoim homoseksualizmie. Żyje spokojnie w Londynie ze swoim partnerem, do chwili, w której otrzymuje telefon ze Szwecji, w której w jego przekonaniu żyją szczęśliwie rodzice na zakupionej farmie. Niestety, prawda okazuje się inna.  Dowiaduje się od ojca o chorobie psychicznej matki. Wkrótce potem kontaktuje się z nim matka, prosząc o spotkanie. Syn nie wie co się dzieje, nie tak zapamiętał rodziców. W tajemnicy przed ojcem zgadza się na przyjazd matki. Ta snuje długą opowieść, w centrum której znajduje się zaginiona dziewczyna, dawna przyjaciółka. Ktoś kłamie, ktoś mówi prawdę. Tilde - matka Daniela przywozi ze sobą dowody na zorganizowaną siatkę przestępczą. Ojciec wszystkiemu zaprzecza. 

 "Farma" jest opowieścią napisaną z naciskiem na szczegóły, co jest wielką zaletą tej historii. Nie ma tutaj porywającego tempa akcji, ale to nie przeszkadza, aby wejść w sam środek wydarzeń. Syn jest bliski uwierzenia matce, która panicznie boi się spotkania z mężem. Przekonuje syna o spisku, mającym na celu ponowne pozbawienie jej wolności.

 Smith zaskoczył mnie zakończeniem, ale jednocześnie pozostawił  w pewnym zawieszeniu. Ostatnie zdanie kończy się w chwili, która powinna wiele wyjaśnić. Tymczasem czytelnik zostaje z otwartym zakończeniem, a jego interpretacja zależy wyłącznie od niego. Cała opowieść jest dla mnie wielką odmianą od narracji, do jakiej jestem przyzwyczajony.  W "Farmie" najwięcej do powiedzenia ma Tilde. Czy kobieta mówi prawdę? Czy oby jest zdrowa na umyśle? Smith do końca lawiruje odczuciami czytelnika, nie pozwalając mu na własne myślenie. Szwedka Tilde wie, jak przekonać do siebie. Pytanie, czy mówi prawdę? 

 Dla mnie ta książka okazała się być wyjątkową lekturą na świąteczne wieczory. W "Farmie" jest wszystko, za co cenię literaturę wysokich lotów. Styl, tajemnica, intryga i napięcie. Gdzie jest prawda? Czy zawsze jest po środku? Serdecznie polecam. 

środa, 23 grudnia 2015

Życzenia i prezenty.

 Drodzy Czytelnicy

 Zdaję sobie sprawę z faktu Waszego uczestnictwa w tym miejscu. Każdemu z osobna dziękuję za czas, jaki poświęca na wizyty na moim blogu. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest jak należy i dzisiaj za to przepraszam. Często piszę szybko, chaotycznie, nie sprawdzając tekstu.  Ale zapewniam Was że zawsze piszę z serca. 

 Chciałem Was obdarować. To moja debiutancka powieść "Trzy". Ukazała się kilka lat temu w wydawnictwie RW2010.Jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać opowieść o trzech kobietach, niech napisze na mój adres dostępny w  zakładkach. Tekst jest dostępny w formacie pdf.

A teraz najprzyjemniejsza część wpisu.


Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć serdeczne życzenia. Życzę odnalezienia sensu w narodzeniu małego Jezusa. Ciepła płynącego ze stajenki w Betlejem, radości na widok pierwszej gwiazdki, spotkań z dawno niewidzianymi, ciepła z ludzkich serc.


niedziela, 20 grudnia 2015

Michele Giuttari - "Loża niewiniątek"

 Książka jest moim pierwszym spotkaniem z autorem, byłym szefem policji we Florencji. Autor w swojej karierze zawodowej prowadził ważne śledztwa, w tym przeciwko kalabryjskiej mafii i chińskim grupom przestępczym. Michele Giuttari ma dużą wiedzę w tematyce mafijnej, co jest w utworze zauważalne.

 Na uwagę zasługuje okładka. Ciemne tło, wieczór, coś na kształt tajemniczej wierzy i czarne ptaki krążące wokoło niej. Patrząc na to zdjęcie wyczuwa się tajemnicę. Wydawnictwo "Zysk i S-ka" dba o czytelnika. Przednia okładka jest wypukła pod dotykiem palców. 

 "Loża niewiniątek" rozpoczyna się od znalezienia zwłok nieletniej dziewczyny. Wszystko wskazuje na to, że denatka była narkomanką. Dokładniejsze badania wskazują na gwałt i dostarczają kolejne wskazówki co do śmierci dziewczyny.  Komisarz Ferrara ma doskonały instynkt. Sam zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które na siebie ściąga. Tak naprawdę odnalezienie zwłok jest wierzchołkiem góry przestępstw, w którą są uwikłani wysoko postawieni notable. Przeciw nim staje komisarz Ferrara.

 Autor funduje nam kryminał wysokich lotów. Niektóre przykłady podane w książce według mnie są wysoce prawdopodobne. Wprowadzenie wątku z Iluminatami uważam za pomysł godny uwagi. Dzięki temu historia nabiera dodatkowych walorów tajemniczości. Giuttari porusza tematy ważne, na co dzień przemilczane i zamiatane pod dywan przez wpływowe osoby. Czy Giuttari sięgnął po doświadczenia ze swojej pracy? Tego nie wiemy. Sam jednak śmiem wątpić w jego zapewnienia o całkowitej fikcji. Czy temat pedofilii w pewnych kręgach jest tematem otwartym? 
Na uwagę zasługują również dialogi. Nie rażą wulgarnością, ale są przemyślane i ciekawe. Cała historia jest przemyślana, a sam język jest barwny i lekki. 

