poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Matthew J. Kirby - " Powiększ Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec chana"

  Zacznę od okładki . Jest wyjątkowo nieudana i jak dla mnie grafik niezbyt postarał się o coś, co będzie przyciągało wzrok. Okładka przypomina mi jedną z tych dla młodzieży, co w treści nie do końca jest zgodne z prawdą. Sam język jest prosty, ale to akurat jest zaletą. Trudno w powieści przygodowej doszukiwać się wzniosłych słów. Kolejnym minusem jest zbyt małe zobrazowanie postaci, które się pojawiają. Brakło mi tutaj pewnych opisów, rozwinięć i tajemnicy. 

 Fabuła jest ciekawa. Losy postaci znanych nam z pierwszej części.  Wydawać by się mogło, że Owen i przyjaciele ponoszą porażkę, a jednak jest inaczej, mimo podziałów i to one są głównym niebezpieczeństwem,w  jakim się znajdą. Zaczyna się walka na wyścig mający na celu odnalezienie fragmentu artefaktu – legendarnego Trójzębu Edenu.

 Mamy przeniesienie w czasie, mamy średniowieczne Chiny.  Niestety, ta cześć jest słabsza od pierwszego tomu, co jednak nie oznacza, że nie warto po nią sięgnąć. czterysta stron czyta się szybko i w ogólnym rozrachunku ksiązka nie wypada najgorzej.

 

sobota, 19 sierpnia 2017

David Ludwig - "Wiecznie głodny?"

  Na książkę trafiłem przypadkowo, oglądając szkolenie z zakresu dietetyki i zdrowych jelit. Autor przytoczył kilka tytułów, w tym również tę pozycję (chociaż bez większego przekonania), a ja sprawdziłem i książkę zakupiłem. Powód był prosty. Autor mający tytuł profesora, wykładający na Harvard Medical School udowadnia, ze aby chudnąc trzeba jeść tłusto, nie liczyć kalorii i generalnie zmienić podejście do konsumpcji. Jako certyfikowany dietetyk zdębiałem, kiedy czytałem ne "newsy", ale z każdą stroną moja głowa przytakiwała temu, co pisze. To ma naprawdę sens. Trzy fazy, które zmieniają podejście do jedzenia, gwarantują bycie szczupłym i zdrowym. Kto z nas nie lubi zjeść znacznie i tłusto? Ilu katuje się na siłowni, wpatrując się w agę i odmawiając sobie wielu smakołyków? Ludwig zmienia myślenie na temat odżywania, każda faza lista produktów, które z czasem zostają rozszerzane o kolejne, jakie można jeść. 

 Z uwagą przestudiowałem produkty i doszedłem do wniosku, ze autor tak naprawdę Ameryki nie odkrywa, chociaż pewne modyfikacje jak odstawienie węglowodanów i ziemniaków (szczególnie w pierwszej fazie) ma sens. Pewną nowością i dla niektórych z pewnością radością jest pozwolenie na bezkarne jedzenie produktów surowo zakazanych w innych dietach. Autor udawania, ze przyjmowanie tłuszczów ma sens i ja znowu muszę się z nim zgodzić. Oczywiście nie przyjmujemy wszystkich tłuszczów, a wybrane, a samo pożywienie ma cechować się odpowiednim czasem i przeżuwaniem. 

 Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził diety na sobie. Dzisiaj dzień pierwszy.  Jako wielki fan ziemniaków i chleba lekko miał nie będę. Ale chcę sprawdzić działanie. Czy książka jest warta polecenia? Jak najbardziej, chociażby ze względu na mnogość ciekawych przepisów, indeksy glikemiczne i inne ciekawe dotyczące naszej żywności.

środa, 16 sierpnia 2017

Colson Whitehead - "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"

 Co roku staram się czytać laureatów prestiżowych nagród literackich na świecie, w tym Politzera. Historia opowiedziana przez autora wymagała z pewnością wielkiego wysiłku, a w tym również przestudiowania okresu, który z pewnością chluby Ameryce nie przyniósł. Podział ras, niewolnictwo, brutalne morderstwa i traktowanie człowieka gorzej niż psa. Może być gorzej? Zawsze. 

 Ta książka burzy stereotypy jakie są przekazywań e szkołach na temat tamtych czasów. Oczywiście całą fabuła jest fikcją literacką, ale daje się tutaj odczuć wielkie zaangażowanie w szkielet powieści. Bez tego nie było by ducha "Kolei podziemnej". 
 O czym jest ta powieść? Tego nie da się opowiedzieć w kilku słowach. Niewolnicy nie posiadają nic, poza marzeniami o lepszym życiu w lepszym życiu. Zrobią wszystko, aby spełnić marzenia. Ucieczka z plantacji kończy się ciężkimi karami, ale mimo tego nie przestają tego czynić. Oczywiście nie każdy jest w stanie. Ciężka fizyczna praca doprowadza do wyczerpania fizycznego i psychicznego. 
Informacja o podziemnej kolei pobudza wyobraźnię czarnoskórych, wierzących, że ta droga mają szansę zmienić swoje życie. Mam wrażenie, że Ameryka nigdy nie uwodniła się od przeszłości.
 Whitehead snuje opowieść oszczędnie, ale buduje piękne sceny zapadające w serce. Ta książka nie ma równego oddechu. Niektóre sceny są mocno rozbudowane, kiedy w innych fragmentach autor czyni tylko cienką linię. Nie doszukiwałem się w tekście głębokich przesłanek intelektualnych i się nie rozczarowałem. To historia ludzi uważających się za zwycięzców, chociaż takimi nie są. Autor doskonale pokazuje dysproporcje między białymi i czarnymi, ich różne oczekiwania i życie, które kiedyś musi znaleźć wspólne tory.
 Mamy tutaj łowców niewolników, mamy ludzi ryzykujących życie swoje i rodzin w czasie ukrywania niewolników i mamy tytułową kolej podziemną, będącą łącznikiem między zupełnie różnymi światami. Pojawiają się ludzi, gotowi za opłatą pomagać w przedostaniu się do innych stanów.
 Czy człowiek żyjący całe życie w niewolnictwie, będący sterowany przez innych będzie w stanie odnaleźć się w takim życiu? Główna bohaterka Cora jest zwyczajna, a zarazem niezwykła. Potrafi i chce walczyć o swoje. Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, co jest takiego w tej historii, że przetłumaczono ją na 30 języków i jest często komentowana, nie byłbym w stanie udzielić odpowiedzi. Autor szarpnął struny ważne dla Amerykanów, a sama książka jest napisana w sposób plastyczny i ciekawy. Dla mnie to doskonała lektura, ale chyba nie do końca potrafię ogarnąc jej przesłanie. Z pewnością kiedyś do niej powrócę. Polecam serdecznie.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Gerard E. Mullin Mullin - "Zadbaj o równowagę mikroflory jelitowej. Popraw odporność i schudnij raz na zawsze"

Książkę czytałem bardzo długo, ale było to spowodowane ilością zawartych w niej informacji. Otyłość - słowo nam znane. Nie każdy jednak ma chęci, albo odpowiednie środki aby z nią walczyć. Tylko czy oby na pewno tak właśnie jest? Gerard E. Mullin przekazuje nam obszerną wiedzę, przedstawiając metodę "Gut Balance Revolution". Nie jest to typowa metoda na odchudzanie, nie jest to kolejna dieta mająca na celu szybką redukcję wagi, a po jej zakończeniu efekt jo - jo. Jest to niezwykle dopracowana i działająca metoda składająca się z trzech faz, a jej celem jest prawidłowa flora bakteryjna.

 Nie jest tajemnicą, ze większość chorób podobnie jak odporność ma początek w jelitach. Dlatego jeżeli nie przyjmujemy odpowiednich pokarmów, nasze organy wewnętrzne cierpią, wysyłają sygnały, a w końcu zapadamy na mniej lub bardziej poważne choroby.

 Autor stworzył coś więcej, poza trzystopniowym systemem żywieniowym, pozwalającym odzyskać równowagę w jelitach, zdrowie i schudnąć.  Opisuje proste ćwiczenia, które można wykonać w domu, do tego mamy opisy zestawów posiłków, których składniki są niezbędne w żywieniu, a także gotowe listy zakupów potrzebne w sklepie.

