piątek, 20 października 2017

Dan Brown - "Początek"


Każda książka Browna to wielkie wydarzenie na każdym kontynencie, przypominające mi do pewnego stopnia fenomen autorki Harrego Pottera. Różnica jest niezbyt duża. Brown nie przenosi swoich postaci i wydarzeń do świata fantastyki, ale w miejsca ogólnie znane i często pożądane jako atrakcje turystyczne. Przy lekturze "Początku" zastanawiałem się, co jest w tej książce takiego, że urzeka miliony czytelników na całym świecie. Nie czytałem wywiadów z pisarzem, nie wiem, w jaki sposób przygotowuje się do pisania kolejnych książek, ale nie można mu zarzucić braku przygotowania. Wręcz przeciwnie. Brown przeprowadza doskonały research. Jego znakiem rozpoznawczym są niezwykłe intrygi, często oparte wokoło kościoła. W "Początku" autor idzie w kierunku udowodnienia braku Boga przez jednego z głównych postaci,Edmonda Kirscha, będącego człowiekiem niebywale bogatym i inteligentnym. 

 Jak zwykle jest dużo akcji, pościgów, a także skomplikowane zagadki,a  wszystkiemu przewodzi znany już profesor Robert Langdon.  Nie wiem, czy jest to najlepsza książka autora. Moim zdaniem niestety nie. Być może brakowało mi cofania się w czasach i poszukiwania tam rozwiązywanych zagadek, a może po prostu wszystko, a właściwie większość jest ultranowoczesna? 
 W "Początku" brakło mi tajemniczości, sacrum. Autor pisze ciekawie, poprawnie, ale  w tym tomie zwyczajnie brakuje mi czegoś, co jest znakiem rozpoznawczym autora. Niestety, jak zwykle dałem się porwać reklamie, nazwisku i marketingowi. W ogólnej ocenie książka nie jest zła, warta przeczytania, ale nie porwała mnie, nie czułem grama ekscytacji, towarzyszącego mi w czasie lektury innych tomów. Skąd pochodzimy? Dokąd zmierzamy? Czy Brown udziela nam odpowiedzi na te odwieczne pytania? W czasie lektury miałem wrażenie, że wpadł w pułapkę własnego tekstu, mnożąc kolejne wątki, z których czasami nie potrafił się wyplątać. 

 "Początek" nie jest książką, do której będę powracał, jak czynię to z poprzednimi utworami Browna. Na koniec próbowałem wyobrazić sobie ekranizację "Początku", która z pewnością kiedyś nastąpi. Jakoś tego nie potrafiłem zobaczyć i osobiście na film raczej się nie wybiorę. 


czwartek, 19 października 2017

Dean Koontz - "Pieczara gromów"


 Autora cenię za jego warsztat literacki, ale po raz pierwszy spotykam się z tak słabym utworem, wychodzącym spod jego pióra. Historia rozpoczyna się ciekawie. Susan budzi się ze śpiączki. Zostaje poinformowana o wypadku, któremu uległa. Sama niewiele pamięta ze swojej przeszłości. Może poza zbrodnią, która wydarzyła się wiele lat wcześniej, a w której śmierć poniósł jej chłopak. Z przerażeniem odkrywa, że w szpitalu są prześladowcy z tamtego okresu. Nie wiadomo co jest rzeczywistością, a co snem? Czy może komuś zaufać? Czy wszyscy sprzysięgli się przeciw niej? 


Połowa książki mnie wynudziła, druga połowa zaintrygowała. Wiele tekstu zostało rozwleczone w nieskończoność, zbyt długie opisy i opieszałość autora w niektórych scenach sprawiła, że miałem ochotę odłożyć utwór, ale dotrwałem do końca. Niestety, powieść jest nierówna. Całość ratują finałowe sceny. Ogólnie jest groza, jest ciekawie, ale jest tam zbyt mało tego, co znam z innych książek Koontza. Z pewnością nie jest to szczyt możliwości pisarza. Ale muszę przyznać, że w ogólnym rozrachunku pomysł na historię jest ciekawy i godzien przeczytania. 

Marcin Wójcik - "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu"

Po książkę sięgnąłem, kiedy przeczytałem, że KK po tej lekturze powinien stanąć do dialogu w sprawie wartości celibatu wśród duchownych. Byłem ciekaw, co tym razem Gazeta Wyborcza opublikuje, aby zaatakować katolickie duchowieństwo. Czytałem i przecierałem oczy ze zdumienia, nie wierząc, że można posunąć się do tego typu zachowań. Większość "opowiadań" to wywiady z duchownymi, którzy bez problemu opowiadają o swoich doświadczeniach seksualnych. Mamy tutaj również historie z "drugiej ręki", a wszystko ma na celu pokazanie tego środowiska jako patologicznego i nie radzącego sobie ze swoją seksualnością. 

 Nie wiem, jaki był cele napisania tej "książki". Po niektórych tekstach miałem odruchy wymiotne. Z pewnością wielu uwierzy w to co pisze autor. Dla przykładu relacjonuje jedno ze spotkań z duchownym w kawiarni. Ten bez skrępowania opowiada o swoim homoseksualizmie. Naprawdę kler ochoczo garnie się do tego typu zachowań? Autor wyrwał ich z ulicy, czy dał ogłoszenie w gazecie celem pozyskania informatorów? Nie uwierzyłem nawet  jedno słowo w tym tekście, którego celem jest oczernienie Kościoła, zresztą nie tylko katolickiego. Szkoda czasu, szkoda pieniędzy. Ja na szczęście kupiłem egzemplarz ebooka  w promocji. Zdecydowanie NIE POLECAM!!!

piątek, 13 października 2017

Ałbena Grabowska - "Ostatnia chowa klucz"


Ałbena Grabowska tym razem zmienia front, idą w kierunku mrocznego kryminału z doskonałymi wątkami psychologicznymi, co potwierdza moją tezę, że jest pisarką, która poradzi sobie z każdym tematem i nie powiela schematów z innych książek, co niestety często zdarza się "topowym" pisarkom.
 Pewnie nieszybko dowiedziałbym się o tej lekturze, gdyby nie przesyłka niespodzianka, a w niej książka od Wydawnictwa Zwierciadło. 
Znowu powtórzę to, co pisałem jakiś czas temu. Niewiele osób w naszym kraju potrafi pisać tak jak Ałbena. Przykładem jest chociażby saga "Stulecie Winnych". Lekarka i pisarka doskonale czuje się w każdym gruncie i na szczęście nie pisze cukierkowato, ale pozwala uwierzyć czytelnikowi w treść utworu.

