Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Gail Honeyman - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze"

Po tej lekturze zacząłem się poważnie zastanawiać, kiedy w końcu zmądrzeję i zrozumiem, że rekomendacja ulubionych pisarzy nie zawsze idzie w parze z moimi oczekiwaniami. Tak było i tym razem. 
  Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze, ale tylko według autorki. Kobieta, która nienawidzi swojej pracy, w każdy piątek  kupuje butelkę wódki, aby weekend był łatwiejszy do przetrzymania. Ma prawie trzydzieści lat, pracuje w firmie na najniższym stanowisku i ma raczej marne szans na awans. Prawie niezauważana przez innych, czuje się dobrze ze swoimi kompleksami, które są dla niej furtka do porównywania się z innymi. Eleanor robi wszystko według schematów, a mury, które buduje wokoło siebie, nie pozwalają na bliższe kontakty z innymi. Jest przesadnie oszczędna i zwyczajnie skąpa. Praktycznie nie ma rodziny, poza matką, z którą cotygodniowe kontakty telefoniczne są zwyczajnie wyczerpujące. 
 A jednak pojawia się ktoś, na pozór zupełnie z innego świata, dla kogo podejmuje próby wyjścia ze swojej…

Anna Sakowicz - "To się da!"

Drugi tom trylogii przynosi kolejne perypetie postaci znanych z tomu pierwszego. Jolanta walczy o powrót do zdrowia dla Szpilki, dziewczyny z Hospicjum, chorującej na nowotwór krwi. Robi wiele, aby znalazł się dawca szpiku. Niestety, nie jest lekko. Joanna otrzymuje smsy, które wyprowadzającą z równowagi. Tajemniczy nadawca wysyła groźby karalne itd. Ale to nie wszystko. Zbliżają się urodziny ciotki i Joanna wraz z córką Lusią postanawiają odszukać dawną miłość ciotki. Nie jest to łatwe.
Autorka ma lekkość pióra i jej opowieścią czyta się z przyjemnością. Do tego spora dawka humoru często w opisywaniu sprawa niełatwych jest na plus. Oczywiście nadal mamy wątek miłosny, nadal akcja się rozwija i autorka zostawia sobie furtkę do tomu trzeciego. Jest to lektura przyjemna, chociaż czasami dłużą się opisy i akcja nie zawsze jest zbyt wartka. Jednak całość wypada zdecydowanie na plus. Polecam

Remigiusz Grzela -"Bądź moim Bogiem"

Grzela napisał opowieść na pozór prostą, a jednocześnie naładowaną wielkimi emocjami. Historia ludzi, zawieszonych w czasoprzestrzeni, którzy czasami niewiele mówią, ale liczy się ich obecność. Również ważne są postacie nieobecne ciałem, o których się mówi, którzy zostawili po sobie jakieś ślady, głownie w kulturze. 
 Grzela popełnił utwór, który ma niezwykle głębokie wartości,a  przy tym zawiera uniwersalne przesłanie. Jego obserwacje i analiza ludzkich losów doprowadza czytelnika do przemyśleń i obserwacji, jakie mogą zmienić wiele w istocie postrzegania człowieka. Autor miesza czasy, wracając do trudnego okresu Polski będącego  w ustroju komunistycznym. Śledztwo, które przeprowadza dziennikarz poszerza jego horyzonty myślowe, ale także granice.
 "Bądź moim Bogiem" jest książką dla czytelników wymagających, poszukujących czegoś więcej, niż prostej opowieści, o której zapomina się po odłożeniu jej na półkę. Grzela prowokuje do myślenia, zaprasza do gry. Historia Borysa, Eri…

Anna Sakowicz - "Złodziejka marzeń"

