poniedziałek, 30 maja 2016

Kinga Dębska - "Moje córki krowy"

 Od razu napiszę dla jasności, że filmu nie widziałem i raczej go nie obejrzę. Wystarczy mi tekst, napisany jak przypuszczam po sukcesie filmu,który zdobył dwie nagrody. 

 Historia opowiada o śmiertelnych chorobach rodziców dwóch sióstr - Marty i Katarzyny. Pierwsza to artystka - aktorka grająca w serialach telewizyjnych. Katarzyna jest nauczycielką. Obie mają nieudane życia, a ich wzajemne relacje są chłodne i obojętne. Choroba matki, a potem ojca zmusza je do znalezienia konsensusu celem wypracowania pomocy rodzicom. A lekko nie jest. Dwie kobiety i dwa bieguny, dodam że przeciwne. 

 Poznajemy ich życia, szare, nudne, przeplatane rzadkimi ekscytacjami, które pobudzają je do życia. W trakcie lektury odnosiłem wrażenie, że to siostry są "żywymi trupami". 

 Autorka pokazuje przemiennie świat widziany oczami kobiet, które mimo wszystko troszczą się o rodziców i walczą o ich powroty do zdrowia.

 Wielkim plusem książki jest  prosty styl językowy. Autorka nie wysilała się na wyżyny językowe, ale pokazuje wszystko zgodnie z obserwacjami i odczuciami bohaterek. Z pewnością napisanie takiej historii nie należy do najłatwiejszych. 

 Historie dotyczące odchodzenia, śmierci, cierpienia zawsze znajdywały swoje miejsce w literaturze. Co takiego wyjątkowego znajdujemy w "Moich córkach krowach"? Doskonałą obserwacje życia i wspaniałe ujęcia, ukazujące trudne relacje w wyjątkowo trudnych chwilach. Polecam. 

sobota, 28 maja 2016

Magdalena Knedler - "Nic oprócz strachu"

 Autor zawsze ryzykuje, umiejscawiając akcję w miejscu innym, niż własne pochodzenie. Nie wiem, na ile autorka zna topografię Szwecji, ale zdecydowała się umiejscowić główną akcję w tym kraju. Bez wątpienia użycie obcobrzmiących nazwisk, nazw miejscowości i miejsc wymagało pewnej uwagi, ale ostateczny efekt jest udany. 

 "Nic oprócz strachu" to kryminał, ale powiązany z wątkami obyczajowymi, co osobiście uważam za wielki plus książki. Mamy tutaj komisarz Annę Lindholm, jej niepełnosprawnego męża, kłopoty z mężem, zdradę i problemy z rodziną w oddalonej Polsce, do której ma zawitać na ślub. 

 Mąż Anny, Vidar traci możliwość chodzenia po wypadku, do którego przyznaje się Narcyz. Szkopuł jednak w tym, iż potencjalny sprawca - seryjny morderca - jest skazany w więzieniu. Wkrótce umiera otruty. 

Zaczyna się nierówna gra. Giną kolejne osoby przez otrucie, a Anna otrzymuje fragmenty utworów Oscara Wilda. Zaczyna się nierówna gra.Dla mnie minusem był zbyt powolny ciąg wydarzeń, a do tego zbyt dużo opisów. Dialogi również nie są szczególnie rozbudowane. 

 Porównanie autorki z  Camilą Lackberg jest nadużyciem, ale to nie przeszkadza w przeczytaniu pierwszej części z trylogii. Mnie brało pewnego napięcia, ale tło obyczajowe wyrównało straty. Rozdarcie głównej autorki, jej dylematy moralne i walka z przeszłością są doskonale pokazane. Knedler pokazuje słabości człowieka stojącego na straży prawa. Polecam.


piątek, 27 maja 2016

Sarah Hilary - "W obcej skórze"

 Na okładce widzimy napis: "Najlepszy kryminał 2015 roku w Wielkiej Brytanii". Zwykła zachęta dla przyciągnięcia czytelnika, czy coś więcej? 

 To pierwszy tom z cyklu traktującego o zagadkach , jakie rozwiązuje Marnie Rome - inspektor. Dodam, że jest to debiut autorki. Sama historia od początku wydaje się być niezwykle emocjonująca. W środku Londynu, w ośrodku dla ofiar przemocy domowej dochodzi do próby morderstwa. Na pozór sprawa wydaje się być jasna, nie wymagająca wielkich zabiegów celem jej rozwiązania, ale czas pokazuje, że jest zupełnie inaczej. Inspektor Marnie Rome i jej partner Noah Jake poznają ciemne strony ludzkiej psychiki, które dalece przekraczają znane im z wcześniejszego doświadczenia. W "Obcej skórze" nic nie jest oczywiste. Autorka bawi się z czytelnikiem, pozbawiając go złudzeń, co do jego przeczuć. Dla mnie jako pedagoga resocjalizacji jest tutaj ważne pokazanie funkcjonowanie osób z zaburzeniami aspołecznymi. Socjopaci i psychopaci to jednostki, jakich w tym tomie nie brakuje. Pisarka doskonale nakreśliła nie tylko fabułę, ale również tło i wątki psychologiczne, niezmiernie ważne w tej książce. Momentami wydawało mi się, że pokazuje całkowite dno stoczenia się człowieka. 

 Sarah Hilary wie, jak pisać. Stworzyła przerażającą historię ludzi, którzy nie zawsze mieli wybór w działania, czasami sterowani czynnikami od siebie niezależnymi. W "Obcej skórze" to coś więcej, niż doskonale skonstruowany kryminał. Po tej lekturze inaczej spoglądam na Londyn, mroczne miasto, pełne pułapek. 

 Trudno jest tę książkę zamknąć w jednym gatunku literackim. To opowieść, jaką trudno będzie zapomnieć. Z pewnością składa się na to przemyślana fabuła, a także pojedynczych scen, których realizm wbija w fotel. Nie mam pojęcia, w czym tkwi genialność tej książki, ale z niecierpliwością oczekuję drugiego tomu "Nie ma innej ciemności". 

Polecam!

czwartek, 26 maja 2016

Eric Metaxas - "Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie"

 Książka trafiła przypadkowo w moje ręce. Skorzystałem z wyprzedaży w wydawnictwie. Wśród wielu tytułów mój wzrok przykuła ta książka. Cuda? Czy one istnieją? Nigdy w to nie wątpiłem, sam kilku doświadczyłem. Byłem ciekaw, co autor ma do powiedzenia w tym temacie. A ma wiele. 
Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to teoretyczna część,w  dużej mierze poświęcona kosmosowi, ale nie tylko. Autor przytacza przykłady zagorzałych ateistów, którzy w pewnych etapach życia zrozumieli, że Bóg istnieje. Uczynili to na przykładzie braku racjonalnych wyjaśnień skomplikowanych działań jakie mają miejsce w galaktyce. 

 Metax doskonale przygotował się do napisania tej książki, sypiąc przykładami naukowców, pisarzy itd. Czy inteligencja może przeszkadzać w zrozumieniu istnienia Siły Wyższej? Oczywiście, odpowiedź jest negatywna. 

 Druga część to opowieść o cudach, jakich autor doświadczył, oraz tych, opowiedzianych przez innych. Zachwyciła mnie szczerość i emocjonalność przekazu. Autor ma swoisty dar pisania, opowiadania. Mamy tutaj przykłady interwencji aniołów, w chwilach szalenie niebezpiecznych dla człowieka, oraz żywej interwencji Boga. Mnie szczególnie zapadła w pamięci historia człowieka, który został uzdrowiony z AIDS za pomocą modlitwy innego człowieka. 

 Książka oczywiście należy do kategorii literatury religijnej. Sama w sobie niesie wielką nadzieję i wartość. Mnie najbardziej do gustu przypada fakt przytaczania przykładów z różnych kościołów chrześcijańskich, nie skupiając się na katolicyzmie. Ta książka zmusza czytelnika do weryfikacji własnych przekonań, nawet najbardziej zatwardziałych ateistów. Polecam.

poniedziałek, 23 maja 2016

Tess Gerritsen - "Igrając z ogniem"

Na początek muszę lojalnie uprzedzić. Nie jest to książka z tych, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Autorka tym razem poszła w zupełnie innym kierunku. Czy wyszło jej to na dobre?

 Historia toczy się dwutorowo. W czasach współczesnych, na przemian z czasem przedwojennym. Z jednej strony Włochy i przedwojenne życie na przykładzie określonej grupy ludzi, z drugiej Ameryka i utalentowana skrzypaczka, która w czasie wycieczki zakupuje w antykwariacie stare nuty. Kiedy po powrocie zaczyna grać, zaczyna się z nią dziać coś dziwnego. Atakuje ją własna trzyletnia córeczka. To dopiero początek "atrakcji".

 Stara dobra Tess  jak zwykle przygotowała się profesjonalnie do napisania powieści. Oddała realizm włoskich uliczek, uchwyciła klimat życia przed wojną. Jak zwykle wszystko jest dopracowane do perfekcji.

 "Igrając  z ogniem" to opowieść o sile nieśmiertelnej miłości, ale nie jest to ckliwy romans. Historia ma rozbudowaną fabułę, a samo zakończenie....majstersztyk. Pisarka jak zwykle utrzymuje napięcie, a dodatkowo wspaniale dopracowuje kolejne sceny. 

 Ta książka, podobnie jak inne po prostu uzależnia. Nie sposób się od niej oderwać. Zakupiłem ebooka, ale z pewnością zainwestuję również w wersję papierową. Po prostu warto. Pisarstwo Gerritsen to sztuka.

czwartek, 19 maja 2016

Sophie Kasiki - "Piekło ISIS. Opowieść jednej z niewielu kobiet, którym udało się uciec z Państwa Islamskiego"

 Po lekturę sięgnąłem z pewną dozą obawy. Nie byłem pewien, czy chcę zmierzyć się z tym, co mogę przeczytać. Coraz więcej słyszymy o zamachach terrorystycznych, emigranci rozprzestrzeniają się w Europie, co powoduje chaos i protesty. 

 Autorka napisała o tym, co ją spotkało. Po przeniesieniu się do Paryża z Kamerunu zmieniła swoje życie. Wyszła za mąż, urodziła synka i pracowała w ośrodku pomocy z mającymi trudności z zaadaptowaniem się w nowym miejscu. Kasiki nie widzi zagrożenia w chwili, w której trzech podopiecznych ucieka do Syrii i utrzymuje kontakt z była opiekunką. Roztaczają przed nią szerokie perspektywy, pokazując, że ich życie jest sielanką, a zachód mówi nieprawdę na temat wojowników. Sama próbuje nakłonić ich do powrotu, opowiada o załamaniach i chorobach najbliższych, ale chłopcy wydają się być nieczuli na jej słowa. Mało tego. Nakłaniają kobietę do wycieczki do Syrii. Gwarantują bezpieczeństwo i coś w rodzaju wakacji. Ta nie zdaje sobie sprawy, że uległa typowej manipulacji. W tajemnicy przed mężem, z którym przechodzi kryzys małżeński, udaje się do Rakki - stolicy Islamu. Tam od razu zostaje ubrana w strój zakrywający całe ciało, łącznie z twarzą. Od pierwszych dni czuje się nieswojo, ale najgorsze dopiero ma nadejść.

 Kasiki pokazuje państwo islamskie od środka, z jego potwornościami,z  jego propagandą. Ta książka jest szokująca, i zarazem interesująca. Tak naprawdę jej ucieczka była cudem, sama nie miała prawa i możliwości opuścić Syrii. 

 Autorka zwraca się do czytelnika w pierwszej osobie. Głos ma również jej mąż, który z  czasem dowiaduje się, co tak naprawdę się wydarzyło i na jakie niebezpieczeństwo została narażona żona i syn. Ograniczony kontakt jest piekłem dla obu stron. W końcu pojawia się szansa na wydostanie. Są jednak warunki. 

 "Piekło ISIS" to lektura obowiązkowa. Szczera opowieść kobiety, która przeżyła piekło, ale nie poddała się ze względu na swojego synka. Historia oparta na faktach. Tym bardziej warta przeczytania. Polecam.

wtorek, 17 maja 2016

Maria Ulatowska - " Ostatni list"

 Maria Ulatowska jest znaną autorką bestselerowych książek. W swoich utworach wykazuje wielką empatię w stosunku do zwierząt. Jej historie pokochały tysiące czytelników i czytelniczek. 
Sam z przyjemnością sięgnąłem po jej najnowszą powieść "Ostatni list". 

 Akcja rozgrywa się w czasach komunizmu. Poznajemy Majkę, Andrzeja, Zbyszka i inne postacie, których losy splatają się na kolejnych stronach tej opowieści. Maria Ulatowska snuje historię osób, których życie zaskakuje, a wybory nie zawsze są adekwatne do zdrowego rozsądku. Trudno jest zrozumieć zachowanie Majki, która jest skupiona na sobie i myśli głownie o swoim szczęściu. Wielkim plusem jest namalowanie emocji, rozterek, rozdarcia i trudnych wyborów. 

 Z przyjemnością cofnąłem się w czasie, do chwili, w której rozmowa telefoniczna "międzymiastowa" graniczyła z cudem, ulice patrolowała milicja, a w telewizji przemawiał Jaruzelski. 

 Pisarka ma cudowny dar umiejętności przenoszenia czytelnika w czasie. A sam tekst? Poszukiwanie miłości? Tak naprawdę wartości w człowieku nie zmieniają się wraz z rozwojem technologii i kolejnymi wiekami w kalendarzu. 

 "Ostatni list" to opowieść o poszukiwaniu szczęścia w trudnych czasach. Każda kolejna miłość ma być ostatnią, ale życie daje pstryczka w nos. Polecam.

niedziela, 15 maja 2016

Megan Lloyd Davies, Martin Pistorius - "Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia".

 Czasami sięgam po książki, nie będące powieściami, ale czymś w rodzaju autobiografii. Martin Pistorius w wieku dwunastu lat traci zdrowie. Z dnia na dzień zaczyna cofać się w rozwoju, a jego ciało potrzebuje całodobowej opieki. Rodzice z początku są pełni nadziei na jego powrót do zdrowia, ale autor ze szczerością opiekuje zachowanie matki, która w pewnym momencie życzy synowi śmierci. Nienawidzi swojego ciała i ludzi opiekujących się nim w zakładzie całodziennej opieki. Przez lata doświadcza niewyobrażalnego wysiłku, skazany na ludzi, mających go za osobę która jest zbędna i nie powinna żyć. Ze szczerością opisuje swoje życie i interakcje, pierwsze zauroczenia, zawody, bóle. Pisze również o negatywnych doświadczeniach, takich jak zmuszanie, bicie przed opiekunkę, oraz nawet o wykorzystywaniu seksualnym. 

 Chłopiec- duch nie poddaje się i jednak ktoś odkrywa w nim coś więcej, niż bezkształtną masę. Badania wskazują na szansę na komunikację ze światem. Dzięki uporowi chłopak robi postępy, a jego intelekt zostaje szybko doceniony. Okazuje się, że ma bardzo wysoki poziom IQ. Martin ma smykałkę do naprawy komputerów, a jak się szybko okazuje, również do ich naprawy, oraz do pisania programów. 
 Chłopiec komunikuje się ze światem za pomocą specjalnej klawiatury, oraz programów - syntezatorów mowy. Kolejni pracodawcy decydują się na jego zatrudnienie. Martin czuje się coraz bardziej potrzebny, ale nadal odczuwa samotność. Do czasu, kiedy poznaje pewną dziewczynę.