 "Ostatnia chowa klucz" jest historia opowiedzianą przez nastolatkę. Cztery nastolatki spotykają się na poddaszu, jedna przechodzi inicjację i zostaje przyjęta do "tajemnej" grupy, ale to popołudnie zmienia ich życie, które z biegiem czasu staje się koszmarem. Zaczyna się od zniknięcia jednej z nich, co z czasem okazuje się być porwaniem. Z czasem jest coraz gorzej. Strach zaczyna oplatać małomiasteczkowe środowisko, a w sposób szczególny dziewczyny, które nie chcą i chyba już nie potrafią o tym rozmawiać. 
Brawo za tragizm, brawo za oddanie emocji nastolatek. Wszystko jest na najwyższym poziomie.  Bez wątpienia napisanie takiej książki wymaga nie tylko wrażliwości, ale również wielkiej odporności psychicznej. Autorka porusza tutaj wiele ciekawych wątków, a smaczku dodaje koperta na ostatnich stronach, którą czytelnik może otworzyć i dowiedzieć się, kto za tym stoi. 

 Ałbena Grabowska jak zwykle udowodniła mi, że jest królową wśród płci pięknej w pogrążaniu czytelnika w niebycie na wiele godzin. Jednego jestem pewien - napisanie takiej książki nie wyjdzie każdemu. Autorka zdała ten egzamin celująco. Dla mnie warstwa psychologiczna, jakże ważna w tego typu książkach, jest niezwykle trafna. Pisarka przechodzi przez fazy strachu, wyparcia, żałoby itd. Wszystko idealnie wplątane  w treść. Wspaniała książka. Jak zwykle chylę czoła i proszę o więcej. Polecam serdecznie!!!

czwartek, 12 października 2017

Agnieszka Czachor - "Świerszcze wybielone na kość"

 Agnieszka Czachor wydała zbiór opowiadań, składających się z dziewięciu historii, których wspólnym elementem jest realizm magiczny. Autorka udowadnia w swoich tekstach, że to co nas otacza, codzienne sytuacje mają w sobie coś niesamowitego i otwiera dla czytelnika wrota wyobraźni. 
Z opowiadaniami jest zawsze problem, gdyż często nie mają wystarczającego przekazu w swojej treści. Nie w tej książce, Autorka doskonale wie, co chce powiedzieć i czyni to językiem subtelnym , pięknym i melodyjnym. 

 Historie oparte na różnych okresach życia ludzi, a wszystko zamknięte w niesamowitych opowiadaniach. Agnieszka Czachor potrafi opowiadać i czyni to z lekkością, pięknie dobierając słowa i tworząc wątki, zapadające głęboko w pamięć. Sztuką jest napisać na kilku stronach historię, która daje do myślenia, a jednocześnie bogatą w treść. W tej książce wszystko jest wyważone, a całość tworzy atmosferę tajemniczości zaklętej w na pozór zwykłych sytuacjach. Szczególny plus za wykreowane postacie, które są niezwyczajne. 

 "Świerszcze wybielone na kość" - niezwykły, poetycki tytuł książki, która zabrała mnie w niezwykłe krainy. Agnieszka Czachor bez wątpienia posiada walory literacki, które powinny i z pewnością będą zauważone w czołowych wydawnictwach. Zbiór opowiadań rożni się od innych nie tylko tematyką, ale również słowami. Jako czytelnik miałem wrażenie, że czytam coś wzniosłego,a  to za przyczyną doskonale dobranego słownictwa. 

Podsumowując jest to książka "z duszą", klimatyczna, ciekawie napisana i poruszająca na pozór zwykłych spraw. Ale czasy i krainy Agnieszki Czachor zwykłymi nazwać nie można. Serdecznie zapraszam do lektury.

środa, 11 października 2017

Nowa książka Reginy Brett

Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół.
Najnowsza, wyczekiwana książka Reginy Brett już 25 października w księgarniach.


Już dzisiaj posłuchaj lekcji z najnowszej książki Reginy
https://youtu.be/tP2axzKyMng


Gdy pięć lat temu w polskich księgarniach pojawiła się niepozorna niebieska książka z pomarańczowym spadochroniarzem na okładce i intrygującym tytułem „Bóg nigdy nie mruga”, nikt nie spodziewał się, że stanie się ona jednym z największych bestsellerów ostatnich lat na polskim rynku.
Nikomu wówczas jeszcze nieznana amerykańska pisarka i dziennikarka Regina Brett swoimi ciepłymi, autentycznymi i mądrymi lekcjami trafiła do serc Polek i Polaków i napełniła je optymizmem.
Do tej pory w Polsce ukazały się trzy książki Reginy Brett, a ich łączny nakład przekroczył już pół miliona egzemplarzy.
W tym roku, po trzech latach po ostatnim tytule, Regina Brett powraca do Polski z nową książką. „Kochaj” – bo taki jest jej tytuł – to bardzo osobista, wyjątkowa książka Reginy. Autorka dedykuje ją „wszystkim zranionym, wszystkim, którzy kochają zranionych osoby oraz tym, którzy są nieświadomi własnych ran” – więc tak naprawdę nam wszystkim. Chce, aby każdy po przeczytaniu tej książki pokochał siebie, swoje życie i otaczających cię ludzi.
Podobnie jak w wypadku wydanej w roku 2014 roku książki „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę”,  polska premiera książkę „Kochaj” znów ubiegła premierę światową. To wyjątkowa sytuacja, kiedy przekład ukazuje się wcześniej niż oryginał, i świadczy ona o tym, jak bardzo popularna, lubiana i ceniona jest Regina Brett w naszym kraju.
Z okazji premiery książki „Kochaj” Regina Brett odwiedzi w listopadzie Polskę i spotka się z czytelnikami w kilku miastach. To nie koniec niespodzianek: wydawnictwo Insignis przygotowuje właśnie audiobooki ze wszystkich tytułów Reginy Brett, które już niebawem trafią do sprzedaży.
Zamów:  http://www.empik.com/kochaj-brett-regina,p1162259707,ksiazka-p





wtorek, 10 października 2017

Alan Bradley - "Zatrute ciasteczko"

