Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Gail Honeyman - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"

Po tej lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, kiedy w końcu zmądrzeję i zrozumiem, że rekomendacja ulubionych pisarzy nie zawsze idzie w parze z moimi oczekiwaniami. Tak było i tym razem. 
  Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, ale tylko według autorki. Kobieta, która nienawidzi swojej pracy, w każdy piątek  kupuje butelkę wódki, aby weekend był łatwiejszy do przetrzymania. Ma prawie trzydzieści lat, pracuje w firmie na najniższym stanowisku i ma raczej marne szans na awans. Prawie niezauważana przez innych, czuje się dobrze ze swoimi kompleksami, które są dla niej furtka do porównywania się z innymi. Eleanor robi wszystko według schematów, a mury, które buduje wokoło siebie, nie pozwalają na bliższe kontakty z innymi. Jest przesadnie oszczędna i zwyczajnie skąpa. Praktycznie nie ma rodziny, poza matką, z którą cotygodniowe kontakty telefoniczne są zwyczajnie wyczerpujące. 
 A jednak pojawia się ktoś, na pozór zupełnie z innego świata, dla kogo podejmuje próby wyjścia ze swojej…

Anna Sakowicz - "To się da!"

Drugi tom trylogii przynosi kolejne perypetie postaci znanych z tomu pierwszego. Jolanta walczy o powrót do zdrowia dla Szpilki, dziewczyny z Hospicjum, chorującej na nowotwór krwi. Robi wiele, aby znalazł się dawca szpiku. Niestety, nie jest lekko. Joanna otrzymuje smsy, które wyprowadzającą z równowagi. Tajemniczy nadawca wysyła groźby karalne itd. Ale to nie wszystko. Zbliżają się urodziny ciotki i Joanna wraz z córką Lusią postanawiają odszukać dawną miłość ciotki. Nie jest to łatwe.
Autorka ma lekkość pióra i jej opowieścią czyta się z przyjemnością. Do tego spora dawka humoru często w opisywaniu sprawa niełatwych jest na plus. Oczywiście nadal mamy wątek miłosny, nadal akcja się rozwija i autorka zostawia sobie furtkę do tomu trzeciego. Jest to lektura przyjemna, chociaż czasami dłużą się opisy i akcja nie zawsze jest zbyt wartka. Jednak całość wypada zdecydowanie na plus. Polecam

Remigiusz Grzela -"Bądź moim Bogiem"

Grzela napisał opowieść na pozór prostą, a jednocześnie naładowaną wielkimi emocjami. Historia ludzi, zawieszonych w czasoprzestrzeni, którzy czasami niewiele mówią, ale liczy się ich obecność. Również ważne są postacie nieobecne ciałem, o których się mówi, którzy zostawili po sobie jakieś ślady, głownie w kulturze. 
 Grzela popełnił utwór, który ma niezwykle głębokie wartości,a  przy tym zawiera uniwersalne przesłanie. Jego obserwacje i analiza ludzkich losów doprowadza czytelnika do przemyśleń i obserwacji, jakie mogą zmienić wiele w istocie postrzegania człowieka. Autor miesza czasy, wracając do trudnego okresu Polski będącego  w ustroju komunistycznym. Śledztwo, które przeprowadza dziennikarz poszerza jego horyzonty myślowe, ale także granice.
 "Bądź moim Bogiem" jest książką dla czytelników wymagających, poszukujących czegoś więcej, niż prostej opowieści, o której zapomina się po odłożeniu jej na półkę. Grzela prowokuje do myślenia, zaprasza do gry. Historia Borysa, Eri…

Anna Sakowicz - "Złodziejka marzeń"

Ta książka otwiera tzw. trylogię kociewską, a także moją przygodę z prozą autorki. Sama historia jest prosta, co akurat jest na plus. Pisarka nie buduje miliona wątków pobocznych, nie wprowadza kolejnego miliona nowych postaci, co w niektórych książkach jest wielką pomyłką. 
 Poznajemy Joannę, nauczycielkę, która marzy o napisaniu książki. Decyduje się na roczny urlop w szkole, w której pracuje, po czym wmanewrowana przez własną matkę pod pretekstem opieki nad chorą ciotką. Sam urlop jest poczyniony ze względów zdrowotnych, ale czy to wystarczy. Tak więc nauczycielka ląduje z rezolutną córeczką w Starogardzie Gdańskim. Tutaj poznaje kilka osób, które nieźle namieszają w życiu kobiety. Sama zresztą nie pozostanie bez winy. 
 Anna Sakowicz napisała ciepłą historię o sprawach ważnych, ale wszystko podane w sposób lekko strawny, zakropione sporą dawką humoru.  Poruszane wątki są życiowe, a ich przeniesienie na karty książki z pewnością może pomóc wielu osobom. 
 Autorka wprawiała mnie w zadu…

Katerina Diamond - "Belfer"

Kiedy sięgam po debiut, to zawsze mam mieszane uczucia. Połączenie czegoś niewiadomego, przed czymś zegnę kolana, albo zwyczajnie przerwę w trakcie lektury. 
 "Belfer" jest lekturą niezwykle mroczną, ale zarazem napisaną w sposób ciekawy. Autorka miała ciekawy pomysł, ale tutaj jest o wiele więcej. Czytelnik zostaje zgrabnie skonstruowaną historię, która do końca jest tajemnicą. Tutaj jednak jest coś dodatkowego, co podwyższa wartość książki. Tematyka. Nie jest tajemnicą i wielkim odkryciem fakt, że dobro i zło powraca do nas. 
 Diamond  pokazuje nam ludzi, którzy uwikłani w przeszłości w zło, żyją z piętnem strachu. Jednak każdy z oprawców wie, że kiedyś dosięgnie go karząca ręka sprawiedliwości. I tak jest tym razem. Jako pierwszy ginie dyrektor szkoły dla chłopców. Sam jest przekonany, że nikt nie wie o jego skłonnościach, a jego dowody są bezpieczne w internecie. Kiedy otrzymuje tajemniczą przesyłkę, rozumie, że nadchodzi jego koniec. Pytanie tylko, ile zostaje mu czasu i…

Zapowiedź o młodych, pięknych i...gniewnych.

Umi Sinha - "Miejsce na ziemi"

Pewnie pozycja przeszłaby mi koło nosa, gdyby nie zachwyty nad książką jednej z najlepszych współczesnych pisarek polskich. Dlatego postanowiłem zdobyć książkę i przekonać się, czy naprawdę jest rewelacyjna. 
 Autorka pisze o czasach i miejscu, które rzadko są opisywane we współczesnej literaturze. Historia rozpoczyna się obserwacją  ojca w czasie przyjęcia przez córkę, który chwilę potem otrzymuje od żony prezent i popełnia samobójstwo. To otwiera całą historię jej późniejszego życia. Akcja dzieje się w XIX i XX wieku. Mamy tutaj listy, mamy tutaj dialogi, często mocno okrojone, co pozostawało we mnie niedosyt, mamy wojnę i mamy miłość. Ogólnie jakoś nie poczułem wielkiego zachwytu. Gubiłem się w obcobrzmiących nazwach indyjskich. Nie muszę wiedzieć, jakie słowo oznacza mamę i tatę itd. Zapożyczonych słów bez tłumaczenia jest więcej. A języka hindi nie znam.
 Ogólnie w "Miejscu na ziemi" panuje chaos. Miałem wrażenie, że autorka na pewnym etapie przestała  panować nad tym c…

Droga do marzeń ze "Śpiącym Kopciuszkiem"

W życiu trzeba mieć marzenia i dążyć do ich realizacji. Sam na pewien czas straciłem siły i punkt, do jakiego dążyłem. Dzisiaj odebrałem swoje egzemplarze "Śpiącego Kopciuszka". Dzięki czytelnikom na portalu "Lubimy Czytać" wiem, jakie są słabe punkty mojego warsztatu. Jestem wdzięczny za każdą opinię i każdy komentarz.
  Kiedy otworzyłem jedną z książek, zatraciłem się w fakturze kartki i zapachu farby, wtedy zrozumiałem, że nie mogę tak łatwo się poddać. Na dysku kilka rozpoczętych powieści. Czas do nich powrócić, poprowadzić je za rękę, aż do końca naszej wspólnej drogi.
  Wkrótce konkurs na blogu, a zwycięzca otrzyma papierowy egzemplarz "Śpiącego Kopciuszka". 

Wersję elektroniczną i papierową można zakupić w sieci.

Deborah Levy- "Gorące mleko"

Zacznę od okładki. Widzimy czarną meduzę, a na pierwszym planie paskudne, różowe teksty. Nie wiem, kto projektował grafikę, ale jest to wyjątkowo nieudane zestawienie. Można to tłumaczyć treścią, która również zawiera konflikty na linii  matka - córka, ale tak czy inaczej w moim mniemaniu to okładka paskudna. 
 Dwie kobiety - matka i córka. Obie mają trudne charaktery i nie ma dobrych relacji między nimi. Córeczka - niedoszła doktor antropologii, matka - kobieta cierpiąca fizycznie.  Autorka pokazuje relacje, które ich wyniszczają. Kobiety  zachowują się infantylnie, ale nie do końca wynika to z ich niskiej inteligencji emocjonalnej. 
 Czytając "gorące mleko" zwyczajnie odczuwałem ich ból. Pisarka genialnie pokazała toksyczne relacje, które parzą niczym macki meduzy. Mamy tutaj również lekarza Gomeza, którego nazwanie dziwnym jest zbyt łaskawe. Każda z pokazanych postaci jest przerysowana, pisarka skupia się na najgorszych cechach, jakie są im nieobce. Ich patologiczne zachowa…

Marcin Konefał - "Sekret grzecznego psa. Jak rozwiązać dziesięć najczęstszych problemów w wychowaniu pupila."

Książka napisana przez znawcę i pasjonata. To się odczuwa w tekście. Autor pokazuje metody porozumiewania się z czworonogiem, wskazując szczególnie na jego język ciała. Ekspresja psa znaczy zupełnie coś innego, niż sądzimy, a zrozumienie zachowania pomaga zrozumieć pupila i z pewnością zaoszczędzi opiekunowi wiele stresów.

 Jest jeden minus na początku książki, który mnie osobiście przeszkadzał. Autor podaje przykłady z innych podręczników, negując zawarte tam fragmenty tekstów. Myślę, że nie ma gotowych recept i to czytelnik wybierze metody wychowawcze.

  Książka napisana jest w sposób interesujący, a zarazem prosty. Każdy rozdział dotyczy powszechnego problemu resocjalizacji pieska. Polecam szczególnie początkującym właścicielom zwierzaka. "Sekret grzecznego psa" to doskonały przewodnik na drodze psiego savoir - vivre. Polecam.