 "Loża niewiniątek" zaintrygowała mnie i ta historia zostanie we mnie na dłużej.  Nie mogę sobie przypomnieć, abym wcześniej czytał włoskie kryminały. Jedno jest pewne.  Michele  Giuttari zdobył serce kolejnego czytelnika. Czekam na kolejne książki z postacią komisarza, którego postać zdążyłem polubić. Polecam.

piątek, 18 grudnia 2015

James Martin SJ - "Jezus"

 Jak to się stało, iż książka religijna, nie będąca powieścią weszła na listę bestsellerów New York Timesa? Tytuł zawiera słowo, które według wiary chrześcijańskiej jest imieniem Syna Bożego. Sama książka jest opisem podróży do Ziemi Świętej odbytej przez członka Towarzystwa Jezusowego. Ojciec James funduje czytelnikowi wielką przygodę, zabierając w tereny niebezpieczne i egzotyczne dla Europejczyków. 

 Podoba mi się narracja. Autor opowiada o swojej podróży, ale przemyca przy tym opowieści z Pisma Świętego, co jest czymś w rodzaju katechezy. W opowieści widoczne jest zaangażowanie, towarzyszące ojcu Jamesowi o tym w co wierzy. Tym zaraża czytelnika. Nie ma tutaj natręctwa, czy też teologicznych trudnych słów. "Jezus" jest świadectwem, jakże dojrzałym. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu książki? Według mnie ludzie w XXI wieku są głodni prawdy, coraz częściej patrzą  w stronę Boga, zazdroszcząc wierzącym. 

 James Martin używa plastycznego języka, koncentrując się na detalach świątyń i miejsc kultu. Ale przy tym pisze szczerze o osobistych doznaniach, prowadząc nas od narodzin do śmierci Jezusa. Trzydzieści trzy lata zawarte w jednym tomie? Okazuje się, że jest to możliwe, a sam autor bez wątpienia nie spodziewał się wielkiego zainteresowania książką. A jednak sięga po nią tysiące osób na całym świecie. 

 "Jezus" to historia prawdziwa, napisana z wielkim rozmachem, ale nie pozbawiona prostoty przekazu. Bez wątpienia autor napisał swoje dzieło z Bożym błogosławieństwem. To historia o Bogu, o Apostołach i biblijnych postaciach.  Dzięki autorowi okryłem Biblię na nowo. Serdecznie polecam. 

czwartek, 10 grudnia 2015

Tess Gerritsen - "Telefon o północy"

 Moja ulubiona pisarka po raz kolejny porwała mnie swoją historią. Zaczyna się na pozór niewinnie. Telefon w środku nocy. Kobieta podejmuje rozmowę, widząc znajomy numer na wyświetlaczu swojego telefonu. Jest pewna, czyj głos zaraz usłyszy. Po drugiej stronie jednak słyszy obce dźwięki, informujące ją o śmierci męża. Nick O'Hara nie wierzy w wiadomość, którą przekazuje kobiecie. Robi to z urzędu. Spotyka się z Sarah, co rozpoczyna lawinę wypadków. W tej historii Sarah i Nick wiedzą jedno - nie mogą nikomu ufać. W ich poszukiwania zaangażowane zostają międzynarodowe jednostki, a także politycy i agenci. Każdy chce ja dopaść, wielu pragnie ich śmierci, a sama Sarah nie ma pojęcia co się wydarzyło. Kiedy wychodzi prawda o zmarłym mężu, rozumie że nie może się cofnąć.

 Pisarka po raz kolejny udowodniła wielki talent. "Telefon o północy" czytałem z wypiekami na twarzy, obgryzając paznokcie. Geriitsen przyzwyczaiła mnie do zabierania w nietypowe miejsca. Nie sposób jest nudzić się czytając książki pisarki. "Telefon o północy" to historia pełna zwrotów akcji, a także zawierający wątek miłosny. Ten jednak nie jest wysunięty na pierwszy plan. To historia z elementami sensacji i kryminału. Sama konstrukcja to prawdziwy majstersztyk dla czytelnika. Serdecznie polecam.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Steven Pinker - "Piękny styl"

Nazwisko Pinker do niedawna nie było mi znane, ale nie mogłem nie przeczytać gdy dowiedziałem się że książkę napisał jeden z najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Sam temat odnoszący się do pisania jest niezwykle ciekawy i bez wątpienia potrzebny bez względu na stopień zaawansowania w pisaniu. Każdego dnia czołowi ludzie z różnych środowisk mówią niechlujnie i niepoprawnie. Sam nie jestem orłem w tej materii, ciągle uczę się poprawności i z pewnością mam wiele do nadrobienia. Niestety, język ubożeje i jest to zjawisko znane na całym świecie. 