Niezbyt chętnie sięgam po literaturę młodzieżową, gdyż problemy zawarte w treści książek są często zbyt infantylne, gdyż okres dojrzewania mam dawno za sobą. A jednak czasami przyjmuję propozycję i ryzykuję. Tym razem ryzyko się opłaciło. Pierwszy tom przygód Flawi De Luce opowiada o morderstwie. Okdkrycia dokonuje ekscentryczna nastolatka,Flawia na przydomowej grządce z ogórkami. Sama jest miłośniczką chemii i...trucizn. Potrafi spędzać długie godziny w laboratorium, pracując nad truciznami i innymi mieszankami. 
Odkrycie trupa wywołuje lawinę zdarzeń, w centrum których są tajemnice filatelistyczne. Flawia stara się odkryć tajemnicę morderstwa, co sprowadza na nią niebezpieczeństwo. 
Narratorką jest tytułowa postać, a sama opowieść jest zajmująca. Wielki ukłon w stronę tłumacza, za melodyjność języka i ciekawy przekład.  

 Alan Bradley stworzył opowieść, która przypomina mi książki Zafona. Nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale w trakcie czytania czułem podobny styl. Dodatkowy plus za umiejscowienie akcji - Małą wioska Bishop's Lancey. 

 To kryminał nie tylko dla młodzieży. Dorosły czytelnik nie będzie się nudził w trakcie tej lektury. Autor miał ciekawy pomysł na fabułę i wydaje mi się, że sprostał zadaniu. Główna postać jest niezwykła, przyciąga uwagę i czytelnik nie ma problemu z akceptacją młodej dziewczyny występującej w roli domorosłego detektywa. Dziewczynę cechuje odwaga i bystry umysł, oraz trzeźwość w myśleniu. Doskonała lektura na jesienne wieczory. Polecam!!!

poniedziałek, 9 października 2017

Eryk Ostrowski - "Tajemnice wichrowych wzgórz. Prawdziwa historia Branwella i Charlotte"

 Eryk Ostrowski jest mi znany z innych, rzetelnych opracowań dotyczących życia rodziny Bronte. Jest wielkim znawcą okresu i rodziny, a co najważniejsze - potrafi w sposób wierny i niezwykle interesujący przekazać wiedzę połączoną z mało znanymi faktami z życia rodziny Brontë. Historia tych osób sama w sobie niesie wiele niespodzianek, połączonych z tajemnicami, przez co czyta się jak zwykle wyśmienicie. 

 W tym obszernym dziele Eryk Ostrowski skupia się na relacjach sióstr z ich bratem, Branwellem. Badania autora i jego teorie rzucają nowe światło na relacje rodzinne, które jak się okazuje, do najłatwiejszych nie należały. Autor podejmuje badania, dokonuje analiz, wyciąga wnioski, które są zaskakujące. Wszystko poparte fragmentami utworów i nie tylko. Hipotezy autora zmieniają spojrzenie na to światowe arcydzieło "Wichrowe wzgórza". 
Ertk Ostrowski dokonuje swoistej i głębokiej analizy, a co za tym idzie czytelnik staje przed nowymi faktami, które zmieniają spojrzenie i wiedzę znane z poprzednich biografii innych autorów. 

 O tej książce można pisać wiele, ale przecież nic nie zastąpi tej lektury,będącej opracowaniem jakże trudnych relacji rodzeństwa. Sam czytałem ją stosunkowo długo, gdyż tego typu lektury nie mogą być czytane pobieżnie. Domagają się pewnej analizy od czytelnika, własnych przemyśleń, tudzież czasami może nawet i notatek. 

"Tajemnice wichrowych wzgórz. Prawdziwa historia Branwella i Charlotte" to o wiele więcej, niż rzetelny dokument. Książka nie tylko dla fanów i miłośników sióstr  Charlotte i ich brata. Jestem pod wrażeniem pracy autora i jego dążeniu do poznania prawdy. Jak zwykle pełen profesjonalizm, czego niestety nie mogę powiedzieć o wydawcy PWN. Tak obszerna książka powinna mieć twardą okładkę. Szczególnie przy takiej cenie. Podsumowując treść jest warta każdej wydanej złotówki. Eryk Ostrowski po raz kolejny udowadnia wielką wiedzę w temacie. Serdecznie polecam. 

niedziela, 8 października 2017

Agnieszka Krakowiak - Kondracka - "Zostań do rana"


Ta książka ma wielki potencjał, jeżeli chodzi o język i jest zdecydowanie skierowana dla miłośników zwierząt. Taką postacią jest główna postać - Baśka, kobieta, która po zdradzie męża Andrzeja przygarnia zwierzęta, a jej "gospodarstwo" składa się głownie z psów. Oczywiście nie jest to główny wątek tej opowieści, ale jakże ważny i urokliwie pokazany. 

Autorka pokazuje, jak ważny jest brak wydawania osądów i jednocześnie jak szybko wprowadzamy je w czyn. Niezwykła opowieść o ludziach, zwierzętach, asymilacji i próbach przekonania do siebie nie tylko psa. Czy człowiek "z przeszłością", może namącić w życiu kobiety, dla której niedane małżeństwo jest zamkniętym rozdziałem pod tytułem FACECI"? Czy weterynarz Krzysztof ma wielkie szanse w zagoszczeniu na dłużej w jej życiu. To historia dla tych, którzy mają serce i kierują się sercem, również myśląc o "braciach mniejszych". 

