środa, 31 sierpnia 2011

Konkurs u Kamila Czepiela

 O młodym, uzdolnionym artyście Kamilu Czepielu pisałem niejednokrotnie na łamach mojego bloga. Autor "Przedśmiertnego neuroleptyku", fotograf przyrody, z wykształcenia przyrodnik jest autorem konkursów przyrodniczych. Aktualnie trwa jeden z nich, w którego jury mam okazję zasiąść ponownie wraz ze znaną pisarką Małgorzatą Kalicińską. 



  Jakiś czas temu złożyłem Kamilowi propozycję wspólnego napisania książki. Będzie to nowe i myślę że ciekawe doświadczenie. Kamil oczywiście przystał na moją propozycję i w najbliższym czasie rozpoczynamy pracę nad tekstem. O czym będzie nasza opowieść? Na razie tego nie będę zdradzał.

  Sam niecierpliwe oczekuję na ostateczną korektę mojego tekstu, aby go wysłać do wydawnictwa. Jednocześnie pracuję nad zbiorem opowiadań. Opowiadania o ludziach - tych zwykłych, wiekowych, młodych, bogatych i biednych. Fascynuje mnie człowiek. Jego zachowanie, zwykłe codzienne życie. W tej codzienności jest wiele magicznych chwil. Tak mi się wydaje.

Książka wygrana w konkursie

 Parę dni temu miałem ogromne szczęście i udało mi się wylosować u Magdaleny książkę o której przeczytaniu marzyłem od dawna "Trzech panów w łódce nie licząc psa" Jeroma K. Jeroma. Dzisiaj otrzymałem przesyłkę, zapakowaną w piękny kolorowy papier i ozdobiony fioletową wstążką. Madzia sprawiła mi wielką radość, a ja wkrótce zacznę "podczytywać" to arcydzieło literatury światowej. Dziękuję.


wtorek, 30 sierpnia 2011

"Ostatni autobus do Woodstock" - Colin Dexter

   Ta książka jest moim drugim spotkaniem z Colinem Dexterem i powiem, że również udane, chociaż inne niż poprzednie. Wynika to z prostej przyczyny. Kryminał jest osadzony w zupełnie innych realiach miejscowych. Zaczyna się niewinnie. Dwie dziewczyny czekają na przystanku na autobus, ale żaden nie przyjeżdża. Kobieta na przystanku informuje je że autobus w kierunku Woodstock już tego dnia nie będzie miał kursu. Gdyby nie ta feralna pomyłka z pewnością historia miałaby zgoła inny przebieg. Naturalnie mamy morderstwo i do akcji wkraczają Inspektor Morse i sierżant Lewis. Dexter jak to ma w zwyczaju zaskakuje treścią, bawi się z czytelnikiem, wodzi go za nos i nie pozwala na odrobinę nudy. Znowu złapałem się na tym, że styl przypomina mi stare, dobre kryminały Agathy Christie. Uważam, że jest to duży atut książki. Autor operuje językiem, który, mimo że opisuje czasy można rzec współczesne przenosi czytelnika w bardziej odległe. Angielskie klimaty są wyczuwalne na każdej stronie. Każdy, kto kocha kryminały powinien przeczytać. Ale proponuję rozpoczęcie przygody z Dexterem od „Aneksu numer 3”. Serdecznie polecam. Naprawdę warto. Lekturę się czyta jednym tchem i jeszcze coś. Każdemu kto ją przeczyta, grozi uzależnienie od śledzenia dalszych przygód sympatycznych stróżów prawa. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

"Dziewczyny wojenne" - Łukasz Modelski

  Cieszę się całym sercem że moglem przeczytać "Dziewczyny wojenne". Otrzymałem tekst przed ostateczną korektą. Książkę nie czytałem, książkę pochłonąłem, chociaż starałem się to robić z czcią. Właśnie tak. To nie jest powieść, ale wspomnienia kobiet które przeżyły piekło jakiego namiastki my mam nadzieję nigdy nie doświadczymy. Trudno jest mi pisać o czymś, co mnie dogłębnie poruszyło. Książka jest podzielona na rozdziały, a w każdym rozdziale głos zabiera inna kobieta. Są to wstrząsające głosy - prawdziwe, wyważone wspomnienia, obok których nie sposób przejść obojętnie. To bohaterki i cieszę się że autor Łukasz Modelski zadecydował się na tę pracę, aby ta książka powstała. Tutaj nie ma miejsca na fikcję literacką, tutaj podana jest sama prawda i dlatego ta książka jest wyjątkowa. Nie będę tutaj rozpisywał się nad tym, jak to odbieram. Każdy odbierze ją na swój sposób. Dla mnie to są bohaterki i raduję się że dzięki tej książce pozostanie po nich pamięć. Gdy piszę ten tekst towarzyszy mi wewnętrzne poruszenie. Nie może być inaczej. Po prostu trzeba ją przeczytać. Nie zapominajmy o tym jak było. Książka będzie dostępna w sprzedaży od 22 września.

 Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu


niedziela, 28 sierpnia 2011

Projekt okładki

  Zgodnie z moją obietnicą przesyłam okładkę, która będzie przednią okładką mojej książki (e-booka). Wykonał ją uzdolniony, młody artysta i doskonale oddaje klimat książki. Trzy kobiety, trzy historie, trzy różne światy. Dzisiejszego wieczora będzie dostępna okładka na tył książki. Bardzo podoba mi się wizja autora zdjęcia, który napisał.."Myślę że okładka jest bardzo wymowna i same buty jak i ich układy dużo mówią o postaciach, zaś buty zestawione pod "ścianą" wskazują jakąś drogę bez wyjścia, niemoc, bezczas... Daj wszelkie swoje sugestie. Czcionka taka jak widzisz lekko wyszczerbiona wskazuje na życie gdzie kłopoty nie oszczędzają i swego rodzaju starość... Starość duszy..." Dlaczego moja wyobraźnia nie sięga aż tak daleko? Dla mnie projekt okładki jest genialny.
 