 "Chłopiec - duch" to książka o odcieniach trudnej miłości, oraz wielkiej chęci do życia. Autor udowadnia, że wszystko tkwi w naszej głowie. Tam jest potęga do walki z przeciwnościami. Gorąco polecam.

sobota, 14 maja 2016

Melanie Rabe - "Pułapka"

 Blisko czterdziestoletnia kobieta  nie wychodzi z domu od lat. Wydarzenie z przeszłości (morderstwo siostry, jakiego była świadkiem) nie pozwalają jej na normalne funkcjonowanie. Linda Conrad jest znaną na całym świecie pisarką. Sama jednak komunikuje się ze światem wyłącznie za pomocą internetu. Jedynymi osobami mającymi wstęp do domu jest jej gosposia, oraz wydawca i agentka. 

Linda pamięta twarz mordercy i kiedy odkrywa jego tożsamość, pod przykrywką pierwszego wywiadu od lat organizuje spotkanie z człowiekiem, którego twarz i spojrzenie doskonale pamięta. Pisarka zaznacza, że jest gotowa rozmawiać wyłącznie z jednym dziennikarzem. Konfrontacja nie do końca przebiega po jej myśli, a to dopiero początek. 

 Rabe napisała thriller psychologiczny, który mnie zahipnotyzował. Doskonale opisała emocje towarzyszące głównej postaci, w teraźniejszości i w przeszłości. "Pułapka" to naprawdę doskonale napisana książka, a do tego poruszająca dogłębnie mechanizmy psychologiczne osoby po urazie traumatycznym. Zawsze oceniam książkę po wyrazistości postaci. W tej książce jest to doskonale stworzone. Postacie są nad wyraz czytelne. 

 "Pułapka" jest doskonale rozpracowana na sceny, które zawsze postawiają czytelnika w napięciu. Wiele lat czekałem na tak mocną książkę. Dla mnie to kolejne,  gorące nazwisko literatury światowej, o którym z pewnością usłyszymy wiele dobrego. Serdecznie polecam "Pułapkę" nie tylko wielbicielom gatunku.

czwartek, 12 maja 2016

Michael Crummey - "Rzeka złodziei"

 Akcja rozgrywa się w XIX wieku. Znowu mamy surowy klimat, przyroda, która nie zawsze poddaje się człowiekowi, . Nowa Funlandia, a w niej żyjący mieszkańcy wyspy zajmujący się połowami ryb oraz myślistwem. Nieopodal Beothukowie nazywani "Czerwonymi Indianami". Indianie są na przegranej pozycji, oddając po kawałku swoje terytoria dla żądnych Europejczyków. Konflikty ciągle narastają, a nic nie wskazuje na zakończenie konfliktu. Gubernator wysyła Davida Bauchana, aby ten załagodził sytuację, doprowadzając do pokoju. Oficer zabiera ze sobą najbardziej wpływowe osoby  na całej zatoce - Johna Peytona, oraz jego syna Juniora. Między ojcem i synem trwa konflikt zbudowany na rywalizacji o względy kobiety. 

 "Rzeka złodziei" to proza pisana językiem, który chłonie się niczym woda gąbkę. Pisarz posiada rzadką umiejętność doskonałej narracji.  Jak zwykle dostajemy doskonały przekład. Rym zdań jest niezwykły, czytelnik wypływa na środek oceanu w wielogodzinną podróż. Opowieść jest po części próbą nakreślenia historii (wiele wydarzeń jest wzorowanych na faktach). Autor doskonale oddał miłość ludzi do miejsca, w jakim żyją. 

 To opowieść o próbach przekraczania granic, jakie wydają się nie do pokonania, a w których nie wszystko idzie po naszej myśli. Autor jak zwykle dba o szczegóły w swojej powieści. Pierwszorzędna narracja i szczegóły pozwalające wczuć się w miejsce. Książki w stylu Crummeya to prawdziwe perły literatury. Nie można ich zamykać po przeczytaniu, ani zapomnieć o nich zbyt szybko. Te historie żyją własnym życiem. Polecam "Rzekę złodziei", podobnie jak pozostałe książki autora. Każda wyprawa z autorem to niesamowita przygoda, która przypomina mi dzieciństwo i związane z nim książki Juliusza Verne oraz Daniela Defoe.

środa, 11 maja 2016

Joe Wicks - "Lean in 15 [Szczupli w 15 minut]"

 Na rynku jest mnóstwo książek traktujących o zdrowym żywieniu, które ma nie tylko zapewnić nam zdrowie, ale także smukłą sylwetkę. 