"Zostań do rana" to niezwykle urzekająca historia, napisana pięknym językiem, ale napisana z humorem i dystansem. Książkę przeczytałem w kilka godzin, nie potrafiłem oderwać się od perypetii Barbary i jej świata. Są tutaj zawarte ważne prawdy życiowe, o których czasami powinniśmy sobie przypominać i doskonale, że znajdują się pisarze, potrafiący je przekazać w taki właśnie sposób. Serdecznie polecam.

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Dostępna w księgarniach od 26 października 2017 roku.

czwartek, 5 października 2017

Aga Lesiewicz - "Zaślepienie"

Kilka razy sprawdzałem okładkę. Tę książkę napisała rodaczka. Trudno mi było w to uwierzyć. Dlaczego? "Zaślepienie" jest utworem na niezwykle wysokim poziomie, do tego gatunkiem, który uwielbiam - thriller psychologiczny. 

 Aga Lesiewicz napisała utwór, który może być doskonałym przewodnikiem dla predysponujących do bycia pisarzami. Jej historia hipnotyzuje, elektryzuje, a język jest niezwykły  i pomysł na książkę jest świeży. Autorka udowadnia, że nie trzeba pisać wzniosłych ksiąg, aby zainteresować czytelnika treścią.
Kim jesteśmy, kiedy ktoś obserwuje nasze życie, przesyła nam odsłony z przeszłości,  z intymnych momentów, upublicznia je, gra z nami w niebezpieczną zabawę. Lesiewicz pokazuje, że nie żyjemy w bezpiecznym świecie zarówno tym realnym, jak i w cyberświecie. Ktoś obserwuje główną bohaterkę Kristin Ryder. Ktoś zna jej przeszłość, mało tego, przesuwa granice do teraźniejszości, doprowadzając ją do obłędu.  Dzieje się wiele, ale kobieta już nie wie, co jest prawdą, a co jest fikcją. Jej świat kurczy się, a wszystko co się dzieje, nawet najzwyklejsze, może być początkiem czegoś zaplanowanego.

"Zaślepienie" jest niezwykłą opowieścią o zwykłej kobiecie i jej najbliższych. Pierwsza "Odsłona" zmienia jej życie i burzy dotychczasowy względny spokój. A lepiej nie będzie. Kristin wie, że musi wiele się nauczyć, aby dotrzeć do prawdy, która jest zaskakująca i niebezpieczna.

 Lesiewicz bez wątpienia ma charyzmę do tworzenia niezwykłych opowieści. "Zaślepienie" jest opowieścią na światowym poziomie. Jest w tek książce coś, co mnie uzależniło od niej. Bez wątpienia jednym z czynników jest język, jego melodyjność i sama fabuła, w którą można uwierzyć. Obowiązkowa lektura dla fanów gatunku. Polecam.

poniedziałek, 2 października 2017

Nicolas Sparks - "We dwoje"

 Uroczyście ogłaszam, że Sparks jest moim królem literatury obyczajowej. Jego najnowsza powieść zwyczajnie mnie powaliła, a w trakcie zakończenia ryczałem niczym bóbr. udowodnił mi, że nie potrzeba pisać o rzeczach wzniosłych i wyszukanych, aby czytelnikowi krwawiło serce. 

 Sparks opowiada z perspektywy ojca i męża, co jest dla mnie niezwykłe. Russell Green jest przykładnym ojcem i mężem. Robi wszystko, aby zadowolić swoje księżniczki, ale nie zawsze jest tak, jak być powinno. W końcu sytuacje się odwracają i wszystko prowadzi do zmian, które nie zawsze są pożądane. Perypetie młodego mężczyzny, jego oddanie i zaangażowanie w wychowanie córki mogą być przykładem dla każdego ojca i męża. 

 Green ma oparcie w rodzinie, w siostrze i jej partnerce, w rodzicach jak i w dawnej miłości. Ta historia nie kończy się sielankowo, ale samo zakończenie daje do myślenia. Ktoś musi ponieść najwyższą ofiarę, aby ktoś inny mógł obudzić się z letargu. 

 Sparks po raz kolejny porwał mnie dogłębnie, ale tym razem mocniej, niż wcześniej. Ta historia żyje sama w sobie. Podoba mi się postać córeczki, jej ułożenie. Autor doskonale nakreślił rysy psychologiczne, w tym małej dziewczynki, która przecież nie jest niczemu winna i niewiele rozumie z tego, co dzieje się w świecie dorosłych. Ojciec stara się chronić dziecko przed niepotrzebnymi urazami. 

 Tę historie powinna przeczytać każda matka i ojciec, szczególnie ci przeżywający kryzysy w małżeństwach. Na początku wydawała mi się trochę przesłodzona i odrobinę naiwna, ale z kolejnymi rozdziałami zrozumiałem, że świat, jaki Sparks przedstawia, nie jest aż tak nierealny. Piękna książka, po którą warto sięgnąć. Dla mnie najlepsza z tych, które przeczytałem jego autorstwa. Zostanie we mnie na długo. Polecam. 


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 


poniedziałek, 25 września 2017

Jakub Małecki - "Rdza"

 Dzisiaj kilka słów o książce, na którą chyba najbardziej czekałem w 2017 roku. Po poprzednich utworach pisarza nie mogło być inaczej. "Rdza" uwodzi nie tylko klimatyczną okładką, co treścią. A ta jak zwykle jest warta uwagi. 

 Książka traktuje o przyjaźni, o rysie na tej przyjaźni i o tym co następuje po niej. Relacje  z dzieciństwa ulegają przemianie, a wszystko za przyczyną... Tutaj nie mogę zdradzić, ale Jakub Małecki jak zwykle opisał świat toczący się dwutorowo, który jest dziwnym trafem tym, co trafia prosto do duszy czytelnika i tam pozostaje. 