 Dzięki tej książce dowiemy się, czym jest superżywność. Mamy również długą listę naturalnych produktów, oraz suplementów diety, wskazujących ich działanie prozdrowotne.

 Autor przekonał mnie do książki, nie dlatego że sam jest lekarzem i pomaga ludziom w alce z otyłością, ale gdyż sam jako dziecko zmagał się z tą przypadłością.
Sam jestem po kilku certyfikowanych szkoleniach z zakresu dietetyki, ale tak naprawdę cała moja wiedza nie przekracza tego, co napisał dr Mullin. Jest to profesjonalne i rzetelne podejście do tematu. Obowiązkowa lektura dla zmagających się z otyłością, problemami układu trawiennego, oraz dietetyków. Wykonując wskazówki zawarte w książce możesz zmienić swoje życie na zdrowsze i lepsze. Serdecznie polecam.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Clare Mackintosh - "Widzę Cię"

 Po "Widzę cię" sięgnąłem głównie za sprawą tytułu, który zdradza, o czym będzie fabuła. Skalting? Coś więcej? Co może spotkać złego kobietę w zatłoczonym miejscu takim jak metro? Co się dzieje, kiedy w gazecie znajdujesz ogłoszenie ze zdjęciem kobiety łudząco podobnej do ciebie. Jest to ogłoszenie w dziale sex- ofert. Co się dzieje, kiedy czujesz, że ktoś ciebie obserwuje? 

 Nie miałem pojęcia, że ta książka da mi tyle do myślenia. Kradzież tożsamości, ciągła inwigilacja i manipulowanie danymi,a  do tego tajemnica. Kto za tym stoi? Giną kobiety ze zdjęć. Zoe Walker nie czuje się bezpieczna, mimo faktu zawiadomienia policji, której śledztwo prowadzi donikąd. Ktoś doskonale zna się na cyberatakach i zacieraniu śladów. Kobieta nie jest pewna czy traci zmysły. Macintosh napisała historie, która mogła się wydarzyć w rzeczywistości. Jest to przerażająca prawda. 
 Czuje opiekę i troskę spływającą od najbliższych. Sama jednak nie potrafi uporać się z kolejnymi wyjściami do pracy, które często kończą się atakami paniki. Zoe wie, że ma racje, ale prawdopodobnie nikt jej nie wierzy. Nawet najbliższa rodzina posądza ją w tajemnicy o konfabulację, za wyjątkiem najbliższej przyjaciółki. Większość uważa ją za nieszkodliwą wariatkę. Ktoś jednak prowadzi niebezpieczna grę, której ceną jest ludzkie życie. Ta gra początek ma w sieci.

 W "Widzę Cię" pojawia się napięcie od pierwszej sceny. Pisarka głęboko i solidarnie osadza postacie kobiecie, nadające powieści pewnego rytmu. Nie ma tutaj przypadkowości. Każda scena jest doskonale rozplanowana i napisana. Sam finał mocno zaskakuje.  
 Do końca nie jest jasne kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Byłem zdumiony zamknięciem książki. Wspaniała fabuła będąca czymś w rodzaju huśtawki emocjonalnej. Nie sposób jest się oderwać, kiedy czyta się fabułę napisaną takim piórem. Po lekturze przeczytałem, że Clare Mackintosh jest emerytowaną policjantką. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to jedna  z lepszych pozycji thrillerów, które przeczytałem w 2017 roku. Polecam fanom gatunku.

niedziela, 6 sierpnia 2017

K. A. Tucker - "Dziesięć płytkich oddechów"

 Co to jest? Wysłuchałem i czułem, jak moja dusza drga. Dusiłem się, potrzebowałem oddechu. Dawno nie słuchałem tak przejmującej lektury która wyciśnie ze mnie łzy. Sama historia nie jest banalna, wręcz przeciwnie. Ta książka oddycha, niczym tytułowe "Dziesięć płytkich oddechów". Nie będę tutaj pisał o fabule, o niej można przeczytać w sieci. To książka, którą należy przeczytać, gdyż porusza całą game ważnych tematów dotyczących funkcjonowania człowieka na różnych poziomach życia. 

 Tucker stworzyła postacie, które są niesztampowe, pełne pokręconych historii z przeszłości. Przesłanie autorki jest piękne - nie uciekniemy od przeszłości, bez jaj zaakceptowania. Ta historia jest dramatyczna, ale nie można przejść obok niej obojętnie. Niesie niezwykle wielkie ładunki emocjonalne. 

 "Dziesięć płytkich oddechów" jest opowieścią z którą się identyfikuję. Narratorka opisuje świat i to, czego doświadcza z własnego pryzmatu. To ubogaca utwór i on sam staje się bardziej intymnym. Niewiele mogę napisać po wysłuchaniu audiobooka, poza tym, że odcisnął on wielkie znamię w mojej głowie. Do zrozumienia tej opowieści jest potrzebna wielka wrażliwość emocjonalna. Historia sióstr rozłożyła mnie na łopatki. Wkrótce sięgnę po kolejny tom w formie audiobooka, w interpretacji Sylwii Nowiczewskiej. Polecam.

czwartek, 3 sierpnia 2017

M. C. Beaton - "Agatha Raisin i krwawe źródło"

  Kolejny tom z audiobookiem za mną i póki co mam dosyć. Robię przerwę od Agaty. Zaczęła mnie nużyć powtarzalność. Agatha zbyt często odbiera telefony, jeździ samochodem, lub otwiera drzwi. Zmęczyły mnie te sceny podobne do tych z poprzednich tomów.  Za dużo schematyzmu i powtarzalności w kolejnych tomach. 

 Nie oznacza to jednak, że ten tom nie jest ciekawy. Jak zwykle pojawia się morderstwo, a nawet jest ich więcej, a zabójca okazuje się... No właśnie. Tutaj spotkała mnie wielka niespodzianka dotycząca mordercy, a sceny finałowe z udziałem pastorowej napisane są naprawdę ciekawie. Ja jednak czuję przesyt herbatkami, chociaż uwielbiam angielskie klimaty.
 Z pewnością wrócę do tej serii, ale muszę odpocząć. Tomy są do siebie zbyt podobne. To jest wielki minus, szczególnie odczuwalny przy audiobookach.

Guillaume Musso - "Dziewczyna z Brooklynu"

 Życie Raphaëla wydaje się być spełnione. Dziecko, narzeczona, z którą wkrótce połączy go małżeństwo, wielka kariera pisarza kryminałów. Czego trzeba więcej? Wystarczy jeden dzień, jedna godzina, aby się przekonać jak niewiele wiemy o ukochanej osobie, z która dzielmy życie. Narzeczona nagle przestaje odbierać telefony, jej telefon milczy,  a jej nie ma. W sercu pisarza pojawia się coraz większy strach, a wraz z nim napięcie. Prosi o pomoc swojego przyjaciela, emerytowanego przyjaciela policji. Ten bez chwili zawahania zgadza się mu pomóc. Kolejne odkrycia wprowadzają zamęt w życiu człowieka, który wierzył w prawdomówność Anny. Kim naprawdę jest Anna? Dlaczego nie chciała mówić o swojej przeszłości? Kolejne odkrycia doprowadzając do nowych tropów. Historia nabiera rozpędu....

 Musso napisał niesamowicie wciągającą historię, opierającą się na mieszaniu gatunków. Jak zwykle jest ciekawie i nie można doczepić się żadnego  wątku. Historia na wysokim poziomie. Wątek więzienia dzieci czy też tożsamości również jest dopracowany. Doskonałym wybiegiem jest oddanie głosu poszczególnym postaciom i opowiedzenie tego, coś się wydarzyło z ich perspektywy. 

 Musso jest w doskonałej formie literackiej. Po raz kolejny udowadnia, że nie trzeba wymyślać skomplikowanej fabuły, aby zaintrygować czytelnika i nie pozwolić mu odłożyć lektury na półkę. Dla mnie Musso jest synonimem wielkiej klasy literackiej. Nie potrzebuję wybitnie trudnej książki, ale takiej, przy której odpoczywam i nabieram siły. "Dziewczyna z Brooklynu" dała mi wiele ekscytacji, a samą książkę przeczytałem w  kilka godzin. Polecam serdecznie.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

niedziela, 30 lipca 2017

J P Dalaney - "Lokatorka"

  Kiedy czytałem już ostatnie strony, dowiedziałem się, że autor pisał "Lokatorkę" aż dziesięć lat. Trochę mnie to zdziwiło, gdyż kiedy zaczynał, nie było pewnych technologii z książki powszechnie używanych, lub dopiero były w fazach raczkowania. Przed samą lekturą przeczytałem pobieżnie opinie i byłem przekonany, że sięgam po lekturę, która zamąci mój spokój i nie pozwoli mi na jej odłożenie na dłuższy czas. 