Ta książka otwiera tzw. trylogię kociewską, a także moją przygodę z prozą autorki. Sama historia jest prosta, co akurat jest na plus. Pisarka nie buduje miliona wątków pobocznych, nie wprowadza kolejnego miliona nowych postaci, co w niektórych książkach jest wielką pomyłką. 
 Poznajemy Joannę, nauczycielkę, która marzy o napisaniu książki. Decyduje się na roczny urlop w szkole, w której pracuje, po czym wmanewrowana przez własną matkę pod pretekstem opieki nad chorą ciotką. Sam urlop jest poczyniony ze względów zdrowotnych, ale czy to wystarczy. Tak więc nauczycielka ląduje z rezolutną córeczką w Starogardzie Gdańskim. Tutaj poznaje kilka osób, które nieźle namieszają w życiu kobiety. Sama zresztą nie pozostanie bez winy. 
 Anna Sakowicz napisała ciepłą historię o sprawach ważnych, ale wszystko podane w sposób lekko strawny, zakropione sporą dawką humoru.  Poruszane wątki są życiowe, a ich przeniesienie na karty książki z pewnością może pomóc wielu osobom. 
 Autorka wprawiała mnie w zadu…

Katerina Diamond - "Belfer"

Kiedy sięgam po debiut, to zawsze mam mieszane uczucia. Połączenie czegoś niewiadomego, przed czymś zegnę kolana, albo zwyczajnie przerwę w trakcie lektury. 
 "Belfer" jest lekturą niezwykle mroczną, ale zarazem napisaną w sposób ciekawy. Autorka miała ciekawy pomysł, ale tutaj jest o wiele więcej. Czytelnik zostaje zgrabnie skonstruowaną historię, która do końca jest tajemnicą. Tutaj jednak jest coś dodatkowego, co podwyższa wartość książki. Tematyka. Nie jest tajemnicą i wielkim odkryciem fakt, że dobro i zło powraca do nas. 
 Diamond  pokazuje nam ludzi, którzy uwikłani w przeszłości w zło, żyją z piętnem strachu. Jednak każdy z oprawców wie, że kiedyś dosięgnie go karząca ręka sprawiedliwości. I tak jest tym razem. Jako pierwszy ginie dyrektor szkoły dla chłopców. Sam jest przekonany, że nikt nie wie o jego skłonnościach, a jego dowody są bezpieczne w internecie. Kiedy otrzymuje tajemniczą przesyłkę, rozumie, że nadchodzi jego koniec. Pytanie tylko, ile zostaje mu czasu i…

Zapowiedź o młodych, pięknych i...gniewnych.

Umi Sinha - "Miejsce na ziemi"

Pewnie pozycja przeszłaby mi koło nosa, gdyby nie zachwyty nad książką jednej z najlepszych współczesnych pisarek polskich. Dlatego postanowiłem zdobyć książkę i przekonać się, czy naprawdę jest rewelacyjna. 
 Autorka pisze o czasach i miejscu, które rzadko są opisywane we współczesnej literaturze. Historia rozpoczyna się obserwacją  ojca w czasie przyjęcia przez córkę, który chwilę potem otrzymuje od żony prezent i popełnia samobójstwo. To otwiera całą historię jej późniejszego życia. Akcja dzieje się w XIX i XX wieku. Mamy tutaj listy, mamy tutaj dialogi, często mocno okrojone, co pozostawało we mnie niedosyt, mamy wojnę i mamy miłość. Ogólnie jakoś nie poczułem wielkiego zachwytu. Gubiłem się w obcobrzmiących nazwach indyjskich. Nie muszę wiedzieć, jakie słowo oznacza mamę i tatę itd. Zapożyczonych słów bez tłumaczenia jest więcej. A języka hindi nie znam.
 Ogólnie w "Miejscu na ziemi" panuje chaos. Miałem wrażenie, że autorka na pewnym etapie przestała  panować nad tym c…

Droga do marzeń ze "Śpiącym Kopciuszkiem"