Tośka i jej podróż, jej życie, Szymon i jego życie plus kilka innych osób to niezwykły kalejdoskop nie tylko ludzkich przeżyć, ale silnie oddziaływające historie życiowe. Jak zwykle brakuje mi słów. Małecki pisze magicznie, a dla mnie osobiście jego proza jest niezwykle ważna. Nie wiem, co jest tego powodem. Ludzie, czasy, miejsca? Być może to dobór słów, który nie jest przypadkowy. Autor już tradycyjnie buduje pomosty między czasami, używając języka oszczędnego, szorstkiego, bez zbędnych ozdobników. 
Jakub Małecki nie pisze o niczym mało ważnym, wręcz przeciwnie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co chce przekazać.  
Według mnie "Rdza" jest rozliczeniem ze swoimi demonami, oraz po części  korespondencją międzypokoleniową. Jakub Małecki pokazuje człowieka w sytuacjach, które czasami mogą wydawać nie mało znaczące. Przykładem może być pierwsza scena, w której chłopcy kładą momenty na tory i czekają na nadjeżdżający pociąg.

 Małecki nie potrzebuje pisać opasłych tomów, aby oddać bogactwo swojego dzieła. "Rdza" jest tego przykładem. Tę pozycję trzeba po prostu przeczytać. Literatura na najwyższym poziomie, jak dla mnie murowany kandydat do NIKE 2018.  Genialna książka dla ludzi oczekujących od literatury czegoś więcej niż powielonej historyjki. Serdecznie polecam!!!!

czwartek, 21 września 2017

Marcin Grygier - "Nie mów, że znikną"

 Autor jest mi znany z innej swojej książki, ale po lekturze ostatniej stwierdzam że Grygier rozwinął swój warsztat literacki. To jest na wielki plus. Autor, który nie osiada na laurach, ale pracuje nad sobą jest godny uwagi. Grygier bez wątpienia jest postacią interesującą, a właściwie jego książki. 

"Nie mów, że znikną" jest utworem dopracowanym i ciekawie napisanym. Grygier oprócz napięcia funduje czytelnikowi również odrobinę humoru, co jest na plus. W czasie lektury miałem wrażenie, że pisał tę książkę z lekkością. Losy komisarza Waltera są ciekawe. Podobnie jak w pierwszym tomie. Ta książka jest jakoby kontynuacji serii jak mniemam "Nie patrz w tamtą stronę". 

Fabuła jest ciekawie skonstruowana. Grygier przyzwyczaił mnie do wysokiego poziomu swoich książek.  Autor pobudza emocje i wyobraźnię czytelnika, co jest niezmiernie ważne. 

Wydaje mi się, ze postać komisarza Waltera jest jak najbardziej postacią, którą będą w stanie zrozumieć i polubić tłumy. Komisarz jest człowiekiem ze słabościami, nie żadnym supermanem. Marcin Grygier znowu mnie jednak zaskakuje pomysłem na tę opowieść. Jak zwykle nie będę pisał tutaj o fabule, ale zapewniam, iż autor ma wielką wyobraźnię i potrafi przelać pomysły przelać na papier, doprawić kilkoma kroplami emocji i napięcia. Wystarczy wstrząsnąć i delektować się do woli. Książka nie tylko dla miłośników kryminałów, do których notabene nie zaliczam się. A jednak czasami odkrywam prawdziwe "perełki" wśród naszych rodzimych pisarzy, jak właśnie ta książka. Polecam!!!

środa, 20 września 2017

Joanne Kathleen Rowling - "Harry Potter i kamień filozoficzny"

  Kto nie słyszał o młodym czarodzieju? Pewnie wiele osób, a z pewnością właśnie tylu przyzna się do tego. Pamiętam czas, kiedy nastąpił boom i jakaś dla mnie niezrozumiała moda na książki i wszystko, co było związane z Potterem. Z pewnym niepokojem obserwowałem  w telewizji migawki z miejsc, w których ustawiały się długie kolejki celem zdobycia i przeczytania kolejnych przygód czarodzieja jako jeden, jedna  z pierwszych. 

 Pamiętam zakup pierwszego tomu i wielkie rozczarowanie. Następnie adaptacja filmowa  w kinie. Tam było ciut lepiej, ale nadal nie rozumiałem tego fenomenu.

 Po latach wróciłem do przygód Harrego i znowu nie poczułem tego, co czują dzieci i dorośli. Historia mnie nie porwała, a ja szukałem z dużą nadzieją momentu, który mnie wciągnie. O dziwo znalazłem takie momenty, ale nie były one związane z magią, ale z opiekunami i ich relacjami do młodzieńca.  

 Nie potrafię zrozumieć zachwytów dorosłych. Jednak szanuję każdą opinię. Czasami podejrzewam, że każdy z nas potrzebuje swojego "bohatera literackiego". Wtedy był to Harry Potter. Nawet, gdy nie identyfikujemy się z postacią, kiedy nawet nie lubimy bohaterów, ale idziemy za ciosem. Wszakże lubimy poczuć się inaczej, lepiej. A stawiać kontrargumenty przeciw "milionom" zwyczajnie nie wypada.

 Jestem za stary na takie historyjki? Może jest to związane z moją niechęcią do czytania fantastyki? Tego nie wiem. Tak czy inaczej, dla mnie ta książka nie jest niczym wybitnym, nawet dobrym. Przeczytałem w języku polskim i według mnie autorka ma rozmach w pisaniu, potrafi konstruować postacie, ale w ogólnym rozrachunku wieje infantylizmem. Kolejne podejście pewnie za kilkanaście lat.
 

niedziela, 17 września 2017

Magdalena Witkiewicz - "Ósmy cud świata"

Na książki Magdaleny Witkiewicz czekam zawsze z wielka niecierpliwością. Autorka potrafi przedstawiać historie w sposób, który zostaje w czytelniku. Narracja, opowieść i to "coś", czego nie potrafię nazwać.