 Przyznaję, że fabuła trochę mnie zaskoczyła. Tajemniczy architekt i dom, do którego dostępu strzegą zabezpieczenia i który nafaszerowany jest elektroniką. Dom idealny i pożądany dla wielu. Dom, do którego wstęp mają niezwykle dobierane osoby. Każdego aplikującego czeka stos testów dotyczących wielu dziedzin, w tym również ze życia osobistego. Kandydaci muszą nawet wysyłać swoje zdjęcia, podpisywać szeregi dokumentów, co akurat jest naturalne, ale do tego sterylnego domu mogą wejść tylko osoby, które zaakceptują wiele dziwactw. 
  O zamieszkanie stara się również Emma, kobieta, która padła ofiarą napadu na poprzednie mieszkanie. Poszukuje czegoś taniego i zarazem bezpiecznego, a przy tym bez nadmiaru niepotrzebnych dźwięków. 

 Ku ich zdziwieniu przechodzą przez kolejne progi i otrzymują zgodę na zamieszkanie w tym luksusowym miejscu. Poznają właściciela - tajemniczego, przystojnego architekta. Nowy dom staje się wybawieniem i zarazem przekleństwem.  W związku Emmy i Simona przestaje się układać. Kiedy Emma dowiaduje się nowych faktów dotyczących przeszłości lokatorów, zaczyna poszukiwania prawdy na własną rękę. Te nie są jednak takie, jakby chciała je odkrywać. Kim jest tajemniczy właściciel Edward Monkford i dlaczego tak bardzo pragnie się do niej zbliżać, pokonując kolejne bariery?

 Nie czytałem "Pięćdziesięciu twarzy Graya", ale jakoś nasuwały mi się pewne podobieństwa. Uboga dziewczyna i piękniś który nie cofnie się przed niczym, aby otrzymać to, czego pragnie. Do tego sceny sexu, często wyuzdanego.

 "Lokatorka" zaskoczyła mnie pozytywnie, jeżeli chodzi o budowę napięcia. Autor przeplata powieść przeszłością i teraźniejszością, co zdecydowanie podwyższa rangę opowieści. To opowieść o obsesji, namiętności i zaburzeniach natury psychicznej. Książka zdecydowanie warta uwagi.

piątek, 28 lipca 2017

Damien Boyd - "W linii prostej"


Kiedy wytrawny wspinacz górski ginie, spadając z wysokości kilkudziesięciu metrów, a nic nie wskazuje na motyw zabójstwa, sprawę można zamknąć. Tylko czy właśnie tak jest? Czy runięcie w obecności wielu osób było czystym przypadkiem.  Komisarz Nixon ma osobisty interes w rozwiązaniu tej zagadki. Znał denata i wiedział o jego wielkim doświadczeniu. Nadeszła okazja do oddania dawno zaciągnięty długu. Nick Dixon nie należy do ludzi, dających sobie dmuchać w kaszę. Jego spostrzegawczość i dociekliwość doprowadza do zaskakujących wniosków. Okazuje się, że policja również nie przyłożyła się należycie do przebiegu śledztwa. 

 Przesłuchania wyłaniają zaskakujące fakty z życia Jake Faytera, który jak się okazuje był dilerem narkotyków i złodziejem ptasich jaj sokołów wędrownych. Ktoś jednak nadal zabija. Krąg podejrzanych się zatacza, a sceny finałowe są efektowne. 

 "W linii prostej" otwiera serię książek traktujących o rozwiązywaniu zagadek komisarza Nicka Dixona. 
Tom pierwszy nie należy do najobszerniejszych objętościowo, ale mimo wszystko akcja jest ciekawa i fabuła jest interesująca. Podoba mi się główna postać komisarza, który jest człowiekiem spoza układów. Autor wykreował ciekawe postacie, a sama historia jest oryginalna. Nie słyszałem o złodziejach...jajek ptasich. Polecam.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Lisa Scottoline - Czekam na ciebie"

Moja ulubiona autorka jak zwykle nie zawiodła mnie w swojej opowieści. Książka wybrana w czytniku przez przypadek, sugerowałem się nazwiskiem. Tym razem poznajemy małżeństwo, które nie może mieć dzieci i decyduje się skorzystać z banku nasienia.  Każdy dawca przechodzi staranny proces weryfikacji, co pomaga w pozyskiwaniu zdrowego i wartościowego nasienia.Christine i Marcus  decydują się na studenta medycyny.
Jakiś czas potem, kiedy kobieta jest w ciąży, dostrzega w wiadomościach człowieka oskarżonego o morderstwa pielęgniarek, łudząco podobnego do ich dawcy spermy. Niestety, nie potwierdza tego bank spermy, ani żadna inna droga, obwarowane klauzurami bezpieczeństwa. Potwierdzenie lub zaprzeczenie dotyczące osoby staje się ich obsesją. Marcus decyduje się na kroki prawne, ale to zaczyna mieć wpływ na ich małżeństwo.

 Lisa Scottoline napisała powieść niezwykłą, trzymająca w napięciu, emocjonalną i psychologiczną. Jak zwykle u autorki, która nie obawia się trudnych tematów, często tematów tabu, poradziła sobie doskonale. Historia musiała rozegrać się w krótkim okresie, ze względu na rozwijający się płód. Pisarka nie ogranicza się tutaj tylko do jednego wątku, co stawia powieść na wyższym poziomie. Warto sięgnąć nie tylko ze względu na emocje, które wylewają się z utworu, ale także poprzez doskonałe tłumaczenie i warsztat pisarski. Polecam serdecznie.

piątek, 21 lipca 2017

M. C. Beaton - "Agatha Raisin i śmiertelny ślub" - tom V

 Agatha przygotowuje się do ślubu. Oczywiście z Jamesem - uroczym sąsiadem, partnerem w rozwiązywaniu tropów prowadzących do rozwiązywania zagadek kryminalnych. Agatha informuje przyszłego męża, że jej poprzedni mąż nie żyje. Zapił się alkoholem. Tylko czy to jest prawda? Znajduje się ktoś, kto zrobi wiele, aby przekonać się o prawdziwości słów narzeczonej, a to dopiero początek. Piękny dzień, w którym Agatha ma zawrzeć związek małżeński przeradza się w horror. To dopiero początek tej historii, która z pewnością jest jedną z najtragiczniejszych, a zarazem najzabawniejszych w dotychczasowej serii. 

 Agatha nie byłaby sobą, gdyby nie wpakowała się w kolejne problemy. Tym razem dotyczą jej w większym stopniu, niż zazwyczaj. Ja z każdym tomem coraz mocniej związuje się emocjonalnie z Panią Rasin, która nie pozwala sobie dmuchać w kaszę. 

 M. C. Beaton napisała serię historyjek, które nie mają wielkiej wartości literackiej, ale doskonale bawią i można przy przygodach Agathy doskonale wypocząć. A kiedy ma się tak doskonałą interpretację, czyli głos Pauliny Holtz, wtedy radość ze słuchania jest jeszcze większa. Jak dla mnie, typowego angliofila, jest to rewelacja i polecam każdemu, kto ceni dobrą zabawę i angielski humor.

czwartek, 20 lipca 2017

Mario Puzo - "Mroczna arena"

 Dziwny jest świat, chce się rzecz po tej lekturze. Debiutancka powieść autora "Ojca chrzestnego" zabiera nas w czasy powojenne. Walter Mosca wraca po wojnie do Stanów Zjednoczonych, do rodziców i do narzeczonej. Coś jednak zmieniło jego myślenie i punkt odniesienia. Czuje się tutaj obco i tak odnosi się do najbliższych. Ci szybko mają go dosyć i jego lekceważenia. Wydaje im się, że  z wojny wrócił zupełnie inny człowiek. Młody żołnierz wkrótce wraca do Niemiec, gdzie usiłuje odnaleźć swoją kochankę i ułożyć sobie z nią życie.