Przesunięcie terminu wydania książki

 Dziękuję za takie zainteresowanie moją książką,jest mi niezmiernie miło. Jakiś czas temu otrzymałem maila od korektora z wiadomością że nie zdążył z tekstem. Zostało 50 stron do sprawdzenia. I decyzja co robić. Sprawa prosta. Czekam i przesuwam wysłanie powieści o tydzień. Wiadomo - człowiek pracuje, a korektę robi za darmo. A takiego profesjonalistę mogę szukać ze świecą. Ufam w jego profesjonalizm. Jest polonistą z wieloletnim doświadczeniem. Przypominam że moja książka zostanie wydana w formie e-booka. Nie chcę szukać tradycyjnego wydawcy, niszczyć drzew aby wydać książkę. Książkę wydam w Virtualo. Jednocześnie ukaże się w Empiku, Amazonie, Gandalfie i większych portalach literackich. Zdaję sobie sprawę że czytanie ebokoow w naszym kraju nie jest jeszcze modne, ale wierzę że to się zmieni.  

  Zdjęcia -okładek - mam nadzieję dotrą na pocztę do poranka i z pewnością jutro je umieszczę na blogu. W tej chwili są w trakcie obróbek. Sam jestem ciekaw efektu końcowego. Dzisiejszy wieczór uważam za bardzo udany. Właśnie jestem "po wywiadzie" ze wspaniałą pisarką Kasią Michalak. Po raz pierwszy w historii mojego bloga wywiad został przeprowadzony w innej formie. W jakiej? Zobaczycie sami. Przeczytacie go już za parę dni, w najbliższy piątek. Już zapraszam.

Niedzielny wieczór

  Tak bardzo zająłem się pracą nad swoją książką (dzisiaj mam otrzymać tekst po korekcie oraz zdjęcia do okładek) że prawie zapomniałem o tym, że dostałem się do finału konkursy STUDIO SŁÓW.  W linkach mam odwołanie do tej strony. Termin nadsyłania opowiadań finałowych mija 1 września. Opowiadanie napisane, dzisiaj lub jutro wyślę, więc zdążę. Powiem więcej. Jestem z niego dumny. Wydaje mi się że jest to najlepszy tekst z wszystkich, które do tej pory napisałem. Może dlatego, że uwielbiam pisać o ludziach, o ich zachowaniach? Często pisuję o ludziach starszych, wynika to chyba z tego że wychowywała mnie babcia i Ona ukształtowała mnie w pewien sposób i ukazała wrażliwość na przyrodę i człowieka. Zresztą to opowiadanie dedykowałem właśnie jej. Głęboko wierzę, że gdzieś z drugiej strony opiekuje się mną.

  Dzisiaj wieczorem będę miał okazję przeprowadzić wywiad z Katarzyną Michalak. Jeżeli ktoś ma pytania do autorki, można przez dwie godziny umieszczać je w komentarzach. Ja sam chętnie zapytam autorkę o to, co Was interesuje. Wywiad ukaże się na blogu zgodnie z zapowiedziami 2 września.

 

sobota, 27 sierpnia 2011

Lit-6 - Risto Isomaki

Jakiś czas temu otrzymałem przesyłkę z książkami z wydawnictwa Kojro (od Pani Bożeny) i zapomniałem na śmierć napisać o tej, jakże ciekawej pozycji. Autor jest pisarzem i dziennikarzem, który od lat zajmuje się zagadnieniami związanymi z energią jądrową oraz ociepleniem klimatu. Pracował przy wielu projektach  na rzecz krajów rozwijających się. 

  Isomaki napisał trzymający w napięciu thriller ekologiczny o tym, na czym się zna. Książka jest trochę dywagacją nad zdaniem, „co by było, gdyby ukradziono izotop litu i plutonu. Akcja opowieści ma miejsce głownie w Stanach Zjednoczonych oraz w Japonii. W książce nie m czasu na nudę. Czytając tę książkę oczami wyobraźni widziałem doskonały film, jest wręcz stworzona do ekranizacji i z pewnością skazana na wielki sukces. Czytelnik w tej książce nie ma czasu na nudę, ale ciągle coś się dzieje. Akcja toczy się wartko, a wszystko napisane w sposób inteligentny i ciekawy. To książka nie tylko dla miłośników wojny na świecie. Główne postacie są bardzo rozrysowane i można nieraz zostać zaskoczonym przez autora. W tej książce nic nie jest pewne. Komu polecam? Myślę ze głównie tym, których interesują bomby atomowe i którzy lubią czytać książki pełne napięcia i zwrotów akcji.


Za egzemplarz dziękuję Pani Bożenie z Wydawnictwa

piątek, 26 sierpnia 2011

Weekendowe ogłoszenia

  Wczoraj otrzymałemj przesyłkę z Wydawnictwa "Otwarte" oraz jednocześnie maila w którym jest zawarta informacja iż wszyscy użytkownicy portalu Woblink będą mieli okazję tylko w przyszyły weekend (27-28 sierpnia) pobrać ebooka Vadima Makarenki pt. Tajne służby kapitalizmu! Książka będzie wtedy dostępna za symboliczną złotówkę. Serdecznie zapraszam do zakupu.


 


 
   Z najnowszych  informacji spieszę poinformować że do grona szacownych pisarzy z którymi będę miał zaszczyt i przyjemność porozmawiać dołączył Pan Stefan Darda. Tak więc lista się wydłuża, co mnie bardzo cieszy. Po lekturze "Domu na Wyrębach" będę dociekliwy w paru kwestiach związanych z tą książką. 
 
  Niestety, nie zawsze mam możliwość dotarcia do danego pisarza, a niektórzy po prostu odmawiają do czego mają prawo i ja nie mam nikomu tego za złe. Generalnie gdy się uprę, to dany autor (autorka) się poddaje po jakimś czasie dla świętego spokoju :-). Poważnie nie jest aż tak źle. Autorzy są mili i skłonni do współpracy. Prawie nigdy nie spotykam się z "gwiazdorstwem"  z ich strony.