 W "ósmym cudzie świata" zabrakło mi pewnego spoiwa, a było zbyt wiele schematyzmu. Jedna kobieta i kilu mężczyzn. Wietnam, tajemniczy mężczyzna, powrót i nagła eksplozja uczucia. Brakło mi tutaj tego , co wprowadzało mnie w stan euforii w innych opowieściach.

 Sama książka jest napisana ciekawie, ale dostrzegam "kalkę"  z innych powieści. Od autorem "topowych" oczekuję o wiele, wiele więcej kreatywności.

 Czym jest "ósmy cud świata"? Opowieścią kobiety w średnim wieku o oczekiwaniu na swojego księcia, jego poszukiwaniach, rozterkach życiowych. Narracja również podobna do tych, które już znam.

 Czy polecam "Ósmy cd świata"? Z pewnością dla większości czytelniczek, czytelników, lektura okaże się być ciekawa. I taka jest. Ja zwyczajnie spodziewałem się czegoś bardziej zaskakującego. Być może wynika to z perspektywy spoglądania mężczyzny?
 Bardzo podoba mi się tekst z wewnętrznego skrzydełka okładki:"Całe życie ryzujemy na ziemi ślady naszych stóp. Cienkie linie życiowych podróży. Wielokrotnie zastanawiałam się, ile razy nasze ślady przecinają się ze śladami tego, z kim później będziemy wspólnie kroczyć przed życie. Ile razy krzyżują się nasze drogi, ile razy mijamy się obojętnie na ulicy, nawet nie wiedząc o swoim istnieniu, zanim nasze ścieżki życia połączą się w tę jedną".

piątek, 15 września 2017

Marlon James - " Księga nocnych kobiet"


 Jako jeden z wybranych dostąpiłem zaszczytu przeczytania tej książki przed oficjalną premierą, która będzie miała miejsce w pierwszej połowie października. Zabiegałem o tę możliwość, gdyż autor "Krótkiej historii siedmiu zabójstw", zdobywca Bookera popełnił dzieło, które mogło okazać się arcydziełem.

 Zastanawiam się, do czego mogę porównać "Księgę nocnych kobiet" i nie mam pomysłu. Historia Lilith przypomina mi historię pierwszych feministek - buntowniczek. Lilith mieszka na Jamajce, na plantacji czciny cukrowej. Jest czarnoskóra. Jej życie nie należy do najlepszych, podobnie jak innych niewolników. Lilith jednak nie uważa się za kogoś zwyczajnego i przejawia to na każdym kroku, stawiając opór, kiedy tylko ma ku temu okazję. Żyje w piekle, ale sama nie robi nic, aby się uwolnić. Wręcz przeciwnie. Kolejne wydarzenia, osoby które spotyka, sprawiają że Lilith ulega w wielu kwestiach. Lilith żyje w świecie pełnym przemocy, bólu. Nie czuje się bezpieczna, chociaż czuwa nad nią tajemnicza stara niewolnica Homer. Zastanawiające jest to, że za każdym razem kiedy Lilith ktoś chce zrobić krzywdę, nagle agresora spotyka coś złego. Przypadek?

 "Księga nocnych kobiet" jest historią napisaną językiem szorstkim, chwilami wulgarnym i wydawałby się narracją nie do przyjęcia. A w czasie lektury dzieje się coś dziwnego. Czytelnik to rozumie i akceptuje. James nie bawi się w grzeczne opisy, a całość kojarzy mi się z ukłonami w  kierunku tego, co większość autorów omija szerokim łukiem. Dialogi przykuwają uwagę, nawet te najbardziej wulgarne, przez to książka staje się być autentyczna i jest w niej coś realnego. James nie boi się słów, jego proza sprawia że pewne wyrazy nabierają nowego światła, nadaje im inne moce. Autor pokazuje bezsilność ludzi, nie potrafiących wytrzymać ze sobą. Niestety, nikt nie daje im wyboru, a ich niewolnictwo okazuje się być nie tylko niewolnictwem w stosunku do osób i miejsca. Są niewolnikami własnych przekonań, uprzedzeń i niechęci do jakiejkolwiek zmiany. 

 Lilith jest mocno wyeksponowanym symbolem  człowieka, który nie potrafi uwolnić się ze swoich okowów. To książka o złym miejscu i ludziach, o miejscu, w którym niewiele dobrego może się wydarzyć. Homer i Lilith są postaciami, które przechodzą z czytelnikiem przez kilkaset stron, doprowadzając go do wielkich emocji. Interakcje czarnych z białymi. Szachownica, na której przegraną może być nawet utrata życia, lub kalectwo. A wszystko toczy się bez sprawiedliwych zasad.

 Tej książki nie można przegapić, nie można nie przeczytać.  James jest dla mnie literackim mistrzem prozy, który nie obawia się łamać tematów tabu i przesuwania granic.

sobota, 9 września 2017

Nicolas Sparks -" Dla ciebie wszystko"

 Nicolas Sparks jest moim ulubionym pisarzem obyczajowym. tematem przewodnim zawsze jest miłość, ale opisuje jej wszystkie kolory i odcienie. "Dla ciebie wszystko" jest opowieścią o dwojgu ludziach, których połączyła miłość, rozłączył los, a do spotkania doszło po latach, kiedy umiera ich wspólny przyjaciel. Dawson i Amanda mają swoje życia, ona rodzinę i dzieci, on wiedzie żywot samotnika. Kiedy dochodzi do niespodziewanego spotkania, odżywają wspomnienia sprzed lat. Amanda usiłuje bronić się przed uczuciem, ale nie jest to takie proste. Sama ma dorosłe dzieci i męża alkoholika. Więc wydaje się, że wszystko zakończy się szczęśliwie. A jednak Sparks zaskakuje.