 Po części obawiałem się braku części czegoś nowego, podejrzewałem podanie odgrzewanego kotleta. Tymczasem dostałem książkę, która jest na pół opracowaniem naukowym, na pół poradnikiem. Pinker pokazuje pułapki czyhające na osoby posługujące się językiem głównie pisanym. Widzimy również tekst z poziomu potencjalnego czytelnika, który widzi go inaczej niż osoba pisząca.

 Pinker doskonale analizuje język na konkretnych przykładach wybranych fragmentów, przekazując sposób wręcz  w banalny banalny sposób skomplikowaną tematykę. Pinker intuicyjnie wyczuwa problemy, w tym również wytyka błędy młodych pisarzy i pomaga im pokazując światełko wiedzy w tej jakże trudnej drodze. Z pewnością każdy kto przeczyta ksiązkę i zastosuje się do porad odniesie sukces i wydawcy spojrzą łaskawym okiem na potencjalne dzieła. Poprawne pisanie to żywa kultura języka o której często zapominamy. Dla mnie to jeden z najlepszych poradników. Ze zdziwieniem przyjąłem aneks, który jest w języku angielskim i zawiera ponad sto stron książki. 

 Podsumowując "Piękny styl" to książka pożądana i z pewnością powinna znaleźć się na półce każdego kto pragnie pisać lepiej. Obowiązkowa lektura dla predysponujących do pisania tekstów dla szerszej publiczności. Polecam. 

Książkę przeczytałem dzięki 

www.woblink.com

sobota, 5 grudnia 2015

Mathew Kneale - "Drobne występki obfitości"

 Wielką sztuką jest napisanie dobrych opowiadań, zróżnicowanych, przyciągających uwagę czytelnika. Zawarcie fabuły w kapsułce kilku, kilkunastu stron przy jednoczesnym doborze słów i przekazaniu obfitej treści jest wielkim wezwaniem. 

 Kneale stworzył niesamowity zbiór krótkich treści. Porusza w nich słabości człowieka, zwykłego, czasami wyglądającego jak czytelnik lub jego sąsiad. Począwszy od pierwszego w którym człowiek znajduje torbę w której są narkotyki, aż po ostatnie, jakże na czasie. Widzimy terrorystę obwieszonego ładunkami wybuchowymi,  wyruszającego w ostatnią misję. Pisarz pokazuje ludzkie elementy z zachowania - nieufność, chciwość, wahanie. Kiedy człowiek łamie swoje zasady moralne? Czym jest głód prawdy, dobra? Człowiek współczesny w nieznanej odsłonie.

 Kneale pokazał człowieka w prawdzie. Nie bawi się w usprawiedliwianie czynów, nie staje w obronie oskarżyciela czy obrońcy. Zostawia to czytelnikowi. Genialny obserwator ludzkiej psychiki, bezbłędnie interpretuje ludzkie zachowania i przewiduje kolejne ruchy.

 Przyznaję że dawno nie czytałem tak dobrych opowiadań, napisanych z wielkim wyczuciem. Powoli dozowałem sobie kolejne opowieści, delektując się nimi i bez wątpienia będę do nich wracał. Idealny prezent na prezent. Serdecznie polecam. 

wtorek, 1 grudnia 2015

Lauren K. Hamilton - "Narcyz spętany"


Niezbyt często sięgam po fantastykę. Tym razem nieświadomie poszedłem dalej. Okazało się że książka jest powiązana z poprzednimi tomami. Ponad dziewięćset stron tekstu, który zawiera wiele wątków, akcja się toczy szybko, ale jak dla mnie jest zbyt wiele erotyzmu, zupełnie niepotrzebnie. Na przedniej okładce widzimy napis "Ponad 6 milionów sprzedanych egzemplarzy". Czy to tylko tani chwyt marketingowy? Myślę że coś więcej. Ta książka ma wielki potencjał i z pewnością znajdzie amatorów. Niestety, bez znajomości poprzednich części nie zawsze potrafiłem zrozumieć pewnych wątków. Faktem jest jednak że ksiązkę czyta się szybko, nie ma tutaj czasu na nudy, ale mnie czegoś brakowało. Realizmu.

 Historia opowiada o zabójczyni wampirów. Oczywiście pojawiają się różnego rodzaju przeszkody, jak to bywa z wilkołakami i wampirami. Jest również wątek miłosny, co przy docelowym odbiorcy (nastolatkowie) jest trafione w sedno. Na plus zasługuje język i lekkość pióra. Pisarka rozpisała każdą scenę, same postacie są ciekawe. Ja po prostu jestem zbyt dorosły do takich historii. Myślę że jest to idealna lektura na nadchodzące Mikołajki. Zdecydowanie dla amatorów historii z postaciami w stylu "Zmierzchu". Może nie jest to zbyt dobre porównanie, ale fani tego rodzaju będą zachwyceni. 

poniedziałek, 30 listopada 2015

Thomas Merton - " Siedmiopiętrowa góra"

 Po "Siedmiopiętrowa górę" po raz pierwszy sięgnąłem mając około 20 lat, czyli dawno temu. Wtedy porzuciłem lekturę po kilkunastu stronach, zupełnie nie rozumiejąc sensu czytania czegoś, co odbierałem jako autobiografię. Minęło kolejne kilkadziesiąt lat i przeczytałem ponownie. W całości. Wydaje mi się że moc tej książki tkwi w doświadczeniach często pokrewnych z doświadczeniami czytelnika. Merton pisze historię życia, czasami sięgając głęboko do pokładów ludzkiej empatii. Nie ma tutaj szybkiej akcji, ale jest coś więcej, co mogę nazwać drogą ku Bogu. 