  Zapraszam już dzisiaj na rozmowę, która odbędzie się drugiego września. Gościem będzie Katarzyna Michalak, której osoby przedstawiać nie muszę. Kasia rozpocznie nową metodę, jakiej do tej pory nie stosowałem w rozmowach z autorami. Naturalnie wybór metody dotyczącej wywiadu zawsze pozostawiam gościowi, który przy filiżance kawy zechce ze mną porozmawiać.

czwartek, 25 sierpnia 2011

"Dom na Wyrębach" - Stefan Darda

  Stefan Darda jest pierwszym  mi znanym pisarzem, który tak dobrze się porusza głównie w literaturze grozy. "Dom na Wyrębach" był nominowany do Nagrody Fandomu Polskiego, Nagrody Sfinksa, oraz na Najlepszą Ksiązkę na Lato w konkursie na portalu Granice. Aby nie było za mało Stefan Darda potrafi straszyć swoimi opowieściami. A mnie nie jest łatwo przestraszyć. Dardzie się udało. Stworzył opowieść godną samego mistrza horroru Stephena Kinga osadzoną w polskich realiach. To było chyba głównym powodem że książka mnie pochłonęła w całości. Mnie pisarz przekonał swoim tekstem, porywając od pierwszej strony. A zaczyna się od zdrady, rozwodu, zamieszkania na wsi, gdzie główny bohater Marek Leśniewski ma za sąsiada niezbyt sympatycznego mężczyznę. Książka być może nie należy do najbardziej błyskotliwych jeżeli chodzi o akcję, ale  autor doskonale stopniuje napięcie i potrafi doskonale wprowadzić czytelnika w magiczną wioskę i nastrój tego miejsca. Mnie zaskoczył finał książki. Podoba mi się język, jakim posługuje się autor. Dla mnie dużym atutem jest to że w książce nie mnoży się niepotrzebnie kolejnych postaci. Z prawdziwą przyjemnością sięgnę po kolejne książki Stefana Dardy. Jego styl pisania jest dla mnie wręcz wymarzony. Lubię wszystko dobrze podane, we właściwych proporcjach. Nie chcę tutaj porównywać Stefana Dardy do znanych autorów i jego tekstu do ich dzieł. Nie na tym to polega. Ja odkryłem w  rodzimej literaturze prawdziwą perełkę. Jest nią właśnie talent tego autora. Z prawdziwą przyjemnością zakupię kolejne jego książki, wierząc że nie również mnie nie zawiodą.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Siedem szklanek" - Magdalena Zych

  Gdy zamawiałem tę książkę w Wydawnictwie nie wiedziałem czy podołam z jej czytaniem. Bałem się podejmować czytania czegoś, co może być dla mnie szokujące, niezrozumiałe i może nawet niesmaczne. Z drugiej strony wiedziałem, że ta książka niesie w sobie wiedzę o ludziach, a sam człowiek i jego zachowania fascynują mnie od zawsze.   Musze przyznać, iż w czasie lektury były momenty, kiedy miałem ochotę podziękować autorce za ciąg dalszy, ale stoczyłem walkę i przeczytałem do końca. Było coraz lepiej.

   Magdalena Zych stworzyła historię ludzi z dwóch różnych światów. Heteroseksualny Kuba, który jest zwykłym mężczyzną, który jest szarakiem, noszącym w sobie duże pokłady wstrętu do homoseksualistów. Emil jest postacią odmienną. To człowiek, który ma odwagę manifestować swoją odmienność i jest z nią pogodzony. Nie boi się wyzwisk. Kreuje w siebie osobę o twardej skorupie emocjonalnej. Mężczyźni spotykają się i dochodzi do czegoś, co się zdarzyć nie powinno. Emil powoli zdobywa Kubę wzbudzając w nim fascynację swoją osobą. Z czasem dochodzi do czegoś więcej, można rzec, że role się odmieniają. Książka o transformacji, o wyborach, miłości i zdradzie.

  Książka niesie wiele ładunków emocjonalnych, poruszając jakże ważny i wciąż temat tabu w naszym kraju, jakim jest homoseksualizm i transseksualizm. Może nie jest łatwa i przyjemna w odbiorze, ale gdy ją przeczytałem to wiele zrozumiałem. Książka może miejscami szokować i nieść niesmak, ale wszystko jest tutaj potrzebne, co autorka zawarła w treści. Komu polecam? Z pewnością tym bardziej dorosłym i tym, którzy mają problemy z akceptacją odmienności u innych ludzi. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu 

Wywiady z pisarzami od września

  Za krótki czas  koniec wakacji, a wraz  z nimi powroty do szkół. Na moim blogu powroty do rozmów z pisarzami - tymi bardziej i mniej znanymi. Uważam że każdy z nich ma coś do powiedzenia, a samo pisanie jest nie lada wyzwaniem. Tak więc w pierwszy piątek września spotkamy się z Katarzyną Michalak (Lato w Jagódce). Następnie pogadamy z Mariolą Zaczyńską (Goniąc króliczka), Agnieszką Krawczyk (Morderstwo niedoskonałe). W kolejce czekają również panowie i tutaj tylko napiszę że przepytamy Łukasza Orbitowskiego, Łukasza Śmigiela i wielu innych nie mniej znanych postaci w literackim świecie. Pracuję nad tym, aby pozyskiwać nowe osoby do rozmów, ale czasami zostaję odsyłany do...agenta i wtedy rezygnuję. Niektórzy po prostu nie chcą i ja to szanuję. W końcu ja nikomu nie proponuję gratyfikacji finansowej za to że ktoś poświęci parę chwil, aby odpowiedzieć. Generalnie większość pisarzy chętnie przystaje na moją propozycję, co jest dla mnie dużym sukcesem i jednocześnie wyróżnieniem że mogę w jakiś sposób poznać te osoby bliżej niż inni.  Samo pisanie nie jest sprawą łatwą. Potrzeba uporu i wielu wyrzeczeń, aby przelać tekst na ekran, a jeszcze pozostaje pytanie czy autor zostanie dobrze zrozumiany?  Przechodzę przez to i rozumiem. Wczoraj rozpocząłem prace nad drugą książką, tym bardziej będzie to zbiór opowiadań. Ja kocham opowiadania i nic na to nie poradzę. Dlatego postanowiłem "rodzić" jedno opowiadanie dziennie, o ile czas pozwoli. Nie wiem co z tego wyniknie. Sam jestem po wstępnych rozmowach z Virtualo i czekam na ostateczną korektę. Za parę dni tekst zostanie wprowadzony do Wydawnictwa i w ciągu tygodnia zaaprobowany i dystrybuowany w Empiku, Gandalfie, Amazonce i na portalach literackich. Co dalej? Tego nie wiem...Spodoba się potencjalnym odbiorcom? Nie mam pojęcia...ale niezależnie od efektów będę pisał nadal. Bez pisania jestem innym człowiekiem. Moja siła tkwi w głowie, a to co mam w głowie przelewam na papier lub bezpośrednio na komputer. Na dzisiaj tyle...Słonecznego dnia....