 "Dla ciebie wszystko" nie jest typową powieścią, przy której czytelnik odpoczywa. Ostatnie rozdziały są pełne emocji. Amanda okazuje się być odpowiedzialną matką i żoną. A Dawson...no cóż...porachunki z przeszłości trzeba w końcu wyrównać.

 U Sparksa jak zwykle jest tajemniczo, wspaniale się czyta, są emocje, czasami pojawiają się łzy. Sparks nie zostawia otwartej furtki, nie pozwala czytelnikowi na uśmiech na twarzy. Życie za życie.

"Dla ciebie wszystko" to historia o wielkiej miłości i prawdzie, która nadchodzi po latach. Autor pokazuje czytelnikowi świat będący wielkim zakłamaniem. Udawanie szczęścia, zakłamanie, ukrywania choroby alkoholowej męża przed światem. Sparka znowu błyszczy, pisząc przejmująca historię, od której długo nie będę mógł się uwolnić. Ale jestem do tego przyzwyczajony, kiedy czytam jego książki. Wszakże to mistrz. Teraz z przyjemnością obejrzę film na podstawie książki.

środa, 6 września 2017

Janusz Mika - "24 na dobę"

 Wielką sztuką jest napisanie zbioru dobrych opowiadań, a "24 na dobę" bez wątpienia należy do książek, na które należy zwrócić uwagę. Dwadzieścia cztery opowiadania, zupełnie różne, a jednak jest wspólny mianownik - CZŁOWIEK. Autor pokazuje człowieka  w krótkich chwilach jego życia, które zmieniają wiele w spostrzeganiu świata,w  jego codzienności czy też w dalszym życiu. Co jest wyjątkowego w tej książce? Postacie są niezwykłe, chociaż wydają się być pospolite, ale w utworach są niezwykłe. Nie sposób przejść obok nich obojętnie. Czasami przytłaczają, czasami irytują lub zwyczajnie czytelnik czuje litość w stosunku do danej jednostki.

 Mika opisuje mikroświat V dzielnicy Krakowa - Krowodrzy. Z wielką estymą przedstawia znane sobie miejsca. Swoisty mikroświat w makro-świecie. Historie są zamknięte w krótkich zdaniach. Nie ma tutaj nadęctwa, ale dostrzegamy wielki kunszt literacki i celne obserwacje ludzi.  Sam autor z wykształcenia jest dziennikarzem, publicystą i prozaikiem. Prezes Fundacji Promocji "Urwany Film", oraz zdobywca nagród literackich. Polecam.

poniedziałek, 4 września 2017

Carolina De Robertis - "Bogowie tanga"

 
Pluje sobie w twarz...Książka od dawna na mojej półce, a dopiero teraz po nią sięgnąłem. A mam taki skarb. "Bogowie tanga" jest książką w moim mniemaniu na wskroś doskonałą. Tutaj nie dostrzegam żadnej rysy na tym szkle. 

Historia opowiada o życiu Ledy, siedemnastoletniej Włoszki, która płynie do Buenos Aires celem poznania przysposobionego wcześniej męża Dantego.  Na miejscu okazuje się, ze Dante nie żyje. Sama zamieszkuje z grupą hałaśliwych mężczyzn, a jej największym skarbem są skrzypce. Leda trafia do miejsca, które jest piekłem. Domy publiczne na każdym rogu, śmierć czai się wszędzie. Dziewczyna nie chce wracać do Włoch. Ścina włosy, przebiera się za mężczyznę, przyjmując imię Dante.
Jej zewnętrzna przemiana niesie za sobą kolejne,w  tym seksualną.  Młody i nieśmiały chłopiec, za jakiego jest uważana, poczyna sobie coraz lepiej i śmielej, przekraczając kolejne rewiry piekła i odkrywając zakazane strefy. 

 "Bogowie tanga" dla wielu mogą okazać się książką skandaliczną, pełną  wyuzdanego seksu i ocenią ją negatywnie. Ja odbieram ten obraz jako opowieść o kobiecie, która walczy ze sobą, tango i muzyka stają się jej sprzymierzeńcami i w końcu zdobywa kolejne szczyty. 
Leda to kobieta wyalienowana, zdaje sobie sprawę, że jej tajemnica nie może wyjść na jaw, inaczej może zostać surowo ukarana, a może nawet zginąć. Czytelnik widzi dylematy moralne dziewczyny, która coraz mocniej wchodzi w "skórę" Dantego. Nie potrafi uwolnić się od swojego wizerunku, wierzy w niego.

 W tej historii są również polskie akcenty. Ujęła mnie postać "wróbelka".  O "Bogach tanga" można pisać na wiele sposobów. Dla mnie jest to literatura genialna. Przepadłem w Argentynie w 1913 roku. Autorka nie szczędzi nam obrazów, które są prawdziwe i za to ją cenię. Dla mnie "Bogowie tanga" jest literaturą, z którą powinien zmierzyć się każdy. To opowieść o heroizmie, samotności, zdobywaniu własnych szczytów wbrew wszystkim. Z przyjemnością sięgnę po kolejne powieści autorki, wydane w języku polskim "Perłę", oraz "Niewidoczna górę". Piękne sceny, wspaniałe tłumaczenie, żywy język. Polecam serdecznie.

niedziela, 3 września 2017

Zapowiedzi wydawnicze



Postapokalipsa napisana przez uznanego reżysera – „Młody świat” już 27 września w Polsce