 " Mroczna arena" jego gorzka historia o niszczycielskiej sile wojny, która zabija piękne wartości w tych, którzy walczyli o niepodległość. Czy ze śmiercią i cierpieniem można się oswoić? 

 Ta książka jest niezwykła ze względu na przesłanie. Pisarzy pokazuje brutalność i analizuje zachowanie człowieka, którego niezbyt interesują inni. Myśli o sobie i o swoich potrzebach, a każde zrealizowanie kolejnego kroku kończy się niezadowoleniem. Poszukiwanie sensu życia i miłości spotyka się  z murami, które wydaja się nie do przeskoczenia. 

 Ta książka opowiada o samotności i ciągłym poszukiwaniu. Pewne jednostki z natury są skazane na samodestrukcję. Po lekturze zastanawiałem się nad losem ludzi, którzy przeżyli koszmar drugiej wojny światowej. Jak żyli ze swoimi lękami i piętnami, bez niepewności co do kolejnego dnia. 

 "Mroczna arena" charakteryzuje się głębią psychologiczną, pokrytą jękami oryginalności i prawdziwości. Lektura nie jest łatwa, ale jak dla mnie niezwykle potrzebna i wręcz pożądana. Pokazuje człowieka bez maski. Polecam. 


 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 



środa, 19 lipca 2017

Sztuka powieści. Antologia wywiadów II z „The Paris Review”. Wywiady z pisarkami.

 Trudno jest ocenić ten tom jednoznacznie. Może dlatego, że tutaj widzę kobiety punkt widzenia w kierunku życia, pisania czy sztuki. Mam wrażenie, jakby kobiety patrzyły na te same fakty inaczej. Być może jest to inna strona, a może chodzi o inny rodzaj percepcji obserwacji? Tego nie wiem. Ale po lekturze doceniam kunszt wydania jak i potrzebę zbierania takich wywiadów. Mądrych, pełnych ciekawych myśli i wyczerpujących odpowiedzi. 

 Kobiety opowiadają z dźwiękiem i finezją o swoim warsztacie pisarskim, przyzwyczajeniach, czy tez o tym co jest dla nich ważne. Ciekawą sprawą wydaje się być konfrontacja ich dzieł z tym co mówią w wywiadach. Z wywiadów wyłaniają się kobiety niezwykłe, mające wiele do opowiedzenia i nie ukrywające się za swoimi utworami. Są odważne, skromne, czasami przebojowe. Każda z nich ma coś ciekawego do opowiedzenia, a czytelnik widzi, że za laureatka Pokojowej Nagrody Nobla chowa się postać z krwi i kości, sypiąca dowcipami, czy też mająca wielki dystans do siebie. 

 Tego typu książki są potrzebne.  Są jasnymi przesłaniami ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i celebrują życie. Drugi tom jest niezwykły, nie ustępuje pierwszemu. To piękne, urzekające historie mogące być inspiracją dla innych w tworzeniu własnych opowieści. Nie zapominajmy, że nasze życie jest sztuką i tylko od nas zależy, co w nim stworzymy. Serdecznie polecam.

sobota, 15 lipca 2017

Remigiusz Mróz - " Czarna Madonna"

 Nie ma chyba czytelnika, który nie czytał, albo chociażby nie słyszał o Remigiuszu Mrozie. Z wykształcenia prawnik, z zamiłowania pisarz i biegacz. Chętnie udziela wywiadów. Nie ukrywam, że śledzę wywiady, których udziela i jestem pod coraz większym wrażeniem. Wydaje się być człowiekiem szalenie pragmatycznym i pracowitym.
 Osobiście zrobiłem sobie przerwę od "wysypu" kolejnych tytułów autora, ale kiedy zobaczyłem zapowiedź "Czarnej Madonny", postanowiłem poprosić o egzemplarz recenzyjny. Należę do tych szczęściarzy, którzy przeczytali przed premierą przewidzianą na najbliższe dni.
 Nie ukrawam, że miałem mieszane uczucia, kiedy otrzymałem egzemplarz. Na przedniej okładce zarys obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej - Czarnej Madonny. Dla mnie, podobnie jak dla innych katolików, jest to coś więcej niż łaskami słynący obraz. Wszakże Jasna Góra jest bijącym sercem katolickiej Polski. Bywam tam co roku i zawsze odczuwam wyjątkową moc sacrum i modlitwy pielgrzymów z całego świata.
 Pierwszy rozdział rozpoczyna się dwoma mocnymi słowami: "Szatan istnieje". Dla katolika są one oczywiste, chociaż czasami zapominamy o tym. Narratorem jest Filp Szumski, były ksiądz katolicki, który mieszka z narzeczoną. Otrzymał  pozwolenie na ślub z Agatą, siostrą Kingi, której udzielał ślubu. Cztery lata po zrzuceniu sutanny wydarzyło się coś, co nie miało miejsca się wydarzyć. W przestrzeni powietrznej zaginął samolot, w którym znajdowała się narzeczona Filipa - Agata. Filip nie wie co robić. Kolejne wydarzenia wskazują na to, że nic nie jest w porządku. Wizyta szeptuchy, mówienie w nieznanych sobie językach, brzydkie zapachy itd. To nie może być przypadek. Jako kapłan katolicki (sakramentu nie można unieważnić) wie, z czym ma do czynienia. A to dopiero początek. Seria wydarzeń, które następują w krótkim czasie, zagrażają nie tylko jemu, ale także całemu światu. Filip nie wie, co dzieje się naprawdę, a co jest ułudą. Siostra Agaty wspiera go dzielnie. 
Dzieje się wiele, a Mróz jak zwykle błyszczy  research'em. To bardzo podnosi range opowieści, która według mnie zostanie przetłumaczona na wiele języków, gdyż jest napisana na poziomie Dana Browna. "Czarna Madonna" nie jest horrorem, ale jest historią w której wiele scen budzi grozę, jak chociażby scena egzorcyzmów. 
Podobają mi się przedstawione rozterki byłego księdza, który zaczyna rozumieć co tak naprawdę czuje do swojej narzeczonej. 
"Czarna Madonna" jest książką, która ma elementy fantastyczne, ale nie tylko. Wiele zdarzeń można uznać za wielce prawdopodobne. Osobiście współczuję autorowi. Jako czytelnik odczuwałem wiele emocji,a autor zawsze ma spotęgowane bodźce.
 Wydaje mi się, że ta książka wzbudzi szum na rynku wydawniczym.To nie jest kolejna opowieść o Chyłce i Zordonie, ale zupełnie inna tematyka, którą osobiście uważam za niezwykle ważną i potrzebną. Szatan istnieje. Bez względu, czy w to wierzymy, czy nie.
Polecam czytelnikom o mocnych nerwach.

czwartek, 13 lipca 2017

M. C. Beaton - "Agatha Raisin i zmordowani piechurzy" -Tom IV

 Staję się wielkim fanem serii traktujących o przygodach "pani detektyw". Kolejny odcinek i kolejny ubaw po pachy. Tym razem poznajemy osobę z tytułem, oraz jego lokaja, który jest bezczelnie irytujący, szczególnie w oczach Agathy. Są tajemnice, jest morderstwo i jak zwykle odpowiednie służby są bezradne. Na szczęście powrót Agathy do Cotswold po półrocznej pracy w Londynie. Kobieta coraz bardziej docenia życie na wsi, które na pozór jest sielanką i niewiele się tutaj dzieje. Chyba, że dochodzi do morderstwa. Agatha nadal wzdycha potajemnie do Jamesa Laceya, predysponującego do zostania autorem książek historycznych. 

 Zastanawiałem się, co najbardziej podoba mi się w tej serii. Już odkryłem. Wspaniałe dialogi, a także podział klasowy i jak zwykle niezawodna Paulina Holtz. 

 Agatha walczy ze zwykłymi przeciwnościami jak chociażby nadwaga i pojawiające się znaki czasu na skórze. 
Oczywiście seria to nie jest literatura wybitna, ale w sam raz na wakacyjne lenistwo.  W tej części jak zwykle wiele się dzieje, a nasi bohaterowie nie spoczną, póki nie rozwiążą zagadki kryminalnej. A tym razem zostaje zamordowana Jessica Tartinck będącą organizatorką wycieczek dla piechurów, którzy często, nie wiedząc czemu, niszczyli uprawy właścicieli ziem. 
Agatha ze swoim przyjacielem muszą przeniknąć do organizacji, szukając tropu. Kiedy to się udaje, nagle rozumieją, że są bliżej odkrycia prawdy niż im się wydaje. Zwyczajnie uzależniłem się od serii. Dobrze mi z tym.Polecam.

środa, 12 lipca 2017

Max Bilski - "Sezon na śmierć"


Autor do tej pory był mi zupełnie nieznany, a książka trafiła do mnie przez przypadek. Patrząc na okładkę, poczułem niepokój. Zarys człowieka z siekierą w dłoni, w dalszej perspektywie chatka i las. Na pierwszym planie kawałek odrąbanych kończyn. To powinno być już sygnałem, o czym traktuje książka. 

Autor jednak idzie dalej.  Znikające dzieci, a potem odnajdywane ich kawałki. Szok, przerażenie, zniesmaczenie. Trudno jest ubrać w słowa takie wyjątkowe bestialstwo. A jednak nadal giną kolejne dzieci i nie tylko. W małym miasteczku panuje strach. Kto porywa i morduje? Czy tropy wiodą w odpowiednią stronę? Sprawie przygląda się emerytowany policjant i lokalna dziennikarka. 

 Bilski wodzi czytelnika za nos. Osobiście nie jestem fanem tak brutalnej fabuły, ale napięcie w "Sezonie nie śmierć" nie pozwalało mi na odłożenie lektury.Tutaj wszystko się zazębia. Momentami książka szokuje, ale nie może być inaczej, kiedy czytamy o krzywdzie niewinnych istot.

 Na stronach książki wiele osób zachowuje się podejrzliwie i chociaż autor szybko wskazuje  winowajcę, to jednak w żadnym stopniu nie psuje napięcia. Autor operuje językiem który mógł być używany. Czasami wulgarnym, czasami pięknym, zgodnie z zarysowanymi postaciami. Na plus zasługują sceny takie jak np. powódź i reakcje ludzi na ten żywioł.  Mamy tutaj tajemnicę sprzed lat i wszystko, co jest pożądane  w tym gatunku literackim.
Książka jest kontynuacją thrillera "Zła krew", ale ten to można czytać bez znajomości poprzedniej. Podsumowując jest to doskonale skonstruowany thriller. 

 Max Bliski jest związany z dziennikarstwem. Jest byłym reporterem pracującym dla prasy ogólnokrajowej i lokalnej.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Stefan Darda - "Nowy dom na Wyrębach"


Kiedy sięgam po kontynuacje książek które odniosły sukces na rynku wydawniczym, wtedy zawsze mam wątpliwości czy to dobry wybór. Takie pisanie kojarzy mi się z zupełnie innym odczuciem, wszakże wtedy autor pisze próbując zaspokoić gusta wydawcy i czytelników. 

 Utworami Dardy się zachwyciłem od pierwszej książki, która wpadła  mi w  ręce.  Autor wbił mnie w fotel podczas czytania "Domu na Wyrębach". Miał doskonały pomysł na fabułę i go wykorzystał. Obawiałem się kontynuacji, a raczej jak się okazuje pierwszej części "Nowego domu na Wyrębach". 

 Ja bym tej książki nie okrzyknął  mianem horroru, ale dobrego dreszczowca. Oczywiście czytelnik powinien zaznajomić się z poprzednimi książkami traktującymi o Wyrębach, gdyż ta jest jakby kontynuacją. 
 W tym tomie mamy powrót Huberta Kosmali do miejsca, które w jego pamięci zostawiło wielką traumę. Postanawia  rozliczyć się ze swoimi koszmarami i wspomnieniami. Robi to samotnie, ale  z czasem wchodzi w interakcje z ludźmi mieszkającymi w pobliżu. Cofamy się o ponad 20 lat w malownicze okolice. Henryk Kosmala powoli ulega namowom żony, która chce zwiedzić miejsce - dom - ofiarowane przez nieżyjącego przyjaciela. Sama nie jest świadoma grożącego jej niebezpieczeństwa. 

 Darda pisze w sposób ciekawy, z pewnym odcieniem surowości, co wyróżnia jego prozę i jest jego znakiem firmowym.  Właściwie akcja rozkręca się po morderstwie, a czytelnik zostaje zatrzymany w galopie gdzieś pośrodku. Ta książka to pomieszanie psychologi, elementów obyczajowych, fantazji i wierzeń ludowych. Autor nie ukrywa, że bazuje na tym co sprawiło, że jego nazwisko zajaśniało. Słusznie. 
Liczę , że kolejny tom rozwiąże kilka zagadek i będzie ciekawie i strasznie.  Oby pisarz nie zostawiał nas w zbyt długiej niepewności co do losów rodziny Kosmali. Oczywiście polecam fanom Dardy i odrobiny dreszczyku.

sobota, 8 lipca 2017

Pracza zbiorowa - "Sztuka powieści. Antologia wywiadów I z „The Paris Review”. Wywiady z pisarzami"

 Zawsze byłem ciekaw procesów twórczych znanych ludzi  jak i poznawania ich od drugiej strony. W dużej mierze ta książka zaspokaja moją ciekawość. Rozmowy z kilkunastoma artystami, którzy rzeźbią swoje wizje i przesłania za pomocą słów. To nie są stricte rozmowy o pisaniu, ale o wszystkim, co do tego procesu prowadzi. 

 Tej książki nie należy czytać "na raz", ale należy zatrzymywać się przy każdym wywiadzie, analizować go, a nawet zgłębiać. Tęgie umysły tego świata mają kody, które kierują nas do ich świata i spostrzegania rzeczywistości. To kopalnia ciekawych wywodów, ukrytych pod powierzchnią zdawać by się mogło zwykłych faktów.

 Książka ma swój urok, gdyż pisarze odpowiadają  w okresie ponad pięćdziesięcioletnim, na różnych etapach życia i w różnych miejscach. Patrząc z perspektywy historii autorzy mieli zupełnie inne spojrzenie i przecież nie zawsze były już ogólnie dostępne zdobycze technologiczne takie jak dla przykładu telefon komórkowy. 

  "Sztuka powieści. Antologia wywiadów I z „The Paris Review”. Wywiady z pisarzami" jest książką opowiadającą o fragmentach życia i tworzenia, nie zawsze takim, jak sobie wyobrażamy. Pisanie to ciężka i żmudna praca, wymagająca samodyscypliny i talentu. To tom o literaturze i jej istnieniu w pewnych ramach czasowych. Warto sięgnąć. Nie tylko dla pasjonatów. Polecam.

piątek, 7 lipca 2017

M. C. Beaton - "Agatha Rasin i zakopana ogrodniczka" -tom 3

 Trzeci tom audiobooka za mną. Z każda częscią jest coraz ciekawiej i zabawniej. Agatha Rasin jak zwykle namiesza, a tym razem sprawdza się powiedzenie:"Uważaj o co prosisz, może się spełnić". Autorka wprowadza nowe postacie i nowe rywalizacje. Oczywiście pomysłowość naszej bohaterki doprowadza czytelnika do łez. Agatha jest wyjątkowo żądna wygranej, tym razem w  konkursie na najpiękniejszy ogród. Niestety, podobnie jak w pierwszym tomie nie ma pojęcia o gotowaniu i pieczeniu, tak tutaj ma blade pojęcie o sadzonkach i uprawianiu ogrodu. Ale od czego są odpowiednie sklepy i firmy zajmujące się projektowaniem ogrodów? Pierwsze próby nie są zbyt udane, dlatego Agatha postanawia zrobić coś, co przykuwa uwagę mieszkańców Carsley. 
 Jak zwykle wzdycha do nieodpowiednich typów i marzy o płomiennym romansie. Nie sposób nie polubić tej postaci. Zwariowanej, trochę roztrzepanej kobiety w średnim wieku. W tym tomie zapadłą mi szczególnie dieta owocowa, którą stosowała z przyjacielem. 
 Doskonały przekład literacki i nie gorsza interpretacja Pauliny Holtz.  Idealna lektura na wakacje. Polecam.

czwartek, 6 lipca 2017

M. C. Beaton - "Agatha Raisin i wredny weterynarz" tom 2

 Powoli staję się fanem serii Agathy Rasin, kobiety w średnim wieku, która po przeniesieniu się na wieś doświadcza niesamowitych przygód, czasami zabawnych, czasami refleksyjnych. Jest zabawnie, jest po angielsku. Tak jak lubię. Do tego interpretacja Pauliny Holtz jest wręcz mistrzowska.

 Tytuł wiele zdradza. Tym razem jako pierwszy ginie weterynarz. Oczywiście we wsi znowu panuje poruszenie, a policja jak zwykle nie potrafi znaleźć zabójcy. Kolejne morderstwa nie przynoszą odpowiedzi na pytania, wręcz przeciwne. Mała, lokalna społeczność stara się żyć normalnie, ale nie jest to łatwe. Agata z partnerem nie może patrzeć bezczynnie na opieszałość i bezradność władzy. Zaczynają prowadzić własne śledztwo. Agata jest osobą z zewnątrz i ze swoim świeżym spojrzeniem ma możliwość odkrycia

 M. C. Beaton stworzyła grono niesamowitych postaci, kolorowych, a do tego pięknie namalowała  angielską wioskę z panującymi tam codziennymi zwyczajami. Czytelnik ma ochotę przenieść się na prowincję i wypić herbatkę z przyjaznymi mieszkańcami, oraz uciąć sobie z nimi pogawędkę na błahe tematy. Zdążyłem zaprzyjaźnić się z postaciami i z przyjemnością wysłucham kolejny tom w formie audiobooka. 

 Nie jest to typowy kryminał, ale naprawdę lekka historia z wątkiem kryminalnym. Jak dla mnie to doskonałe antidotum na lepszy humor. W tomie 2 wiele się dzieje, a czas na słuchaniu płynie dziwnie szybko.  Nie byłem fanem audiobooków, ale teraz zmieniam zdanie. Polecam.

środa, 5 lipca 2017

Sara Barnard - "Piękne złamane serca"

Bez zastanowienia zgodziłem się na przeczytanie tej książki. Właściwie w ciemno. Coraz rzadziej czytam blurby i innego rodzaju chwyty marketingowe.  Tym razem książkę można streścić w jednym zdaniu, a raczej nadać jej ogólne znaczenie. To historia trzech nastolatek, których wzajemne oddziaływanie prowadzi do destrukcji. Jak to bywa w życiu, dwie łączy wielka zażyłość, a trzecia jest po środku, ich "równoważnikiem".

 Ta książka bez wątpienia przypadnie do gustu nastolatkom, które czekają na tę jedyną, pierwszą miłość  i wierzą, że wszystko jest takie, jak to widzą. Akcja toczy się szybko,ale sam nie potrafiłem się odnaleźć w tej historii. Pewnie dlatego, że kiedy ma się tyle lat co ja, na świat patrzy się z innej perspektywy. Słodkie rozmowy przyjaciółek i ich dylematy wywoływały we mnie ... no właśnie....Kompletnie nic, oprócz znudzenia. Szukałem czegoś, co mnie chwyci za serce, co mną tąpnie. Na darmo. Pewnie dlatego, że nie jestem docelowym adresatem tej książki.

 Niestety, taka historia mogła się wydarzyć w życiu. Wiele nastolatek z zaniżonym poczuciem własnej wartości przylgnie do każdego, kto wykaże im minimum zainteresowania. Ta historia może być ostrzeżeniem zarówno dla młodzieży, jak i do ich opiekunów. To historia o przemocy fizycznej, psychicznej i ich następstwach.

 Ogólnie książka jest warta przeczytania, jednak powinny po nią sięgnąć osoby w wieku 15 - 17 lat. Starsi czytelnicy mogą się rozczarować, jeżeli poszukują w książce czegoś zaskakującego.

poniedziałek, 3 lipca 2017

Natasza Socha - "Biuro przesyłek niedoręczonych"

 Niektórzy mają farta, pracując w miejscach niedostępnych dla innych. Takim miejscem jest biuro przesyłek niedoręczonych. Trafiają tam listy, przesyłki i paczki , które nie dostają dostarczone odbiorcom. Z różnych przyczyn. Co dalej się z nimi dzieje? 

 Zuzanna otrzymuje pracę w takim nietypowym miejscu. Nie jest to jej wymarzona praca, ale póki co powinna wystarczyć.. Nawet okropna szefowa nie pozwala jej na pokazywanie swojego niezadowolenia. Stara się prace traktować jako coś przejściowego. Otrzymuje własny pokoik do pracy, w którym za zadanie ma segregację listów. Kiedy odkrywa tajemnicę dwojga zakochanych w sobie ludzi, którzy ciągle się szukają, a minęło już wiele lat, postanawia im pomóc. Zna kilka faktów, ale musi poznać resztę. A to nie jest proste. A czasu coraz mniej. Do Wigilii. 

 Mamy tutaj ciekawie nakreślone postacie. Dla mnie szczególnie ciekawym okazał się gderliwy sąsiad Stanisław jak i zwierzę Zuzanny. Ale liczy się miłość dwojga ludzi o rzadkich imionach, którzy od blisko czterdziestu lat poszukują się w umówionym miejscu. Niespodziewana miłość, szybka, która dojrzewała na odległość. Zuzanna postanawia pomóc dwojgu ludziom. 

 Natasza Socha po raz kolejny serwuje ciepłą opowieść o sprawach ciekawych. Uczucie, które trwa od wielu lat, historia małego chłopca przed operacją czekającego na bajkę itd. "Biuro przesyłek niedoręczonych" ma wiele wspólnego z każdym z nas. Ile razy w życiu gubimy swoje uczucia, zapominamy o nich, albo wracamy do nich po latach przeglądając fotografie, czy czytając listy. To piękna opowieść o zwariowanym świecie i przeszłości, która szuka teraźniejszości. Serdecznie polecam.

niedziela, 2 lipca 2017

M. C. Beaton - "Agatha Raisin i ciasto śmierci" -Tom 1

 Przeczytałem, a raczej wysłuchałem. Odkąd jestem abonentem Storytel, czyli od kilku dni, odzyskałem radość słuchania książek. Chciałem zacząć od czegoś lekkiego i przyjemnego. Jako że kocham Anglię i wszystko co jest z nią związane, dlatego mówi wybór padł na pierwszy tom serii kryminałów. 

 Tytułowa Agatha Raisin rezygnuje z prowadzenia firmy w Londynie i przechodzi na zasłużoną emeryturę. Jesień życia postanawia spędzić w wiosce Carsley. Początkowo jest trudno przestawić się z wielkomiejskiego gwaru do ciszy, która brzmi złowrogo. Agatha postanawia wziąć udział w konkursie na najlepsze ciasto. Sama raczej nie ma talentów kulinarnych, dlatego ciasto zakupuje w londyńskiej cukierni. To jest błąd...Początek problemów pani Raisin, która ma przeciw sobie wioskę i sama bierze sprawy w swoje ręce, kiedy Policja umarza postępowanie w sprawie śmierci sędziego, który zostaje zatruty skosztowaniem ciasta nowej mieszkanki. 

 Zawsze wiele zależy od lektora. Tym razem oprócz ciekawej fabuły mamy profesjonalną lektorkę - Paulinę Holtz. Z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy tomy o następczyni panny Marple. Polecam.

piątek, 30 czerwca 2017

James Patterson, David Ellis - " Kochanka"

 
Od dawna przymierzałem się do zapoznania się z twórczością Pattersona, najbogatszego pisarza na świecie. Swego czasu czytałam o tym, że zatrudnia
ghostwriterów, co napędza jego maszynę finansową i jednocześnie umieszcza go na półce najbardziej znanych i lubianych pisarzy w USA. 

 "Kochanka" jest powieścią, w której cała akcja jest widziana oczami Bena Caspera, właściciela gazety internetowej. To jest strzał w  dziesiątkę. Inna sprawa, że w książce przewija się setki tytułów filmów, które narrator dopasowuje do aktualnej sytuacji. 

Zaczyna się niewinnie. Bez instaluje kamerki w mieszkaniu Diany, która jest mu bliska. Wkrótce potem jest świadkiem obrazu, którego nigdy nie będzie potrafił zapomnieć. Diana wypada z własnego okna, ginąc na miejscu.  To dopiero początek czegoś, co przypomina serię z przygodami Jasona Bourne. 