 Autor proponuje 100 potraw, które w odpowiednich kompozycjach, połączonych z niezbyt forsownymi ćwiczeniami zapewni nam niezwykłą metamorfozę ciała i ducha. Wicks proponuje potrawy o obniżonej zawartości węglowodanów, oraz posiłki na zapotrzebowanie na węglowodany po wzmożonym wysiłku. 

Podoba mi się rozkład książki. Każda potrawa jest dokładnie sfotografowana, a przepis dokładnie opisany. Diety nie działają? Joe Wicks tłumaczy powody, dlaczego tak się dzieje. Stawia na proste i szybkie w przyrządzaniu potrawy. Pokazuje, że jeść zdrowo nie oznacza jeść niesmacznie. Wręcz przeciwnie. Przepisy Wiksa to prawdziwe kulinarne dzieła, działające na wzrok i podniebienie. 

 W drugiej części książki proponuje zestaw ćwiczeń. Ważne jest, że mogą je wykorzystać osoby bez formy. Są na tyle proste, aby osoba ćwicząca nie zniechęciła się, ale szybko widziała efekty. A na końcu metamorfozy osób, jakie skorzystały z porad autora. 
Czego trzeba więcej, kiedy walczymy o zdrowie i wygląd? 
Jak dla mnie to REWELACJA. Polecam serdecznie.

wtorek, 10 maja 2016

Patrick Modiano - Willa "Triste"

 Wspomnienia towarzyszą nam po latach mniej lub bardziej intensywnie. Usiłujemy przypomnieć sobie ważne dla nas fakty z naszej przeszłości. Tej bliższej, jak tej bardziej odległej.
Po utwór Noblisty sięgnąłem zupełnie przypadkowo. Skorzystałem z wyprzedaży. Wśród wielu tytułów o obniżonych cenach rzuciła mi się w oczy piękna okładka. Zobaczyłem w niej coś niedopowiedzianego, pewien rodzaj tajemnicy. 

 Pisarz przeniósł mnie w zupełnie inny świat,w  którym nie ma pośpiechu, w  którym wszystko jest przepełnione słońcem. 
Mężczyzna wraca po kilkunastu latach do miejsca,w  którym spotkał Yvonne. On, czyli Viktor i nowo poznana dziewczyna szybko zostali kochankami. Ich upojny romans miał nikłą szansę, aby przetrwać.

 Modiano pisze w taki sposób, aby unosić czytelnika na falach literackiego morza. Mamy tutaj tajemnicze wyspy, sztormy, ale również delikatną bryzę. A z góry ogrzewa nas leniwe słońce. Ta książka to perełka. Autor pisze w sposób niezwykle uduchowiony. 

 Książka zawiera cały wachlarz emocji, opisanych w sposób niezwykle piękny sposób. "Willa Triste" trzeba czytać powoli, robiąc przerwy. Utwór wymaga głębszej refleksji, a także "przepracowania" każdego zdania. To dziwna książka, pełna niedomówień, tajemnic, ale mająca w sobie pewną szlachetność w tekście. To książka pełna symboli, zagadek, psychologii. 

 Lektura zdecydowanie dla wybranych, którzy nie boją się sięgnąć po coś innego.  Na mnie zrobiła przygnębiające wrażenie, ale oceniam ją wysoko.

niedziela, 8 maja 2016

Judith Claire Mitchell - Subtelny urok samobójstwa"

   Trzy kobiety, cztery pokolenia, jedna klątwa. Wspólne cechy - skłonności samobójcze. Wydawać się może, że to nic odkrywczego. Pewnie i tak jest, ale kiedy autorka rozciąga swoją powieść w szerokich ramach czasowych, wtedy może być element zaskoczenia. Czy tak jest tutaj?