 Nie odbieram tej książki jako umoralniającej. To historia człowieka szukającego Prawdy i dążącego do świętości. Odpowiedź na swoje pytania i szczęście odnajduje tam gdzie panuje cisza i jest zakaz mówienia. Zakon Trapistów ma niezwykle surowe reguły, które nie są modyfikowane wraz z wkraczaniem nowoczesności. Każdy z nas musi przejść siedem pięter, aby się oczyścić i dojrzeć to, co jest na pozór nie do zobaczenia.

 "Siedmiopiętrowa góra" ujęła mnie również oryginalnością tematu. Niezwykle głębokie zanurzanie się w duchowości popartej poszukiwaniem własnej drogi.  Warto poświęcić czas na jej przeczytanie. Polecam. 

wtorek, 24 listopada 2015

Stephen King - "Bazar złych snów"

 Osobiście bardzo cenię krótkie utwory, których napisanie nie należy do łatwych. Wiedzą o tym autorzy podejmujący się tych prób. Czekałem na ten zbiór Kinga. Nie jest moim największym literackim idolem, ale darzę go estymą nie tylko z powodów literackich, ale także szanuję go za jego życie i poradzenie sobie z "błędami młodości". 

 "Bazar złych snów" to dwadzieścia opowiadań opatrzonych komentarzami autora. Utwory są różnie tematycznie, objętościowo, ale niestety również nie są równe jakościowo. King wykazuje tutaj dużą dojrzałość językową, tłumaczenia pokazują lekkość pióra, ale nie potrafiłem oprzeć się wrażeniu że jest już tym zmęczony i czasami pisze pod publikę. Inna sprawa to język, czasami zbyt wulgarny, dosadny. Osobiście tego nie preferuję. Myślę że mistrz milionów ludzi na świecie zna słowa które mają pozytywny wydźwięk. Wszak odbiorcą nie jest luj z ulicy, ale czytelnik o wyrobionym guście literackim. Zaskoczyły mnie niektóre opowiadania. Przykładem może być pierwsze, otwierające tomik. Samochód pożerający ludzi. Niby totalne dno, ocierające się o infantylizm, ale  po przeczytaniu wpadałem w zachwyty. Nie wiem w czym tkwi ta magia. 

 Na wielki plus zasługuje tematyka opowiadań. Czytelnicy znajdą tutaj szeroki wachlarz tematyczny. Pisarz również skrzętnie porusza tematykę problemów społecznych. Opowiadania są różne, od tych fantastycznych po bardzo realna, zdawać by się mogło że pochodzą z autopsji autora. 

 Komu polecam ten tom? Myślę że dorosłym czytelnikom. King od zawsze króluje wyprowadzając czytelnika na wielką górę wyobraźni. 

niedziela, 22 listopada 2015

Swietłana Aleksijewicz - "Woja nie ma w sobie nic z kobiety"

 O autorce usłyszałem stosunkowo niedawno. Nobel dla białoruskiej dokumentalistki nie mógł być podyktowany względami politycznymi. W życiu nie przeczytałem dokumentu tak odważnego, prawdziwego i wstrząsającego. Głos mają kobiety biorące udział w wojnie. W tamtym czasie były matkami, żonami, czasami również uczennicami lub studentkami. Połączył ich ten sam los, niezależnie od statusu społecznego, od wykształcenia. 

 W trakcie czytania zadawałem sobie pytanie skąd w nich tyle szczerości?  Aleksijewicz skrzętnie notuje opowieści, wydobywając z nich to co jest jądrem tamtego okresu. Gdy wybucha woja kobiety często nie wierzą w to co się dzieje. Niektóre robią zakupy w jedynym częstym sklepie  z odzieżą. Nie dopuszczają do siebie myśli że wszystko się zmienia. A jednak kiedyś zaczyna się ten moment że idą na front, nieczęsto zabijają. Opowiadają o tym bez emocji, niektóre nie chcą do tego wracać. Jest wiele wspólnych cech łączących te kobiety. Odwaga, miłość do ojczyzny. Dla mnie jako czytelnika 

 Książka ma wartość ponadczasową. Nie można jej skategoryzować i przecenić. Autorka ocala od zapomnienia to co ważne, o czym nie wolno nam zapominać. Kiedy zakończyłem lekturę zdałem sobie sprawę z faktu że książka została napisana w roku 2004, tak więc przypuszczam że część seniorek już nie żyje. Dostajemy historię, która jest nam zupełnie obca, opowiedziana oczami tych, których nie doceniamy, o których często nie pamiętamy.

 Gratuluję autorce odwagi. Tematyka nie jest łatwa, ani przyjemna. Dla mnie ta lektura była i pewnie będzie (będę do niej powracał) sprawdzianem własnego człowieczeństwa, konfrontacją z własnym ego. Według mnie ta książka powinna być lekturą obowiązkową w szkołach, a z pewnością powinien przeczytać ją każdy dorosły. Tutaj nie trzeba wielkich słów. Bohaterki nie szukają poklasku, nie chcą być na topie. Niektóre mówią wprost...chcę zapomnieć, ale nie mogę. 