W życiu trzeba mieć marzenia i dążyć do ich realizacji. Sam na pewien czas straciłem siły i punkt, do jakiego dążyłem. Dzisiaj odebrałem swoje egzemplarze "Śpiącego Kopciuszka". Dzięki czytelnikom na portalu "Lubimy Czytać" wiem, jakie są słabe punkty mojego warsztatu. Jestem wdzięczny za każdą opinię i każdy komentarz.
  Kiedy otworzyłem jedną z książek, zatraciłem się w fakturze kartki i zapachu farby, wtedy zrozumiałem, że nie mogę tak łatwo się poddać. Na dysku kilka rozpoczętych powieści. Czas do nich powrócić, poprowadzić je za rękę, aż do końca naszej wspólnej drogi.
  Wkrótce konkurs na blogu, a zwycięzca otrzyma papierowy egzemplarz "Śpiącego Kopciuszka". 

Wersję elektroniczną i papierową można zakupić w sieci.

Deborah Levy- "Gorące mleko"

Zacznę od okładki. Widzimy czarną meduzę, a na pierwszym planie paskudne, różowe teksty. Nie wiem, kto projektował grafikę, ale jest to wyjątkowo nieudane zestawienie. Można to tłumaczyć treścią, która również zawiera konflikty na linii  matka - córka, ale tak czy inaczej w moim mniemaniu to okładka paskudna. 
 Dwie kobiety - matka i córka. Obie mają trudne charaktery i nie ma dobrych relacji między nimi. Córeczka - niedoszła doktor antropologii, matka - kobieta cierpiąca fizycznie.  Autorka pokazuje relacje, które ich wyniszczają. Kobiety  zachowują się infantylnie, ale nie do końca wynika to z ich niskiej inteligencji emocjonalnej. 
 Czytając "gorące mleko" zwyczajnie odczuwałem ich ból. Pisarka genialnie pokazała toksyczne relacje, które parzą niczym macki meduzy. Mamy tutaj również lekarza Gomeza, którego nazwanie dziwnym jest zbyt łaskawe. Każda z pokazanych postaci jest przerysowana, pisarka skupia się na najgorszych cechach, jakie są im nieobce. Ich patologiczne zachowa…

Marcin Konefał - "Sekret grzecznego psa. Jak rozwiązać dziesięć najczęstszych problemów w wychowaniu pupila."

Książka napisana przez znawcę i pasjonata. To się odczuwa w tekście. Autor pokazuje metody porozumiewania się z czworonogiem, wskazując szczególnie na jego język ciała. Ekspresja psa znaczy zupełnie coś innego, niż sądzimy, a zrozumienie zachowania pomaga zrozumieć pupila i z pewnością zaoszczędzi opiekunowi wiele stresów.

 Jest jeden minus na początku książki, który mnie osobiście przeszkadzał. Autor podaje przykłady z innych podręczników, negując zawarte tam fragmenty tekstów. Myślę, że nie ma gotowych recept i to czytelnik wybierze metody wychowawcze.

  Książka napisana jest w sposób interesujący, a zarazem prosty. Każdy rozdział dotyczy powszechnego problemu resocjalizacji pieska. Polecam szczególnie początkującym właścicielom zwierzaka. "Sekret grzecznego psa" to doskonały przewodnik na drodze psiego savoir - vivre. Polecam.

Camilla Way - "Obserwując Edie"

Okładka zwraca uwagę, wskazując na coś dziwnego, można by rzecz że coś niepokojącego. Za szybą twarz smutnej kobiety. Nic nie jest wyraźne, nic nie jest oczywiste. Już z okładki wieje smutek.
 "Obserwując Edie" nie należy do książek lekkich i przyjemnych, wręcz przeciwnie. Autorce udało się wywołać we mnie wielki stan napięcia, który doprowadził mnie do wyczerpania. Było to o tyle dziwne, że nie potrafiłem przestać czytać historii, która jest napisana w sposób ciekawy. 
 Narratorka wspomina dawne dzieje, a po chwili przeskakujemy w teraźniejszość. Życie Edie nie jest usłane różami. Nigdy takie nie było. Jej opowieść jest tajemnicą, gdyż do końca nie wiemy, co wydarzyło się lata temu i co podzieliło wówczas najlepsze przyjaciółki.
 Camilla Way napisała utwór będący niezwykle sugestywnym przekazem dotyczącym uzależnienia od drugiego człowieka. Widzimy tutaj kobiety, które nie sa stabilne emocjonalnie. Każda z nich nosi w sobie lęki, które mają swoje początki w dalekiej przeszło…