 Nie lubię książek, o których nie jestem pewien co napisać. "Subtelny urok samobójstwa" jest taką książką. Zakupiłem jakiś czas temu, wiedziony pozytywnymi recenzjami krytyków literackich. Zainteresowała mnie klątwa działająca na cztery pokolenia. Liczyłem na dreszczyk emocji, na wir zdarzeń wciągający mnie do czytania aż do rana. Sam szybko miałem dosyć tych dziwnych wywodów, scen jakie obwołam kultowymi w swoim prywatnym rankingu. Niestety, nic takiego mnie nie spotkało. 
 Miało być zabawnie, hipnotyzując i powalać oryginalnością. A jest chaotycznie i niestrawnie. Jak dla mnie. 

 Ta książka jest dziwnie niepokojąca. Być może sięgnąłem po nią w złym czasie? Tego nie wiem. Pewnie kiedyś spróbuję przeczytać ją ponownie, aby przekonać się, czy do mnie przemówi. Aktualnie książkę umieszczam na najniższej półce. Dawno nie byłem tak poirytowany po lekturze.

środa, 4 maja 2016

Hanya Yanagihara - "Małe życie"

 Każdego z nas to dotyka. Ukończenie szkoły, studiów, zakończenie pewnego etapu, jaki już nie powróci. Pozostają przyjaźnie, ale te również się rozluźniają. "Małe życie" to historia czworga ludzi próbujących wejść w nowe życie. Prywatnie są przyjaciółmi i wiele ich łączy. Ich relacje powoli ulegają zmianom, wraz z kolejnymi sukcesami zawodowymi, jakie osiągają. Cena, którą płacą za swoją niezależność jest wysoka.

 Hanya Yanagihara stworzyła opowieść, która nie wiedząc czemu, przypomina mi serial "Sex w wielkim mieście". Być może to Nowy York? Miasto, które nigdy nie śpi, a jednocześnie jest kolorowe i grzeszne. Pisarka porusza tutaj wiele kwestii dotyczących każdego z nas - dojrzewania, przemijania, dostrzeganych słabości i samotności w tłumie. Wielokrotnie zostałem dotknięty do żywego, co konfrontowałem ze swoim życiem. 

 "Małe życie" jest naszym życiem, z opowiedzianymi historiami obcych osób. A dzieje się wiele, chociaż momentami książka mnie irytowała. Ale po takich fragmentach następowały kolejne, pomagające zrozumieć dlaczego zostałem wprowadzony w taki stan. Yanagihara jest mistrzynią oceny i trafnego opisu ludzkich losów. A bazuje na wydawać by się mogło zwykłych ludziach. 

 Pisarka w swojej opowieści jest szczera do bólu, rozdziera postacie, pokazując ich psychiczne wnętrzności, obnaża to, co zakazane. Ale ta opowieść nie jest brutalna, nie jest straszna. Pokazała prawdę, która jest taka sama bez względu na szerokość geograficzną. 

 Po "Małe życie" powinien sięgnąć każdy oczekujący zanurzyć się w głębi literatury. Powieści nie można skategoryzować. Ona żyje swoim życiem, pulsuje i daje o sobie znać. Na ponad 800 stronach doświadczamy dobra i zła, piękna i brzydoty, świętości i sacrum. 

 Polecam każdemu. 

wtorek, 3 maja 2016

Rachell Abbott - "Obce dziecko"

 Coraz mniej ufam okładkowym blurbom. Służą głównie zachęceniu do zakupu. Każda książka jest wyjątkowa i koniecznie powinniśmy ją przeczytać. Dlaczego więc zakupiłem "Obce dziecko"? Nie potrafię tego racjonalnie wyjaśnić. Z początku do zakupu podchodziłem sceptycznie. Zdecydowałem się na ebooka. Niestety, otrzymałem linka, ale na czytniku mogę przeczytać wyłącznie prolog. Wiele razy kasowałem i wgrywałem na nowo. Bez zmian. Czekam na reklamację, jaką złożyłem w Empiku. Jednocześnie nie chciałem czekać na jej rozpatrzenie  i zakupiłem wersję papierową. Powiem szczerze. 39,90 złotych  to dobrze wydane pieniądze. Oczywiście książkę można zakupić taniej, ale ja nie chciałem czekać na przesyłkę. 

 Gdybym czytał w ciemno, pewnie bez problemu bym zgadł, że książkę napisała kobieta. Głównym wątkiem jest pojawienie się zaginionej sześc lat wcześniej córki. Ojciec ma już nową żonę i małe dziecko. Córka Natasha zachowuje się dziwnie, jest wycofana, przejawia zachowanie wręcz agresywne. Nie chce powiedzieć co się z nią działa przez te lata. A to dopiero początek. Mamy tutaj kilka wątków zazębiających się i wszystko zostaje wyjaśnione w finałowych scenach. Wszystko, za wyjątkiem...No właśnie. Tutaj miałem problem. Czy autorka zostawiła sobie furtkę na kontynuację thillera? Tego nie wiem. 

 Ta książka to emocjonalna burza z wieloma przelotnymi opadami deszczu, czasami łez czytelnika. Rachel Abbott zabiera nas w świat  poukładany, który szybko zmienia się w emocjonalną karuzelę. Trudno jest się oderwać od tej historii. Przeczytałem ją w kilka godzin, a książka liczy sobie 450 stron. "Obce dziecko" to historia o miłości matki do dziecka, o zawiłości życia, zdradach i cenie, jaką płacimy za bycie sobą. Pisarka wpadła na wspaniały pomysł i go w pełni zrealizowała. Tym razem warto zaufać krótkim zachętom pojawiającym się na okładce. A ta sama w sobie jest niezwykła. Hipnotyzujące spojrzenie dziewczyny. Do mnie przemówiła okładka. Potem tekst. Czekam na kolejne książki autorki. Jednego nie rozumiem. Dlaczego na portalu LC książka widnieje jako tom IV? Przegapiłem wcześniejsze? Tak czy inaczej zachęcam do przeczytania. Polecam.

poniedziałek, 2 maja 2016

Łukasz D. Kaczmarek - "Pozytywne interwencje psychologiczne. Dobrostan a zachowanie intencjonalne".

 Autor podjął się napisania książki traktującej o szeroko pojętej definicji szczęścia w ujęciu naukowym. W ośmiu rozdziałach zgłębia temat dobrostanu, dzieląc go na kierunki występujące w nauce. Nigdy nie czytałem takiego opracowania, a nawet niewiele wiedziałem na temat pozytywnych interwencji psychologicznych. Musze przyznać, że autor rzetelnie podszedł do tematu, zajmując się nie tylko teoriami, ale również dostajemy załączniki - testy do pomiarów pozytywnego i negatywnego doświadczenia, kwestionariusza szczęścia Steen  oraz inne. 

 Książka jest doskonałym opracowaniem skierowanym głownie dla psychologów, pedagogów i osób zajmujących się pomaganiem. Napisana jest językiem zrozumiałem dla większości. Wydaje mi się, że większość decydujących się sięgnąć po książkę odnajdzie tam mnóstwo pożytecznych informacji. Tutaj muszę zaznaczyć, ze książka nie jest podręcznikiem, ale rzetelnym opracowaniem naukowym. Autor przytacza wiele badań, co pomaga czytelnikowi w przyswojeniu sobie często stosunkowo zawiłej wiedzy. Mnie najbardziej przypadł do gustu podrozdział "Rola państwa w kształtowaniu szczęścia obywateli". Każdy rozdział kończy się wnioskami, co pomaga przyswoić w pigułce dany tekst. 

 Ja po książkę sięgnąłem z ciekawości. Wiele lat temu pisałem pracę magisterską na temat zachowań prozdrowotnych na przykładzie konkretnej grupy. Dzięki tej pozycji odświeżyłem sobie kilka teorii, a całość pozytywnie mnie zaskoczyła. "Pozytywne interwencje psychologiczne" to nie jest książka dla każdego. Dlatego polecam psychologom i ludziom mającym styczność z dyscyplinami psychologicznymi. 

C.J. Tudor - Kredziarz""

 Czasami czytam książki debiutantów, w które trudno mi uwierzyć. To jest debiut? Naprawdę? Oryginalny pomysł, wspaniała narracja i cała ...