 Ludzie, obudźmy się.  Wydaje nam się że żyjemy w nieciekawych czasach? Oj, jak bardzo to zawodne. Po przeczytanie "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" zmieniamy spojrzenie na świat. Po lekturze zadałem sobie kilka pytań o świat, o moje życie, o mój stosunek do kraju w którym żyję. Ta książka roztrzaskała mój wewnętrzny świat, oczyściła mnie. To intymna historia, a jednak prawdziwa. Tragiczna, ale zawierająca elementy pozytywne. Nie można nie przeczytać. Serdecznie polecam. 



piątek, 20 listopada 2015

Randall Wallence - "Dotyk"

 Zainteresowała mnie opowieść napisana przez autora scenariusza filmu "Braveheart", Wallence jest również producentem i twórcą piosenek. Czułem że się nie zawiodę. Nie mogłem przejść obojętnie obok tej książki. Okładka przedstawia człowieka wskazującego na lekarza zdejmującego maskę po operacji. Nie widzimy oczu, ale spojrzenie jest skierowane w dół. Bardzo wymowne. 


 Andrew Jones jest genialnym chirurgiem mającym czasy świetności zawodowej za sobą. Nikt nie wie dlaczego porzucił swoją pracę, którą kochał nad życie i przestał operować nad życiem. Lara Blair jest właścicielką dużej firmy. Produkuje i wdraża na rynek sprzęt do wykonywania niezwykle trudnych operacji. Od dłuższego czasu eksperymentuje w warunkach laboratoryjnych nad badaniami na ludzkim mózgu. Wiele razy jest już blisko, ale nie udaje jej się przekroczyć punktu krytycznego. Kiedy dowiaduje się o Jonesie próbuje go pozyskać za wszelką cenę do swojego zespołu wybitnych specjalistów. Lekarz tworzy mikroskopijne, niezwykle dokładne rzeźby. 
 Ich drogi się krzyżują, przynosząc rozdrapywanie zabliźnionych ran. 
 Dobrze napisana historia o miłości przezwyciężającej największe kryzysy. Polecam.
 

czwartek, 19 listopada 2015

Anna Nejman - " Migdałowy aromat"

 Anna Nejman jest kolejna pisarką, której twórczości nie znałem. Okazuje się że jest laureatką wielu konkursów. Autorka pisze również wiersze.

 "Migdałowy aromat" jest opowieścią toczącą się w kilku miejscach, nie zawiera zbyt skomplikowanej i odkrywczej fabuły, ale w tym wypadku nie jest to nic złego. Pisarka pokazuje że miłość może nas dopaść w każdym wieku, bez względu na okoliczności. Opowieść zaczyna się od wylądowania Elizy w Filadelfii, która ma zamieszkać w "Ustroniu". Jest to miejsce urokliwe, aczkolwiek tajemnice. Głównie zajmuje się czytanie i tłumaczeniem listów, oraz przygotowaniami do pisania książki. Kiedy poznaje samotnego właściciela sklepu z antykami jej życie zmienia się, a ona sama zaczyna widzieć pozytywne kolory czasu jaki jej został. Nie od razu daje szansę amantowi, ale czy z czasem jej serce zacznie bić jednym rytmem z sercem Larrego. 

 Książka może nie ma w sobie wiele elementów zaskoczenia i napięcia, ale jest napisana pięknym, żywym językiem. W sam raz na długi, jesienny i deszczowy wieczór.

 

 

sobota, 14 listopada 2015

Agnieszka Lingas - Łoniewska - " Skazani na ból"

 W jednej z rozmów ze znajomą polonistką i wielką znawczynią rodzimej literatury padło nazwisko Lingas - Łoniewska. Pisarka była mi znana jako persona, ale niestety nie miałem okazji sięgnąć po jej utwory, a ma ich kilka na koncie. Zacząłem od ostatniej. Intrygująca okładka. Na pierwszym planie młodzi ludzie, zimne oczy, kamienne twarze. 

 Alex i Amelia. Miłość której narodziny można wskazać już na okres przedszkolny. Po latach i drogi się krzyżują  w mało sprzyjających okolicznościach. Alex staje w obronie nieznajomej, niewiele o niej wiedząc. Ich znajomość rozwija się, ale jedno z nich skrywa tajemnicę. Dwa zupełnie różne światy, w których nie ma miejsca na ustępstwa. Przeczytałem wiele książek o miłości, o uczuciach ponad podziałami, ale "Skazani an ból" to historia zupełnie inna, jest świeża, oryginalna i napisana w jedyny w swoim rodzaju sposób. Historia Alexa i Amelii to lekcja tolerancji, ale także wielka wiara w potęgę miłości. Nieczęsto porusza mnie tematyka miłości, jakże oklepana przez wielki w których kolejni pisarze i poeci piszą peny na jej cześć. Lingas - Łoniewska pokazała ból towarzyszący stanowi nazywanym szczęściem. Ale czy oby zawsze? Dwa światy, dwojga ludzi, których łączy wielkie uczucie, ale dzieli jeszcze więcej. Można kochać bez granic? Można żyć w bólu? Pisarka zaskakuje, ale też sprawia ból czytelnikowi. Dlaczego? Czytelnik zrozumie po lekturze. Pisarka wyrwała kawałek mojego serca. Ale to tylko świadczy o jej wielkim talencie. Trudno będzie wrócić do świata po lekturze, którą przeczytałem w bardzo krótkim czasie. Piękna lekcja o uczuciu, o pragnieniu byciu szczęśliwym, o dawaniu siebie i braniu od innych. To lekcja, jakiej nie można przegapić. Polecam i radzę zaopatrzyć się w chusteczki do ocierania łez. Nie jest to słodka historyjka, ale jest to opowieść o  poszukiwaniu własnej drogi i wprowadzeniu do własnego zamkniętego świata drugiego człowieka. Ze wszystkimi konsekwencjami. A kiedy ta osoba się tam pojawia, to nasz świat nie będzie już taki sam.