Wiesław Mysliwski - "Traktat o łuskaniu fasoli"

Czasami każdy z nas poszukuje w literaturze czegoś, co jest pewnego rodzaju nowością. Autor pokazuje nam, że nie trzeba używać patosu w utworze, aby ten chwytał za serce. "Traktat o łuskaniu fasoli" jest spotkaniem dwóch mężczyzn. Sprzedawcy fasoli, oraz jego klienta. Ten pierwszy okazuje się być człowiekiem nader gadatliwym. Snuje swój monolog, opowiadając o swoim życiu i wszystkim, co go spotkało.
 Myśliwski nie częstuje czytelnika lotnymi myślami, ale w mistrzowski sposób przemyca w utworze uniwersalną prawdę o człowieku, który  zawsze pozostaje człowiekiem. Pokazuje człowieka w prawdzie, z jego wadami, zaletami, z jego uczuciami. Podoba mi się szczerość i uczciwość narratora, który mówi do nieznajomego. Swoja opowieścią obejmuje całe życie - kilkadziesiąt lat. 
 "Traktat o łuskaniu fasoli" jest opowieścią, która naprawdę mogła się wydarzyć. Nie znamy intencji autora, nie wiemy, ile jest tutaj z retrospekcji, a ile zwykłą fikcją. Tak czy inaczej widzimy człowieka …

Alistair MacLeod - "Utracony dar słonej krwi"

Kiedy otrzymuję e-maile z Wydawnictwa "Wiatr od morza" z propozycjami, zawsze wiem, że otrzymam książkę na wysokim poziomie merytorycznym, we wspaniałym przekładzie. Wydawnictwo wyławia prawdziwe perły w zalewie tytułów, które często są niczym innym, jak chwytem marketingowym, bez większej wartości. 

Książkę jak zwykle otrzymałem przed ostateczną korektą, wersję dla recenzentów.  Wysoko sobie cenię możliwość czytania tych utworów, a także współpracę z założycielem. Tym razem otrzymałem "Utracony dar słonej krwi". Tytuł książki jest tytulem zaczerpniętym z jednego z opowiadań zawartych w tej pozycji książkowej.
 O czym są historie? Moje pierwsze skojarzenie to opowieści o chwilach, w których wszystko ma się zmienić. Jak można nazwać historię osiemnastolatka, który postanawia opuścić rodzinę, czy też staruszki, którą rodzina chce umieścić w Domu Spokojnej Starości?  Każde opowiadanie jest pełne niesamowitego uroku. Autor dba o detale w opisach, budując niezwykle malowni…

Chrisie Golden - "Assassin’s Creed: Heresy. Herezja"

Kolejny tom z serii Assassin’s Creed za mną. Jest to jedyna seria z powieści fantastycznych, jakie czytam. Przekonało mnie pióro autorki, która ze specyficzną wrażliwością łączy fakty historyczne, mieszając je ze swoimi pomysłami, co daje wspaniałe efekty.
 Tym razem bohaterem jest  Simon Hathaway, świeżo upieczony szef działu badań historycznych Abstergo i członek wewnętrznego sanktuarium zakonu templariuszy. Podejmuje się zadania, które może wydawać się niemożliwe, a jednak... Wciela się w swojego przodka Gabriela Laxarta, towarzysza broni, a także przyjaciela Joanny d’Arc, Zadanie nie jest łatwe do wykonania, podobnie jak cel, który za tym stoi. Musi poznać zwyczaje Assasynów w czasie trwania Wojny Stuletniej. Podróż  w czasie nie jest bezpieczna do końca.  Nad jego bezpieczeństwem w czasie podróży czuwa Victoria Bibeau, zajmująca się monitorowaniem jego funkcji życiowych i spełniająca inne, równie ważne funkcje w tym zadaniu.
 Simon otrzymuje wiedzę, jakiej nie posiadają inni, o…