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

"Morderstwo niedoskonałe" - Agnieszka Krawczyk


  Z twórczością Agnieszki Krawczyk nigdy wcześniej się nie spotkałem. Jak widzę to był błąd. "Morderstwo niedoskonałe" jest pierwszą książką, którą dane mi było oceniać. Sama autorka jest dwukrotną laureatką konkursu na opowiadania kryminalne oraz laureatka konkursu na felieton literacki.

   „Morderstwo niedoskonałe” to napisana z dużą dawką humoru opowieść o pracowników pewnego wydawnictwa. Pracownicy wykonują swoją pracę za psie pieniądze, czytają grafomańskie teksty i nikt nie jest zdziwiony, kiedy takowy tekst jednego autora ląduje w koszu. Wszyscy o tym zapominają do czasu, kiedy okazuje się, że Kusibab (autor feralnej książki) musi zostać odnaleziony, a jego książka odtworzona. Od początku czwórka pracowników ma rzucane kłody pod nogi, ale ich pomysłowość nie zna granic. I mają w sobie ducha walki, dostrzegając przed sobą widmo zasilenia szeregów bezrobotnych. Akcja toczy się szybko, a postacie nie można nie polubić. Nawet wredną szefową z wydawnictwa. Autorka skrzy niesamowitym dowcipem i kolejnymi zwrotami akcji, które doskonale ze sobą współgrają. Do tego dialogi dopełniają całości, która jest uwieńczeniem tej wesołej historii. Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Autorka przekazała nam smakowity kąsek, przy którym nie sposób nie odzyskać humoru. Sam styl przypomina mi książki Joanny Chmielewskiej, co jest dodatkowym atutem. Z przyjemnością sięgnę po wcześniejsze książki autorki. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu  


 

niedziela, 21 sierpnia 2011

"Fałszywa tożsamość. Zapisaki nastolatka" - Enzo Fontana


  Stosunkowo niedawno, przed wyjazdem wakacyjnym udało mi się przeczytać książkę, która porusza dosyć kontrowersyjny temat, jakim jest klonowanie człowieka. Autor Enzo Fontana został w 1998 roku laureatem włoskiej nagrody Lo Stellato przyznawanej w kategorii powieści. Za powieść "Fałszywa tożsamość. Pamiętnik nastolatka" otrzymał w 2003 roku nagrodę specjalną na międzynarodowym konkursie Ostia- Mare di Roma. 

  Pisarz porusza wiele problemów natury egzystencjalnej, medycznej.  Tragiczna śmierć syna Kastora, niemożność pogodzenia się ze stratą i w końcu podejmują decyzję o sklonowaniu syna. Jak można się przekonać w trakcie czytania, klonowanie nie jest bezpieczne dla klona i dla środowiska. Czy można poprawiać naturę? Gra z Bogiem? Czy można tę walkę wygrać? W wyniku klonowania rodzi się drugi syn Beniamin, łudząco podobny do zmarłego brata. W zrozumieniu tego, co czuje Benjamin pomaga nam jego blog, który często aktualizuje. Autor pamiętnika pisze o swoich problemach emocjonalnych, w grupie, w środowisku lokalnym. Książka może szokować lub nużyć swoją treścią. Ja uważam, że to jest zależne od nastawienia czytelnika. Mną ta historia wstrząsnęła i pozwoliła mi zagłębić się w problematykę dyskusji nad ludzkim klonowaniem. Książka jest także doskonałym studium psychiki nastolatka. Pierwszorzędna, mądra książka nie tylko dla młodzieży. Serdecznie polecam.

Książkę przeczytałem dzięki uprzejmości Wydawnictwa 

eSPe


sobota, 20 sierpnia 2011

Virtualo


 Wczorajszego wieczoru przeglądając pocztę z ostatnich tygodni odnalazłem ofertę Wydawnictwa Virtualo. Oferta jest niezwykle kusząca. Publikując u mnie książki zostają wprowadzone do sprzedaży w Empiku, Gandalfie, amazonce nakanapie.pl, ebooku.pl.
Dodatkowo ciekawym faktem jest to, że za małe pieniądze mój utwór jest chroniony przed nielegalnym kopiowaniem (DRM). Napisałem w tej sprawie. Jeżeli zgodzą się na okładkę, którą ja zaproponuję  ( w Warszawie odbędzie się sejsa fotograficzna na tą okazję) to z pewnością ebook zostanie wydany u nich. Zdaję sobie sprawę że rynek ebooków w naszym kraju kuleje, ale myślę że  czasem to się zmieni. Sam od czasu, gdy posiadam Kindla to uwielbiam czytać w formie elektronicznej. Napisałem wczoraj późnym wieczorem maila do Wydawnictwa Virtualo. Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, to moja książka ukaże się właśnie w tym Wydawnictwie. Przeczytałem że czas od fazy wprowadzenia tekstu to jego przyjęcia i dystrybucji wynosi około jednego tygodnia. Tak więc gdy się zdecyduję na Wirtualo to całe przedsięwzięcie przesunie się o kolejne siedem dni. Ale zalezy mi na tym, aby wszystko było dokładnie przygotowane, w tym również okładka i korekta mojej książki. Miłego dnia życzę wszystkim blogowiczom i jeszcze raz dziękuję za wsparcie. Wczoraj pokazaliście że jesteśmy jednością, Wasze komentarze przekonały mnie że warto tutaj być.
 

Podziękowania

 Dziękuję Wszystkim, którzy dzisiaj napisali. Te wszystkie słowa są dla mnie bardzo budujące, dajecie mi wiele siły tym co piszecie. To co mnie dzisiaj spotkało jest dla mnie wskazówką że trzeba inaczej podjeść do tego tematu, do tych ludzi. Ale niesmak pozostaje. Tego czas nie wykazuje. Ja przeczytałem tylko parę komentarzy i wiem kto w nich przodował. Nie chciałem czytać wszystkiego. To mi wystarczyło. We mnie nigdy nie było chęci odwetu, daj Boże aby takie pokusy się nie pojawiły. Sam nie jestem zwolennikiem towarzystw wzajemnych adoracji. Konto na FB służy mi głównie do komunikacji z pisarzami, z którymi umawiam się na wywiady. 