czwartek, 12 listopada 2015

Nelle Harper Lee - "Idź, postaw wartownika"

Pisarka fanom "Zabić drozda"  kazała czekać długie lata na kolejną powieść. Nie wiem czy kiedyś widziałem tak duże oczekiwanie na przekłady językowe. Wraz z premierą rodziło się we mnie wiele pytań. Czy autorka powtórzy sukces poprzedniej powieści, która zyskała miano kultowej? 

 W trakcie lektury miałem wrażenie że widzę przed sobą kobietę mającą gdzieś konwenanse literackie i podlizywanie się czytelnikowi. Lee idzie własnymi ścieżkami i nie ogląda się za siebie. Wydaje mi się że ma gdzieś zmartwienia dotyczące odbioru. Ona po prostu czuje że pisze na wysokim poziomie i bezwstydnie wykorzystuje swój dar. Na szczęście w zacnych celach. 

 "Idź, postaw wartownika" to opowieść o młodej kobiecie która po latach wraca do rodzinnych stron. Niestety, wszystko jest zupełnie inny niż zapamiętała, a akceptacja tego co zastała sprawia jej wielki problem. Jean Louise Finch ma głowę pełnych ideałów, które w starym miejscu zupełnie nie mają odniesienia. Jean Louise odkrywa że ludzie których pozostawiła teraz są zupełnie inni, prawie obcy. Nie rozumie ich myślenia, działań i próbuje walczyć z tym co dostrzega. 

 Pisarka porusza problem alienacji i segregacji rasowej w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych XX wieku w Ameryce. Jean Louis nie rozróżnia kolorów, według bliskich to jest powodem jej obrony społeczności czarnoskórych. Niedorzeczne? Nie do końca. Pisarka doskonale wie jak wybrnąć kreując wspaniałe dialogi. 

 "Idź, postaw wartownika" to nie jest opowieść pełna zrywów i wartkiej akcji. Widzimy grupę ludzi starających odnaleźć się w trudnej dla siebie sytuacji. To opowieść o spojrzeniu dwóch pokoleń i budzącej się Ameryce.

 "Idź, postaw wartownika" został napisany podobno ponad pięćdziesiąt lat temu, a teraz odnaleziony. Sama pisarka po wylewie nie jest w pełni sprawna w sferze zmysłów wzroku i słuchu. Czy ta powieść była stanowczym sprzeciwem dla segregacji rasowych? Tutaj można spekulować. Tak czy inaczej bez wątpienia można się w niej zanurzyć i delektować. Osobiście uwielbiam tego rodzaju historie i wycieczki w przeszłość. Polecam.  

 Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości portalu

 

niedziela, 8 listopada 2015

Katarzyna Puzyńska - "Utopce"

 Nowy tom powieści mojej ulubionej autorki traktujący o policjantach z Lipowa. Policjanci zamierzają rozwiązać zagadkę sprzed trzydziestu lat. Tajemnice zaginięcie ojca i syna doprowadziły do wiary w ataki wampira, który według lokalnych mieszkańców znowu przebudził się z długiego snu. Policjanci mają niełatwy orzech do zgryzienia. 

 Pisarka doskonale manewruje fabułą i ze znaną sobie lekkością buduje kolejne sceny, prowadząc do powolnego odkrywania kolejnych faktów z życia mieszkańców. Trzeba przyznać że pisarka ma wielki talent do wymyślania nietuzinkowych postaci i miejsc, w jakich je umiejscawia. Przyjazd mundurowych i prowadzenie śledztwa według mieszkańców do niczego dobrego nie doprowadzi.Nawet duchowny jest przekonany o tym, że we wskazanym miejscu leżą kości wampira i wiosce grozi niebezpieczeństwo. 

 Oczywiście na równi z życiem mieszkańców śledzimy dalsze losy znanych nam postaci z poprzednich tomów. Jak zwykle dylematów nie brakuje. Cała opowieść jest historią niezwykle mroczną, elementami ocierającą się o horror, ale to dodaje jej tylko uroku. Nie odgadłem postaci mordercy. Autorka ma wielki talent do lawirowania celem zagubienia tropu. Zakończenie zaskakuje.

 Katarzyna Puzyńska tworzy historię w której opowieść to jedno, ale także demaskuje ludzkie przypadłości. Czym jest wiara w zabobony zakorzenione w innych pokoleniach? Cieszę się że mam możliwość czytać utwory polskiej autorki, po której kryminały sięgam w ciemno i z przyjemnością. A ten gatunek nie jest moim priorytetowym. Dla czytelnika nie ma nic lepszego od wiadomości że wkrótce pojawi się olejny tom w sprzedaży. Warto czekać. Polecam. 

czwartek, 5 listopada 2015

Tess Gerritsen - "Autopsja"

 Kolejna opowieść autorki, w której twórczości zakochałem się po przeczytaniu innej powieści. Czułem że moje oczekiwania nie zostaną w sferze oczekiwań. "Autopsja" toczy się na kilku płaszczyznach, autorka tradycyjnie miesza czasy, wydarzenia, stopniuje napięcie. A zaczyna się strasznie. Kobieta uznana za zmarłą po ośmiu godzinach w prosektorium otwiera oczy. 