James Rebanks- "Życie pasterza"

Zielone zdjęcie, będące zarazem okładką przykuwa wzrok i sugeruje pomijając tytuł, o czym traktuje książka.   
 James Rebkans opisuje historię swojego życia, które trwa. Tej historii nie można wziąć w nawias, zamknąć i o niej zwyczajnie zapomnieć. Powodem jest zajęcie autora. Jest hodowcą owiec, a jak przekonujemy się w trakcie lektury, nie jest to zajęcie, które należy do lekkich i do przyjemnych. Ale przecież, kiedy coś kochamy, wtedy nie widzimy i nie odczuwamy trudu, który podejmujemy. 
Autor z rozbrajającą szczerością opowiada o swoim życiu i jego zawirowaniach. Jako chłopiec nie odbiegał od innych, nie miał wielkich autorytetów, brał życie takim jakim jest, bez większych refleksji.  
 "Tam dom twój, gdzie serce twoje" -  ta sentencja jest niezwykle trafna w tym przypadku. Czy można uciec od swojego przeznaczenia, zapomnieć o miejscu, w którym się urodziło i wzrastało, wraz z kolejnymi drzewami i roślinami? Z autopsji wiem, że nie można stać się mieszczuchem, nawet kiedy …

Magdalena Witkiewicz - "Czereśnie zawsze muszą być dwie"

O planach autorki odnośnie powstania tego utworu słyszałem i czytałem długo przed jej napisaniem.Autorka na swoim społecznościowym profilu wspominała o chęci i potrzebie napisania tej książki. Dobrego autora poznaje się po tym, co nosi w sercu i czy potrafi to umiejętnie przekazać. Magdalena Witkiewicz potrafi. To prawdziwa czarodziejka.
 Prawda jest taka, że bałem się rozczarowania. Niektórzy pisarze wpadają w banalność i schematyzm. Nawet Ci najlepsi. Ale nie Magdalena Witkiewicz. Kiedy przeczytałem pierwsze strony, napisałem do autorki SMS-a w rodzaju:"Identyfikuję się ze Zosią". Od kogo z  nas nie wymagano, abyśmy byli najlepszymi uczniami, dziećmi, najlepszymi w uprawianiu sportów.  Rodzice zawsze mają plany względem dzieci, próbują ułożyć za nich plany na przyszłość i ingerują w ich wybory. 
 "Czereśnie zawsze muszą być dwie" to niezwykle ciepła opowieść o tym co w naszym życiu jest ważne, piękne i za czym tęsknimy w głębi naszych serc.   Zosia Krasnopolska otrz…

Howard Phillips Lovecraft - "Zew Cthulhu"

Szczerze mówiąc, książka mnie dogłębnie rozczarowała. Spodziewałem się czegoś zupełnie innego.  Próbowałem zrozumieć fenomen autora, ale jakoś nie potrafię. Jakoś nie do końca przekonują mnie potworki, często odrażające, innym razem zabawne Opowiadania są różne, na szczęście autorowi nie brakło wyobraźni i miał dar przekazywania swoich pomysłów językiem, który dzięki tłumaczeniu przemawia do czytelnika i to chyba ratuję całą książkę. 
 Książkę czytałem długo i z przerwami,a  wcześniej zachęcony recenzjami spodziewałem się czegoś, co mnie  zaintryguje. Jedyne co mogę napisać to nuda. Takie było moje odczucie, oceniając całość. Po uznanym autorze spodziewałem się czegoś wyjątkowego, a na półce czeka na mnie opasły tom jego autorstwa. Nie wiem, czy szybko zabiorę się na niego. Póki co wystarczy mi rozczarowania.

Graham Masterton - "Pogrzebani"

Mastertona czytam od dawna, ale miałem dużą przerwę, kiedy kilka razy zawiódł mnie swoimi tekstami. Tym razem zaryzykowałem w innym wydawnictwie, na dodatek nie jest to horror, ale kolejny, już VI tom historii z nadkomisarzem Katie Maguire, ale dla mnie jako dla czytelnika pierwszy. Nie czytałem poprzednich tomów. Oczywiście każdy tom to osoba historia i zagadka, więc nie trzeba czytać zgodnie z numerami.

  Książkę wybrałem z wielu powodów, ale najważniejszy to taki, że autor snuje opowieść w Cork, a sam miałem okazję zwiedzić to miasto, co jest dla mnie dodatkową atrakcją.

Zaczyna się mocno. W czasie remontu domu na przedmieściu zostają odnalezione zwłoki czteroosobowej rodziny i zwierząt. Ekspertyzy wskazują, iż zamordowani zostali dziewięćdziesiąt lat wstecz. To dopiero początek zagadki i jeden z kilku wątków tej fascynującej historii.

 Całość zamknięta w ponad 460 stronach jest historią pełną napięcia i tego, czego szuka wytrawny czytelnik u doskonałego autora. Muszę przyznać, że …

Joanna Pypłacz - "Mechaniczna ćma"

"Mechaniczna ćma" pozostanie we mnie na długo. Z kilku powodów. Pierwszy to język. Autorka operuje niezwykle pięknym, barwnym językiem, a przy tym nie nadużywa ozdobników. Drugi powód to fabuła. Ta nie jest banalna. Cofamy się na przełom XIX i XX wieku. Poznajemy Celinę - osobę na wskroś niezwykłą, będącą medium w kontaktach ze zmarłymi. Celina nawiązuje współpracę ze znanym okultystą. Pomaga innym, ale nie jest w stanie porać się ze swoją tragiczną przeszłością. Annabella portretuje wyłącznie zmarłych, przywracając swoim klientom nić wiążącą ich z przeszłością. Jej obrazy są niezwykle realistycznie, paradoksalnie postacie wyglądają jakby spali, a przy tym były żywe. Pojawiające się kolejne postacie wprowadzają czytelnika w niezwykle mroczny, ale przy tym realistyczny opis Krakowa i jego mieszkańców. 
 Autorka zachwyciła mnie formą. Jej książka jest dopracowana, a całość niesie ponadczasowy przekaz. Trudno było mi się oderwać od tej lektury, która zachwyciła mnie sceną seans…

Jacek Skowroński, Maria Ulatowska - "Tylko milion"

Przyznaję się bez bicia. Uwielbiam ten duet. Doskonale się uzupełniają, ale ich poprzedniej książki nie przeczytałem, a czym prędzej muszę nadrobić zaległości, gdyż w "Tylko milion" jest mowa o poprzedniej książce "Historia pisana atramentem".
 W tej opowieści spotykamy dwoje partnerów - pisarzy, ale nie tylko. Dzielą również swoje życie. Na pozór jest ono spokojne. Czas kiedy pisarka otrzymuje wiadomość o niespodziewanym spadku jest czymś w rodzaju niedowierzania, potem szczypaniem się, wreszcie przekonuje się, że to nie kiepski żart. Matylda Ulecka ma dokładnie 30 dni na roztrwonienie miliona dolarów. Jest jednak jedno zastrzeżenie. Jeżeli tego nie przehula całej kwoty w 30 dni, to nie otrzyma reszty pokaźnej kwoty. Do tego nie mogą kupować nieruchomości, tudzież dzieł sztuki. Kto jak nie pisarze znajdą rozwiązanie problemu? Pierwsza podroż do Pragi, najdroższe hotele, zakupy itd.  Nie wiedzą o jednym. Wielki Brat patrzy, a wraz z nim miliony internautów.
 Pomysł…

Olga Rudnicka - "Życie na wynos"

Olga Rudnicka tym razem zaserwowała nam opowieść kryminalną, pełną humoru i absurdu. Do tego to, co uwielbiam - komedię pomyłek. Czy można pomylić faceta na randce w ciemno? A jakże. Emilia Przecinek - znana pisarka romansów dla kobiet wychowuje dwójkę latorośli, ale nie tylko. W jednym mieszkaniu mieszkają z nią matka i teściowa. Wydaje się, że gorzej być nie może. Sąsiedzi prawie jej nieznani jednoczą się, kiedy w jednej z piwnic zostaje odnaleziony trup, którego wcześniej wzięto za jednego z pijaków. 
 Jest wesoło, jest ciekawie. Olga Rudnicka ma lekkie pióro, a dialogi jej autorstwa to prawdziwe mistrzostwo. Tym razem również się nie zawiodłem. Na szczęście autorka nie mnoży postaci, co wpływa na dobrą zabawę. Miałem wrażenie, że uczestniczę w sztuce komediowej w jednym a teatrów. Momentów, w których wybuchałem nagłym śmiechem było wiele. Jednak nic nie przebije "Pterodaktyli" - staruszek, których wścibstwo jest doskonale znane sąsiadom. Oczywiście gdy jest trup, wtedy m…

Alubomulle Sumanasara - "Uwolnij sie od gniewu"

Nie będę się zbytnio rozwodził nad tym utworem. Książkę, a raczej zważywszy na jej niezbyt ofitą treść podczytywałem przez jakiś czas. Zakup przypadkowy, za grosze, wraz z innymi książkami. W tamtym czasie poszukiwałem książek dotyczących opanowania gniewu itd. Zaznaczam, że wręcz alergicznie nie cierpię poradników, a ten do takowych należy. Po części. Autor jak się okazuje jest buddyjskim mnichem i w swojej książce oprócz wyświechtanych teorii i oklepanych rad, raczy nas tekstami dotyczących wyzwanej religii.
Zaskoczyło mnie jedno. Po co powstała ta książka, dla kogo? Ludzie żyjący na całym świecie znają to, co jest zawarte w książce z autopsji, czy też z wykładów. Jednym plusem są króciutkie rozdziały. Jeszcze nie zdążyłem się zupełnie zniechęcić, a autor oświecał mnie kolejnymi, kilkoma zdaniami, jakie miały nauczyć mnie radzić sobie z gniewem. Rodzi się we mnie jedno pytanie? Po co i dla kogo? Raczej nie polecam.

W. Bruce Cameron - "Był sobie pies"

Miałem wielkie oczekiwania związane z książką. Po części dlatego, że jestem opiekunem dwóch czworonogów, po części powodem był spot reklamujący film na podstawie książki, którego notabene nie dane mi było obejrzeć.
"Był sobie pies" to historia czworonoga, którego spotykają różne przygody. Czytamy o jego życiu od narodzin, aż do śmierci(patrz - uśpienia). Oczywiście piesek odradza się w nowym życiu, w nowym ciele. To jakby coś w rodzaju reinkarnacji. Czy psy zawsze reinkarnują jako...psy? Nie wiem, nie znam się i raczej nie chcę poszerzać swojej wiedzy, a raczej niewiedzy w temacie.
Plusem książki jest wesoła historia, która nie zawsze jest optymistyczna, ale tak to bywa w psim życiu. W ludzkim ponownie. Książka napisana w lekkim, infantylnym tonie ( wszakże widzimy świat oczami psa), co momentami doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Nie znam się dobrze na naturze zwierząt, ale czy one cofają się w rozwoju z wiekiem? Na podstawie poczynionych obserwacji na sw…