 W "Kochance" nic nie jest takie jak wydaje się być. To thriller, od którego trudno jest się oderwać. Autorzy zręcznie szachują fabułą, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę wytchnienia. Śmierć kobiety jest początkiem piramidy, która zatacza międzynarodowe kręgi. Pisarze mieli doskonały pomysł na fabułę i wykonali kawał dobrej roboty.
Kto jest kim w tej grze? Bez nie jest pewien swojego bezpieczeństwa.  Musi podjąć grę w ciemno, aby udowodnić, że to on jest prawdziwą ofiarą. 
Dodatkowym plusem są króciutkie rozdziały. Autorzy skupiają się na emocjach głównej postaci, jego obserwacjach, analizach. 
"Kochanka" to dopracowany thriller polityczno -szpiegowski na wysokim poziomie.  Serdecznie polecam.

 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

 

środa, 28 czerwca 2017

Ransom Riggs - "Osobliwy dom pani Peregrine"


Książka przykuwa uwagę już  za sprawą okładki. Lewitująca dziewczynka ubrana  w strój z innej epoki budzi zainteresowanie, a to dopiero początek czegoś niesamowitego. Zacznę od okładki i wykonania. Ogólnie książka jest przygotowana na bardzo wysokim poziomie. Twarda okładka, papier, grafika i mnóstwo zdjęć, które znajdujemy w środku stanowi zamkniętą całość, którą spotyka się rzadko w  innych książkach. Do tego książka jest szyta. Oczywiście to jest zbyt mało, aby ocenić książkę, gdyż  najważniejsza jest fabuła.

 W "Osobliwym domu pani Peregrine" dzieje się wiele, a sam autor daje ogromny popis swojej wyobraźni. Jetem pod wrażeniem. Niestety, tutaj nie mogę wiele pisać, ale wspomnę iż jest to historia chłopca o imieniu Jacob, który nie ma łatwo w życiu. Tak naprawdę jego jedynym przyjacielem i powiernikiem jest dziadek. Dziadek Portman zdradza wnukowi tajemnice, zakrawające o absurd. Śmierć dziadka wywołuje lawinę czynników prowadzących do...

 Książka jest kategoryzowana jako thriller dla młodzieży.  W moim przekonaniu nie jest to właściwa kategoria. Samo czytanie tej książki jest niezwykłą przygodą, pełną niespodzianek i ekscytacji. Jacob doświadcza niezwykłych przygód, spotyka na swojej drodze niezwykłe, osobliwe istoty. 

 Ta książka może być czytana również przez dorosłych. Zapewniam, zabawa przednia. Do tego fotografie.  Często nie wierzyłem w to, co rejestrował mój wzrok. Całość to naprawdę niezwykła podróż w czasie i miejscach. Ta historia wzbudza emocje. Z pewnością  kiedyś sięgnę po adaptację filmową.

piątek, 23 czerwca 2017

Weronika Gogola - "Po trochu"

 Zaintrygowała mnie okładka, która przypomniała mi o wycinankach, jakie były w domu mojej babci. Podobne wzory widywałem w sklepach Cepelii wiele lat później. Niezwykle proste, a zarazem przykuwające wzrok. Okładka "Po trochu" wygląda swojsko. Mamy tutaj postacie i rzeczy występujące w książce. Białe tło jest idealne. 

 Sama książka była dla mnie powrotem do dzieciństwa. Autorka porusza tutaj wiele tematów, dotyczących  rodziny, wzrastania, asymilacji i wsi.  Gogola pisze o śmierci bliskich, o swojej dużej rodzinie i o innych, na pozór mało ważnych faktach z życia, ale jakże szalenie interesujących i formujących nas, jako ludzi. 

 W "Po trochu" jest dużo szczerości i prawdziwości. Miałem wrażenie, jakbym dotykał tego co czytam. To było namacalne i niezwykle realistyczne. Zresztą "akcję" osadziła w dobrze mi znanych terenach Tarnowa i okoli. Autorka wspaniale dobrała narrację. Opowieść jest lekka, a sama dziewczynka opowiada w dwunastu godzinach, czyli dwunastu rozdziałach o tym, co ją spotyka. Jej opowieść jest barwna i ciekawa. Uderzyła mnie szczerość i prawdziwość przekazu, a przy tym niezwykła szczerość w opowieści. Gogola utworzyła pomost pomiędzy tym co było, a tym co jest teraz.

 W trakcie lektury trudno mi było uwierzyć, że tak młoda kobieta tak doskonale pisze o historii, niekoniecznie tej bardzo odległej, ale pamiętając o wielu niuansach, które mnie z wiekiem gdzieś umykają. Ta książka jest dla mnie osobiście spacerem po meandrach zakurzonych wspomnień.

 "Po trochu" to kawał dobrej literatury dla czytelników, poszukujących czegoś świeżego w słowie pisanym. Debiut autorki pozwala mi myśleć o niej jako o nowej gwieździe na rynku literackim. Warto się zapoznać. Siła tej książki tkwi w prostocie narracji. Autorka (na szczęście) nie wysilała się z wymyślaniem fabuły. Wszystko jest tutaj znajome, a sama książka jest niczym dobre ciasto. Jem i nadal czuję niedosyt, chociaż smakuje wyśmienicie. 

 Z niecierpliwością czekam na kolejne utwory Weroniki Gogoli, nazywanej Janicką Zbójnicką. Autorka ma niezwykle rzadki dar wyłuskiwania z szarego życia tego, co dla innych jest mało istotne. Gogola  swoim debiutem czyni zamieszanie, pokazując że piękno i siła tkwi w prostocie. Serdecznie polecam!!!

środa, 21 czerwca 2017

Gail Honeyman - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"

 Po tej lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, kiedy w końcu zmądrzeję i zrozumiem, że rekomendacja ulubionych pisarzy nie zawsze idzie w parze z moimi oczekiwaniami. Tak było i tym razem. 

  Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, ale tylko według autorki. Kobieta, która nienawidzi swojej pracy, w każdy piątek  kupuje butelkę wódki, aby weekend był łatwiejszy do przetrzymania. Ma prawie trzydzieści lat, pracuje w firmie na najniższym stanowisku i ma raczej marne szans na awans. Prawie niezauważana przez innych, czuje się dobrze ze swoimi kompleksami, które są dla niej furtka do porównywania się z innymi. Eleanor robi wszystko według schematów, a mury, które buduje wokoło siebie, nie pozwalają na bliższe kontakty z innymi. Jest przesadnie oszczędna i zwyczajnie skąpa. Praktycznie nie ma rodziny, poza matką, z którą cotygodniowe kontakty telefoniczne są zwyczajnie wyczerpujące. 

 A jednak pojawia się ktoś, na pozór zupełnie z innego świata, dla kogo podejmuje próby wyjścia ze swojej skorupy. Zaczyna od zewnętrznej metamorfozy,

 "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" to gorzka opowieść o kobiecie, która pasuje do wielu innych, niestety, nie z kart książki. W tej książce przeraziła mnie prawdziwość i celność autorki w diagnozie współczesnego świata. Ta książka daje do myślenia, ale jak dla mnie nie jest to dzieło wybitne, któremu warto poświęcić więcej uwagi, niż jest to konieczne. Problemy izolacji, alkoholizmu i pijaństwa, czy też skrzywionej osobowości porusza wielu autorów. 

 Czy Eleanor zdobędzie swojego "księcia"? Plus za emocje, plus za mieszanie gatunków. Jak dla mnie na podstawie takiej historii mógł powstać utwór o wiele dojrzalszy. Być może jest to sprawa tłumaczenia na język polski. Nie wiem...Nie sprawdzałem. Tak czy inaczej, warto zapoznać się z losami młodej kobiety. Być może płeć piękna inaczej podejdzie do tej historii. Mnie tutaj zwyczajnie czegoś brakowało.

wtorek, 20 czerwca 2017

Anna Sakowicz - "To się da!"

Drugi tom trylogii przynosi kolejne perypetie postaci znanych z tomu pierwszego. Jolanta walczy o powrót do zdrowia dla Szpilki, dziewczyny z Hospicjum, chorującej na nowotwór krwi. Robi wiele, aby znalazł się dawca szpiku. Niestety, nie jest lekko. Joanna otrzymuje smsy, które wyprowadzającą z równowagi. Tajemniczy nadawca wysyła groźby karalne itd. Ale to nie wszystko. Zbliżają się urodziny ciotki i Joanna wraz z córką Lusią postanawiają odszukać dawną miłość ciotki. Nie jest to łatwe.
Autorka ma lekkość pióra i jej opowieścią czyta się z przyjemnością. Do tego spora dawka humoru często w opisywaniu sprawa niełatwych jest na plus. Oczywiście nadal mamy wątek miłosny, nadal akcja się rozwija i autorka zostawia sobie furtkę do tomu trzeciego. Jest to lektura przyjemna, chociaż czasami dłużą się opisy i akcja nie zawsze jest zbyt wartka. Jednak całość wypada zdecydowanie na plus. Polecam

sobota, 17 czerwca 2017

Remigiusz Grzela -"Bądź moim Bogiem"

 Grzela napisał opowieść na pozór prostą, a jednocześnie naładowaną wielkimi emocjami. Historia ludzi, zawieszonych w czasoprzestrzeni, którzy czasami niewiele mówią, ale liczy się ich obecność. Również ważne są postacie nieobecne ciałem, o których się mówi, którzy zostawili po sobie jakieś ślady, głownie w kulturze. 

 Grzela popełnił utwór, który ma niezwykle głębokie wartości,a  przy tym zawiera uniwersalne przesłanie. Jego obserwacje i analiza ludzkich losów doprowadza czytelnika do przemyśleń i obserwacji, jakie mogą zmienić wiele w istocie postrzegania człowieka. Autor miesza czasy, wracając do trudnego okresu Polski będącego  w ustroju komunistycznym. Śledztwo, które przeprowadza dziennikarz poszerza jego horyzonty myślowe, ale także granice.

 "Bądź moim Bogiem" jest książką dla czytelników wymagających, poszukujących czegoś więcej, niż prostej opowieści, o której zapomina się po odłożeniu jej na półkę. Grzela prowokuje do myślenia, zaprasza do gry. Historia Borysa, Eriki i innych są opowieścią o smaku gorzkiej czekolady. Nie każdy ja lubi, ale jest zdrowa. 

 Wydaje mi się, że nie jest to książka dla każdego. Nie każdy będzie potrafił odczytać jej sens i przesłanie. "Bądź moim Bogiem" jest lekturą niezwykłą i według mnie zdecydowanie dla  wrażliwców i sentymentalistów. Z pewnością warto ją przeczytać. Każdy czytelnik znajdzie tam odbicie cząstki siebie. Polecam.

piątek, 16 czerwca 2017

Anna Sakowicz - "Złodziejka marzeń"

 Ta książka otwiera tzw. trylogię kociewską, a także moją przygodę z prozą autorki. Sama historia jest prosta, co akurat jest na plus. Pisarka nie buduje miliona wątków pobocznych, nie wprowadza kolejnego miliona nowych postaci, co w niektórych książkach jest wielką pomyłką. 

 Poznajemy Joannę, nauczycielkę, która marzy o napisaniu książki. Decyduje się na roczny urlop w szkole, w której pracuje, po czym wmanewrowana przez własną matkę pod pretekstem opieki nad chorą ciotką. Sam urlop jest poczyniony ze względów zdrowotnych, ale czy to wystarczy. Tak więc nauczycielka ląduje z rezolutną córeczką w Starogardzie Gdańskim. Tutaj poznaje kilka osób, które nieźle namieszają w życiu kobiety. Sama zresztą nie pozostanie bez winy. 

 Anna Sakowicz napisała ciepłą historię o sprawach ważnych, ale wszystko podane w sposób lekko strawny, zakropione sporą dawką humoru.  Poruszane wątki są życiowe, a ich przeniesienie na karty książki z pewnością może pomóc wielu osobom. 

 Autorka wprawiała mnie w zadumę, abym po chwili parskał śmiechem. "Złodziejka marzeń" to połączenie polskiego "Ja wam pokażę" autorstwa Katarzyny Grocholi z amerykańskim "Dziennikiem  Bridget Jones" Helen Fielding. Lektura lekka i przyjemna. Polecam.

środa, 14 czerwca 2017

Katerina Diamond - "Belfer"

 Kiedy sięgam po debiut, to zawsze mam mieszane uczucia. Połączenie czegoś niewiadomego, przed czymś zegnę kolana, albo zwyczajnie przerwę w trakcie lektury. 

 "Belfer" jest lekturą niezwykle mroczną, ale zarazem napisaną w sposób ciekawy. Autorka miała ciekawy pomysł, ale tutaj jest o wiele więcej. Czytelnik zostaje zgrabnie skonstruowaną historię, która do końca jest tajemnicą. Tutaj jednak jest coś dodatkowego, co podwyższa wartość książki. Tematyka. Nie jest tajemnicą i wielkim odkryciem fakt, że dobro i zło powraca do nas. 

 Diamond  pokazuje nam ludzi, którzy uwikłani w przeszłości w zło, żyją z piętnem strachu. Jednak każdy z oprawców wie, że kiedyś dosięgnie go karząca ręka sprawiedliwości. I tak jest tym razem. Jako pierwszy ginie dyrektor szkoły dla chłopców. Sam jest przekonany, że nikt nie wie o jego skłonnościach, a jego dowody są bezpieczne w internecie. Kiedy otrzymuje tajemniczą przesyłkę, rozumie, że nadchodzi jego koniec. Pytanie tylko, ile zostaje mu czasu i czy będzie w stanie sam wymierzyć sobie karę. 

 "Belfer" jest opowieścią niezwykłą jak na debiut literacki. Dojrzała, do tego mamy doskonały przekład. jestem pewien, że tłumacz przekazał intencje autorki. To nie jest zwykły kryminał, jakich jest wiele.  "Belfer" wychodzi poza pastisz, a autorka nadaje swojemu utworowi powiew świeżości. Tutaj wszystko jest takie, jak być powinno. Na wysokim poziomie, przemyślane i dopracowane. Serdecznie polecam.

Zapowiedź o młodych, pięknych i...gniewnych.




Te wakacje przyniosą wspaniałą powieść, która na długo zapada w pamięć – już 5 lipca premiera „Pięknych złamanych serc” Sary Barnard

O tej książce można było usłyszeć między innymi dzięki klubowi czytelniczemu Zoe Sugg, czyli Zoelli. Sara Barnard odniosła prawdziwy sukces w Wielkiej Brytanii, co nie dziwi po lekturze jej debiutanckiej powieści o prawdziwej, głębokiej przyjaźni między nastolatkami; przyjaźni naznaczonej bólem, która może przetrwać największe zawieruchy.

„Caddie ma tak wiele ze mnie; jest lustrem wielu moich codziennych reakcji…” – Zoella

„Piękne złamane serca” to przejmująca opowieść o Caddie, Rosie i Suzanne – bohaterkach tak różnych, że właśnie to je do siebie zbliża. Suzanne wkracza w życie dwóch pozostałych dziewcząt dość niespodziewanie – i niemal od razu okazuje się, że ta piękna dziewczyna o smutnych oczach skrywa jakąś tajemnicę. Przeszłość Suzanne stopniowo wychodzi na jaw, teraźniejszość zaczyna wymykać się spod kontroli. Caddy, dotąd spokojna uczennica prywatnej szkoły, zaczyna dostrzegać, że problemy mogą być bardzo ekscytujące. Jednak budowanie przyjaźni i próby zaleczenia starych ran okazują się dużo bardziej bolesne, niż spodziewa się którakolwiek z dziewczyn.
Sara Barnard w swojej książce pragnie pokazać, że wszyscy mamy możliwość stania się światłem lub ciemnością w życiu tych, których kochamy – a w prawdziwej przyjaźni zaś zawsze występują obie te skrajności.
„Piękne złamane serca” to powieść oryginalna i bardzo świeża na rynku literatury młodzieżowej. Dotyka ważnych i trudnych tematów w niezwykły sposób – każdy czytelnik znajdzie w bohaterkach odrobinę siebie. A jak mówi autorka: „W samym sercu tej książki tkwi przyjaźń. Jest to opowieść miłosna bez romansu, ponieważ głębokiego uczucia między nastoletnimi dziewczętami nie da się z niczym porównać”.

Matthew J. Kirby - " Powiększ Assassin’s Creed: Ostatni potomkowie. Grobowiec chana"

  Zacznę od okładki . Jest wyjątkowo nieudana i jak dla mnie grafik niezbyt postarał się o coś, co będzie przyciągało wzrok. Okładka prz...