 Geriitsen ma ciekawy styl i zabiegi nie pozwalające czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Kim jest kobieta? Co wydarzy się w budynku, w którym ciężarna Maura zostaje uwięziona z innymi zakładnikami? Kilka wątków, na pozór nie powiązanych, ale pisarka mistrzowsko zawiązuje kolejne intrygi. Przy okazji porusza poważny problem, jakim jest handel żywym towarem. 

   Osobiście obiecałem dobie zakup wszystkich powieści, które wyszły w języku polskim. Autorka jest dla mnie mistrzynią. W jej książkach nie ma czegoś niedokończonego, niedosytu. "Autopsja" przekonała mi że w końcu trafiłem na pisarkę o której mogę napisać z uwielbieniem, wręcz z nabożeństwem. Każdy, kto sięgnie po książki Gerritsen z miejsca uzależni się od jej twórczości. Co sprawia że jej książki nie sposób odłożyć? Wielki talent, dokładna analiza miejsc i nietuzinkowe postacie. Do tego odrobina scen, jakie możemy uznać za mało prawdopodobne, ale czytelnik ma potrzebę w nie uwierzyć. I wierzy. Geriitsen potrafi wmówić wszystko. Dzięki niej na długie godziny wchodzę w inny wymiar i chcę w moim pozostać. Polecam.

środa, 4 listopada 2015

Jodi Picoult, Samantha van Leer - " Po drugiej stronie kartki"

 Po książkę sięgnąłem z ciekawości, próbując zrozumieć co stworzyła moja ulubiona pisarka w duecie z własną córką. Różnica czasów, pokoleń, inne odczucia dotyczące rzeczywistości. Jak było?

 Już na początku wpadłem w pułapkę. To drugi tom opowieści, a sięgnąłem po niego bez znajomości tomu pierwszego. Niestety, czasami mi to przeszkadzało. Ale nie tylko to. Szybko zdałem sobie sprawę że ta słodka historyjka jest dla mnie zbyt lukrowana, chociaż panie starają się nadać jej również elementy mniej optymistyczne, czasami wręcz tragiczne, ale te dla nastolatek. Mieszanie baśni z realizmem nie jest nowym pomysłem, ale w tym wypadku mam mieszane odczucia. Postacie nie są klarowne, czasami mało dynamiczne, a całość nie odebrałem jako porywającą i zapadająca w pamięć. Pamiętam jednak że jest to lektura skierowana dla młodzieży, która bez wątpienia się  nią zachwyci.

  Szukałem w tej powieści czegoś dla siebie, bez rezultatu. Wtedy zrozumiałem że przecież od wielu lat nie jestem nastolatkiem, a wiara w złotą rybkę spełniającą trzy życzenia odeszła w zapomnienie. Prawdą jest że każdy niezależnie od wieku potrzebuje trochę magii. Niestety nie zawsze jesteśmy gotowi na jej przyjęcie w danej chwili.

wtorek, 3 listopada 2015

Wake, Lisa & Gray, Richard M. & Bourke, Frank S. - Kliniczna skuteczność NLP i NLPt. Analiza badań

 Moje zainteresowania od zawsze były związane  z ludźmi, ich emocjami i tym co nimi kieruje. Swego czasu zaczytywałem się w książkach psychologicznych, a na studia wybrałem kierunki pokrewne psychologii. Kilkanaście lat temu usłyszałem o NLP, potem nawet uczestniczyłem w kursie na którym zgłębiałem jego tajemnice pod kątem relacji  sprzedawca - klient. Z przyjemnością sięgnąłem po książkę, która miała za zadanie odświeżenie i posegregowanie mojej wiedzy. 

  O czytm traktuje książka? Jak się okazało zaskoczyło mnie bardziej niż się spodziewałem. Autorzy poruszają takie tematy jak zespół stresu pourazowego, inne zastosowania terapeutyczne, zaburzenia lękowe, piszą o badaniach nad uzależnieniami  oraz pokazują jakie są typowe i mniej znane objawy depresji, Niestety, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego że są w szponach tej paskudnej choroby.  Kolejny rozdział to opis badań  w zakresie NLP oraz badania i historia błędów metodologicznych. A na koniec dostajemy rozdziały traktujące o kształceniu terapeutów i ich certyfikowaniu. 

 Dla mnie ta książka jest bezcenna ze względu na mnogość podanych tutaj przykładów badań na konkretnych grupach ludzi, lub też na jednostkach. Książka ta wymaga wielkiego skupienia, ale dzięki temu mamy szansę na nabycie wielkiej wiedzy. Dzięki autorom usystematyzowałem swoja wiedzę i wzbogaciłem ją o nowe wiadomości. 