  Wasze słowa przekonały mnie że warto być i nie poddawać się. Wyczułem w nich szczerość.  Dziękuję i jestem dumny z faktu że na mojego bloga wchodzą głównie ludzie wartościowi, którzy wiedzą jak się zachować w wirtualnym świecie. Sam nie jestem polonistą, ani nikim szczególnie zdolnym. Kocham pisać. Dlatego za parę dni nastąpi mój literacki debiut i mało mnie obchodzi ile osób to wyśmieje. A wyśmiewają ci, którzy sami nic nie robią konstruktywnego. Jeszcze raz dziękuję.

Smutek

 Właśnie dotarło do mnie że na Facebooku toczy się dyskusja dotycząca mojej osoby i tego bloga. Oczywiście bez mojej wiedzy. Chodzi o pewną grupę, którą właśnie opuściłem gdy przeczytałem to co przeczytałem. Wpadłem na ten tekst zupełnie przypadkowo, właściwie na komentarze do jednego z wpisów. Zdaję sobie sprawę że łatwo jest kogoś oceniać, ośmieszać, szkoda tylko że blogowiczom nie przychodzi refleksja jak się ta osoba czuje? A czuje się...nieważne...Jest mi niezmiernie przykro. Do tej pory starałem się bywać w miarę regularnie na Waszych blogach, dzięki Waszym recenzjom na moją listę trafiło wiele książek, które mam zamiar przeczytać. Przykro mi że nikt z Was nie był w stanie napisać do mnie w tej sprawie. Dlatego od dzisiaj znacznie ograniczę bywanie na blogach innych i zostawianie tam komentarzy. Z reguły trudno jest napisać więcej niż jedno zdanie o książce której się nie czytało. Dlatego ograniczałem się do wpisu że przeczytam lub nie przeczytam. Moje zainteresowania w dziedzinie literatury są jasno sprecyzowane.  Mój blog możecie usunąć z ulubionych.  Czy ja kogoś prosiłem, aby mnie dał do "obserwowanych"? Jeżeli ktoś ma jakieś zarzuty co do mojej osoby niech ma odwagę i napisze do mnie o tym. Mój adres e-mailowy jest upubliczniony. Wypada mieć odrobinę cywilnej uwagi i minimum kultury, a nie zachowywać się w taki sposób. Oczywiście dotyczy to tych blogerów, którzy mnie "obsmarowują" na FB, a sami uważają się za alfa i omega w dziedzinie literatury. Gratuluję. Ja nigdy się za kogoś takowego nie uważałem. Robię to co kocham i przykro mi...nie przestanę pisać. Niezależnie od tego czy wam się to podoba, czy też nie. Każdy ma do tego prawo. A jeżeli komuś się to nie podoba, niech po prostu tego nie czyta. Ja nikogo nie wyrzucam, ale czy kogoś zaprosiłem albo zmusiłem do bywania u mnie?  A teraz policzcie ile zrobiłem błędów ortograficznych, stylistycznych  i gdzie nie postawiłem przecinka. I zacznijcie kolejne rozmowy na ten temat. Aha...jeszcze jedno...ja czytam książki  o których piszę. Dlatego o nich piszę. Chociaż właściwie po co ja o tym piszę? Może dlatego że nawet takie zarzuty tam się pojawiły. Ludzie!!! Trochę refleksji. Może trzeba zacząć od siebie, a potem oceniać i krytykować innych? Z pewnością tak trzeba, ale z krytyką trzeba uważać. Nigdy nie wiemy, kiedy przekraczamy granice dobrego smaku.

"Oplątani Mazurami" - Katarzyna Enerlich

  "Oplątani Mazurami" to moja druga książka tej autorki którą było mi dane przeczytać. Wydawnictwo MG zrobiło mi dużą niespodziankę i przesłało wszystkie książki pisarki. Jestem za to bardzo wdzięczny. "Oplątani Mazurami" to siedemnaście opowiadań. Katarzyna Enerlich ma coś takiego w sobie, co przywołuje na myśl porównanie do drugiego pisarza którego niezwykle cenię Emmanuela Schmitta. U Kasi nie ma przypadkowości. Książka niezbyt opasła (129 stron), ale za to jaka treść? Dla mnie rewelacja. Przeczytałem w ciągu dwóch godzin późną nocą, a już chciałem iść odpoczywać. Nie potrafiłem się oderwać od tych opowiadań. Kasia ma rzadką zdolność czarowania słowem, zdolność trafiania w ludzkie serca i zapalania tam lontu do wybuchu ciekawości. Autora czaruje, przyciąga jak magnes i chcemy tam być, przeżyć te chwile. Siedemnaście różnych historii. Historii których nie sposób zapomnieć czy przejść obok nich obojętnie. Katarzyna Enerlich doskonale łączy przeszłość z teraźniejszością, czarując czytelnikowi światy pełen legend, wspomnień i emocji które sprawiają że czytelnik chce na Mazury. Sam pomyślałem że fajnie by było wiedzieć te miejsca o których pisze, a nawet ślady po nich. Energia tych historii gdzieś trwa i cieszę się że Kasia ma talent, tak duży talent aby ją zatrzymać w swoich książkach. Serdecznie polecam.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu



piątek, 19 sierpnia 2011

"Rodzina Wenclów. Wspólnik" - Lena Najdecka

 Jestem świeżo po lekturze książki "Rodzina Wenclów. Wspólnik"  autorstwa Leny Najdeckiej.  Mniej więcej godzinę temu zakończyłem czytanie pierwszego tomu trzytomowej sagi opowiadającej o rodzinach prawniczych. Gdy brałem ją po raz pierwszy do ręki byłem pełen obaw, czy ta książka spełni moje oczekiwania. Taka gruba i porusza temat, który nie wzbudzał moich dużych zainteresowań. Nie będę tutaj wnikał w treść książki, nadmienię tylko że jest to powieść napisana w sposób profesjonalny. Dzięki tej książce wszedłem w świat którego nigdy nie było mi dane poznać, w świat polskich Carringtonów z jakże popularnego w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku serialu "Dynastia". Lena Najdecka sprzedaje nam historię która daje do myślenia, momentami bawi, momentami wzbudza refleksję i szokuje. Można powiedzieć że ukazuje życie prawników z największych kancelarii "od kuchni". Robi to doskonale, jest widoczne że wie o czym pisze. Autorka pisze ostro, prawdziwie, czasami aż nie chce się wierzyć że w tym środowisko, które powinno być wzorem przestrzegania prawa dzieją się sprawy, które szokują. Książka otworzyła mi oczy. Wiem że jest bardzo prawdziwa, napisana w sposób naturalny, mam wrażenie że to historie które się wydarzyły, chociaż może być to również fikcja literacka. Jak było? Jeżeli się uda, to z pewnością porozmawiamy z autorką o tym na łamach bloga.  Ja z niecierpliwością czekam na drugi tom. Naprawdę warto przeczytać. Sam jestem ciekaw, ile czasu autorka poświęca dziennie, aby pisać. Napisała książkę, co do której nie wystarczy wyobraźnia. Jestem przekonany że tutaj trzeba było coś więcej. Postacie są świeże, dokładnie zarysowane i co najważniejsze wzbudzają w czytelniku emocje. Sam się złapałem na tym że podjąłem grę i próbowałem usprawiedliwiać zachowanie jednej z bohaterek. Polecam. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu



czwartek, 18 sierpnia 2011

Moja pierwsza książka

 Parę dni temu napisałem o powieści, którą napisałem rok temu na konkurs literacki . Miała to być książka skierowana dla kobiet, opowiadająca ich historie. Pamiętam że wtedy bardzo chciałem spróbować i tak powstała opowieść "3Xk czyli miłość na zakręcie". Napisałem i zostawiłem na rok na dysku. Dlaczego? Pomyślałem sobie że to przecież niewiele osób czyta książki, a jak mam kogoś zachęcić do czegoś co jest jakie jest. Każdy pisarz ma swój styl. Sam doskonale zdaję sobie sprawę z własnych ograniczeń. Pisze dużo, moje tekst ukazują się w różnych portalach i nie tylko, ale traktuję to jako epizod literacki. Ale tak naprawdę powstrzymywała mnie jedna sprawa - książka była skierowana do kobiet. Sam jestem facetem i pisać tak o miłości? Co ja mogę o tym wiedzieć? Ale przecież stworzyłem trzy kobiety - każda z nich ma swoją historię i ich drogi się przecinają. Są totalnie różne, ale jednocześnie bardzo podobne do siebie. Pierwsza to Ewelina - przebojowa dziennikarka śledcza z Warszawy. Druga to Marta - skromna mężatka, która choruje na nowotwór złośliwy i trzecia postać to Maria - stara kobieta która zajmuje się leczeniem ziołami. Kobiety są totalnie różne, a każda z nich ma swoją historię. Co je łączy? Okazuje się że wiele. Postanowiłem skupić się na konstrukcjach psychicznych, nie wnikając głęboko w akcje. Są również wątki sensacyjne, ale również celowo nie akcentowałem ich specjalnie. W każdym razie dzisiaj po 19-ej plik został wysłany do korekty do Warszawy, gdzie przeczyta go polonista i naniesie poprawki i uwagi. W poniedziałek w Warszawie w jednym z teatrów zostanie zrobiona sesja fotograficzna (modelki już są) w celu profesjonalnego zdjęcia na okładkę. Zadanie to powierzyłem mojemu serdecznemu przyjacielowi, który ma więcej talentów niż ja włosów na głowie. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Jeżeli tylko książka ukaże się w sprzedaży (jako ebook w Wydawnictwie RW2010) z pewnością o tym tutaj napiszę. Myślę że stanie się tak w ciągu następnego tygodnia. Teraz mogę po raz pierwszy powiedzieć że zdaję sobie sprawę z tego jak zmienił się mój warsztat przez rok. Gdy czytałem ten tekst nie wierzyłem że to ja napisałem takie głupoty. Ciągle zadaje sobie pytanie, dlaczego chcę upublicznić ten tekst. Nie znam jasnej odpowiedzi. Ale wiem jedno. Moje postacie chcą ożyć w myślach i sercach innych osób, ja sam nie mogę im tego zabraniać. Apeluję. Jeśli piszesz i masz coś w szufladzie - nie zatrzymuj tego. Daj szansę swoim bohaterom. Niech ożyją. Ty ich stworzyłeś, ale czy masz prawo również ich zniszczyć?

wtorek, 16 sierpnia 2011

"Ameryka nie istnieje" - Wojciech Orliński

  Wojciech Orliński - dziennikarz Gazety Wyborczej wybrał się w podróż po USA i napisał książkę pod przewrotnym tytułem "Ameryka nie istnieje". Nasze wyobrażenie , szczególnie ciut starszych o Ameryce jest jednoznaczne - to kraina mlekiem i miodem płynąca. A jak jest naprawdę? Autor zabiera nas w kultowe miejsca, które znamy głownie z filmów i fotografii szukając wspólnego mianownika między przeszłością, teraźniejszością i naszymi wyobrażeniami o współczesnej Ameryce. Co zawiera książka? Trudno jest jednoznacznie napisać o czym jest ta książka. Nieduży rozmiar i obszerna treść. Kawałek dobrej historii wybranych Stanów oraz wydarzeń i zwyczajów lokalnych społeczności. Autor wysuwa wiele ciekawych wniosków z którymi można się zgadzać, ale niekoniecznie. Na końcu książki znajdują się zdjęcia, które pozwalają nam zobaczyć Amerykę w XXI wieku.

   Książka ujęła mnie swoją świeżością i inaczej spojrzałem na ten kraj. Moje wyobrażenie o tym kraju uległy przeobrażeniu. Autor doskonale opisuje wszystko pod kątem historycznym, nie pozbawiając nas smaczków kulturowych. Czyta się wspaniale. Ale mam jedno "ale". Jest to rozmiar czcionki.  Rozumiem że to jest wydanie kieszonkowe, ale czytanie tego rozmiaru liter szybko męczy wzrok. Reszta jest wspaniała. Polecam nie tylko ciekawym świata, ale każdemu kto chce odbyć podróż po kultowym kraju. A czy można się zgodzić z twierdzeniem że Ameryka nie istnieje? Osąd pozostawiam potencjalnym czytelnikom. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu



poniedziałek, 15 sierpnia 2011

"Pod dwiema kosami czyli przedśmierne zapiski żywotnego Marana" - Danuta Noszczyńska

  Podziwiam autorkę za stworzenie Mariana - człowieka który jest podobny do wielu znanych nam postaci w naszych środowiskach. Ale nie tylko za to... Podziwiam również za to że napisała książkę jako kobieta w rodzaju męskim. Książka to forma pamiętnika Mariana który jest postacią zwykłą, ale na swój sposób nietuzinkową. Danuta Noszczyńska doskonale uwypukla wady i przywary tego prostego chłopa, który żyje jakby w dwóch światach. Pierwszy świat to świat w którym jest gorliwym katolikiem i całe swoje życie stara się żyć według tego co nakazuje Kościół. Drugi świat Mariana to świat pełen własnych ograniczeń, widzimy również jego pomysłowość chociażby w scenie gdy widzimy co robi, aby zdobyć przyszłą żonę. Marian zawsze chce być pierwszy i mieć wszystko co najlepsze. Wydaje mi się że postać Mariana można odbierać na różne sposoby, a każdy jest prawdziwy. Ja zobaczyłem Mariana jako pobożnego chłopa, ale także jako skąpca, przebiegłego człowieka, rozdartego i cierpiącego.

  Duże wrażenie robi język, który ma w sobie wiele naleciałości wiejskich. Autorka musiała wykonać wiele pracy pisząc językiem potocznym i w rodzaju męskim. Pomysł na książkę przedni. Uważam że należy się autorce piątka z plusem. Książkę czyta się szybko, a sama autorka nie żałuje humoru w wywodach Mariana. To ciepła historia, która nie wymaga dużej uwagi przy czytaniu. Doskonała lektura na wakacyjny relaks. Polecam każdemu kto chce przeczytać coś lekkiego i przyjemnego. Ja się przy tej lekturze bawiłem wybornie. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu

 


niedziela, 14 sierpnia 2011

Elizabeth Bard - "Lunch w Paryżu"

  Jakiś czas temu otrzymałem przesyłkę z tą książką. Byłem zdziwiony,  gdyż nie współpracuję z Wydawnictwem "Bukowy Las", a książkę otrzymałem z Firmy Księgarskiej Olesiejuk, ale nie pamiętam abym ją zamawiał. Ale pamiętam że wspominałem o tym w komentarzach na blogach. Byłem zainteresowany czym zachwycają się ludzie czytając "Lunch w Paryżu".

  Książka jest opowieścią o kobiecie która jest młodą Amerykanką. Elizabeth przyjeżdża do Francji i przeżywa miłość do Bretończyka Gwendala, ale dzięki niemu odkrywa kolejną miłość - miłość do francuskiej kuchni. Autorka usiłuje pokazać Francję mniej znaną, od środka. Elizabeth wskazuje nam co zrobić aby pokochać obcy kraj i jak być szczęśliwym w związku z francuzem.

  Każdy rozdział zawiera przepis na francuską potrawę. Widoczne jest że autorka chce za wszelką cenę odnieść sukces na miarę  książek o Prowansji czy Toskanii. Jak dla mnie jest to słowna papka podana w sposób po przeczytaniu której można się nabawić niestrawności. Sam styl pisania i język jest ciekawy i żywy, ale to chyba za mało. Sam nie przepadam za romansidłami i ta książka również nie przypadła mi do gustu. Z pewnością mogę ją polecić osobom, które lubią odkrywać nowe miejsca i smaki do tej pory nie znane podniebieniu. Mnie książka nie powaliła na kolana. Ale nie twierdzę że nie spodoba się kobietom, szczególnie gustującym w książkach o wielkich miłościach.

Za egzemplarz dziękuję 
Firmie Księgarskiej Olesiejuk
  

sobota, 13 sierpnia 2011

Poranek okryty mgłą...

  Uwielbiam poranki...Dzisiaj obudziłem się wcześnie rano i zobaczyłem jak Bydgoszcz tonie we mgle. Czytam "Pod dwiema kosami czyi przedśmiertne zapiski żywotnego Mariana". Zacząłem wczoraj i nie mam zdania. Czytam również kolejny kryminał Colina Dextera. Autor jak zwykle doskonale wpisuje się w kanon podobny do stylu Agathy Christie, ale przeniesiony na czasy współczesne. Cieszę się że wracam do czytania. Lubię to miejsce, które przez jakiś czas zaniedbałem.

piątek, 12 sierpnia 2011

Powrót...

 Nie wiedziałem że tak się tak bardzo się ucieszę z końca wakacji. Tak...wiem...to brzmi brutalnie...Dzisiaj cały dzień spędziłem w autobusie który przyjechał do Krakowa półtorej godziny po planowanym czasie, wynikiem czemu zdesperowany  i zły kupiłem w Krakowie bilet do Warszawy na godzinę 15.00 i zaskoczenie. Sześć wagonów na paręset ludzi, ich bagaże i rowery. Brawo...gratuluję PKP wewnętrznej polityki. W sumie stałem przez pare godzin wciśnięty między rower i grupę ludzi. O wyjściu na korytarz nie było nawet mowy. Oczywiście konduktorzy nie omieszkali sprawdzić biletów.  Ale nie ma tego złego...ja zdesperowany telefonuję do Warszawy i błagam kolegę aby mi sprawdził połączenia do Bydgoszczy. Oczywiście jak zwykle gdy jest potrzebny to go nie ma :-) Żartuję. W tej chwili odzywa się jeden z osobników i mówi że on również jedzie do Bydgoszczy. Dzięki temu wiedziałem mniej więcej gdzie i o której mam kolejną przesiadkę. A ostatni etap mojej podróży był najlepszy....Pozdrawiam współpasażerki - niestety nie było nam dane się sobie przedstawić, ale co się odwlecze...nigdy tego nie robię, ale tym razem zrobiłem...zdemaskowałem się...podałem adres bloga. Dlaczego? Chyba dlatego że te miłe Panie kochają czytać. Tak więc czekam na kontakt....Miło się rozmawiało...Pozdrawiam

  A od jutra koniec leniuchowania. Aż boję się roztwierać kolejne przesyłki z ksiażkami. Przyznaję bez bicia...czytałem mało, pisałem również niewiele, ale zrodziły się pewne kolejne pomysły. Co do pisania napisałem opowiadanie (takie sobie) , zajęło mi ono około 20 minut z czasem zaparzania kawy do czasopisma redagowanego przez "Granice". Miła Pani z wortalu tak ujęła mnie swoim mailem, że zgodziłem się bez dwóch zdań. Ukaże się w sierpniowym  wydaniu magazynu "Czytam". Zainteresowanych lojalnie ostrzegam...opowiadanie nie jest najwyższego polotu. A teraz czas się zająć opowiadaniem finałowym na "Studio słów", a właściwie je poprawić. Kochani witam ponownie...od jutra znowu będę wpadał na Wasze blogi. Kocham tego laptopa z 17 calowym ekranem. Moje stare ślepia już nie widzą tak jak w czasach młodości. 



poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Kolejny konkurs Kamila Czepiela

K  Powoli zbliżą się ku końcowi konkurs organizowany przez Kamila Czepiela. Zaskoczył mnie poziom nadesłanych prac. Zawsze miałem problem z wyborem tych najlepszych, a tak naprawdę wszystkie były najlepsze. Kamil Czepiel jest młodym, niezwykle utalentowanym pisarzem , autor zbioru opowiadań "Przedśmiertny neuroleptyk". Należy do tych ludzi, którzy są bardzo kreatywni i już przygotował kolejny konkurs, tym razem przyrodniczy i ponownie zaprosił mnie do jury i tutaj niespodzianka...w jury zasiądzie również Małgorzata Kalicińska, której osoby chyba nie trzeba przedstawiać. Wspaniała pisarka i wielki  miłośnik przyrody. Kamil postarał się o filmik reklamujący konkurs. Jak zwykle zachęcam do wzięcia w nim udziału. Poniżej filmik., który już jest dostępny w sieci.



niedziela, 7 sierpnia 2011

Moje plany i ich realizacja

 Przyznaję bez bicia. Wakacje, a raczej urlop nie służy rozwijaniu moich pasji. Do tej pory niewiele przeczytałem, napisałem dwa krótkie opowiadania, w tym jedno do czasopisma i na tym kończy się moja literowa przygoda. Dlatego już tęsknię za powrotem. Znowu miałem wielkie plany i niewiele udaje się z nich zrealizować. Ale doskonale wierzę że w końcu uda mi się coś pchnąć do przodu w wielu kwestiach.

czwartek, 4 sierpnia 2011

"Mariola, moje krople..." - Małgorzata Gutowska - Adamczyk

  Książka jest dla mnie wyjątkowa z wielu powodów. Po pierwsze dlatego że miałem okazję poznać autorkę osobiście, a także uczestniczyć w spotkaniu autorskim które prowadziła. Pani Małgorzata powiedziała że dobrze jeżeli zacznę przygodę z jej książkami właśnie od „Marioli”. Nie rozumiałem do końca dlaczego, ale gdy dostałem od Pani Małgorzaty egzemplarz z piękną dedykacją szybko zabrałem się za lekturę. A czytałem głównie w czasach podróży autobusami i pociągami. Niby wakacje, ale jak co roku po drodze staje wiele przeszkód aby robić to, co się kocha.

  „Mariola, moje krople...” jest doskonałą książką dla każdego. To dobra komedia sytuacyjna i szczerze gratuluję autorce świetnego pomysłu i dobrego pióra którym tak wspaniale uchwyciła trudne czasy, ale z dużą dozą humoru. Większość z nas chyba jest już po lekturze, a Ci którzy są przed z pewnością się nie rozczarują. A znajduje się tam wiele ciekawych sytuacji, które skupiają się wokół prowincjalnego teatru i perypetii pracowników i gości którzy się przez teatr przewijają. Jeżeli ktoś liczy na poważną lekturę niech nie sięga. To książka dla ludzi którzy chcą się dobrze bawić przy lekturze. Ja sam wiele razy ściągałem na siebie wzrok osób które ze mną podróżowały w ciągu ostatnich dni. Bawiłem się wybornie i z pewnością tak będzie bawił się każdy czytelnik, nawet taki dla którego czasy komunizmu to czasy znane z opowiadań rodziców. 
 
Nie mogłem nie zamieścić jednego z wywiadów o tej książce...
Za egzemplarz  książki dziękuję Autorce

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

W wolnym czasie

 Napisałem długiego posta i ten nagle zniknął...Sam nie wiem jak to się stało, możliwe że to wynik innego układu klawiatury gdyż na wakacjach korzystam z netbooka ze względu na jego wielkość i wagę. No cóż...pogoda mnie nie rozpieszcza, ciągłe opady doprowadziły do tego, iż duża wilgotność powietrza i niskie temperatury doprowadziły do mojego przeziębienia.  Jestem alergikiem i astmatykiem i prawie każda podróż w te strony kończy się chorobą, niezależnie od pory roku. Do tego przez parę dni miałem problemy z komputerem, którego oddałem do naprawy. Dzisiaj go w końcu odzyskałem i znowu wszystko śmiga. Oczywiście w czasie wolnym oddaję się czytaniu. Jestem po lekturze książki "Przewrotność dobra" autorstwa Jolanty Kwiatkowskiej. No cóż...autorka znana do tej pory z serii raczej lekkich i przyjemnych książek podążyła totalnie w drugą stronę. "Przewrotność dobra" to książka o Dorocie i jej otoczeniu. Dorota jest niechcianym dzieckiem i od dzieciństwa tego doświadcza. Widzimy Dorotę jako dziecko, a następnie w życiu dorosłym. Autorka doskonale porusza w książce kwestię patologicznych relacji rodzinnych, ale także doskonale uwypukla kobiecość Doroty jako kobiety. Doskonale pokazane mechanizmy psychologiczne- obyczajowe i religijne. Bohaterka żyje w skrajnych światach, czasami się wykluczających. Mam nadzieję że książka szybko znajdzie wydawcę i będzie dostępna dla szerszej grupy czytelników. Ja ją przeczytałem dzięki uprzejmości autorki. Cieszę się że zostałem obdarzony takim zaufaniem. To dla mnie duże wyróżnienie i jestem za nie ogromnie wdzięczny autorce. To dla mnie wyjątkowe wyróżnienie. Mam tylko nadzieję że autorka nie będzie mi miała za złe tego, że napisałem

  Drugą książką która jest na mojej "tapecie" jest "Mariola,moje krople.. autorstwa Małgorzaty Gutowskiej. Egzemplarz, za który jestem niezmiernie wdzięczny otrzymałem od Autorki z piękną dedykacją. Przyznam się bez bicia że nie wiedziałem czego mogę się spodziewać po tej lekturze. Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, ale o niej napiszę więcej gdy przeczytam ostatnią stronę. Autorka doskonale trafiła w mój gust czytelniczy.

Laetitia Colombani - "Warkocz"

  Nie potrafiłem oprzeć się historii trzech kobiet. Pewnie jednym z powodów była moja powieść "Trzy" o trzech kobietach,której d...