Chris Weitz to nominowany do Oscara reżyser takich filmów jak „Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu”,  „Lepsze życie”, „Był sobie chłopiec”, „Złoty kompas” oraz „American Pie”, a także współautor scenariusza filmu „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”. Już 27 września polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać go od innej strony – do księgarń trafi bowiem jego pierwsza powieść „Młody świat”, otwierająca pełnokrwistą postapokaliptyczną trylogię.
„Młody świat” to opowieść o losach nastolatków w chylącym się ku ostatecznemu upadkowi Nowym Jorku. Nastolatków – bo tylko o oni przeżyli tajemniczą epidemię, która zdziesiątkowała populację naszej planety. Niemożliwe? Otóż jak najbardziej! Chris Weitz konsultował swój pomysł z naukowcami i lekarzami, którzy potwierdzili, że pewne hormony, których największa produkcja w organizmie przypada właśnie na okres dojrzewania, a potem gwałtownie spada, mogą być inhibitorami działania specyficznych drobnoustrojów, a więc zapewniają odporność na konkretne choroby.
Epidemia takiej właśnie choroby wybuchła na całym świecie – czytelnicy powieści dowiedzą się podczas lektury, jak i dlaczego do tego doszło – a jej ofiarami stali się wyłącznie dorośli i dzieci. Ale dni nastolatków też są policzone – poziom blokujących infekcję hormonów po okresie dojrzewania przecież spadnie! Tak więc każdy nastolatek ma już podpisany wyrok śmierci – tyle że z pewnym odroczeniem. Pozbawieni dorosłych – przeciw którym zawsze się buntowali, ale przecież to dorośli utrzymywali całą konieczną do cywilizowanego życia infrastrukturę – nastolatki w postapokaliptycznym chaosie walczą o jak najlepsze przeżycie pozostałych im dni; jednak świadomość tego, że niedługo również i im przyjdzie umrzeć, demotywuje i bezpowrotnie grzebie wszelkie normy etyczne i moralne, wypaczając system wartości i prowadząc do mrożących krew w żyłach patologii.
W takich właśnie okolicznościach poznajemy dwójkę narratorów „Młodego świata”: Jeffersona i Donnę. Jefferson to mimowolny przywódca plemienia zamieszkującego okolice Placu Waszyngtona, a Donna – niezwykle przedsiębiorcza i twardo stąpająca po ziemi dziewczyna z dystansem do siebie i świata – to obiekt jego skrywanej miłości. Gdy jeden z ich współplemieńców wpada na trop lekarstwa, które pozwoli im się wymknąć nieuchronnej śmierci, pięcioro nastolatków wyrusza na ryzykowną ekspedycję. W drodze do celu będą musieli pokonać terytoria opanowane przez gangi, fanatyków i bojówki; ich wędrówkę będą znaczyły wymiany ognia, ucieczki, cierpienie i śmierć. Czy młodym bohaterom uda się ocalić wymierającą populację? Jakie mroczne zakamarki ludzkiej psychiki odkryją podczas tej ryzykownej eskapady?
„Młody świat” to pełnokrwista postapokalipsa – mocna, przemawiająca do wyobraźni i bardzo autentyczna. Chris Weitz, mimo że adresuje książkę do młodego czytelnika, nie stosuje taryfy ulgowej i nie wybiela na siłę świata, w którym przemoc, zło i śmierć to nieodłączny element codzienności. „Młody świat” to jednocześnie poruszająca opowieść o miłości rodzącej się niejako na progu śmierci – a także zdradzie i przebaczeniu. Prowadzona z dwóch perspektyw narracja (Donna i Jefferson) jeszcze bardziej dynamizuje akcję, której rozwój i zaskakujące zwroty kojarzą się z najlepszymi filmami sensacyjnymi i thrillerami. I tak ma być, bowiem Chris Weitz pisał „Młody świat” z myślą o jego późniejszej ekranizacji – na którą niecierpliwie czekamy!







Aga Lesiewicz: thriller „Zaślepienie” – już wkrótce w Polsce
Już 27 września do polskich księgarń trafi nowy kryminał – thriller psychologiczny „Zaślepienie”. Jego autorką jest mieszkająca od 30 lat w Londynie Aga Lesiewicz, prezenterka radiowa, lektorka, tłumaczka, scenarzystka, producentka i reżyserka telewizyjna. W 2013 roku uraz kolana zmusił ją do rezygnacji z dotychczasowej kariery i zmobilizował do napisania pierwszej powieści: thriller psychologiczny „Rebound” wydany został w Wielkiej Brytanii oraz we Francji. „Zaślepienie” to druga powieść Agi Lesiewicz. Obie książki odniosły duży sukces i zyskały wiele entuzjastycznych recenzji. Teraz „Zaślepienie” debiutuje w Polsce.
Thriller Lesiewicz to opowieść o kilku tygodniach z życia Kirstin Ryder, dobrze zapowiadającej się fotograficzki, mieszkającej w modnym lofcie w londyńskiej dzielnicy Hoxton i pragnącej realizować intrygujące projekty artystyczne. Kiedy wydaje się jej, że jej życie jest właściwym torze i wszystko idzie zgodnie z planem, otrzymuje od anonimowego nadawcy niepokojącego e-maila. Przesłany w nim załącznik wskazuje na to, że nadawca zna doskonale przeszłość Kirstin. Wkrótce nadchodzą kolejne maile, a Kirstn, która czuje się coraz bardziej osaczona, z przerażeniem obserwuje, jak jej życie wymyka się spod kontroli. Przestaje ufać osobom, które zna, i usiłuje ustalić tożsamość anonimowego nadawcy. Czy zdoła to zrobić, zanim będzie za późno?
„Zaślepienie” trzyma w napięciu od pierwszej strony, a w miarę czytania atmosfera zagęszcza się coraz bardziej. Wielkim atutem książki jest miejsce akcji – odtworzony drobiazgowo Londyn, w szczególności hipstersko-artystyczne oblicze miasta. Katarzyna Puzyńska, która przedpremierowo zapoznała się z powieścią Agi Lesiewicz, napisała o „Zaślepieniu”: „Klaustrofobiczna atmosfera grozy narasta w ekspresowym tempie. Tu nie można zaufać nikomu! Nie odłożysz tej porywającej książki aż do ostatniej strony, a dźwięk nowego e-maila już zawsze będzie wywoływał dreszcz niepokoju”. Polecamy!



Dan Brown - "Początek"

Każda książka Browna to wielkie wydarzenie na każdym kontynencie, przypominające mi do pewnego stopnia fenomen autorki Harrego Pottera...