 Książkę polecam nie tylko adeptom psychologii, ale także każdemu kto pragnie dowiedzieć się czegoś nowego o funkcjonowaniu mózgu i jego wpływie na zachowania człowieka. Teksty są napisane prostym językiem, ale na końcu jest dołączony indeks pomagający zrozumieć niektóre zawiłe sformułowania.

sobota, 31 października 2015

Maria Nurowska - "Wariatka z Komańczy"

 Marii Nurowskiej nikomu przedstawiać nie trzeba. Pisarka,  o której słyszał cały świat. Zadziwia swoimi opowieściami, w których często nawiązuje do miłości do zwierząt. W nowej powieści nie mogło być inaczej. Osobiście uwielbiam tematykę jej książek i styl, w jakim opowiada swoje historie. 

 Najnowsza powieść dotyczy życia głównej bohaterki Marty Koch. Marta wraz z siostrą bliźniaczką wychowuje się w domu dziecka. Marta dzięki ciężkiej pracy zostaje uznaną malarką, przez co wzbudza zazdrość u swojej siostry. Małżeństwo, rozłąka, dziecko męża którego nie jest matką i kolejne ciosy. Ile może znieść samotna kobieta i czy mężczyzna starający się o jej względy jest tym właściwym? Nie jest to romans. To pięknie napisana historia o poszukiwaniu szczęścia we własnym, czasami zbyt pokręconym świecie. 

 Zadziwiło mnie nawiązanie do spraw toczącej się wojny, a pokazanie głównej postaci podejrzanej o szpiegostwo  było doskonałym krokiem, aby historię uznać za wyjątkowo zapadającą w pamięć. Czy kobieta przewożąca karmę dla psów może być oskarżona o niecne zamiary? Kto ją do tego doprowadził. Nurowska sumuje puentą że miłość jest ślepa i czasami wyłania się z nienawiści i obojętności. 

 Pisarka nosi w sobie wielkie mądrości życiowe, potrafi je wspaniale przekazywać czytelnikowi. Oczywiście jak zwykle nie brakło "epizodu"  z wilkami, a opowieść umieszczona jest w różnych miejscach, przez co nabiera większej wyrazistości. Serdecznie polecam. 

czwartek, 29 października 2015

Jax Miller - "Mam na imię Freedom"

 Przeczytałem kilka dni temu i od tej pory tkwię w jakimś tajemniczym zawieszeniu, którego nie potrafię zrozumieć. "Mam na imię Freedom" jest opowieścią wywołującą we mnie skrajne emocje. Historia kobiety, która po morderstwie męża zostaje objęta programem ochrony świadków. Dwójka jej dzieci zostaje adoptowana. Sytuacja Freedom nie jest do końca jednoznaczna. Z jednej strony tęskni za swoimi dzieciakami, pisze do nich listy, nigdy ich jednak nie wysyłając, z  drugiej strony codziennie się upija próbując zapomnieć. Pewnego dnia kobieta otrzymuje wiadomość,która wstrząśnie jej chaotycznym życiem i  doprowadzi do wielkich zmian. Czy Freedom będzie miała szansę odkupić swoje winy?

 Według mnie powieść jest nierówno napisana, druga cześć jest bardziej ożywiona. Właściwie to miałem wrażenie że do połowy czytam powieść obyczajową, a w drugiej części sensacyjną. Podoba mi się postać kobiety, która wbrew pozornemu marazmowi przejawia chęć do walki. Co ma do stracenia? Według niej niewiele. Co ma do zyskania? Tego nie można zmierzyć.

 Trudno jest jednoznacznie ocenić "Mam na imię Freedom". Wyróżnia się wśród innych powieści - nowości. To opowieść o samotności w tłumie i bólu z niemożliwości rekompensaty innym za zmarnowane życie. Czy Freedom dopnie swego, wyruszając w...
Ciekawie napisany utwór. Polecam. 


 

sobota, 24 października 2015

Wanda Majer - Pietraszak - " Dom i dalekie ścieżki"

  Wspomnienia te dalekie i te bliższe są nieodzownym elementem naszego egzystowania. Niektóre pragniemy wymazać z pamięci, inne wręcz celebrujemy, wracając do nich przechadzając się w ogrodach naszej pamięci. Autorka napisała historię kobiety, która jesień życia spędza w Domu Aktora. Pośród innych pensjonariuszy nie zawsze jednak czuje się w pełni komfortowo. Hanna całe życie występowała na scenie, a teraz zmaga się z samotnością. Ten czas rekompensuje obserwacjami życia codziennego przeplatanymi wzlotami i porażkami w życiu zawodowym i prywatnym. 
 Hanna w końcu musi inaczej spojrzeć na miejsce w jakim się znajduje i na ludzi, z którymi się spotyka. "Przebudzenie" sprowadza ją na ziemię, a jest nim...

 Historia Hanny nie jest lekturą dla każdego czytelnika. Polecam ją tym, którzy lubią delektować się pięknymi słowami, ozdobnikami, szukającym wytchnienia. Nie jest to historia porywająca fabułą, ale ma wiele innych walorów, jak chociażby styl i przemyślane opowieści z życia Hanny. "Dom i dalekie ścieżki" to historia o życiu, o nie zawsze zamkniętych etapach i tęsknocie. Historia napisana mądrze, bez pośpiechu. Czytelniku,warto sięgnąć po wspomnienia Hanny, w których każdy z nas znajdzie coś dla siebie.  Polecam.

 

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ...